Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W sobotę rano Katowicki sąd zdecydował, że szef PKOl trafi na trzy miesiące do aresztu. Radosław P. usłyszał w czwartek zarzuty płatnej protekcji oraz zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością.
Szef PKOl Radosław P. został doprowadzony do sądu w Katowicach w piątek (28.08) wieczorem. Posiedzenie aresztowe rozpoczęło się około północy i trwało do piątej rano. Polska Agencja Prasowa podaje, że po zakończeniu posiedzenia Radosław P. został wyprowadzony przez policję tylnym wyjściem i wywieziony samochodem. Sąd dopiero po 7 rano przekazał mediom, że zdecydował o trzymiesięcznym areszcie dla szefa PKOl.
Po ogłoszeniu decyzji sądu o trzymiesięcznym areszcie głos zabrał minister sportu Jakub Rutnicki. "Teraz czas na szybkie i stanowcze działania środowiska sportowego. Wzywam Zarząd Polskiego Komitetu Olimpijskiego do podjęcia natychmiastowych działań naprawczych i odbudowę zaufania do PKOl-u” – napisał w oświadczeniu opublikowanym na stronie resortu.
Dalej czytamy:
„Zwrócę się również do Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego z prośbą o wsparcie PKOl-u w działaniach naprawczych. Obowiązkiem PKOl-u jest stanie na straży wizerunku polskich sportowców z zachowaniem zasad pełnej jawności i uczciwości. Radosław P. (w oświadczeniu użyto pełnego nazwiska – od aut.), człowiek Prawa i Sprawiedliwości, nigdy nie powinien piastować takiego stanowiska. Swoimi działaniami skompromitował polski olimpizm. Uwikłał polskich sportowców i ich wizerunek do promowania firmy, której działalność od początku budziła wiele wątpliwości. Za tą dramatyczną sytuację odpowiedzialność ponosi również PiS, które przez lata wspierało działania P. To surowa lekcja dla całego środowiska. Mam nadzieję, że już nigdy nie pomyśli o tym, aby na prezesa PKOl wybierać osobę, która nie jest oddana sportowi, tylko kieruje się własnym interesem”.
Radosław P. został zatrzymany w czwartek w Warszawie w związku z aferą Zondacrypto. W śląskim wydziale Prokuratury Krajowej usłyszał zarzuty płatnej protekcji oraz „zaspokojenia grupy wierzycieli Zondacrypto z pokrzywdzeniem innych w związku z grożącą niewypłacalnością”.
Po piątkowym przesłuchaniu prokuratura zdecydowała o skierowaniu do sądu wniosku o areszt. Ustalenia „stwarzają duże prawdopodobieństwo” popełnienia dwóch zarzucanych mu czynów, a także że ze strony Radosława P. może zachodzić obawa matactwa – przekazała w piątek Rzeczniczka Prokuratora Generalnego prok. Anna Adamiak.
Radosław P. nie przyznaje się do winy. Dziennikarzom czekającym przed sądem powiedział, że czuje się niewinny. Dodał, że podczas przesłuchania w prokuraturze udzielił szczegółowych informacji, a ostatnie godziny to „nic sympatycznego”.
Przeczytaj także: