Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prezydencki projekt „Prąd minus 33 proc.” zakłada obniżkę podatku VAT na prąd z 23 do 5 proc., likwidację dodatkowych opłat i ograniczenie nadmiernych zysków operatorów. W ten sposób gospodarstwa domowe mają zaoszczędzić średnio 800 zł rocznie
W piątek 7 listopada prezydent Karol Nawrocki złożył w Sejmie projekt ustawy obniżającej ceny prądu. To realizacja obietnicy z kampanii wyborczej. Nawrocki zadeklarował wówczas, że podczas pierwszych 100 dni urzędowania obniży ceny energii o 33 proc., tak żeby rachunki przypominały te sprzed pandemii.
„Zbyt wiele za energię elektryczną płaca polscy przedsiębiorcy. A te ceny uruchamiają cały krwiobieg gospodarczy państwa polskiego” – mówił dziś Karol Nawrocki podczas spotkania z ekspertami w sprawie cen energii. „Zobowiązany swoim słowem wobec wyborców, odpowiedzialny za los polskich przedsiębiorców, proponuję nie tylko tarczę, ale i miecz, by wyciąć obciążenia, których Polacy nie powinni ponosić” – dodał prezydent RP.
Projekt „Prąd minus 33 proc.” zakłada:
Z wyliczeń Kancelarii Prezydenta wynika, że w ten sposób gospodarstwa domowe zaoszczędzą średnio 800 zł rocznie. Za to koszt dla podatników to nawet 14 mld zł. Prezydent Nawrocki przekonywał, że budżet państwa na tym nie straci, a środki zostaną przekierowane z systemu ETS (Unijny System Handlu Emisjami).
Jak podaje Gazeta Prawna, Kancelaria Prezydenta liczy, że Sejm nie wyrzuci prezydenckiego projektu do kosza. „Klub Prawa i Sprawiedliwości zagłosuje za nim w 100 proc. Konfederacja też może poprzeć projekt, bo nie będzie generował podnoszenia podatków. A przecież przedsiębiorcy, którzy są bardzo istotni dla Konfederacji, ponoszą duże koszty w związku z wysokimi cenami prądu” – mówił w rozmowie z dziennikiem jeden z prezydenckich ministrów.
Sam Karol Nawrocki przekonywał, że jego propozycje są zgodne z ustaleniami unijnymi i deklaracjami obecnego rządu. Apelował o poparcie ponad podziałami partyjnymi.
Bardziej prawdopodobne, że to jednak rozgrywka stricte polityczna i próba rozbudzenia zainteresowania wokół głowy państwa. Przypomnijmy, że Karol Nawrocki, wetując ustawę wiatrakową, nie tylko wskrzesił opowieść o „polskim złocie”, czyli węglu, ale przekonywał, że są inne sposoby na uzyskanie do niższych cen energii, a ta droga nie wiedzie przez inwestycje w OZE.
„Aby obniżyć cenę energii elektrycznej, musimy zrezygnować z tego, co wpływa najbardziej na cenę energii elektrycznej, a więc na ETS, musimy odchodzić od Zielonego Ładu. Próba konstrukcji medialnej, konstrukcji publicznej, że za sprawą wiatraków i w ogóle całego komponentu odnawialnych źródeł energii uda się obniżyć cenę energii elektrycznej, jest złym założeniem” – mówił wówczas Nawrocki.
Bez inicjatywy Nawrockiego rząd mógłby spokojnie snuć opowieść o tym, że prezydent, który nie zgodził się na liberalizację zasad stawiania farm wiatrowych, jest odpowiedzialny za wysokie ceny energii. Teraz to Pałac Prezydencki będzie starał się pokazać, że Karol Nawrocki wyszedł z dobrą propozycją dla Polek i Polaków, a rządząca koalicja ją odrzuciła (zakładając, że projekt przepadnie w Sejmie). „To są znakomite rozwiązania, jeśli większościowa koalicja będzie chciała obniżyć Polakom rachunki o 33 proc. to to zrobi” – mówił w rozmowie z Wirtualną Polską szef Kancelarii Prezydenta Zbigniew Bogucki.
Przeczytaj także: