Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Silny wiatr uniemożliwia walkę z pożarami na obrzeżach Los Angeles. Zagrożone są dziesiątki tysięcy domów. Na kluczowej drodze wzdłuż wybrzeża ludzie w trakcie ewakuacji porzucają swoje samochody
Południowa Kalifornia dławiona jest przez trudne do opanowania pożary. Ogień rozprzestrzenia się od będącej częścią zachodniego Los Angeles Pacific Palisades, sąsiadującej z Santa Monica. Drogi wzdłuż wybrzeża zostały zamknięte, a ogień wciąż nie jest opanowany i rozprzestrzenia się w niekontrolowany sposób, tworząc zagrożenie dla tysięcy osób i budynków. Sytuację utrudnia intensywny wiatr i długi okres suchej pogody bez opadów deszczu. National Weather Service w Los Angeles nazywa sytuację „ekstremalnie niebezpieczną” i wystosował ostrzeżenia, jak zachować się w sytuacji koniecznej ewakuacji.
W Kalifornii walka z ogniem twa w nocy z 7 na 8 stycznia.
Wczoraj wieczorem wiedzieliśmy już o niemal 1200 hektarach spalonej ziemi.
Szefowa straży pożarnej w Los Angeles Kristin Crowley powiedziała wczoraj na konferencji prasowej, że w mieście zagrożonych jest między 10 a 25 tys. domów. Tysiące osób opuściły swoje domy szukając bezpieczeństwa na południe od pożaru.
Zaplanowaną wcześniej wizytę w Kalifornii miał złożyć prezydent USA Joe Biden, ale silny wiatr spowodował, że bezpieczne lądowanie w Los Angeles było niemożliwe.
Krótko po północy burmistrz Malibu, znajdującego się na zachód od źródła ognia, zaapelował do mieszkańców miejscowości, by byli gotowi do szybkiego opuszczenia swoich domów.
„Zaoferowałem każdą możliwą pomoc federalną, która może pomóc w zatrzymaniu okropnych pożarów w Pacific Palisades” – przekazał prezydent w oświadczeniu.
Problem nie dotyczy tylko wybrzeża. Trudne do opanowania pożary wybuchły również kilkadziesiąt wgłąb lądu, w okolicy Pasadeny. Mieszkająca od 1989 roku w okolicy Muffie Alejandro powiedziała „New York Times'owi”: „ To mój czwarty pożar w okolicy i pierwszy raz, gdy opuściłam dom”. Dodała też, że to najgorszy pożar, jaki widziała w życiu.
Kalifornia w całej swojej historii zasiedlenia przez Amerykanów była obszarem zagrożonym pożarami. Przyczynia się do tego suchy klimat i gorące temperatury. Od drugiej dekady XXI wieku pożary stały się jednak bardziej niebezpieczne. Przyczyn jest kilka. To między innymi ocieplający się klimat, gęstsze zaludnienie i starzejąca się sieć elektryczna.
W Kalifornii około 350 tys. osób żyje w strefie z najwyższym zagrożeniem pożarowym. W kolejnej strefie, która również oznacza spore ryzyko pożarowe mieszka kolejne 2,7 mln osób. W całym stanie mieszka niemal 40 mln osób. W obszarze metropolitalnym Los Angeles to ponad 12 mln mieszkańców.
Przeczytaj także: