0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

Dzień na żywo. Rosjanie próbują wpłynąć na wybory w Mołdawii. Poseł Matecki w nocy wszedł na dach Sejmu

Na żywo

USA, Kanada i Wielka Brytania opublikowały wspólne stanowisko, w którym oskarżają Rosję o organizowanie spisku przeciwko demokratycznym wyborom w Mołdawii. Dariusz Matecki przyznał, że to on chodził w nocy po dachu Sejmu

Google News

09:24 02-06-2024

Prawa autorskie: Fot. AMIR COHEN / POOL / AFPFot. AMIR COHEN / PO...

Izrael akceptuje plan pokojowy dla Strefy Gazy. Ale niechętnie i z grymaszeniem

Doradca premiera Benjamina Netanjahu potwierdza, że Izrael zaakceptuje plan pokojowy. Jednym tchem zaznacza jednak, że to „nie jest dobry układ”

W rozmowie z „The Sunday Times” Ophir Falk, główny doradca Benjamina Netanjahu ds. polityki zagranicznej, stwierdził, że propozycja pokojowa opisana w piątek przez prezydenta USA Joego Bidena to „porozumienie, na które się zgadzamy. To nie jest dobry układ, ale bardzo chcemy uwolnienia zakładników, wszystkich”.

Falk zaznaczył zarazem, że z perspektywy Izraela plan wymaga jeszcze pracy. „Jest wiele szczegółów do dopracowania” – stwierdził. Podkreślił, że warunki izraelskie, w tym „uwolnienie zakładników i zniszczenie Hamasu jako ludobójczej organizacji terrorystycznej” nie uległy zmianie.

Biden w piątek ogłosił trójfazowy plan pokojowy dla Strefy Gazy. Stwierdził, że to propozycja przedstawiona przez rząd Netanjahu mająca na celu zakończenie wojny. W sobotę przedstawiciele rządu Izraela dystansowali się jednak od tej wersji – sugerując, że przynajmniej pewna część planu mogła zostać wynegocjowana przez Stany Zjednoczone, czy też Waszyngton wręcz zmusił Tel-Awiw do przyjęcia niektórych rozwiązań.

  • W pierwszym etapie planu opisanego przez Bidena miałoby rozpocząć się 6-tygodniowe zawieszenie broni. Izrael miałby wycofać wojska z zamieszkałych części Strefy Gazy, zaś Hamas miałby uwolnić kobiety i dzieci przetrzymywane jako zakładnicy. Do Strefy Gazy miałyby ruszyć na dużą skalę konwoje z pomocą humanitarną (mowa o 600 ciężarówkach dziennie).
  • W drugim etapie miałoby dojść do uwolnienia wszystkich pozostałych zakładników Hamasu w zamian za paleństyńskich więźniów przetrzymywanych w Izraelu.
  • Trzecią i ostatnią fazą miałoby być rozpoczęcie odbudowy Strefy Gazy i oddanie szczątków zabitych lub zmarłych zakładników ich rodzinom w Izraelu.

16:22 01-06-2024

Prawa autorskie: 04.12.2021 Usnarz Gorny , obszar objety zakazem przebywania ( nowe okreslenie dla obszaru w strefie przygranicznej , dawna strefa stanu wyjatkowego po przyjeciu nowej ustawy przez sejm RP ) . Tylko mieszkancy oraz wojsko , policja i straz graniczna moga poruszac sie swobodnie po strefie . Media wykluczone , ale po zgloszeniu checi wjazdu do strefy , mozna uzyskac zezwolenie i pod kontrola oraz w obecnosci strazy granicznej mozna odbyc cos w rodzaju wycieczki w strefe przegraniczna polsko bialoruska . Granica jest pilnowana przez wosko i straznikow granicznych . Miejsce , gdzie byla przetrzymywana grupa uchodzcow w pasie granicznym miedzy Polska a Bialorusia . Fot. Agnieszka Sadowska/ Agencja Wyborcza.pl *** Local Caption *** .04.12.2021 Usnarz Go...

Będziemy wchodzić do strefy zamkniętej! Obywatele i obywatelki podpisują deklarację

„W ramach obywatelskiego nieposłuszeństwa i sprzeciwu sumienia nie zamierzamy przestrzegać żadnych ograniczeń w strefie buforowej, która ma (znów!) zacząć funkcjonować na polsko-białoruskim pograniczu przez 90 dni, poczynając od 4 czerwca (sic!) 2024 roku”

Powstała deklaracja obywatelek i obywateli, którzy zapowiadają, że w ramach obywatelskiego nieposłuszeństwa będą wchodzić do tzw strefy buforowej na granicy polsko-białoruskiej. Zamknięcie pasa przygranicznego zapowiedział 29 maja Donald Tusk. Początkowo mówił o pasie o szerokości 200 metrów, ale już po południu tego samego dnia okazało, że w niektórych miejscach granica strefy odbiega nawet kilka kilometrów od granicy:

Przeczytaj także:

Protestujemy i będziemy protestować

1 czerwca powstała zatem deklaracja o obywatelskim nieposłuszeństwie. Czytamy w niej:

"Oświadczamy, że w ramach obywatelskiego nieposłuszeństwa i sprzeciwu sumienia nie zamierzamy przestrzegać żadnych ograniczeń w strefie buforowej, która ma (znów!) zacząć funkcjonować na polsko-białoruskim pograniczu przez 90 dni, poczynając od 4 czerwca (sic!) 2024 roku. Deklarujemy gotowość poniesienia wszelkich konsekwencji i oświadczamy, że z dumą staniemy przed sądami Rzeczypospolitej z tego powodu. Nie tylko wierzymy, ale mamy również mocne podstawy sądzić, że wyroki sądów w sprawach wniesionych przeciw nam przez służby państwa, którego jesteśmy obywatelkami i obywatelami, będą podobne do tych, które zapadały w czasach rządów PiS. (...)

Wyjściem są przejścia graniczne, zapewniające każdej i każdemu z ofiar swobodny dostęp i zgodną z prawem możliwość złożenia stosownych dokumentów. Wyjściem są znane od dawna, zgodne z konwencjami genewskimi procedury, po których zapada decyzja wydana z poszanowaniem praw każdej i każdego: ochrona w Polsce, albo humanitarna deportacja. Panie Premierze, „humanitarny push-back” to makabryczny oksymoron, nie ma czegoś takiego.

Nie, Panie Premierze, to nie naiwny idealizm w sytuacji, która wymaga świadomości powagi sytuacji i stanowczych kroków. Znamy poziom zagrożenia i powoduje nami właśnie realizm. Głęboko niepokoi nas krótkowzroczność polityki prowadzonej w naszym imieniu. Zbrzydzenie budzą w nas publiczne wystąpienia naszych przedstawicieli.

Protestujemy i będziemy protestować – każda i każdy na miarę własnych możliwości. Będziemy zawsze wspierać ratujących życie".

Całą deklarację można znaleźć tutaj. Na ten moment podpisało się pod nią prawie 360 osób.

15:43 01-06-2024

Przedwyborcza projekcja: w Europarlamencie turbulencje na prawicy, umiarkowana większość

Europejska Partia Ludowa największym ugrupowaniem, chaos na prawicy. Taką projekcję podziału mandatów w Parlamencie Europejskim opisuje portal Europe Elects.

Analitycy Europe Elects przedstawili przypuszczalny rozkład mandatów na podstawie krajowych sondaży. Wynika z nich, że:

  • Europejska Partia Ludowa (EPP), do której należy Koalicja Obywatelska i Polskie Stronnictwo Ludowe, zgarnie 183 mandaty,
  • Socjaliści i Demokraci (S&D), do której należy polska Lewica, może liczyć na 138 mandatów,
  • Liberałowie z Renew Europe (RE), do których chce przyłączyć się Polska 2050, wywalczą 86 mandatów,
  • Konserwatyści z Europejskich Konserwatystów (ECR) z posłami PiS w składzie wprowadzą do parlamentu 75 deputowanych,
  • Frakcja Tożsamości i Demokracji (ID), do której należy Konfederacja, zgarnie 68 mandatów
  • Zieloni mogą liczyć na 56 mandatów,
  • Partia Europejskiej Lewicy wprowadzi do Brukseli i Strassburga 39 członków i członkiń.

Wiele wskazuje więc na to, że w kolejnej kadencji Europarlamentu rządzić może koalicja EPP, S&D oraz RE. Zsumowana liczba mandatów tych ugrupowań daje większość 404 z 720 miejsc w Zgromadzeniu. Na uwagę zasługuje ostatni skok sondażowy skrajnej prawicy z ID przy jednoczesnym spadku notowań bardziej mainstreamowo nastawionej frakcji ECR. Jeszcze kwietniowe sondaże wskazywały na zaledwie 46 mandatów dla ID przy 86 dla ECR.

13:05 01-06-2024

Spięcie na debacie przedwyborczej. Posłanka wyszła ze studia

Radio Lublin w sobotni poranek zorganizowało debatę lokalnych kandydatów do Parlamentu Europejskiego. Wziął w niej udział między innymi członek Komitetu Wyborczego Polexit – zgodnie z nazwą postulującego wyjście Polski z Unii Europejskiej lub głębokie zmiany w organizacji. „Przedstawiciele partii, które wprowadziły nas do tego szamba, pod tytułem Unia Europejska, mówią: dajcie nam władzę, a my to wszystko naprawimy, czyli to, co zepsuli, teraz naprawią. To absurd” – mówił Leszek Samborski z KW Polexit.

Ostro zareagowała na te słowa posłanka Koalicji Obywatelskiej Marta Wcisło, krytykując również łagodne podejście prowadzących wobec słów Samborskiego.

„Nie będę tolerować nazywania Unii Europejskiej szambem. Powinniście reagować” – stwierdziła Wcisło, po czym wyszła z radiowego studia.

12:35 01-06-2024

Prawa autorskie: Fot. Grzegorz Dabrowski / Agencja Wyborcza.plFot. Grzegorz Dabrow...

Niezadowolenie w pasie przygranicznym. Samorządowcy z powiatu hajnowskiego piszą do Tuska

O „głębokim zaniepokojeniu” czytamy w liście, który do premiera wystosowali lokalni politycy z miejscowości, które mogą zostać objęte czasowym zakazem przebywania.

Samorządowcy z gmin przyległych do granicy polsko-białoruskiej wspólnie wystąpili z apelem o przemyślenie rządowego pomysłu tak zwanej „strefy buforowej”. Według projektu rozporządzenia resortu spraw wewnętrznych w niektórych z miejscowości będzie obowiązywał czasowy zakaz przebywania osób niezameldowanych. To może oznaczać katastrofę dla lokalnych przedsiębiorców – piszą sygnatariusze odezwy.

„Puszcza Białowieska, Białowieski Park Narodowy oraz cały region Puszczy Białowieskiej jest magnesem przyciągającym turystów, to właśnie z turystyki utrzymują się mieszkańcy regionu! Objęcie zakazem wstępu części kompleksu leśnego to jednocześnie odcięcie od źródła utrzymania hotelarzy, właścicieli agroturystyk, restauracji, producentów produktów lokalnych, przewodników i innych osób utrzymujących się z turystyki” – czytamy w liście podpisanym między innymi przez burmistrza Hajnówki, starostę hajnowskiego i wójtów gmin powiatu hajnowskiego.

Kolejne takie zamknięcie

„Tylko my – mieszkańcy Powiatu Hajnowskiego wiemy, że wprowadzenie zakazu przebywania w strefie przygranicznej, oznacza koniec sezonu turystycznego. Mieliśmy okazję przekonać się o tym dwa lata temu, do tej pory odczuwamy skutki tamtych decyzji, nadal odbudowujemy Markę Puszczy Białowieskiej i kiedy zaczynamy widzieć efekty naszej pracy, ponownie zostajemy »zamknięci«” – piszą dalej autorzy listu.

Przedstawiciele lokalnych władz protestują też przeciwko pominięciu ich przy podejmowaniu decyzji w sprawie przygranicznych terenów. Mimo to podkreślają, że popierają możliwość wyznaczenia wąskiego, 200-metrowego pasa buforowego zaraz przy granicy, który na terenach leśnych mógłby być szerszy.

Przed południem na pytanie o utratę wpływów przez lokalnych przedsiębiorców odpowiadał minister obrony i wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz. Jak stwierdził, straty mogą zostać zrekompensowane dzięki pieniądzom, które na przygranicznym terenie zostawią między innymi żołnierze i funkcjonariusze służb państwowych.

Zakaz wstępu daleko w głąb kraju?

Z mapy opublikowanej przez naukowca i mieszkańca Podlasia prof. Michała Żmihorskiego wynika, że strefa zakazu wstępu może sięgać nawet 7 kilometrów w głąb kraju.

Na profilu Monitora Dubickiego na Facebooku, prowadzonego przez jednego z mieszkańców Dubicz Cerkiewnych w powiecie hajnowskim można przeczytać: „Po pierwsze premier Tusk ostentacyjnie zignorował nasze władze lokalne. Wójt ani nikt inny z gminy nie został poinformowany o wizycie Tuska, ani na nią zaproszony. Cywilne, demokratycznie wybrane władze lokalne potraktowano, jak to się mówi, per noga. Nie odbyło się żadne kurtuazyjne spotkanie z mieszkańcami, nie uściśnięto dłoni, nie zapewniono nas, że o naszym problemach też rząd pamięta. Nikt nie zechciał wysłuchać tego, co my jako gospodarze naszego regionu mamy do powiedzenia”.