Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Protest myśliwych pod Ministerstwem Klimatu i Środowiska przebiegał w piknikowej atmosferze. Na grillu piekły się kiełbaski, a zebrani wykrzykiwali hasła przeciwko reformie łowiectwa i wiceministrowi Mikołajowi Dorożale
„Ministerstwo Klimatu i Środowiska przygotowuje wiele zmian dotyczących zapisów zawartych w ustawie Prawo łowieckie, rozporządzeniu w sprawie listy gatunków łownych, jak również tzw. regulaminie polowań” – pisała na początku października łowiecka inicjatywa Wspólna Sprawa, zapraszając myśliwych na wtorkowy (8.10) protest pod resortem klimatu.
„Projektowane zmiany mają za zadanie uderzyć w myśliwych, których obecne władze resortu postrzegają jako głównych wrogów, gdyż mając wiedzę i wielokrotne doświadczenie w zakresie ochrony, równowagi w przyrodzie, obnażamy niekompetencje i brak merytorycznych argumentów po stronie organizacji EKOLOGISTYCZNYCH, mających źródło utrzymania z grantów na zadania, które myśliwi wykonują za darmo” – grzmią myśliwi (pisownia oryginalna).
Ostrzegają swoich kolegów, że opracowywana właśnie reforma łowiectwa zakłada:
„I zapewne wiele innych…!!!” – czytamy na stronie internetowej Wspólnej Sprawy. Myśliwi nie zgadzają się również na ograniczenie polowań na ptaki. Tymczasem w opublikowanym niedawno (ale wciąż niepodpisanym przez ministrę klimatu Paulinę Henig-Kloskę) rozporządzeniu zaproponowano zakaz strzelania do aż siedmiu gatunków: krzyżówki, głowienki, czernicy, cyraneczki, łyski, jarząbka i słonki. „Wielokrotnie podkreślałem, że wobec spadającej populacji wielu gatunków ptaków, brak jakiegokolwiek uzasadnienia do polowań na nie” – pisał pod koniec września wiceminister klimatu Mikołaj Dorożała na Facebooku.
To właśnie Dorożała jest, zdaniem myśliwych, ich największym wrogiem. Wiceminister już na początku swojej pracy ogłosił powstanie zespołu, który będzie debatował nad zmianą prawa łowieckiego. Zaprosił do tej grupy zarówno myśliwych, jak i naukowców zajmujących się biologią ssaków, aktywistów i ekspertów od praw zwierząt. Rozmowy nie są łatwe – myśliwi w pewnym momencie obrazili się na wszystkie propozycje reform i wyszli z obrad. Opisywaliśmy to w OKO.press:
Przeczytaj także:
„Brak wsparcia, hejt i podsycanie negatywnych emocji przez Mikołaja Dorożałę i jego aktywistów, którzy chcą brać, zamiast dawać i gotowi są niszczyć ludzi za tradycyjny styl życia, spowodował, że 8 października wszyscy razem wyraźnie powiemy DOŚĆ!” – zapowiadali protest myśliwi.
Środowisko łowieckie powtarza, że próby reform mają dążyć do likwidacji łowiectwa w Polsce. Ministerstwo Klimatu i Środowiska — jak wyjaśniali wielokrotnie jego przedstawiciele — nie ma takiego planu.
Na wtorkowym proteście, który rozpoczął się pod ministerstwem o 9:00 rano, stawiło się — jak pisze „Wyborcza” – ponad 200 myśliwych. Mieli ze sobą flagi biało-czerwone i banery z napisem: „Nie dla ekooszołomów w rządzie”. Na transparentach można było również zobaczyć napisy „Myśliwi razem z rolnikami”. Protestujący na skwerze im. Sue Ryder na tyłach ministerstwa ustawili także grille, na których piekli kiełbasę.
Do zebranych przemawiał m.in. Marcin Możdżonek, prezes Naczelnej Rady Łowieckiej. „Nie ma żadnego dialogu, nie ma żadnej chęci porozumienia. Jest tylko chęć uprzykrzenia nam życia, jest tylko chęć okrojenia nas z naszych praw, z naszych ustawowych obowiązków, jakie mamy wykonywać” – mówił. Prezes NRL uważa, że myśliwi muszą być przygotowani na „nowe czasy”, kiedy obecne kierownictwo ministerstwa odejdzie. Jak deklarował, chcą reform, ale „z poszanowaniem tradycji”.
Piotr Chara, przyrodnik, ornitolog i fotograf przyrody, relacjonuje w rozmowie z OKO.press, że na proteście stawił się również Przemysław Wipler, poseł Konfederacji, który zapowiadał utworzenie „anty-ekoterrorystycznego prawa”. Sam Chara również zabrał głos. „Mówiłem, przy powszechnej dezaprobacie, kilka, może dziesięć minut, proponując spotkanie zainteresowanym. Podeszło tylko kilka osób” – opowiada. „Zaproponowałem rozmowę z Marcinem Możdżonkiem przy mikrofonie, ale odmówił” – dodaje.
Przeczytaj także:
„Podczas polowań dochodzi do rozbijania degradacji ostatnich enklaw bioróżnorodności w kraju. Są to otuliny parków narodowych i rezerwatów oraz ptasie obszary Natura 2000. Wypłaszane są gatunki chronione, rozbijane są ptasie zlotowiska, zimowiska i pierzowiska. Dodatkowo warunki, w których odbywają się polowania, doprowadzają do permanentnych przypadków zabijania i ranienia gatunków chronionych” – wylicza Chara w rozmowie z OKO.press. To wszystko chciał przekazać myśliwym. „Zrobiłem, co mogłem” – mówi.
Przeczytaj także: