Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...
Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata
Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prawa autorskie: 29.09.2025 Warszawa , ul Wiejska , Sejm . Wezwany w charakterze swiadka posel PiS , byly minister sprawiedliwosci Zbigniew Ziobro podczas posiedzenia sejmowej komisji sledczej ds. inwigilacji systemem Pegasus . Po raz 9 wezwany swiadek Zbigniew Ziobro , byly minister sprawiedliwosci i prokurator generalny w rzadach PiS . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl29.09.2025 Warszawa ...
Prawie osiem godzin trwało przesłuchanie Ziobry przed komisją śledczą. Oto, co z niego wynika
Doprowadzony przez policję na posiedzenie komisji śledczej ds Pegasusa Zbigniew Ziobro zeznawał przed nią przez 7 godzin i 55 minut. Było to niezbyt ciekawe polityczne przedstawienie, które z całą pewnością nie stanie się przełomem w pracy komisji
W poniedziałek 29 września były minister sprawiedliwości w rządzie PiS Zbigniew Ziobro po raz pierwszy stanął przed komisją śledczą ds Pegasusa. Wcześniej udało mu się tego uniknąć osiem razy, co ostatecznie skutkowało tym, że został doprowadzony na posiedzenie przez policję. Przed południem został na warszawskim lotnisku Chopina wyprowadzony z samolotu, którym przyleciał z Brukseli i przewieziony do Sejmu. Na pokładzie samolotu towarzyszył Ziobrze pracownik TV Republika, co skutkowało tym, że prawicowa stacja transmitowała te wydarzenia na żywo.
Przed komisją Ziobro stanął w samo południe. Przesłuchanie – z kilkoma przerwami motywowanymi stanem zdrowia byłego ministra – trwało do 19:55. Nie licząc kilku słownych przepychanek i jednego happeningu posłów PiS z cytatem z Romana Giertycha w roli głównej, przebiegało względnie spokojnie. Wielogodzinne odpytywanie Ziobry nie poszerzyło jednak wiedzy ani komisji, ani polskiej opinii publicznej na temat Pegasusa i jego wykorzystania. Oto, co z tego wszystkiego wynikało:
Na wstępie Ziobro stwierdził, że według niego komisja jest generalnie niekonstytucyjna a on sam jest tu jedynie dlatego, że „doprowadzono go siłą”. „Popełniacie państwo przestępstwo, spotkamy się na sali sądowej kiedyś. Naruszacie państwo powagę działań parlamentu. (...) Upokarzacie swoich przeciwników politycznych, to jest wpisane w wasze DNA” – tak przemawiał do członków komisji.
W swoim swobodnym wystąpieniu Ziobro przedstawiał wersję, by tak rzec, heroiczną zdarzeń związanych z zakupem Pegasusa. Według tej wersji minister sprawiedliwości – czyli Ziobro – troszczył się o polskie służby i starał się zapewnić im odpowiednie narzędzia do działania, by mogły nadążyć za środowiskami przestępczymi korzystającymi z coraz bardziej zaawansowanych technologii. To właśnie miało być motywacją decyzji o zakupie Pegasusa ze środków Funduszu Sprawiedliwości. Ziobro przed komisją potwierdził, że to on tę decyzję podejmował i że to według jego „kierunkowej woli” działał wiceminister Michał Woś, który bezpośrednio prowadził działania związane z zakupem Pegasusa. „Byłem inicjatorem przekazania środków na zakup Pegasusa z ministerstwa sprawiedliwości” – powiedział Ziobro przed komisją. „Miałem przekonanie, że robiłem coś dobrego dla Polski” – mówił Ziobro. Tego typu tezy powtarzał konsekwentnie do końca przesłuchania przed komisją.
Według Ziobry Pegasus miał być uniwersalnym narzędziem do zwalczania przestępczości różnego rodzaju. „Stanowczo nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że system Pegasus jest wyłącznie do zwalczania terroryzmu. Tak nie jest, to jest system do zwalczania także do innych przestępstw, zgodnie z polskim prawem. Jestem przekonany, że ten system mógł równie dobrze służyć ABW i CBA. Najlepszą wiedzę, gdzie ulokować taki system miał pan minister Kamiński. Dodam też, że zagrożenie dla polskiego państwa np. przestępczością VAT-owską jest kwestią bezpieczeństwa narodowego.” – mówił Ziobro.
Pytany o to, czy rozmawiał z Jarosławem Kaczyńskim o sprawie Pegasusa, Ziobro zasłaniał się ogólnikami, twierdząc, że zapewne odbył z nim jakieś rozmowy na ten temat, gdy prezes PiS pełnił funkcję wicepremiera ds bezpieczeństwa.
Pytany o wykorzystanie Pegasusa do inwigilacji polityków opozycji czy też osób znajdujących się na politycznym celowniku rządu PiS, Ziobro albo zasłaniał się niewiedzą lub niepamięcią, albo też formułował oskarżenia lub insynuacje, wskazujące, że osoby te były inwigilowane w związku z przestępstwami pospolitymi lub korupcyjnymi. Tak też na przykład Roman Giertych miał być inwigilowany w związku z aferą Polnordu, zaś o prokurator Ewie Wrzosek Ziobro mówił, że „zebrane dowody świadczą, że dopuściła się przestępstw wykradania danych z prokuratury na rzecz jednego kandydata w wyborach, ale zakończyła się niepowodzeniem na etapie sądu, a nie prokuratury”. O sprawie prezydenta Sopotu Jacka Karnowskiego natomiast Ziobro nie miał nic do powiedzenia – twierdził przed komisją, że nie miał o niej żadnej wiedzy.
Ziobro twierdził również, że nie ma żadnej wiedzy na temat tego, jak materiały pozyskane z pomocą Pegasusa (a dotyczące Krzysztofa Brejzy) wyciekły do państwowej TVP w okresie, gdy jeszcze rządził PiS. „Przecieki do mediów się zdarzają. Sam zostałem objęty wyciekiem informacji od państwa, w sprawie mojego stanu zdrowia” – mówił na ten temat.
O oprogramowaniu Hermes (używanym do profilowania wybranych osób przez Prokuraturę Krajową) Ziobro nie powiedział właściwie nic – oskarżał natomiast pytającego o to posła Witolda Zembaczyńskiego o rozsiewanie fałszywych informacji.
Przez ponad 8 godzin przesłuchiwania byłego ministra komisja nie znalazła sposobu na przyciśnięcie Ziobry do muru – nie skonfrontowano go z niepozostawiającymi wątpliwości dowodami, relatywnie rzadko były nawet cytowane wcześniejsze (a bardzo mocno obciążające Ziobrę i jego obóz polityczny) zeznania świadków występujących przed tą samą komisją. Puszczono za to Ziobrze nagranie z nim samym w roli głównej, gdy mówił że „Pegasus to taki koń, który ma skrzydła i lata”. Ziobro przyglądał się temu z miną podobnej do tej, z jaką przed laty wygłaszał te słowa. Podczas posiedzenia komisji miał natomiast niemal niezliczoną ilość okazji, by w sposób nieskrępowany powtarzać swój polityczny spin, identyczny z partyjnymi „przekazami dnia” i tezami prawicowych mediów dotyczących sprawy Pegasusa.