0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

13:23 18-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Rafał Szczepankowski / Agencja Wyborcza.plFot. Rafał Szczepank...

Prezydent wraca do bitwy o ETS. Kolejny wniosek o referendum

Komisja Europejska zaprezentowała w piątek propozycje reformy ETS. To „pozorna korekta” – uważa Pałac Prezydencki. I zapowiada: w najbliższym tygodniu koleiny wniosek o ogólnokrajowe referendum dotyczące unijnej polityki klimatycznej

Co się wydarzyło?

W piątek Komisja Europejska przedstawiła długo oczekiwane propozycje dotyczące reformy systemu handlu uprawnieniami do emisji (ETS). Szef Gabinetu Prezydenta RP Paweł Szefernaker oświadczył w sobotę 18 lipca na platformie X, że przedstawione założenia to tylko „pozorna korekta”.

Dlatego zapowiedział, że w nadchodzącym tygodniu prezydent ponownie złoży do Senatu wniosek o referendum w sprawie przyszłości unijnej polityki klimatycznej.

Polityk przypomniał również, że Karol Nawrocki ma swój pomysł na reformę systemu ETS.

„Większość rządząca odrzuciła tę inicjatywę, przekonując, że nie jest ona potrzebna, ponieważ rząd wynegocjuje w Brukseli rozwiązania odpowiadające polskim interesom. Dziś znamy już efekty tych zapowiedzi” – napisał Szefernaker w social mediach.

Podkreślił, że owe efekty to zaproponowane przez Komisję Europejską 10 mld euro ulg dla całego unijnego przemysłu do 2030 roku, podczas gdy dotąd tylko polskie firmy otrzymywały około 3 mld euro darmowych uprawnień rocznie.

Szef Gabinetu Prezydenta wyliczał, że do 2034 roku koszt wygaszenia tych uprawnień dla polskiej gospodarki może wynieść nawet 13 mld euro. A to — jego zdaniem — oznacza, że jeden kraj poniesie większe straty niż wartość ulg przewidzianych dla wszystkich państw Unii.

Szefernaker nie tylko krytykuje propozycje KE jako szkodliwe dla Polski, ale również podkreśla, że UE potrzebuje zupełnie nowej polityki przemysłowej, która pozwoliłaby odbudować konkurencyjność gospodarki. Ta konkurencyjność, zdaniem polityka, została osłabiona właśnie przez rosnące koszty wynikające z dotychczasowego modelu polityki klimatycznej.

Do propozycji KE już w piątek odniósł się również premier Donald Tusk. Stwierdził, że „po raz kolejny Polska otrzymała pozytywną odpowiedź na swoje oczekiwania, aby pewne regulacje UE były bardziej sprzyjające dla kraju". Według premiera teraz Polska ma jeszcze bardziej uprzywilejowaną pozycję w tym względzie.

Jednocześnie dodał, że w sprawach polityki klimatycznej trzeba mierzyć siły na zamiary.

„O tym mówiliśmy od samego początku, Polska nie będzie respektowała tej pierwotnej wersji ETS-u, cały czas skutecznie zmieniamy pewne zapisy tak, aby Polska była w lepszej sytuacji niż inne kraje. Czy mamy większość w UE taką, która może wywrócić do góry nogami cały projekt? Wątpię. Natomiast ja się koncentruję na tym, w jaki sposób bronić maksymalnie skutecznie polskich interesów w ramach tego, co w tej chwili mamy” – powiedział premier.

Przeczytaj także:

Jakich zmian chce KE?

Jakie dokładnie reformy zaproponowała w piątek 17 lipca Komisja Europejska w zakresie ETS na najbliższą dekadę?

  • zobowiązanie państw członkowskich do przeznaczania co najmniej połowy przychodów z aukcji ETS na inwestycje w dekarbonizację. Według szacunków KE dziś na ten cel trafia tylko 5 proc. środków;
  • zwiększenie liczby darmowych uprawnień dla przemysłu do 2030 roku (żeby zapobiec przenoszeniu produkcji poza granice Unii). W latach 2026–2030 do systemu trafią darmowe uprawnienia o wartości 6 mld euro, a po 2030 roku tempo redukcji darmowych uprawnień zostanie spowolnione – z 2,5 do 2 proc. Rocznie. Co istotne, darmowe uprawnienia będą przyznawane jedynie pod warunkiem przedstawienia i realizacji planów dekarbonizacji;
  • Zmiany w Funduszu Modernizacyjnym – skala wsparcia będzie mniejsza, ale KE zapowiada utrzymanie instrumentów solidarnościowych dla krajów o niższych dochodach. Po 2030 roku pierwsze 10 proc. uprawnień z aukcji ma być zarezerwowane dla 16 państw, w tym dla Polski. Tu jednak znów postawiony jest warunek: przeznaczenie środków na zielone inwestycje;
  • spowolnienie tempa redukcji liczby uprawnień dostępnych na aukcjach po 2030 roku;
  • Utrzymanie zasady „kto emituje, ten płaci”, ale dodanie do niej jednocześnie wynagrodzenia za zmniejszanie ilości swoich emisji.

To jedynie propozycje, natomiast ostateczny kształt reformy systemu ETS zostanie ustalony przez Radę UE i Parlament Europejski.

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst?

To nie pierwszy wniosek prezydenta Nawrockiego o referendum w sprawie systemu ETS. Pierwszy złożył w maju 2026 r. i chciał, by referendum odbyło się 27 września.

Senat jednak wniosek prezydenta odrzucił 20 maja głosami 62 senatorów. Przypomnijmy, że według Konstytucji to prezydent zarządza ogólnokrajowe referendum, ale potrzebuje do tego zgody Senatu wyrażonej bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów.

Ta pierwsza próba zarządzenia referendum w sprawie ETS wywołała ogólnokrajowa dyskusję skupiającą się na brzmieniu pytania referendalnego. Prezydentowi zarzucano próbę manipulowania wynikami ewentualnego głosowania poprzez zawarcie tezy w pytaniu.

Według majowego wniosku prezydenta pytanie zadane w referendum miało brzmieć:

„Czy jest Pani/Pan za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?”

Paweł Szefernaker, informując w sobotę, że prezydent w ciągu kilku dniu ponownie złożył do Senatu wniosek o referendum, napisał:

„Tym razem Senat nie zasłoni się ‘tezą’ w pytaniu referendalnym. Oczekujemy, że dopuści do rzetelnej debaty i umożliwi Polakom wypowiedzenie się w tej fundamentalnej dla przyszłości polskiej gospodarki i bezpieczeństwa energetycznego sprawie.”

Przeczytaj także: