Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prezydent Karol Nawrocki organizuje wydarzenie, które może być alternatywą wobec Campusu Polska Przyszłości Rafała Trzaskowskiego.
Osoby w wieku 18-26 lat – to ich chce przyciągnąć prezydent Karol Nawrocki do Juraty. Tam 29 i 30 sierpnia planowane jest „wyjątkowe spotkanie z młodzieżą”. Nie jest jasne, jaki będzie program wydarzenia na półwyspie Helskim. Z informacji na stronie prezydent.pl wynika, że będzie pełny „sportowych emocji, koncertów, atrakcji oraz niespodzianek, ale przede wszystkim rozmów o przyszłości Polski”.
Chętni mogą zgłaszać się poprzez formularz na oficjalnej stronie kancelarii prezydenta. Z niego wynika, że wydarzenie planowane jest w prezydenckiej rezydencji w Juracie. Termin zbiega się z innym wydarzeniem – Campusem Polska Przyszłości, również organizowanym z myślą o młodym pokoleniu. W tym roku impreza firmowana przez Rafała Trzaskowskiego będzie odbywać się w Olsztynie od 26 do 30 sierpnia.
Przeczytaj także:
Tak zwany „windfall tax” miał częściowo sfinansować obciążenia, które budżet poniósł przez obniżenie cięcia podatków doliczanych do ceny paliwa.
„Szokująca decyzja Karola Nawrockiego. Zablokował ustawę, która pozwalała opodatkować gigantyczne zyski koncernów paliwowych, dzięki czemu można było sfinansować tańsze paliwa na naszych stacjach (program CPN). Pamiętajcie o tym przy dystrybutorach” – napisał Donald Tusk na platformie X.
Odniósł się w ten sposób do tak zwanego „windfall tax”, czyli ustawy wprowadzającej podatek od nadmiarowych zysków koncernów paliwowych. Prezydent co prawda jej nie zawetował, jednak odesłał do Trybunału Konstytucyjnego. Kolejka spraw do rozpatrzenia w TK jest długa, a sąd ten praktycznie nie działa ze względu na wewnętrzne konflikty, obecność sędziów, którzy mieli być powołani do niego niezgodnie z prawem i brak możliwości zwołania zgromadzenia ogólnego.
Oznacza to w praktyce, że ustawa nie będzie funkcjonowała, a koncerny paliwowe dostały od prezydenta prezent. Dzięki jego decyzji mogą korzystać z zysków, które liczyły po znacznych wzrostach cen ropy i paliw. Wpływy z windfall tax minister finansów szacował z kolei na około 4 mld złotych.
Karol Nawrocki częściowo przychylił się do stanowiska branży paliwowej. Jej przedstawiciele przekonywali, że wprowadzając podatek, rząd złamałby regułę o niedziałaniu prawa wstecz. Objęłaby w ten sposób zyski, które już pojawiły się na kontach koncernów. Takie wsteczne opodatkowanie byłoby niebezpiecznym precedensem – argumentowała Polska Organizacja Przemysłu i Handlu Naftowego.
Podatek miał częściowo uzupełnić budżetową lukę, która powstała po wprowadzeniu przez rząd programu CPN – Cena Paliw Niżej. Rządzący zdecydowali o obniżeniu podatku VAT i akcyzy na paliwo, dzięki czemu cena przy dystrybutorach poszła ostro w dół. Od końca marca do końca czerwca do skarbu państwa nie wpłynęło przez to 4,7 do 4,8 miliardów złotych. 60-procentowe obciążenie miało objąć jedynie zyski ze sprzedaży po stawkach powyżej prognozowanych wcześniej marż.
„Prezydent Nawrocki zablokował kolejne 4 mld zł dla budżetu Polski. To środki, które miały sfinansować pakiet CPN chroniący Polaków przed wysokimi cenami paliw. Zamiast po stronie Polaków stanął po stronie koncernów paliwowych odnoszących potężne zyski z obecnej sytuacji na rynku paliw. Wysyłając ustawę do TK, którego działanie sam wcześniej sparaliżował, kolejny raz uderzył też w polskie finanse publiczne” – stwierdził z kolei szef resortu finansów Andrzej Domański we wpisie na platformie X.
Jednocześnie niewykluczone, że rząd wróci do ulg CPN po wzrostach cen na stacjach paliw, spowodowanych zwyżkującymi cenami ropy. Na sytuację wpływa wznowienie ognia pomiędzy USA a Iranem, które oddala perspektywę otwarcia przepływu przez Cieśninę Ormuz.
Przeczytaj także:
To drugi przypadek wtargnięcia drona w rumuńską przestrzeń powietrzną w ciągu zaledwie dwóch dni.
Resort obrony Rumunii potwierdził kolejny przypadek naruszenia przestrzeni powietrznej kraju przez bezzałogowca. Dron zostały zestrzelony. W akcji uczestniczył myśliwiec F-16, który zniszczył obiekt nad niezamieszkałym obszarem. To drugi taki przypadek w ciągu zaledwie dwóch dni. Obiekt pojawił się nad Rumunią o 8:22 i został zestrzelony w centralnej Rumunii – potwierdził prezydent Nicușor Daniel Dan. „„Kolejny dron, który nielegalnie naruszył rumuńską przestrzeń powietrzną został dziś rano o godzinie 8.34 zestrzelony przez rumuńskie wojsko, 9,6 km na zachód od miasta Sfantu Gheorghe” – poinformowała głowa państwa.
Do podobnego incydentu doszło w piątek. NATO potwierdziło wtedy, że dron naruszył przestrzeń powietrzną Rumunii i poinformowało, że rozpoczęte zostało postępowanie wyjaśniające. Sojusz podkreślił, że utrzymuje stałą łączność z rumuńskimi władzami. W oświadczeniu zaznaczono ponadto, że Rumunia oraz inne kraje są w trakcie zakupu naziemnych systemów obrony przeciwlotniczej. Rząd w Bukareszcie nabył system antydronowy MEROPS, który został zaprojektowany specjalnie do zwalczania małych bezzałogowych statków powietrznych.
Przeczytaj także:
Ukraińskie drony uderzają w magazyny „rosyjskiego Amazona”. Rosja odpowiada ogniem wycelowanym między innymi w cywili.
Rosyjskie władze obwodu swierdłowskiego potwierdziły atak bezzałogowców. Jednym z celów ukraińskich dronów był magazyn sklepu internetowego Wildberries w Jekaterynburgu, oddalony o prawie 2 tysiące kilometrów od rontu w Ukrainie.
Potwierdzili to gubernator obwodu Denis Pasler, przedstawiciele koncernu RWB (Russ & Wildberries), prokremlowskie agencje TASS i RBC, Zdaniem Paslera, infrastruktura krytyczna nie ucierpiała. Pracownicy magazynu zostali ewakuowani, nikt nie odniósł obrażeń. Służby ratunkowe miały opanować pożar.
Ponadto „Siły Obrony Ukrainy zaatakowały w nocy z piątku na sobotę zakład w Kirowie, rafinerię w Tiumeniu, obiekt logistyczny w Jekaterynburgu w Rosji oraz statki wykorzystywane do transportu ładunków wojskowych z Iranu i okręt wojenny na Morzu Kaspijskim” – poinformował prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
Rosja wystrzeliła w kierunku Ukrainy 157 dronów oraz dwa pociski Kh-59/69. Obrona przeciwlotnicza zestrzeliła 127 dronów we wszystkich regionach kraju i jedną rakietę. Pociski i drony wystartowały z rosyjskich baz w Briańsku, Kursku, Orle, Millerowie i Primorsko-Achtarsku, a także z okupowanych obszarów Donbasu (Donieck, Hwardijskie) oraz Krymu (Czauda).
Ukraińskie władze informują o poszkodowanych. W wyniku ataku jedna osoba zginęła w Chersoniu, dwie osoby zostały ranne a jedna straciła życie w Słowiańsku, gdzie dron uderzył w budynek mieszkalny. Jedynie w przeciągu ostatniego tygodnia w Słowiańsku zginęło 9 osób, a 45 zostało rannych.
Wildberries to największa platforma zakupowa w Rosji. W wyniku ukraińskich ataków, wycelowanych wcześniej głównie w rafinerie i infrastrukturę przesyłu ropy, firma straciła 10 proc. powierzchni magazynowej. Według relacji ataki zatrzęsły całą branżą handlową w Rosji. W wielu sklepach trwają masowe wyprzedaże towaru, który w innym przypadku mógłby zostać zniszczony przez ukraiński atak. W piątek ukraińskie drony zniszczyły magazyn „rosyjskiego Amazona” w Petersburgu. Wcześniej Ukraina zaatakowała centra logistyczne Krasnodarze i Niewinnomyssku.
Przeczytaj także:
Tysiące osób musi uciekać przed pożarami, które zbliżają się do Bordeaux i Madrytu.
Z powodu nieustępujących pożarów lasów, które od początku tygodnia trawią tereny wokół Bordeaux w południowo-zachodniej Francji, w sobotę rozpoczęto masowe ewakuacje mieszkańców.
Na platformie X Sophie Brocas, odpowiedzialna za zarządzanie Nową Akwitanią i Żyrondą, ogłosiła, że z terenów zagrożonych usuwa się ludność z Le Haillan, Eysines oraz Mérignac.
Premier Sébastien Lecornu podał, że z regionów Żyronda i Landy (sąsiadujących z Bordeaux) ewakuowano już ponad 141 tys. osób. Polityk podkreślił na X, że pożary przybrały „niespotykaną dotąd skalę”, dlatego wsparcia udzieliło też wojsko. Mieszkańcom i strażakom pomaga łącznie 11 tys. żołnierzy. Pożar objął do tej pory powierzchnię 22 tys. hektarów.
Z pożarami lasów i łąk na potężną skalę walczy również Hiszpania. Do dzisiejszego poranka w całym kraju ewakuowano już 65 tys. osób. Najtrudniejsza jest sytuacja wokół stołecznego Madrytu i prowincji Avila w środkowej części kraju. Niektóre z lokalnych władz oceniają, że mogło dochodzić do podpaleń. Według hiszpańskich władz, poranne warunki pogodowe dają strażakom „szansę na opanowanie pożaru”, ale prognozowane na później silniejsze wiatry mogą pokrzyżować plany i rozdmuchać ogień.
Francisco Martín, przedstawiciel rządu w Madrycie (odpowiadający niektórymi kompetencjami wojewodzie), ocenił, że w akcji gaśniczej może pomóc obniżenie temperatury, osłabnięcie wiatru i wyższa wilgotność powietrza. Zaznaczył jednak, że „nieregularne porywy wiatru” przewidywane na dzisiejsze godziny popołudniowe mogą utrudnić działania.
AFP przytacza słowa Carlosa Novillo, szefa zarządzania kryzysowego regionu madryckiego, który wczoraj przyznał, że pożar „osiągnął szczytową fazę i obecnie przekracza możliwości strażaków”. W sobotę temperatura w Madrycie sięga 28 stopni, jednak kolejne dni przyniosą słońce, brak opadów i upał dochodzący do 37-38 stopni Celsjusza.
To nie pierwszy pożar, z którym mierzy się Hiszpania w lipcu. Na początku miesiąca południowo-wschodniej części kraju płonęło 6,6 tys. hektarów. Zginęło przynajmniej 13 osób. „Zwykle takie pożary pojawiają się dopiero w sierpniu. Teraz zaczynają się wcześniej, bo roślinność szybciej wysycha” – mówił wtedy Roman Garcia, strażak z Salamanki, w wywiadzie dla państwowej stacji TVE.
Przeczytaj także: