Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Od piątku 21 sierpnia narasta konflikt celny pomiędzy Kanadą i USA. Umowa handlowa pomiędzy tymi krajami, której zawarcie zdążył już ogłosić Donald Trump, została niespodziewanie wykolejona. Od soboty 22 sierpnia oba kraje wymieniają ciosy
W ostatnich dniach Stany Zjednoczone i Kanada negocjowały zawarcie trudnej umowy handlowej. We wtorek 18 sierpnia późnym wieczorem Donald Trump odtrąbił sukces, ogłaszając publicznie, że porozumienie zostało zawarte.
Ale to nie był koniec, a dopiero początek. W piątek 21 sierpnia negocjacje zostały niespodziewanie zerwane. USA nałożyły na Kanadę natychmiast, od północy, cła na produkty eksportowane do USA przez Kanadę o wartości 20 mld dol. – i to potężne, bo w wysokości 50 proc. Chodzi m.in. o wina, meble, produkty mleczne, cement, ubrania, wędki i sprzęt do hokeja.
„Wcześniej w tym tygodniu wierzyliśmy, że zmierzamy w kierunku porozumienia, które będzie korzystne dla obu stron. W ostatnich dniach Stany Zjednoczone zaproponowały jednak nowe warunki, które były niekorzystne gospodarczo, niesprawiedliwe, podważały korzyści dla Kanady i wiarygodność jakiejkolwiek umowy. Krótko mówiąc: żądali zbyt wiele, a oferowali zbyt mało – stwierdził premier Kanady Mark Cerney.
„Nie mogliśmy zaakceptować tego, co proponowali i nie damy im tego, czego żądają – dodał i stwierdził, że Kanada i USA znalazły się „w stanie wojny handlowej”.
„Jesteś w stanie wojny, gdy zostajesz zaatakowany. My zostaliśmy zaatakowani” – dodał.
I zapowiedział, że w odpowiedzi Kanada również nałoży cła na amerykańskie produkty. Mają zacząć obowiązywać 8 września i obejmować m.in. stal, nabiał, sprzęt rolniczy, celulozę i papier oraz elektronikę.
„Kanada wyrówna cła Waszyngtonu co do dolara, by chronić kanadyjski pracowników, rolników, rodziny i firmy – powiedział Carney.
Co na to Donald Trump? Grozi kolejną rundą podwyżek ceł, tym razem podniesienie taryf miałoby dotyczyć aut i ciężarówek z Kanady z 25 do 50 proc. od początku 2027 roku.
Przeczytaj także:
Mimo tych ruchów, w poniedziałek 24 sierpnia wiceprezydent J.D. Vance powiedział, że negocjacje z Kanadą trwają. Choć jednocześnie zaznaczył, że musi "wysłać jasny i głośny sygnał premierowi Kanady, by przestał wykorzystywać mieszkańców Maine”.
„Dość tego. Oczekujemy uczciwości w naszej polityce handlowej”
- powiedział Vance. Przy tej okazji nazwał Kanadę „stanem”, niby przez pomyłkę.
Wiceprezydent wcale atmosfery nie schodził, a jeszcze tego samego dnia Donald Trump ponownie zaatakował premiera Kanady Marka Carneya i premiera prowincji Ontario Douga Forda. Na platformie społecznościowej Truth Social napisał:
„Oni nie będą mogli dalej wykorzystywać Stanów Zjednoczonych – ich klucza do przetrwania. Pamiętajcie, że większość energii elektrycznej, ropy naftowej i gazu, które Kanada otrzymuje, jest transportowana przez USA. Ktoś powinien ustawić tych klaunów do pionu, bo inaczej konsekwencje dla Kanady będą o wiele GORSZE!”
Obie strony – zarówno Kanada jak i Stany Zjednoczone przerzucają się winą za zerwanie negocjacji handlowych.
Politico pisze, że to „dramatyczna eskalacja prowadząca do wojny handlowej między dwoma krajami o głęboko zintegrowanych łańcuchach dostaw”. Podkreśla, że może ona zagrozić handlowi w Ameryce Północnej opiewającemu na wartość ponad 1 bln dol. (ok. 3,7 bln zł).
A dodatkowo zwiększyć presję gospodarczą przed listopadowymi wyborami do Kongresu USA.
Przeczytaj także: