0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

08:00 19-07-2026

Prawa autorskie: Daniel MIHAILESCU / AFPDaniel MIHAILESCU / ...

Bracia Tate – influencerzy manosfery – aresztowani w USA

Jeden z najbardziej znanych influencerów manosfery Andrew Tate i jego brat Tristan zostali aresztowani w Miami na wniosek Wielkiej Brytanii. Są oskarżeni o gwałty i handel ludźmi oraz rozpowszechnianie pornografii dziecięcej

Co się wydarzyło?

Kontrowersyjny influencer Andrew Tate i jego brat Tristan zostali aresztowani w USA po tym, jak władze Wielkiej Brytanii ogłosiły, że wniosą przeciwko nim kolejne oskarżenia dotyczące przemocy seksualnej. Bracia Tate są obywatelami brytyjskimi. Zostali zatrzymani przez szeryfów federalnych podczas pobytu w Miami, gdzie organizowali wielką galę walk MMA. W nadchodzącym tygodniu mają stanąć przed sądem federalnym w Miami.

Nowe zarzuty dotyczą przede wszystkim Andrew. Brytyjski wymiar sprawiedliwości stawia mu łącznie 7 zarzutów gwałtu – już wcześniej natomiast influencer był oskarżony o m.in. handel ludźmi i rozpowszechnianie pornografii dziecięcej.

„Decyzje o postawieniu zarzutów zapadły po otrzymaniu kolejnych dowodów od policji w Bedfordshire i zwiększyły łączną liczbę domniemanych ofiar w tej sprawie do siedmiu” – mówił BBC Malcolm McHaffie, szef Wydziału ds. Przestępstw Specjalnych w brytyjskiej Prokuraturze Koronnej

Tristanowi Tate'owi brytyjska prokuratura stawia natomiast zarzuty dotyczące jednego przypadku napaści na tle seksualnym, dwóch gwałtów i trzech przypadków organizowania lub ułatwiania handlu ludźmi w celu wykorzystania seksualnego.

Do wszystkich przestępstw miało dojść w latach 2012-2016. Brytyjscy prokuratorzy stawiają braciom Tate łącznie 59 zarzutów. Andrew ma ich 42, a jego brat 17.

Jaki jest kontekst?

Brytyjska prokuratura ściga braci Tate od kilku lat. Influencerzy próbowali uniknąć postawienia przed sądem przeprowadzając się do Rumunii – już w 2024 roku Brytyjczycy uzyskali przeciwko nim Europejski Nakaz Aresztowania. W Rumunii toczy się w tej sprawie postępowanie karne – bracia Tate przez pewien czas mieli zakaz opuszczania kraju, oddano im jednak paszporty i umożliwiono wyjazd do USA pod naciskiem administracji Donalda Trumpa.

Andrew Tate jest jedną z najbardziej wpływowych postaci manosfery i globalnego alt-rightu. W swoich internetowych przekazach głosi treści mizoginistyczne, nawołuje do przedmiotowego traktowania kobiet i do odzyskiwania przez mężczyzn ich władzy symbolicznej ukształtowanej w epoce patriarchatu. Czyni to z niego naturalnego sojusznika współczesnej skrajnej, populistycznej prawicy.

Przeczytaj także:

07:22 19-07-2026

Prawa autorskie: Siergiej SUPINSKY / AFPSiergiej SUPINSKY / ...

Zmasowany atak Rosji pociskami balistycznymi na Kijów

Rosjanie wystrzelili w kierunku Kijowa około 40 pocisków balistycznych jednocześnie. To największy taki atak od początku wojny. Zginęła jedna osoba, jest też nie mniej niż 16 rannych

Co się wydarzyło?

W nocy z soboty na niedzielę 19 lipca Rosjanie przeprowadzili zmasowane uderzenie rakietowe na Kijów. Wystrzelonych zostało około 40 pocisków balistycznych różnych typów – Iskander, Cyrkon i użyte w trybie ziemia-ziemia rakiety przeciwlotnicze z systemów S-400. Atak trwał około 40 minut – i pod względem użycia pocisków balistycznych był prawdopodobnie tym największym od początku wojny. Rosjanie użyli do tego uderzenia również około 12o dronów.

W wyniku ataku doszło do zniszczeń w dzielnicach mieszkalnych — zginęła jedna osoba, a nie mniej niż 16 zostało rannych. Ratownicy wciąż przeszukują gruzy w kilku lokalizacjach w Kijowie. Rosyjskie pociski uderzyły m.in. w blok mieszkalny, akademik i supermarket — trafione zostały też magazyny i zakłady przemysłowe. Po ataku zamknięte zostały m.in. ważna stacja kijowskiego metra — Łukjaniwska i niektóre centra handlowe.

Jaki jest kontekst?

Atak był najprawdopodobniej rodzajem rosyjskiej odpowiedzi na ukraińskie zmasowane uderzenia dronowe na liczne regiony Rosji z ostatnich dni. W sobotę Ukraińcy całkowicie zniszczyli m.in. dwa ogromne centra logistyczne platformy sprzedażowej Wildberries (rosyjski odpowiednik Ali Express).

Przeczytaj także:

Użycie pocisków balistycznych na dużą skalę znacząco zwiększyło skuteczność rosyjskiego ataku na Kijów. Ukraina zmaga się ze stałym niedostatkiem pocisków do baterii Patriot i IRIS-T, to zaś jedyne typy uzbrojenia przeciwlotniczego i antyrakietowego, za pomocą których broniący się przed rosyjską agresją kraj jest w stanie zestrzeliwać pociski balistyczne.

Fakt przekazania Ukrainie zaledwie 5 pocisków do baterii Patriot w marcu tego roku wywołał niedawno w Polsce wielką polityczną awanturę.

Przeczytaj także:

15:59 18-07-2026

Prawa autorskie: (Photo by Kent Nishimura / AFP)(Photo by Kent Nishi...

Pożary w Kanadzie, dym nad Waszyngtonem, a Trump: podniosę cła

Kanadę trawi już 900 pożarów leśnych, a wiatr przesunął toksyczny dym nad USA. Pomarańczowo-brązowo łuna wisi nad miastami od Minneapolis aż po Waszyngton. Problem z toksycznym dymem ma też Nowy Jork, gdzie w niedzielę ma rozegrać się finał Mistrzostw Świata w piłce nożnej

Co się wydarzyło?

Od kilku dni Kanada zmaga się pożarami lasów, tamtejszy rząd informuje już o 900 pożarach, z czego najwięcej z nich, i te największe, są w prowincjach Quebec i Ontario, w tym przy granicy z USA.

Wiele z nich wymknęło się spod kontroli, w niektóry rejonach doszło do ewakuacji, a prowincja Ontario poprosiła nawet rząd federalny o pomoc w jej przeprowadzeniu.

Powód? Według Narodowego Międzyagencyjnego Centrum Pożarnictwa w USA i Ministerstwa Zasobów Naturalnych Kanady to prawdopodobnie utrzymujące się upały i jednocześnie opady deszczu poniżej średniej.

W północnym Ontario i Quebecu w czerwcu odnotowano opady mniejsze o 40 proc., a temperatury przekroczyły historyczne średnie.

W związku z pożarami problem mają też Stany Zjednoczone. Wiatr przenosi bowiem chmurę zanieczyszczonego pyłem powietrza nad USA. W piątek gęsty dym dotarł już do stolicy i obecnie pomarańczowo-brązowa łuna unosi się nad miastami od Minnesoty na Środkowym Zachodzie po Waszyngton i Wirginię na wschodnim wybrzeżu.

Najgorsza sytuacja w piątek była w regionie Wielkich Jezior, przy granicy z Kanadą, jednak ostrzeżenia dotyczące jakości powietrza spowodowane dymem z Kanady wydały już władze w 18 amerykańskich stanach. To oznacza, że alertami objęte jest już ponad 100 mln ludzi — prawie jedna trzecia populacji Stanów Zjednoczonych.

To sprowokowało amerykańskiego prezydenta do działania.

„Pociągamy Kanadę do odpowiedzialności za to, że nie dba właściwie o swoje lasy i zarośla. W rezultacie Stany Zjednoczone są zalewane zanieczyszczonym i szkodliwym dla zdrowia powietrzem"

- napisał w piątek Donald Trump na Truth Social.

„Koszty są niewyobrażalne! Kanada odmówiła prowadzenia podstawowej gospodarki leśnej i usuwania zalegających pozostałości, wiedząc, że to doprowadzi właśnie do takiego rezultatu. Jest to umyślne zaniedbanie, stające się corocznym zjawiskiem, które kosztuje Stany Zjednoczone miliardy dolarów” – dodał.

Trump jednocześnie zapowiedział, że koszty tego zanieczyszczenia zostaną doliczone do ceł, które Kanada obecnie płaci.

Amerykańskiemu prezydentowi na platformie X odpowiedział premier prowincji Ontario Doug Ford:

„Sąsiedzi sobie pomagają. Ontario zawsze pomagało amerykańskim partnerom wtedy, gdy tego potrzebowali.”

I dodał:

„Niech amerykańscy politycy przestaną się skarżyć na zadymienie z powodu pożarów lasów w Kanadzie i wyślą pomoc, tak jak Kanada wysyła strażaków do USA.”

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

Lasy stanowią nawet niemal 40 proc. terytorium Kanady, a to prawie 3,7 mln km kw. W dużej mierze są to obszary niedostępne.

Kanadyjskie lasy w większości należą do skarbu państwa, a na wycinkę drzew ogłaszane są przetargi. Amerykańscy republikanie od lat uważają to za rzekome dotowanie sektora.

BBC zwraca uwagę, że Kanada mierzy się z pożarami co roku. W 2023 roku spłonęło 15 mln hektarów, w 2025 roku 8,3 mln hektarów.

A dym z pożarów lasów jest niebezpieczny dla człowieka, zawiera bowiem mieszankę bardzo małych cząsteczek zanieczyszczeń, takich jak PM2,5 i dwutlenek azotu. Według Światowej Organizacji Zdrowia wdychanie ich może powodować zaostrzenie istniejących schorzeń układu oddechowego, serca, nerek i oczu.

W wyniku tegorocznych pożarów jakość powietrza na dużym obszarze środkowego zachodu i północno-wschodnich Stanów Zjednoczonych gwałtownie pogorszyła się 15 lipca. W wielu amerykańskich miastach wskaźniki zanieczyszczenia w piątek 17 lipca mieściły się w przedziale od 100 do 500, a więc od „niezdrowe” do „niebezpieczne”.

Odczyty zanieczyszczeń IQAir dla miast w sobotę 18 lipca pokazują, że najgorsza sytuacja jest w Toronto (wskaźnik na poziomie 186) oraz w Waszyngtonie (175) i Nowym Jorku (167).

To rodzi obawy o losy finału Mistrzostw Świata w piłce nożnej, który ma się odbyć w niedzielę 19 lipca właśnie w Nowym Jorku.

Jak poinformował PAP, dym z kanadyjskich pożarów odwołał już mecz piłkarski ligi MLS Chicago Fire z Robertem Lewandowskim.

Przeczytaj także:

14:26 18-07-2026

Prawa autorskie: Foto Andrew Harnik / Getty Images via AFPFoto Andrew Harnik /...

Trump chce 100 tys. dol. za pierwszeństwo w czytaniu jego postów

Firma zarządzająca platformą Truth Social 1 sierpnia uruchamia nową usługę – API Truth. Miesięczny abonament w wysokości 100 tys. dol. ma dawać użytkownikowi pierwszeństwo w otrzymywaniu wpisów 10 najpopularniejszych kont. W praktyce firmy z Wall Street będą mogły przed innymi poznać decyzje Trumpa, które trzęsą rynkami

Co się wydarzyło?

Trump Media & Technology Group, właściciel platformy Truth Social, planuje sprzedawać firmom inwestycyjnym i inwestorom z Wall Street szybszy dostęp do informacji publikowanych przez prezydenta USA w należących do niego social mediach.

Usługa, która ma ruszyć 1 sierpnia pod nazwą API Truth, oferowana jest za 100 tys. dol. miesięcznie — informuje Reuters na podstawie pozyskanych samodzielnie informacji. Oficjalnie cennik nie jest bowiem znany, a rozmowy z potencjalnymi klientami są tajne.

Osoby zaznajomione ze sprawą twierdzą, że Trump Media przedstawiło również plan miesięczny za kwotę 60 tys. dol., jeśli klient podpisze umowę z góry na trzy lata.

W zamian użytkownik otrzyma dostęp do wpisów z 10 najbardziej wpływowych kont Truth Social na chwilę przed tym, jak zostaną one oficjalnie opublikowane w internecie.

W praktyce oznacza to, że banki, firmy inwestycyjne i inne bogate podmioty z Wall Street mogą sobie kupić przewagę informacyjną, na której będą mogły zarabiać fortuny. Najpopularniejsze konta na Truth Social należą bowiem do samego prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa, jego rodziny i wpływowych zwolenników. A to oznacza, że posty przez nich publikowane wpływają na światowe rynki.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

Trump Media mierzy się z potężną konkurencją innych mediów społecznościowych i niekoniecznie z nimi wygrywa. W tym roku akcje TMTG straciły na amerykańskiej giełdzie już ok. 27 proc. – zaznacza Reuters. Obecna wycena rynkowa spółki to ok. 2,7 mld dol.

A jednocześnie jasne jest, że posty Donalda Trumpa w mediach społecznościowych często wywołują zmiany na rynkach. Zmiany, na których można zarobić, jeśli przewidzi się je wcześniej. Stąd pomysł na uruchomienie nowej usługi API Truth, która da możliwość zarabiania na postach amerykańskiego prezydenta.

Przypomnijmy choćby 9 kwietnia 2025 roku, gdy główne indeksy giełdy Wall Street zaczęły gwałtownie rosnąć po tym, jak Trump w poście na portalu Truth Social ogłosił, że wstrzyma wiele nowych ceł na 90 dni.

Zdaniem agencji Reuters, w tej sytuacji dostęp do interfejsu API Truth może być niezbędny dla firm zajmujących się handlem wysokich częstotliwości, bo nawet przewaga informacyjna rzędu zaledwie kilku milisekund może przełożyć się na zyski rzędu setek tysięcy dolarów z dużych transakcji.

Ten pomysł biznesowy jednak wzbudza szerokie oburzenie nie tylko wśród Demokratów. Donald Sherman, prezes bezpartyjnej organizacji Citizens for Responsibility and Ethics w Waszyngtonie uważa, że to „całkowicie nieetyczne”. Jednocześnie trudno stwierdzić, czy jest to nielegalne.

Przypomnijmy, że to nie pierwszy przypadek, kiedy Donald Trump i jego rodzina powiększają swoje fortuny, czerpiąc zyski z polityki ogłoszonej przez jego administrację. Z niedawno opublikowanych oświadczeń majątkowych wynika, że w 2025 roku rodzina Trumpa zarobiła na kryptowalutach 1,4 mld dol. A zyski te zostały wygenerowane właśnie w związku z decyzjami administracyjnymi prezydenta dotyczącymi kryptoaktywów.

Przeczytaj także:

13:23 18-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Rafał Szczepankowski / Agencja Wyborcza.plFot. Rafał Szczepank...

Prezydent wraca do bitwy o ETS. Kolejny wniosek o referendum

Komisja Europejska zaprezentowała w piątek propozycje reformy ETS. To „pozorna korekta” – uważa Pałac Prezydencki. I zapowiada: w najbliższym tygodniu koleiny wniosek o ogólnokrajowe referendum dotyczące unijnej polityki klimatycznej

Co się wydarzyło?

W piątek Komisja Europejska przedstawiła długo oczekiwane propozycje dotyczące reformy systemu handlu uprawnieniami do emisji (ETS). Szef Gabinetu Prezydenta RP Paweł Szefernaker oświadczył w sobotę 18 lipca na platformie X, że przedstawione założenia to tylko „pozorna korekta”.

Dlatego zapowiedział, że w nadchodzącym tygodniu prezydent ponownie złoży do Senatu wniosek o referendum w sprawie przyszłości unijnej polityki klimatycznej.

Polityk przypomniał również, że Karol Nawrocki ma swój pomysł na reformę systemu ETS.

„Większość rządząca odrzuciła tę inicjatywę, przekonując, że nie jest ona potrzebna, ponieważ rząd wynegocjuje w Brukseli rozwiązania odpowiadające polskim interesom. Dziś znamy już efekty tych zapowiedzi” – napisał Szefernaker w social mediach.

Podkreślił, że owe efekty to zaproponowane przez Komisję Europejską 10 mld euro ulg dla całego unijnego przemysłu do 2030 roku, podczas gdy dotąd tylko polskie firmy otrzymywały około 3 mld euro darmowych uprawnień rocznie.

Szef Gabinetu Prezydenta wyliczał, że do 2034 roku koszt wygaszenia tych uprawnień dla polskiej gospodarki może wynieść nawet 13 mld euro. A to — jego zdaniem — oznacza, że jeden kraj poniesie większe straty niż wartość ulg przewidzianych dla wszystkich państw Unii.

Szefernaker nie tylko krytykuje propozycje KE jako szkodliwe dla Polski, ale również podkreśla, że UE potrzebuje zupełnie nowej polityki przemysłowej, która pozwoliłaby odbudować konkurencyjność gospodarki. Ta konkurencyjność, zdaniem polityka, została osłabiona właśnie przez rosnące koszty wynikające z dotychczasowego modelu polityki klimatycznej.

Do propozycji KE już w piątek odniósł się również premier Donald Tusk. Stwierdził, że „po raz kolejny Polska otrzymała pozytywną odpowiedź na swoje oczekiwania, aby pewne regulacje UE były bardziej sprzyjające dla kraju". Według premiera teraz Polska ma jeszcze bardziej uprzywilejowaną pozycję w tym względzie.

Jednocześnie dodał, że w sprawach polityki klimatycznej trzeba mierzyć siły na zamiary.

„O tym mówiliśmy od samego początku, Polska nie będzie respektowała tej pierwotnej wersji ETS-u, cały czas skutecznie zmieniamy pewne zapisy tak, aby Polska była w lepszej sytuacji niż inne kraje. Czy mamy większość w UE taką, która może wywrócić do góry nogami cały projekt? Wątpię. Natomiast ja się koncentruję na tym, w jaki sposób bronić maksymalnie skutecznie polskich interesów w ramach tego, co w tej chwili mamy” – powiedział premier.

Przeczytaj także:

Jakich zmian chce KE?

Jakie dokładnie reformy zaproponowała w piątek 17 lipca Komisja Europejska w zakresie ETS na najbliższą dekadę?

  • zobowiązanie państw członkowskich do przeznaczania co najmniej połowy przychodów z aukcji ETS na inwestycje w dekarbonizację. Według szacunków KE dziś na ten cel trafia tylko 5 proc. środków;
  • zwiększenie liczby darmowych uprawnień dla przemysłu do 2030 roku (żeby zapobiec przenoszeniu produkcji poza granice Unii). W latach 2026–2030 do systemu trafią darmowe uprawnienia o wartości 6 mld euro, a po 2030 roku tempo redukcji darmowych uprawnień zostanie spowolnione – z 2,5 do 2 proc. Rocznie. Co istotne, darmowe uprawnienia będą przyznawane jedynie pod warunkiem przedstawienia i realizacji planów dekarbonizacji;
  • Zmiany w Funduszu Modernizacyjnym – skala wsparcia będzie mniejsza, ale KE zapowiada utrzymanie instrumentów solidarnościowych dla krajów o niższych dochodach. Po 2030 roku pierwsze 10 proc. uprawnień z aukcji ma być zarezerwowane dla 16 państw, w tym dla Polski. Tu jednak znów postawiony jest warunek: przeznaczenie środków na zielone inwestycje;
  • spowolnienie tempa redukcji liczby uprawnień dostępnych na aukcjach po 2030 roku;
  • Utrzymanie zasady „kto emituje, ten płaci”, ale dodanie do niej jednocześnie wynagrodzenia za zmniejszanie ilości swoich emisji.

To jedynie propozycje, natomiast ostateczny kształt reformy systemu ETS zostanie ustalony przez Radę UE i Parlament Europejski.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

To nie pierwszy wniosek prezydenta Nawrockiego o referendum w sprawie systemu ETS. Pierwszy złożył w maju 2026 r. i chciał, by referendum odbyło się 27 września.

Senat jednak wniosek prezydenta odrzucił 20 maja głosami 62 senatorów. Przypomnijmy, że według Konstytucji to prezydent zarządza ogólnokrajowe referendum, ale potrzebuje do tego zgody Senatu wyrażonej bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.

Ta pierwsza próba zarządzenia referendum w sprawie ETS wywołała ogólnokrajowa dyskusję skupiającą się na brzmieniu pytania referendalnego. Prezydentowi zarzucano próbę manipulowania wynikami ewentualnego głosowania poprzez zawarcie tezy w pytaniu.

Według majowego wniosku prezydenta pytanie zadane w referendum miało brzmieć:

„Czy jest Pani/Pan za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”

Paweł Szefernaker, informując w sobotę, że prezydent w ciągu kilku dniu ponownie złożył do Senatu wniosek o referendum, napisał:

„Tym razem Senat nie zasłoni się ‘tezą’ w pytaniu referendalnym. Oczekujemy, że dopuści do rzetelnej debaty i umożliwi Polakom wypowiedzenie się w tej fundamentalnej dla przyszłości polskiej gospodarki i bezpieczeństwa energetycznego sprawie.”

Przeczytaj także: