Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
To największe zimowe pożary w Kalifornii od czterech dekad. Ogień strawił już tysiące budynków, ewakuowano 130 tys. mieszkańców. Płomienie widać nawet z komosu, a mieszkańcy mówią o apokaliptycznych scenach
W Kalifornii wciąż trwa walka z trudnym do opanowania ogniem. Teren od wybrzeża Pacyfiku po położoną w głębi lądu Pasadenę pustoszy pięć zjadliwych pożarów. Największy z nich wybuchł w Pacific Palisades, celebryckiej dzielnicy Los Angeles, ciągnącej się między wzgórzami Santa Monica a oceanem. Zniszczeniu uległo tu ponad 1000 zabudowań. Z większości domów i bungalowów zostały zwęglone szczątki, baseny poczerniały od sadzy, a sportowe samochody leżą na stopionych oponach. Apokaliptyczne sceny rozciągają się na wiele kilometrów wzdłuż wybrzeża. Swoje posiadłości straciły amerykańskie gwiazdy kina i popkultury, w tym Billy Crystal, Mandy Moore, Cary Elwes i Paris Hilton. W Palisades Village zniszczona została biblioteka publiczna, dwa duże sklepy spożywcze, siedziby banków i kilka butików. „To naprawdę dziwne uczucie wracać do miejsca, które tak naprawdę już nie istnieje” – mówił AP jeden z mieszkańców okolicy Dylan Vincent.
W środę wieczorem pożar wybuchł także na wzgórzach Hollywood Boulevard, wokół najbardziej turystycznych obszarów Los Angeles. Jak podaje Associated Press, gdy zawyły syreny alarmowe, a helikoptery poderwały się do zrzucenia wody na płomienie znajdujące się zaledwie kilometr dalej, Aleja Gwiazd oraz galeria figur woskowych Madame Tussauds tętniły życiem. Ludzie w pośpiechu opuszczali okoliczne hotele.
Według najnowszych doniesień wiatr Santa Ana, który w poprzedniej dobie wiał z prędkością 160 km/h i uniemożliwiał skuteczne gaszenie pożarów, osłabł, co pozwoliło strażakom opanować część ognisk. Wciąż jednak w niektórych regionach ogień rozprzestrzenia się w sposób niekontrolowany. National Weather Service ostrzega, że teraz istnieje „krytyczne ryzyko” wystąpienia pożarów w południowej części Kalifornii.
Aktualny bilans strat, od wtorku 7 stycznia, to pięć ofiar śmiertelnych i ponad 130 tys. ewakuowanych mieszkańców.
Według AP Kalifornia walczy z najbardziej niszczycielskimi zimowymi pożarami od czterech dekad. „Pożary zazwyczaj nie wybuchają o tej porze roku, ale konkretne składniki połączyły się i złamały kalendarz w szybki i śmiercionośny sposób” – donosi AP. Eksperci wskazują, że wyjątkowo długa susza (w tym sucha zima) oraz silny wiatr Santa Ana stworzyły „atmosferyczną suszarkę do włosów”. Zmiany klimatyczne, gęsta zabudowa i zły stan sieci elektrycznej zmieniły charakter pożarów, na które narażony jest region.
W Kalifornii około 350 tys. osób żyje w strefie z najwyższym zagrożeniem pożarowym. W kolejnej strefie, która również oznacza spore ryzyko pożarowe, mieszka kolejne 2,7 mln osób. W całym stanie mieszka niemal 40 mln osób. W obszarze metropolitalnym Los Angeles to ponad 12 mln mieszkańców.
Przeczytaj także: