0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

godzinę temu

Prawa autorskie: Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja Wyborcza.plFot. Dawid Zuchowicz...

Senat zdecydował: Mateusz Szpytma nie będzie prezesem IPN

Konkurs na stanowisko prezesa IPN trzeba będzie zorganizować po raz trzeci. Tym razem kandydaturę Szpytmy zablokował Senat

Co się wydarzyło

W czwartek 6 sierpnia Senat nie wyraził zgody na powołanie dr Mateusza Szpytmy na stanowisko prezesa Instytutu Pamięci Narodowej. To już druga nieudana próba Parlamentu na obsadzenie wakatu po Karolu Nawrockim. Kandydatura Szpytmy wyszła z Sejmu z poparciem PiS, Konfederacji, PSL i części klubu Polski 2050. Jednak już po głosowaniu premier Donald Tusk zapowiedział, że Szpytma nie uzyska akceptacji klubu KO w Senacie.

I tak też się stało: 42 senatorów KO przy wsparciu 8 senatorów Lewicy odrzuciło kandydaturę Szpytmy. Za powołaniem go na urząd głosowało 38 osób, jedna – wstrzymała się od głosu.

Szpytma podczas czwartkowej dyskusji w Senacie zapewniał, że nie zamierza przeprowadzać rewolucji w IPN. „Jestem człowiekiem, który woli ewolucję, woli drobnymi krokami zmieniać instytucję” – mówił. Te deklaracje nie pomogły w uzyskaniu większego poparcia. Procedura związana z wyborem prezesa IPN rozpocznie się więc od początku.

Jaki jest kontekst

Mateusz Szpytma jest związany z IPN od 2000 roku. Był ekspertem w Oddziałowej Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Krakowie, asystentem i wicedyrektorem sekretariatu prezesa Janusza Kurtyki. W latach 2015-2016 kierował Muzeum Polaków Ratujących Żydów podczas II Wojny Światowej im. Rodziny Ulmów w Markowej. Dziesięć lat temu objął stanowisko wiceprezesa IPN, w czasie, gdy na czele instytucji stanął Jarosław Szarek.

W kwietniu 2026 roku ponad 170 historyków i naukowców podpisało się pod listem wzywającym Sejm i Senat do powstrzymania się przed wyborem Mateusza Szpytmy na prezesa IPN.

„Wsparcie udzielone tej kandydaturze przez grono, w którym przytłaczającą większość stanowią wybrani w 2023 r. nominaci obozu Zjednoczonej Prawicy, nie jest przypadkowe” – pisali autorzy skierowanego do parlamentarzystów apelu, komentując rekomendację kolegium IPN dla Mateusza Szpytmy.

„Wbrew budowanej narracji o swojej apolityczności i profesjonalizmie Mateusz Szpytma był i jest nadal jedną z twarzy skrajnego upolitycznienia IPN, który na przestrzeni ostatnich dziesięciu lat stał się de facto partyjną przybudówką PiS” – napisali.

Przypomnieli, że Szpytma jest wiceprezesem IPN (najpierw przy Jarosławie Szarku, następnie przy Karolu Nawrockim) i „ponosi współodpowiedzialność za dewastację instytucji, która powinna służyć wszystkim obywatelkom i obywatelom Polski, bez względu na ich ideowe wybory i pochodzenie”. Autorzy apelu piszą, że pod obecnym kierownictwem IPN wpisuje się w „bieżące zapotrzebowania formułowane przez środowiska prawicowe, a nierzadko również skrajnie prawicowe”.

„Co więcej, władze IPN zatrudniały w Instytucie osoby wywodzące się ze środowisk neofaszystowskich. To na konto ówczesnego ścisłego kierownictwa IPN, w tym także Mateusza Szpytmy, należy zapisać chociażby fakt zatrudnienia na stanowiskach kierowniczych w IPN, najpierw w Opolu, następnie we Wrocławiu, dr. Tomasza Greniucha, wcześniej przez wiele lat związanego z Obozem Narodowo-Radykalnym” – czytamy.

Wśród sygnatariuszy apelu znaleźli się m.in.: dr hab. Dariusz Libionka, dr hab. Natalia Jarska, prof. Rafał Stobiecki, prof. Jacek Chrobaczyński, dr hab. Jan Skórzyński (profesor Collegium Civitas), prof. Stanisław Obirek, prof. Andrzej Friszke, prof. Andrzej Zakrzewski, prof. Antoni Dudek, prof. Paweł Machcewicz, dr Anna Machcewicz, prof. Marcin Kula, prof. Andrzej Leder, dr hab. Marcin Zaremba (profesor Uniwersytetu Warszawskiego), prof. Jerzy Kochanowski, dr hab. Dobrochna Kałwa, dr hab. Anna Straszewska, prof. Piotr Urbański, dr hab. Piotr M. Majewski (profesor Uniwersytetu Warszawskiego), prof. Barbara Engelking, dr hab. Anna Engelking (profesor PAN), dr Janusz Marszalec (wicedyrektor Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku), reportażystka i pisarka Małgorzata Szejnert, pisarz Łukasz Garbal (uhonorowany Nagrodą im. Giedroycia za biografię Jana Józefa Lipskiego).

Przeczytaj także:

13:05 06-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Dawid Zuchowicz / Agencja GazetaFot. Dawid Zuchowicz...

Prokuratura zabezpieczyła majątek byłego szefa KRRiTV

Zajęcie majątku ma związek ze śledztwem w sprawie finansowania kampanii „Sprawiedliwe Sądy” ze środków Polskiej Fundacji Narodowej

Co się wydarzyło

„Postanowieniami Prokuratora Prokuratury Regionalnej w Rzeszowie z dnia 14 lipca 2026 r. o zabezpieczeniu majątkowym na mieniu podejrzanego Macieja Ś. dokonano zajęcia wierzytelności z rachunku bankowego do kwoty 200.000 zł. Bank na dzień sporządzenia komunikatu zabezpieczył kwotę w wysokości ok. 191.000 zł” – przekazał w komunikacie prokurator regionalny w Rzeszowie, Jaromir Rybczak.

„Ponadto na mieniu tego samego podejrzanego dokonano zabezpieczenia majątkowego poprzez ustanowienie hipoteki przymusowej na kwotę 1 mln zł na nieruchomości gruntowej zabudowanej stanowiącej współwłasność podejrzanego” – czytamy dalej.

Działanie prokuratury związane jest ze śledztwem w sprawie nieprawidłowości w działaniu Polskiej Fundacji Narodowej. Maciej Ś., były członek zarządu PFN i jej były prezes Cezary J. są oskarżani o nadużycie uprawnień i niedopełnienie obowiązków w związku z finansowaniem kampanii „Sprawiedliwe Sądy” w 2017 roku.

„Kampania polegała przede wszystkim na atakowaniu środowiska sędziowskiego i odpowiadała na zamówienie polityczne rządu PiS i dezawuowała niezawisłe sądy. Szkody finansowe fundacji wyniosły co najmniej 8,4 mln zł, szkody moralne są nie do oszacowania. Użycie środków fundacji do partyjnych celów musi zostać rozliczone!” – ocenił koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak.

Maciej Ś. i Cezary J. nie przyznają się do popełnienia zarzucanych im czynów.

Jaki jest kontekst

Polska Fundacja Narodowa została powołana w 2016 roku z inicjatywy rządu PiS. Finansowało ją kilkanaście spółek Skarbu Państwa. Zgodnie ze statutem jej zadaniem było promowanie Polski i budowanie jej wizerunku za granicą.

Jednym z najbardziej kontrowersyjnych projektów PFN była kampania „Sprawiedliwe Sądy”, prowadzona w 2017 roku. Obejmowała billboardy, spoty telewizyjne i internetowe oraz specjalną stronę internetową. Kampania przedstawiała wymiar sprawiedliwości i środowisko sędziowskie w negatywnym świetle, odwołując się m.in. do hasła o „specjalnej kaście”. Towarzyszyła forsowanym przez rząd PiS zmianom w sądownictwie. Jej koszt wyniósł ok. 16,5 mln zł.

W 2018 roku Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia orzekł, że kampania była niezgodna z celami statutowymi Polskiej Fundacji Narodowej. W uzasadnieniu wskazał, że kreowała „wyłącznie negatywny, oparty na jednostkowych przypadkach, obraz władzy sądowniczej”, zamiast realizować ustawowy cel promocji Polski.

Kampania „Sprawiedliwe Sądy” nie była jednak jedyną budzącą wątpliwości akcją PFN:

  • Fundacja kupiła za blisko 5 mln zł używany jacht, który miał promować Polskę podczas rejsu dookoła świata, ale jednostka uległa awarii.
  • Zapłaciła też 5,5 mln dolarów amerykańskiej firmie PR za promocję Polski w mediach społecznościowych; jednym z efektów było konto na Instagramie obserwowane przez niespełna 200 osób.
  • OKO.press ustaliło ponadto, że PFN przekazała 1,6 mln zł wspierającej rząd PiS Fundacji Republikańskiej, ale nie ujawniła tej darowizny w sprawozdaniu za 2018 rok.
  • We wspólnym śledztwie OKO.press, „Gazety Wyborczej” i Fundacji Reporterów ustalono również, że za pomysłem powołania PFN stało środowisko byłego rzecznika PiS Adama Hofmana, a jego agencja R4S pośredniczyła w rozmowach między polskim rządem a brytyjską firmą PR Bell Pottinger, znaną z obsługi autorytarnych reżimów.
  • PFN prawomocnie przegrała też proces z OKO.press, który wytoczyła redakcji po publikacji o niejasnych zasadach przyznawania stypendium w Waszyngtonie; sąd oddalił pozew, a fundacja została zobowiązana do zwrotu kosztów postępowania.

Przeczytaj także:

12:57 06-08-2026

Prawa autorskie: 11.09.2025 Warszawa . Rada Bezpieczenstwa Narodowego po naruszeniu przez rosyjskie drony polskiej przestrzeni powietrznej . Prezes PiS Jaroslaw Kaczynski (l) i prezydent Karol Nawrocki (p) . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl11.09.2025 Warszawa ...

„Oto jest dzień, który dał nam pan”. PiS w rocznicę zaprzysiężenia Nawrockiego

„Okno zmiany się otwiera. Stworzymy patriotyczny rząd” – zapowiedział w rocznicę zaprzysiężenia Karola Nawrockiego na prezydenta Jarosław Kaczyński. PiS szykuje „plan Czarnka”, który obejmie zmianę Konstytucji

Co się wydarzyło

„Pierwszą rocznicę urodzin prezydentury Karola Nawrockiego”, jak to określił Przemysław Czarnek, PiS uczcił konferencją „Ku nowemu rządowi”.

Rzecznik PiS, Rafał Bochenek, skończył z fikcją, którą było nazywanie Nawrockiego „kandydatem obywatelskim”. Po roku w PiS obowiązuje wersja, że był to kandydat PiS, a jego wygrana jest wielkim zwycięstwem PiS-u. „To jest wielki triumf naszej partii! Przeprowadziliśmy kampanię, zbudowaliśmy komitet społeczny i obroniliśmy polskie sprawy” – mówił Jarosław Kaczyński 6 sierpnia 2026.

Przemawiający na konferencji Przemysław Czarnek, przedstawiany dziś jako kandydat PiS na premiera, przypomniał radość partyjnych działaczy sprzed roku, wyrażoną religijną piosenką „Oto jest dzień, który dał nam pan”.

Zwycięstwo Nawrockiego jest według liderów PiS pierwszym krokiem do odzyskania władzy przez Prawo i Sprawiedliwość.

Jarosław Kaczyński stwierdził, że zaczyna się otwierać „okno możliwości”. Świadczy o tym, nie tylko zwycięstwo Nawrockiego, ale również zmieniający się układ sił w Europie. „Wyobraźcie sobie państwo Europę po zwycięstwie Frontu Narodowego w wyborach prezydenckich (...) mamy panią Meloni (...) i nowy rząd w Polsce. To jest zupełnie nowy układ sił. To możliwość rzeczywistej zmiany. Zmiany, która może przybierać różny charakter”. Przy czym o premierce Włoch, Giorgii Meloni, Kaczyński powiedział, że teraz „meandruje”, ale w przyszłości będzie można na nią liczyć.

Podczas tej samej rocznicowej konferencji Przemysław Czarnek zapowiedział zmianę konstytucji w następnej kadencji Sejmu, który ma zdominować prawica.

„To państwo [Polska] mogłoby być liderem, gdyby nie jechało na hamulcu. A ten hamulec jest przede wszystkim w konsytucji” – mówił Czarnek. Stwierdził, że „w Polsce trzeba ostatecznie dokonać wyboru między systemem kanclerskim a prezydenckim. Trzeba tego dokonać jak najszybciej, żeby państwo ruszyło do przodu”.

Czarnek chce też reformy administracyjnej, zmiany układu sił między samorządem terytorialnym a władzą państwową. Szczegółów jednak nie podał.

W poniedziałek 10 sierpnia 2026 Czarnek ma opowiedzieć, jak chce wyprowadzić Polskę z unijnego systemu ETS.

Jaki jest kontekst

Karol Nawrocki został zaprzysiężony na prezydenta 6 sierpnia 2025 roku po wygranej w wybory prezydenckie. Pokonał Rafała Trzaskowskiego, zdobywając 10 606 877 (50,89 proc.) głosów.

W pierwszej turze Nawrocki zdobył rekordowo mało głosów wyborców PiS, do drugiej tury wprowadziły go głosy Sławomira Mentzena i Grzegorza Brauna. Od tego czasu partie, których liderami są Mentzen i Braun, Konfederacja i Korona, zwiększają sondażowe poparcie, a PiS traci zwolenników. Gdyby wybory odbyły się dziś, PiS nie miałby szans na samodzielne rządy. Formację Kaczyńskiego dodatkowo osłabiło pożegnanie z Mateuszem Morawieckim, który będzie tworzył nową partię.

Na godzinę 17 Kancelaria Prezydenta zapowiedziała imprezę z okazji rocznicy inauguracji prezydentury Karola Nawrockiego. W debacie przed Pałacem Prezydenckim udział wezmą: Krzysztof Stanowski, Rafał Ziemkiewicz i prof. Andrzej Nowak.

Przeczytaj także:

11:16 06-08-2026

Prawa autorskie: Fot. AFPFot. AFP

„Ogromne ustępstwo”. Umowa z Omanem da Iranowi kontrolę nad cieśniną Ormuz

Donald Trump pozbawiony zapasów broni i poparcia społecznego prze do osiągnięcia porozumienia z Iranem. Teheran chce wykorzystać sytuację, żeby zdobyć przewagę w regionie

Co się wydarzyło

Już w środę 5 sierpnia Iran poinformował, że finalizuje porozumienie z Omanem dotyczące przebiegu żeglugi przez cieśninę Ormuz. Regionalne źródła wskazują, że to Teheran w całości przejąłby kontrolę nad statkami wpływającymi i wypływającymi z Zatoki Perskiej.

Przypomnijmy, że przed wojną żegluga tym strategicznym szlakiem morskim była dostępna dla wszystkich bez żadnych opłat. Jeśli porozumienie wejdzie w życie, będzie to ogromne ustępstwo wobec Teheranu. Jak ocenia Reuters, doprowadziłoby to do znaczącej zmiany równowagi sił w regionie na korzyść Iranu.

Wcześniej Amerykanie wykluczali możliwości przekazania kontroli nad tak ważnym szlakiem w ręce Teheranu. Dziś Donald Trump przekonuje, że porozumienie, które zagwarantuje otwarcie szlaku, jest „tuż, tuż”. Źródła irańskie zaprzeczają, twierdząc, że wciąż wiele kwestii pozostaje do rozwiązania. W tym kluczowa: wspólne stanowisko w sprawie tego, co w zasadzie oznacza kontrola nad cieśniną Ormuz. Negocjatorzy z Zatoki Perskiej nalegają, żeby uiszczanie opłat było dobrowolne. Iran domaga się opłat w wysokości od 5 do 7 proc. wartości ładunku statków, Oman proponuje 3 proc., a Waszyngton nadal nie chce żadnych taryf.

Jaki jest kontekst

Negocjacje, które dziś trwają w całym regionie, mają umożliwić nie tylko powrót do czerwcowego wstępnego porozumienia, ale zagwarantować osiągnięcie trwałego pokoju. Do tego jednak wciąż bardzo daleko. W ostatnich dniach Iran ostrzegł państwa Zatoki Perskiej, że każdy nowy atak USA na jego terytorium spowoduje odwet przeciwko kluczowej infrastrukturze energetycznej w regionie. Donald Trump, przemawiając do swoich zwolenników podczas wiecu na Florydzie, stwierdził, że wolałby zawrzeć porozumienie, bo „nie chce zabijać ludzi”. Prawda jest jednak taka, że w USA zbliżają się wybory uzupełniające, a zdecydowana większość wyborców krytycznie ocenia wojnę administracji Trumpa z Iranem. Dlatego prezydent, który jeszcze pięć miesięcy temu zapowiadał, że wojna skończy się tylko „bezwarunkową kapitulacją” Teheranu, dziś próbuje się z niej wycofać. Lipcowa ofensywa Amerykanów na cele w Iranie nie przyniosła żadnych korzyści. Co więcej, dowódcy mieli informować administrację Trumpa, że na wojnę, która trwa od 28 lutego, zużyli zapasy kluczowej amunicji. Jak podaje Washington Post, chodzi głównie o niedobory pocisków kierowanych dalekiego zasięgu oraz rakiet przechwytujących, wykorzystywanych w obronie przeciwlotniczej. Amerykański dziennik twierdzi, że w tej kwestii Trump nie miał pełnych informacji, a w błąd mógł wprowadzić go sekretarz wojny Pete Hegseth, którym Trump jest coraz bardziej rozczarowany.

Innymi słowy, powrót do dyplomatycznego kursu Amerykanów to reakcja na uszczuplenie zapasów oraz nastroje społeczne. O czym wie oczywiście strona irańska, która będzie próbowała wynegocjować porozumienie, które pozwoli im na propagandowe zwycięstwo.

Przeczytaj także:

09:50 06-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Marek Podmokly / Agencja Wyborcza.plFot. Marek Podmokly ...

Posłanka PiS opuści tanie mieszkanie komunalne? Rząd szykuje projekt

Anna Paluch od 30 lat zajmuje mieszkanie komunalne w Krościenku, mimo że jej miesięczne dochody przekraczają 20 tys. zł brutto. Posłanka PiS nie wyprowadza się, bo...buduje dom. Resort rozwoju chce skończyć z takimi nadużyciami

Co się wydarzyło

Ministerstwo rozwoju przygotowało projekt ustawy „o ochronie prawa lokatorów, mieszkaniowym zasobie gminy i o zmianie kodeksu cywilnego”. W sejmowych kuluarach propozycja nazywana jest lex Anna Paluch – od nazwiska posłanki PiS, która mimo wysokich dochodów od lat zajmuje mieszkanie komunalne. Dziś gminy mogą weryfikować dochody tylko tych najemców, którzy dostali przydział lokalu z preferencyjnym stawkami czynszu po 2019 roku. Resort rozwoju proponuje, żeby sprawdzać dochody wszystkich najemców co trzy lata. Jeśli prawo wejdzie w życie, gminy zyskają prawo do wypowiadania najmu w przypadku, gdy ktoś zarabia znacznie powyżej kryterium socjalnego. Projekt ustawy trafi pod obrady Sejmu po wakacjach.

Posłanka Prawa i Sprawiedliwości Anna Paluch od ponad 30 lat zajmuje mieszkanie komunalne w Krościenku. Lokal znajduje się samym centrum turystycznej miejscowości położonej nad Dunajcem.

Miesięczne opłaty wynoszą 116 zł.

Z najnowszego oświadczenia majątkowego wynika, że w 2025 roku Anna Paluch otrzymała 148,3 tys. uposażenia poselskiego oraz 42,3 tys. diety parlamentarnej. To daje prawie 200 tys. zł brutto rocznie. Równocześnie posłanka PiS pobiera emeryturę — to kolejne 87,4 tys. zł. Łącznie daje to średnio niemal 23 tys. zł przychodów miesięcznie.

Jaki jest kontekst

Anna Paluch twierdzi, że jest ofiarą reprywatyzacji. Lokal komunalny zajęła, gdy straciła zakładowe mieszkanie po ojcu. Już przed wyborami parlamentarnym w 2023 roku obiecywała, że niebawem odda mieszkanie, bo kończy budowę domu. To było trzy lata temu. A łopaty pod inwestycję zostały wbite w 2021 roku. W najnowszym oświadczeniu majątkowym Paluch twierdzi, że na miejscu trwają prace wykończeniowe. Nowa nieruchomość ma być warta 800 tys. zł.

Paluch, nazywana „podhalańską baronową PiS” przekonywała w mediach, że zarabia skromnie, bo dochody podane w oświadczeniu majątkowym to kwoty brutto.

Gdy na antenie Radia Kraków dziennikarz dopytywał ją, kiedy w końcu odda mieszkanie, odpowiedziała: „Jak zdążę zbudować. Kto budował dom, wie, jakie to jest drogie przedsięwzięcie. My zarabiamy średnią krajową”.

Mieszkanie komunalne przysługuje osobom, które znajdują się w trudnej sytuacji materialnej, a ich dochody są zbyt niskie, aby wynająć mieszkanie na wolnym rynku. Anna Paluch nie spełnia żadnego z tych kryteriów. Co więcej, prawo mówi wprost, że najemcą gminnego lokalu komunalnego nie może być ktoś, kto ma własną nieruchomość mieszkalną w tej samej gminie.

Na koniec 2025 roku na przydział mieszkania komunalnego w kraju czekało 45 tys. gospodarstw domowych. Najwięcej i najdłużej czeka się w dużych miastach, w mniejszych gminach raczej kilkanaście miesięcy (o ile gmina inwestuje w mieszkania, a nie tylko je wyprzedaje). Średnio w kolejce spędza się 3,5 roku, ale rekordziści potrafią czekać na klucze od gminy po kilkanaście lat.

Przeczytaj także: