Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Prawie 2 tys. osób zatrzymano tylko w czwartek we Francji w związku z protestami i blokadami szkół średnich – poinformował minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez. Ponad 400 placówek ma być w piątek zamkniętych. Rząd wycofał się z planów wprowadzenia części opłat dla studentów.
Protesty uczniów, które rozpoczęły się w drugiej połowie września w regionie paryskim, objęły już cały kraj i część uniwersytetów. Uczniowie domagają się m.in. zwiększenia nakładów na edukację, zastępstw za nieobecnych nauczycieli, remontów szkół i poprawy warunków nauki. Protestują również przeciwko przeciążeniu zajęciami i presji związanej z Parcoursup, czyli francuskim systemem rekrutacji na studia.
Jak podał w czwartek wieczorem „Le Monde”, tego dnia zatrzymano 1949 osób. Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało, że od poniedziałku 1793 osoby trafiły do aresztu policyjnego. W protestach rannych zostało już 65 pracowników oświaty i 170 uczniów. Wielu nauczycieli bierze udział w protestach razem z uczniami.
Minister edukacji Édouard Geffray zapowiedział, że w piątek zamkniętych będzie nieco ponad 400 szkół, a lekcje będą prowadzone zdalnie. Na piątek zaplanowane jest też spotkanie z przedstawicielami uczniów, rodziców i związków zawodowych.
Rząd wycofał się ponadto z jednego z zapisów projektu budżetu na 2027 r. Chodzi o planowane opłaty dla studentów niepobierających stypendiów: 178 euro za zapis na dwuletnie studia zawodowe BTS oraz 270 euro za klasy przygotowawcze do „grandes écoles”, najbardziej prestiżowych szkół średnich. „Wycofujemy ten zapis” – oświadczył Geffray, cytowany przez „Le Monde”.
W ostatnich dniach w wielu miastach doszło do starć protestujących z policją i aktów przemocy. W Nantes spłonęła część szkoły, w Hawrze pożar uszkodził fasadę jednej z placówek, a w Marsylii podpalono pojazd straży pożarnej.
Minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez mówił, że w niektórych miastach grupy osób przemieszczały się od szkoły do szkoły i podżegały do przemocy.
Protestujący podkreślają, że źródłem mobilizacji są problemy francuskiej oświaty. „Le Monde” informował, że na początku obecnego roku szkolnego w ponad połowie publicznych koledży i liceów brakowało co najmniej jednego nauczyciela – wynikało z badania największego związku zawodowego nauczycieli SNES-FSU.
Uczniowie wskazują też na zły stan budynków. W szkołach w podparyskim Seine-Saint-Denis skarżą się m.in. na brak wyposażenia, przepełnione klasy, a nawet biegające po korytarzach karaluchy i szczury. Protestujący, z którymi rozmawiał „Le Monde”, zwracali uwagę na różnicę między warunkami nauki na przedmieściach i w szkołach w centrum Paryża.
W czwartek premier Sébastien Lecornu zwołał posiedzenie kryzysowe. Jak podał Reuters, powołując się na osobę z otoczenia premiera, przedstawiciele francuskich służb specjalnych ocenili podczas spotkania, że za rozpoczęciem protestów stoją politycy partii „Francja Niepokorna” (La France Insoumise, LFI) Jean-Luca Mélenchona i związane z partią środowiska skrajnej lewicy.
LFI odrzuciła te oskarżenia. „LFI zawsze opowiadała się za demonstracjami bez przemocy” – powiedział telewizji BFM TV deputowany Louis Boyard, cytowany przez agencję Reutera. Według niego rząd, przedstawiając protest jako polityczną konfrontację, przyczynił się do zaostrzenia sytuacji.
Protesty odbywają się w gorącym politycznie okresie. We Francji praktycznie zaczęła się już kampania wyborcza przed zaplanowanymi na kwiecień 2027 roku wyborami prezydenckimi.
O miejsce w Pałacu Elizejskim walczą m.in. lider LFI Jean-Luc Mélenchon, szefowa Zjednoczenia Narodowego Marine Le Pen, były premier i lider centroprawicowej partii Horizons Édouard Philippe, były premier Gabriel Attal reprezentujący Renaissance – partię prezydenta Emmanuela Macrona – oraz reprezentujący centrolewicę Raphaël Glucksmann. W sondażach prowadzi obecnie Marine Le Pen, a na drugim miejscu plasuje się Édouard Philippe. Trzeci jest Jean-Luc Mélenchon.
Spór o protesty już stał się elementem tej rywalizacji. Mélenchon krytykuje działania policji wobec protestujących uczniów, natomiast przeciwnicy LFI zarzucają partii podsycanie protestów.
Protesty zbiegły się w czasie z przedstawieniem przez rząd projektu budżetu na 2027 r., zakładającego oszczędności rzędu 54 mld euro. Gabinet Lecornu chce zmniejszyć deficyt finansów publicznych z 5,4 proc. PKB w tym roku do 5 proc. w przyszłym. Dług publiczny Francji sięgnął 119 proc. PKB.
Wycofanie planowanych opłat za BTS i klasy przygotowawcze jest pierwszym ustępstwem rządu od czasu nasilenia protestów.
Przeczytaj także: