Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W Waszyngtonie rozpoczęła się kolejna rozmów Liban-Izrael. Nie biorą w nich jednak przedstawiciele Hezbollahu, z którym walczy Izrael
„Rozwój wydarzeń z ostatnich kilku dni pokazał słuszność naszego wyboru, by podjąć negocjacje, ponieważ jest to jedyna droga by osiągnąć nasze narodowe cele i przywrócić nasze prawa” – cytuje słowa prezydenta Libanu Josepha Aouna jego biuro. Aoun podkreślał też w obliczu negocjacji z Izraelem: "nie zgodzimy się na nic innego, jak tylko zniknięcie izraelskiej okupacji z południowego Libanu.
Kolejna runda rozmów pomiędzy Izraelem a Libanem rozpoczyna się dziś w Waszyngtonie. Spotkania mają potrwać do czwartku.
To kolejne tego rodzaju rozmowy w ostatnich trzech miesiącach. Są jednak obarczone podstawową słabością: ich cześcią nie jest walczący z Izraelem Hezbollah. Działająca na południu kraju szyicka grupa polityczno-zbrojna odmawia udziału w pertraktacjach z Izraelem, jeśli Izraelczycy nie opuszczą południa Libanu.
A tam, pomimo kilkukrotnego ogłaszania zawieszenia broni zarówno pomiędzy Izraelem i Hezbollahem, jak i pomiędzy Izraelem i Libanem, dalej ma miejsce wymiana ognia.
Według dzisiejszego oświadczenia libańskiego Ministerstwa Zdrowia, w ostatnich 24 godzinach w izraelskich atakach zginęło 17 osób.
Powstrzymanie walk między Hezbollahem i Izraelem jest jednym z kluczowych elementów wstępnego porozumienia między USA i Iranem. Problem polega na tym, że walczące strony nie są podmiotem porozumienia. Dlatego implementacja umowy zależy od tego, jak USA będzie wymuszać to rozwiązanie na Izraelu, a Iran na Hezbollahu (grupa jest blisko związana z Iranem). A nastrój w Izraelu po porozumieniu jakie podpisali Amerykanie jest fatalny. Izraelscy politycy czują się zdradzeni, a premier Netanjahu musi prezentować dobrą minę do złej gry.
Obecnie Izrael okupuje około jednej piątej całej powierzchni Libanu na południu kraju. Już po osiagnięciu porozumienia USA-Iran armia izraelska oznajmiła, że nie wycofa się z okupowanych terenów. Liban nie jest w stanie powściągnąć prowadzącego własną politykę zagraniczną Hezbollahu. A Izrael prowadzi wojnę z grupą w sposób znany ze Strefy Gazy – równając z ziemią część wiosek libańskich, gdzie Hezbollah faktycznie zachowywał spore wpływy.
Amerykanie dysponują bardzo silnym narzędziem nacisku na Izrael w postaci kluczowej dla tego kraju pomocy wojskowej. Czy będą jednak chętni by tej formy nacisku użyć – to zupełnie inna kwestia.
Przeczytaj także: