Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Związki zawodowe, żółte kamizelki, uczniowie i studenci zjednoczeni maszerują przez ulice francuskiej stolicy. Protesty przechodzą również przez inne miasta.
Tylko do 13:00 we Francji zatrzymano 135 protestujących osób – przekazał minister spraw wewnętrznych Laurent Nunez. Największa z demonstracji przechodzi przez Paryż. Tam manifestacja rozpoczęła się o 14:00 od sporego zamieszania. Początkowo marsz miał wyjść z samego centrum stolicy – z Placu Bastylii. Niemal w ostatniej chwili władze ogłosiły, że nie wyrażają zgody na przejście manifestacji pierwotną trasą. Zamiast tego początek demonstracji przeniesiony został na południe miasta, w sąsiedztwo bramy Porte d'Italie.
Nie do wszystkich demonstrantów dotarła ta informacja, a w pierwotnym punkcie zbiórki od rana zaczęły zbierać się tłumy. Protestujący opuścili plac z eskortą policji po przepychankach z funkcjonariuszami. O podporządkowanie się do nakazów władz zaapelował Jean-Luc Melenchon, wspierający protestujących lider lewicowego ruchu Francja Niezłomna. Polityk zarzucił jednak premierowi Sebastienowi Lecornu próbę „zakłócenia prawa do demonstracji”. Policja stara się ograniczyć ruch w mieście. Na jej polecenie zamknięto 24 stacje metra, w tym kilka dużych węzłów przesiadkowych.
Według władz na początku marszu brało w nim udział około 35 tysięcy ludzi. Tydzień temu demonstracja zebrała 60 tys. osób. Agencja Reutera cytuje uczestników demonstracji przyznających, że zastanawiali się nad udziałem przez obawy przed brutalną reakcją policji. Na nagraniach z francuskiej stolicy widać na razie spokojnie maszerujący tłum. Manifestanci mają w planie przejść ponad 6 kilometrów do bramy Porte de Vincennes.
Francuskie władze przygotowywały się na czwarty weekend protestów. W całym kraju rozmieszczono więcej funkcjonariuszy, wysyłając do obstawy manifestacji 70 tys. policjantów. W całym kraju zostały rozmieszczone konne oddziały policji, helikoptery, drony i systemy antydronowe, przygotowano również pojazdy opancerzone i pojazdy uzbrojone w armatki wodne.
Już w sobotę rano policja użyła gazu łzawiącego, aby rozproszyć około 150 osób protestujących w Lyonie, gdzie obowiązuje prewencyjny zakaz zgromadzeń. Takie zakazy wprowadzono w kilku większych miastach, ale manifestujący zapowiadali, że i tak nie zrezygnują z protestowania.
Około godziny 14 minister spraw wewnętrznych Laurent Nuñez poinformował, że w całej Francji zatrzymano już 135 osób, jeszcze przed rozpoczęciem części demonstracji. Jak wyliczał, odnotowano 136 zdarzeń związanych z zakłóceniami porządku publicznego. Tydzień wcześniej o tej samej porze było ich 264.
Protesty trwają we Francji od połowy września, a rozpoczęły się od blokady szkoły w Créteil.
“Francuska młodzież chce przede wszystkim poprawy w systemie oświaty, przez wiele lat traktowanym przez kolejne rządy po macoszemu. Chociaż prym w protestach wiodą licealiści, to licznie dołączają do nich także studenci, mając podobne zażalenia względem rządzących” – pisał w OKO.press Artur Troost. “Licealiści buntują się więc przeciw problemom, które nie są ograniczone wyłącznie do ich szkół. Od podstawówek po uniwersytety, cały sektor edukacyjny odczuwa cięcia budżetowe, prowadzące do niedoborów kadrowych, pogarszania się stanu technicznego wielu placówek oraz sytuacji, w której publiczne finansowanie nie nadąża za potrzebami systemu” – wyjaśniał.
Z czasem protestu rozszerzyły się również o sprzeciw wobec rosnących kosztów życia i pogorszeniu jakości usług publicznych.