Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prezydent Korei Południowej Jun Suk Jeol uniknął w sobotę impeachmentu. W parlamencie nie było kworum w czasie głosowania nad wnioskiem opozycji w tej sprawie z powodu bojkotu ze strony posłów partii rządzącej.
Projekt ustawy nie uzyskał wystarczającej liczby głosów, a wielu członków parlamentu rządzącej konserwatywnej Partii Władzy Ludu (PPP) głosowanie zbojkotowało.
Opozycja chciała odwołania prezydenta w związku z decyzją o wprowadzeniu 3 grudnia stanu wojennego, wycofaną po kilku godzinach. Do przyjęcia wniosku konieczna była większość dwóch trzecich głosów deputowanych w 300-osobowym Zgromadzeniu Narodowym. To oznacza, że co najmniej ośmiu posłów rządzącej partii musiałoby zagłosować za jego przyjęciem.
Jednak wszyscy oprócz trzech opuścili salę obrad.
Pomimo ostatecznego odrzucenia wniosku opozycyjna Partia Demokratyczna (DPK) oświadczyła, że nie zrezygnuje z próby impeachmentu prezydenta. „Zdecydowanie odwołamy Jun Suk Jeola, który stał się największym zagrożeniem dla Republiki Korei” — powiedział szef największej partii opozycyjnej Li Dze Miung. „Zdecydowanie przywrócimy normalność w tym kraju przed Bożym Narodzeniem i końcem roku” – dodał.
Prezydent Korei Południowej wywołał we wtorek szok i gniew, po tym, jak wprowadził na kilka godzin stan wojenny, kojarzony w kraju z autorytaryzmem.
Argumentował, że jest to konieczne, by pokonać „antypaństwowe siły” w parlamencie, sugerując, że są to grupy powiązane z Koreą Północną. Jego wypowiedzi nie zostały poparte dowodami. Inni jednak twierdzili, że jego ruch był odpowiedzią na polityczny impas, który powstał po tym, jak opozycja, czyli Partia Demokratyczna odniosła miażdżące zwycięstwo w kwietniowych wyborach.
Od tego czasu rząd nie jest w stanie przeforsować swoich ustaw i ogranicza się jedynie do wetowania projektów uchwalanych przez liberalną opozycję.
Prezydent wcześnie rano w sobotę przeprosił za wprowadzenie stanu wojennego. Przeprosiny wydają się być ostatnią próbą odzyskania poparcia wśród obywateli.
Z sondażu opinii publicznej opublikowanego 6 grudnia wynika, że poparcie dla prezydenta spadło do rekordowo niskiego poziomu – 13 proc. – co jest wynikiem serii skandali korupcyjnych, w tym oskarżeń o manipulacje giełdowe.
Jeol pełni funkcję prezydenta w Korei Południowej od maja 2022 roku.
Jego nocne wystąpienie we wtorek wywołało burzliwe sceny w Zgromadzeniu Narodowym. Pod budynkiem trwały protesty, a część osób próbowała przedostać się do ściśle chronionego przez wojsko parlamentu.
Do wtorku stan wojenny – czyli tymczasowe rządy wojska w sytuacji nadzwyczajnej, podczas których zazwyczaj ograniczane są prawa obywatelskie – nie był ogłaszany w Korei Południowej od 1987 roku, gdy kraj stał się demokracją parlamentarną.
Protesty wciąż trwają — według policji na ulicach Korei Południowej demonstruje 150 tys. osób, a według organizatorów milion osób. Protestujący domagają się odsunięcia prezydenta od władzy.
Źródło: BBC