0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

06:24 27-09-2024

Prawa autorskie: Sekretarz stanu w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Wladyslaw Teofil Bartoszewski podczas konferencji prasowej dot. prezentacji dziel sztukiSekretarz stanu w Mi...

Prokuratura na tropie posła PSL. Chodzi o nieruchomości

Prokuratura Krajowa sprawdza, czy Władysław Teofil Bartoszewski pozbył się majątku, by uniknąć zwrotu pieniędzy wierzycielom. Chodzi m.in. o wart kilka mln zł dworek pod Warszawą – jak czytamy w Onecie. W marcu sąd nakazał Bartoszewskiemu zwrócić aż 13 mln zł, które powierzył mu jego chrzestny.

Sprawę majątku rzekomo przywłaszczonego przez Władysława Teofila Bartoszewskiego od fundacji swojego ojca chrzestnego szczegółowo opisuje Onet.

Andrzej Ciechanowiecki, który wyemigrował z PRL w 1958 roku, został ojcem chrzestnym urodzonego w 1955 roku Władysława Teofila Bartoszewskiego — dziś posła na Sejm RP z ramienia PSL.

„Ciechanowiecki to zmarły w 2015 r. historyk sztuki i kolekcjoner dzieł. W 1998 r. został odznaczony Orderem Orła Białego, najwyższym polskim odznaczeniem państwowym” – czytamy w Onecie.

Ciechanowiecki dorobił się sporego majątku — jak pisze Onet — nie miał też dzieci. Ojcowskie uczucia przelał więc na Teofila, któremu pomógł, gdy ten w latach 80. wyjechał z PRL-owskiej Polski na wyspy brytyjskie. Młody Bartoszewski zrobił doktorat na Cambridge, a w latach 90. zaczął zarabiać w biznesie.

Trzy apartamenty w Warszawie

Ciechanowiecki poprosił Bartoszewskiego o pomoc w inwestowaniu pieniędzy. Zależało mu na stałym dopływie gotówki, więc młody Bartoszewski m.in. zakupił za pieniądze założonej przez Ciechanowieckiego fundacji trzy apartamenty w Warszawie.

Ciechanowiecki przeznaczył na to w sumie około 7 mln zł (zakup mieszkań i ich wyposażenie). Apartamenty zostały wynajęte, a Bartoszewski przelewał swojemu chrzestnemu zarobione w ten sposób pieniądze.

W 2009 roku okazało się, że nieruchomości są zarejestrowane na spółkę założoną przez Bartoszewskiego i jego żonę na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych. Formalnie więc — jak pisze Onet — więc Ciechanowiecki nie ma do nich praw. Przez lata jednak w ogóle się tym nie interesował, bo miał do chrześniaka pełne zaufanie. Mówił mu np.: „Weź 100 tys. z Fundacji i coś z tym zrób”.

Konflikt narasta, a sprawa trafia do sądu. „W pierwszej instancji sąd przyznaje rację Bartoszewskiemu. Zgodnie z tym wyrokiem Ciechanowiecki wiedział, że mieszkania są zakupione na spółkę ze względów podatkowych. Sąd apelacyjny uchyla jednak ten wyrok i nakazuje rozpoczęcie sprawy od nowa” – pisze Onet.

W tym czasie Władysław Teofil Bartoszewski wiąże się z PSL i zostaje posłem. „Z jego oświadczeń majątkowych za 2019 i 2020 r. wynika, że jest właścicielem domu o powierzchni 600 m kw. To podwarszawski dworek. Nieruchomość znika jednak z oświadczenia w 2021 r. Polityk przepisuje dom na swoją żonę, a ta na córki”.

W 2023 r. polityk ponownie zdobywa mandat poselski z ramienia Polskiego Stronnictwa Ludowego. Zostaje też wiceministrem spraw zagranicznych.

Onet wskazuje, że z najnowszego oświadczenia majątkowego posła wynika, że ma zaledwie 765 zł oszczędności, akcje Santander S.A. za 1386 funtów i mercedesa z 2016 r. wartego 128 tys. zł. Nie ma żadnych nieruchomości.

W marcu 2024 r. sąd wydaje wyrok. Przyznaje rację fundacji Ciechanowieckich. Onet pisze, że Bartoszewski musi zwrócić 6,7 mln zł, 1 mln funtów, 405 tys. euro i kilka chińskich wazonów. W sumie 13,2 mln zł. Sąd naliczył również odsetki.

Z informacji Onetu wynika, że wiceszef MSZ odwołał się od wyroku. Nie ma jeszcze daty rozprawy apelacyjnej.

Sprawą zajmuje się Prokuratura

Fundacja Ciechanowieckiego podejrzewa, że „Bartoszewski przepisał majątek na rodzinę, by nie można było ściągnąć z niego zasądzonych kwot” – czytamy. Z tego samego powodu w prokuraturze ląduje zawiadomienie. Na razie śledztwo toczy się w sprawie. Nikt nie usłyszał zarzutów.

Śledztwo zostało wszczęte 10 maja 2024 roku w Mazowieckim Wydziale Zamiejscowym PK. Chodzi m.in. o czyn z art. 300 par. 2 kodeksu karnego. Brzmi on tak:

„Kto, w celu udaremnienia wykonania orzeczenia sądu lub innego organu państwowego, udaremnia lub uszczupla zaspokojenie swojego wierzyciela przez to, że usuwa, ukrywa, zbywa, darowuje, niszczy, rzeczywiście lub pozornie obciąża albo uszkadza składniki swojego majątku zajęte, lub zagrożone zajęciem, bądź usuwa znaki zajęcia, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.

Śledztwo na zlecenie Prokuratury prowadzi Komenda Stołeczna Policji.