Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Na Węgrzech minął właśnie termin rezygnacji z urzędu Orbanowskiego prezydenta Tamasa Sulyoka, wyznaczony mu przez nowego premiera Petera Magyara. Sulyok zapowiedział, że nie ustąpi.
Na Węgrzech doszło do otwartego starcia między nowym premierem Péterem Magyarem a prezydentem Tamásem Sulyokiem. Szef rządu domaga się odejścia głowy państwa, ale Sulyok w niedzielę zapowiedział, że pozostanie na urzędzie.
Magyar wyznaczył prezydentowi termin na dobrowolną rezygnację do końca maja. Po jego upływie zapowiedział, że w poniedziałek o godz. 8 pojawi się u Sulyoka razem z ministrem sprawiedliwości.
Sulyok odpowiedział w nagraniu opublikowanym na Facebooku. Stwierdził, że „godność urzędu głowy państwa wymaga od niego niezłomnego trwania”.
„Poszanowanie prawa wymaga niezłomności, lojalności wobec ojczyzny i szacunku dla narodu. Moja przysięga wiąże mnie w równym stopniu z całym węgierskim narodem politycznym, zarówno z większością, jak i mniejszością” – powiedział prezydent.
Magyar domaga się dymisji Sulyoka od kwietniowych wyborów, w których jego partia Tisza zdobyła większość umożliwiającą zmianę węgierskiej konstytucji. Premier zarzuca prezydentowi polityczną zależność od byłego premiera Viktora Orbána i zapowiada usunięcie z urzędów innych osób powiązanych z Orbanem.
Na Węgrzech prezydenta wybiera parlament. W lutym 2024 roku Sulyok został wybrany głosami posłów Fideszu, partii byłego premiera Viktora Orbána, po rezygnacji – w atmosferze skandalu – prezydentki Kataliny Novák.
Kadencja trwa do marca 2029 roku. Zgodnie z węgierską konstytucją prezydent może jednak zostać odwołany, jeśli nie przestrzega ustawy zasadniczej, celowo narusza prawa związane z urzędem albo popełnił przestępstwo pospolite.
Do rozpoczęcia procedury potrzeba większości dwóch trzecich głosów w jednoizbowym parlamencie węgierskim. Partia Magyara ma taką większość w obecnej kadencji parlamentu, niemniej ostateczna decyzja należy do Trybunału Konstytucyjnego. W jego 15-osobowym składzie zasiadają sędziowie powołani przez poprzednią większość parlamentarną, kierowaną przez Orbána.