Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Mark Carney, rozmawiając z dziennikarzami w sobotę po uczestnictwie w szczycie Azji i Pacyfiku w Korei Południowej, powiedział, że prywatnie przeprosił prezydenta USA za spot krytykujący amerykańskie cła.
Premier Kanady i prezydent USA spotkali się na szczycie Azji i Pacyfiku w Korei Południowej. „Przeprosiłem prezydenta” – przyznał Mark Carney.
Chodzi o spot telewizyjny, zamówiony przez premiera Ontario Douga Forda – konserwatywnego polityka, którego czasami porównuje się do Trumpa. Prowincja Ontario najmocniej odczuwa skutki eskalacji wojny handlowej między USA a Kanadą, dlatego spot mocno uderzał w politykę Stanów Zjednoczonych.
Wykorzystano w nim fragment wypowiedzi byłego prezydenta Ronalda Reagana, mówiącego, że cła są przyczyną wojen handlowych i katastrof gospodarczych. W odpowiedzi na emisję spotu Trump ogłosił zwiększenie taryf celnych na towary z Kanady o 10 proc. Waszyngton wstrzymał również rozmowy handlowe z Kanadą.
„Powiedziałem Fordowi, że nie chcę kontynuować [emitowania] tej reklamy” – powiedział Mark Carney.
Donald Trump był pytany w piątek 31.10 o spotkanie z premierem Kanady i mówił o „miłej rozmowie” z Carneyem. „Bardzo go lubię, ale to, co zrobili, było złe” – powiedział. „Przeprosił za to, co zrobili ze spotem, bo był fałszywy” – dodał.
Mimo przeprosin, Trump w piątek nadal twierdził, że Stany Zjednoczone i Kanada nie wznowią rozmów handlowych.
W minutowym spocie zawarto zdjęcia pracowników i ich rodzin, nowojorskiej giełdy papierów wartościowych, a także statków towarowych i dźwigów pod flagami USA i Kanady. Towarzyszy temu przemówienie byłego prezydenta USA Ronalda Reagana z kwietnia 1987 roku. Mówi w nim: "Kiedy ktoś mówi: »Nałóżmy cła na import z zagranicy«, wygląda to na patriotyczne zachowanie polegające na ochronie amerykańskich produktów i miejsc pracy. Czasami, przez chwilę, to działa, ale tylko przez krótki czas. Ale w dłuższej perspektywie takie bariery handlowe szkodzą każdemu amerykańskiemu pracownikowi i konsumentowi.
Wysokie cła nieuchronnie prowadzą do odwetu ze strony państw obcych i wywołania zaciekłych wojen handlowych. Wtedy następuje najgorsze: rynki się kurczą i załamują, firmy i gałęzie przemysłu upadają, a miliony ludzi tracą pracę.
Na całym świecie rośnie świadomość, że drogą do dobrobytu wszystkich narodów jest odrzucenie protekcjonistycznego ustawodawstwa i promowanie uczciwej i wolnej konkurencji. Miejsca pracy i wzrost gospodarczy w Ameryce są zagrożone".
Napięcia między Kanadą a USA związane z podwyżkami ceł, trwają od kilku miesięcy.
Jak pisaliśmy w OKO.press, tuż po objęciu stanowiska prezydenta USA Donald Trump rozpoczął wojnę handlową, podnosząc cła wobec niemal wszystkich państw na świecie, w tym także Kanady i Unii Europejskiej. W marcu Waszyngton nałożył 25 proc. cło na import kanadyjskich towarów, w tym drewna, stali, aluminium i samochodów. Kanada w odpowiedzi również podwyższyła cła na amerykańskie towary. W sierpniu Trump znów podniósł cła, tym razem do 35 proc.
Przeczytaj także:
„W tym szaleństwie nie ma metody. Jest za to czysty i pozbawiony hamulców gniew, którego konsekwencją jest autodestrukcja” — komentował działania Trumpa ekonomista dr Tomasz Makarewicz w tekście dla OKO.press.
Przeczytaj także:
Przeczytaj także: