Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prezydent Wenezueli Nicolás Maduro oświadczył w wywiadzie dla wenezuelskiej telewizji VTV, że „jest gotów” przedyskutować z Waszyngtonem kwestę walki z przemytem narkotyków, sprzedaży ropy naftowej lub porozumień o współpracy ekonomicznej.
„Jeżeli oni (rząd USA) chce poważnie przedyskutować kwestię walki z narkobiznesem, to jesteśmy gotowi. Jeżeli chcą wenezuelskiej ropy, Wenezuela jest gotowa na inwestycje amerykańskie, jak to się dzieje w przypadku Chevronu. Kiedy chcą, gdzie chcą i jak chcą” – powiedział Maduro w noworocznym wywiadzie dla telewizji państwowej.
Prezydent dodał, że jego kraj jest również gotów do rozmów na temat szerszych porozumień gospodarczych.
Nicolás Maduro stwierdził, że nie rozmawiał z Donaldem Trumpem od ich ostatniego kontaktu 12 listopada. „Ta rozmowa była nawet przyjemna, ale to, co wydarzyło się później, już przyjemne nie było” – powiedział.
Te deklaracje padły w kontekście narastającego kryzysu w relacjach Caracas z Waszyngtonem oraz rosnącej presji ze strony USA. m.in. poprzez nieformalne zamknięcie wenezuelskiej przestrzeni powietrznej, zaostrzenie sankcji oraz nakazy zajmowania tankowców transportujących wenezuelską ropę.
Amerykańska marynarka wojenna rozmieściła znaczne siły w rejonie Karaibów i prowadzi działania przeciwko łodziom podejrzewanym o przemyt narkotyków do Stanów Zjednoczonych.
Administracja Trumpa oskarża Maduro o kierowanie kartelem narkotykowym i twierdzi, że presja ma na celu zwalczanie przemytu. Przywódca Wenezueli stanowczo zaprzecza tym zarzutom, utrzymując, że Waszyngton dąży do destabilizacji jego rządów, ponieważ
Wenezuela posiada największe potwierdzone złoża ropy naftowej na świecie.
Od kilku tygodni Donald Trump zapowiadał także możliwość lądowych ataków na kartele narkotykowe w regionie. Ostatnie doniesienia są pierwszym wyraźnym sygnałem realizacji tych zapowiedzi.
Rząd Nicolása Maduro nie potwierdził ani nie zdementował informacji, które w poniedziałek przekazał prezydent USA Donald Trump o amerykańskim ataku na port, w którym miały cumować wenezuelskie łodzie przemytnicze wykorzystywane do handlu narkotykami.
Zapytany wprost o tę sprawę Maduro odpowiedział w czwartek, że „można o tym porozmawiać za kilka dni”.
Jeśli doniesienia się potwierdzą, byłby to pierwszy znany atak lądowy w ramach amerykańskiej kampanii militarnej wymierzonej w narkobiznes w Ameryce Łacińskiej. Trump poinformował, że Stany Zjednoczone zaatakowały i zniszczyły przystań, w której rzekomo stacjonowały łodzie przewożące narkotyki.
Prezydent USA nie ujawnił jednak, czy była to operacja wojskowa, czy działania CIA, ani gdzie dokładnie doszło do ataku. Ograniczył się do stwierdzenia, że miało to miejsce „wzdłuż wybrzeża”.
„Doszło do poważnej eksplozji w doku, gdzie na statki ładowano narkotyki” – powiedział Trump dziennikarzom w swoim ośrodku Mar-a-Lago na Florydzie.
„Zajęliśmy się wszystkimi łodziami i miejscem, w którym operowały. Tego miejsca już nie ma” – dodał.
Maduro w wywiadzie podkreślił natomiast, że Wenezuela skutecznie chroni swoje terytorium mimo amerykańskiej kampanii militarnej prowadzonej na morzu.
„Nasz naród jest bezpieczny” – zapewnił.
Dodatkowe spekulacje wywołała wypowiedź prezydenta Kolumbii Gustava Petro, który stwierdził, że „Trump zbombardował fabrykę w Maracaibo”, gdzie miała być produkowana kokaina. W mediach społecznościowych pojawiły się sugestie, że pożar magazynów hurtowni chemikaliów Primazol w Maracaibo mógł mieć związek z amerykańskim atakiem.
Plotki te zdementował szef firmy Primazol Carlos Eduardo Siu.
Jak podaje AFP, ataki sił USA na jednostki pływające na Morzu Karaibskim oraz we wschodniej części Oceanu Spokojnego trwają od września. Waszyngton utrzymuje, że celem operacji byli przemytnicy narkotyków. Według danych opublikowanych przez amerykańską armię, w wyniku tych działań zginęło 107 osób w co najmniej 30 atakach.
Administracja USA nie przedstawiła jednak dowodów potwierdzających, że zaatakowane łodzie faktycznie brały udział w przemycie narkotyków. Wywołało to debatę na temat legalności prowadzonych operacji.
Eksperci prawa międzynarodowego oraz organizacje zajmujące się ochroną praw człowieka wskazują, że ataki te mogą stanowić pozasądowe zabójstwa. Waszyngton konsekwentnie tym zarzutom zaprzecza.
Przeczytaj także: