0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

09:35 25-06-2024

Prawa autorskie: Foto. Tomasz Pietrzyk / Agencja Wyborcza.plFoto. Tomasz Pietrzy...

„Proszę pani, to dziecko nie ma szans na przeżycie”. Pacjentka pabianickiego szpitala mówi o koszmarze

„Pani dziecko umrze. Czy umrze pani w brzuchu? Czy umrze po porodzie? Trudno przewidzieć. Lepiej, żeby umarło wcześniej... Dla mnie na dziś ta ciąża powinna zostać zakończona. Ale żyjemy w takim kraju, że nie jestem w stanie pani pomóc” – usłyszała pacjentka pabianickiego szpitala

Magda (imię zmieniono na życzenie pacjentki) marzyła o drugim dziecku. „Kiedy okazało się, że jestem w ciąży, była euforia, szczęście. W 10. tygodniu zaczęłam krwawić, pojechałam do szpitala, dostałam leki, usłyszałam, że mam się oszczędzać. Pojawił się stres, ale to był początek” – mówi portalowi Onet.

Szpital w Pabianicach nie wykonał terminacji jej ciąży i z tego powodu w minionym tygodniu NFZ nałożył na placówkę karę w wysokości 550 tys. zł.

W 12 tygodniu ciąży Magda pojechała na USG do lekarza, który prowadził jej dwie pierwsze ciąże na wizytę w ramach NFZ. „Ponieważ miałam zdrowe dziecko, byłam spokojna. Choć wiadomo, że zawsze jest ryzyko, że różnie może się potoczyć, bo sam poród jest dynamiczny i nie nikt nie jest w stanie przewidzieć, co się będzie działo. Będąc w ciąży, bierzesz to pod uwagę, ale nigdy nie zakładasz najgorszego” – mówi.

Kobieta opisuje, że ze względu na swój wiek (jest po czterdziestce) obawiała się różnych wad u dziecka – 'ryzyko zespołu Downa może być wysokie".

Lekarz powiedział jej, że dziecko ma jelita i żołądek na wierzchu, doradził zrobienie USG dopochwowego, mając nadzieję, że może te wady da się zoperować. Po analizie wyników stwierdził: „Proszę pani, to dziecko nie ma najmniejszych szans na przeżycie. Ono umrze. Czy umrze pani w brzuchu? Czy umrze po porodzie? Trudno jest mi przewidzieć. Lepiej, żeby umarło wcześniej… Dla mnie na dziś ta ciąża powinna zostać zakończona. Ale żyjemy w takim kraju, że nie jestem w stanie pani pomóc”.

Podobnego zdania był genetyk. „Proszę pani, to wada genetyczna. Na pewno dostanie pani wielowodzia, odklei się pani łożysko, będzie pani jechać na cito do szpitala. Będą musieli pani zrobić cesarskie cięcie, które nie będzie takie, jak przy zdrowym, tylko pokroją panią, bo będą musieli wyjąć dziecko i jego wnętrzności, które będą oddzielnie. I to się będzie długo goiło i jeśli pani myśli o kolejnej ciąży, to po tym zabiegu może być różnie”.

Biopsja wykazała, że dziecko ma zespół Edwardsa. Kobieta skontaktowała się z Federą — Fundacją na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny. Fundacja zaleciła jej, by zdobyła zaświadczenie od psychiatry, który powie, czy ciąża jest zagrożeniem dla jej stanu psychicznego.

„Jeśli by mi odmówiono, z tą odmową miałam jechać do szpitala w Oleśnicy. To był warunek, by tam przerwano moją ciążę. Nie składałam wniosku o terminację ze względu na wady letalne, tylko ze względu na mój zły stan psychiczny” – pisze Onet.

Po wyroku Trybunału Konstytucyjnego Julii Przyłębskiej z października 2020 roku szpitale odmawiają terminacji ciąży ze względu na przesłankę embriopatologiczną, czyli ciężkie, zwykle śmiertelne wady płodu. Wciąż jednak możliwa jest aborcja ze względu na stan psychiczny kobiety.

Federa: „Pacjentka zgłosiła się do Pabianickiego Centrum Medycznego z przygotowanym przez naszą adwokatkę pisemnym wnioskiem o przeprowadzenie aborcji. Powoływała się na to, że informacja o wadach płodu doprowadziła ją do załamania psychicznego. Miała przy sobie zaświadczenie specjalisty psychiatrii o zagrożeniu dla jej zdrowia psychicznego”.

Przedstawiciele Federy informują, że „szpital odpowiedział, że nie wykona aborcji, dopóki pacjentka nie dostarczy wyników dodatkowych badań prenatalnych”. Adwokatka Kamila Ferenc zaskarżyła to tłumaczenie do Rzecznika Praw Pacjenta, wskazując, że „wady są już stwierdzone, nie cofną się ani nie da się ich wyleczyć, a powodem aborcji nie są same wady, ale stan psychiczny pacjentki”. Federa podkreśla, że to częsty „wytrych lekarzy, żeby zlecać badania w nieskończoność i tym sposobem nie robić aborcji”.

Szpital w Pabianicach nie zgadza się z karą i zapowiada wystąpienie do sądu przeciwko NFZ.

Jak podaje PAP, ministra zdrowia Izabela Leszczyna pytana o dostępność do zabiegów przerwania ciąży zgodnych z obecnym stanem prawnym oświadczyła, że placówki medyczne mają obowiązek tak zorganizować pracę, by przynajmniej jeden z lekarzy mógł wykonać zabieg. Wynika to z opublikowanej w Dzienniku Ustaw 15 maja nowelizacji rozporządzenia w sprawie ogólnych warunków umów o udzielanie świadczeń opieki zdrowotnej.