Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Javier Milei podgrzewa spór o Falklandy. Liczy, że konflikt Trumpa z Londynem i strategiczny zwrot USA stworzą Argentynie szansę na odzyskanie wysp.
Prezydent Argentyny Javier Milei podgrzewa roszczenia o Falklandy, mając nadzieję, że spór Donalda Trumpa z Wielką Brytanią oraz strategiczna reorientacja Stanów Zjednoczonych tworzą przychylne warunki do wznowienia starań o odzyskanie wysp. Nawet jeśli nie liczy na faktyczną zmianę w tej kwestii, może liczyć na płynące z podjęcia tego tematu korzyści polityczne, zważywszy na to, że spór o Falklandy to jedna z nielicznych kwestii jednoczących dziś Argentyńczyków.
„Falklandy należą do Argentyny” – powiedział Javier Milei w transmitowanym w telewizji w czwartek 3 września przemówieniu. Wyspy określił mianem „okupowanych przez Wielką Brytanię” i podkreślił, że Argentyna powinna „podjąć pilne działania” na rzecz ich „odzyskania”.
Dodał, że z Waszyngtonu „wieje wiatr zmian”, który może przyczynić się do rozstrzygnięcia sporu na korzyść Argentyny.
„Nie ma innej drogi” – powiedział prezydent Argentyny o odzyskaniu Falklandów.
Milei stwierdził, że Stany Zjednoczone rozważają zmianę stanowiska ws. Falklandów, „ponieważ wiedzą, że Argentyna jest wiarygodnym partnerem, podzielającym zachodnie wartości, położonym w strategicznie ważnym miejscu i mogącym stać się cennym sojusznikiem w nadchodzących dekadach”.
Argentyński prezydent w ten sposób odniósł się do zapowiedzi prezydenta Donalda Trumpa z 31 sierpnia, że Stany Zjednoczone mogą „zrewidować swoje stanowisko w sprawie wysp”. Wypowiedź Trumpa była interpretowana przez brytyjskich komentatorów jako próba wywarcia nacisku na Wielką Brytanię w związku z jej wydatkami na obronność oraz odmową wsparcia amerykańskich działań wojskowych przeciwko Iranowi.
Milei zapowiedział też podjęcie działań, które będą miały na celu utrudnienie realizacji projektu naftowego Sea Lion, położonego około 220 km na północ od wysp. Złoże znajduje się na wodach administrowanych przez Falklandy, natomiast Argentyna uważa projekt za nielegalną eksploatację zasobów na wodach, do których rości sobie prawa. Dlatego Milei zapowiedział m.in. zwiększenie obecności wojskowej w Ziemi Ognistej, swojej najbardziej na południe wysuniętej prowincji.
„Argentyna nie będzie się temu bezczynnie przyglądać” – powiedział Milei o planowanych odwiertach. „Każdy kolejny krok dotyczący Malwinów będzie uznawany za naruszenie naszego bezpieczeństwa narodowego” – cytuje Mileia Sky News.
Wielka Brytania szybko zareagowała na słowa Mileia.
Jak relacjonował portal Sky News, Downing Street podkreśliło, że Londyn chce wzmacniać stosunki dyplomatyczne z Argentyną, ale jednocześnie popiera plany mieszkańców Falklandów dotyczące wydobycia ropy, uznając je za „integralną” część rozwoju gospodarczego wysp.
Minister obrony Wes Streeting zapewnił, że zobowiązanie Wielkiej Brytanii wobec Falklandów jest „niewzruszone”, a szef brytyjskiej dyplomacji Ed Miliband zapowiedział, że rząd będzie „zdecydowanie bronił” praw mieszkańców wysp.
Odpowiedzialna za eksplorację złoża Sea Lion brytyjska spółka Rockhopper zapowiedziała natomiast, że działania Argentyny „nie będą miały istotnego wpływu” na jej planowane działania.
Jak przypomina Sky News, Falklandy znajdują się pod brytyjską kontrolą niemal nieprzerwanie od 1833 roku, kiedy to Wielka Brytania usunęła z wysp stacjonujące tam siły argentyńskie i ustanowiła własną administrację. Argentyna, która uważała archipelag za terytorium odziedziczone po Hiszpanii, nigdy nie uznała brytyjskiej suwerenności nad wyspami.
Argentyna próbowała odbić Falklandy z rąk Brytyjczyków w 1982 roku. Argentyńska junta wojskowa zajęła wyspy, ale – w wyniku decyzji premierki Margaret Thatcher – Wielka Brytania wysłała na południowy Atlantyk siły zbrojne i po 74 dniach walk odzyskała kontrolę nad archipelagiem. W wojnie zginęło 649 Argentyńczyków i 255 brytyjskich żołnierzy.
Dziś Londyn, uzasadniając swoje prawo do administrowania wyspą, powołuje się przede wszystkim na prawo mieszkańców Falklandów do samostanowienia. W referendum w 2013 roku 1513 spośród 1517 głosujących opowiedziało się za utrzymaniem statusu brytyjskiego terytorium zamorskiego. Argentyna nie uznaje jednak referendum, argumentując, że spór dotyczy suwerenności nad terytorium, a nie prawa obecnej ludności wysp do wyboru państwa, do którego mają należeć.
Przeczytaj także: