Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

14:21 01-04-2026

Prawa autorskie: Prawa autorskie: CPAC, kadr z relacji live. 28.03.2026. Prezydent Karol Nawrocki przemawia podczas konferencji CPAC w Teksasie.Prawa autorskie: CPA...

Przydacz z Kancelarii Prezydenta: USA mogłyby nam okazać szacunek

Jeśli nasz sojusznik zza wielkiej wody chce europejskiej pomocy, to minimalny szacunek wymagałby, by konsultować te sprawy wcześniej, a nie wtedy, kiedy pojawiają się problemy – powiedział prezydencki minister Marcin Przydacz w Radiu Zet

Sytuacja, w której najpierw podejmuje się działania, a potem, jak pojawiają się problemy i oczekuje się pomocy, na pewno nie jest optymalna – powiedział Przydacz 1 kwietnia.

Tak komentował niezadowolenie prezydenta Trumpa, że sojusznicy z NATO nie przyszlu USA z pomocą, kiedy zaczęły się kłopoty w wojnie z Iranem („Stany Zjednoczone zostały poinformowane przez większość »sojuszników« z NATO, że nie chcą one angażować się w operację wojskową przeciwko terrorystycznemu reżimowi Iranu na Bliskim Wschodzie”. „Nie jestem jednak zaskoczony ich działaniami, ponieważ zawsze uważałem NATO, gdzie wydajemy setki miliardów dolarów rocznie na ochronę tych samych krajów, za drogę jednokierunkową — będziemy ich chronić, ale oni nic dla nas nie zrobią, zwłaszcza w czasach potrzeby”).

Donald Trump nie tylko skarży się na nieprzydatność sojuszników, ale snuje publicznie rozważania o tym, czy Ameryka potrzebuje jeszcze NATO. Z przecieków wynika też, że Amerykanie zastanawiają się, czy nie wycofać z Polski Patriotów na Bliski Wschód. Polski MON to już zdementował. Także Przydacz zapewniał, że Amerykanie nie zwracali się do prezydenta Nawrockiego o Patrioty („nie było takich rozmów na poziomie pana prezydenta”)

Przeczytaj także:

Jaki jest kontekst

Do tej pory ekipa Nawrockiego była wstrzemięźliwa w krytyce prezydenta Trumpa. Szczególna rola Karola Nawrockiego w polskiej polityce zagranicznej miała wynikać z jego wyjątkowo dobrych stosunków z prezydentem USA. Dlatego np. kiedy w styczniu ogłosił on, że sojusznicy z NATO w czasie wojny w Iraku na nic się nie przydali („Nigdy ich nie potrzebowali, wysłali swoje wojska, ale pozostawali nieco z tyłu, z dala od linii frontu”), Nawrocki bardzo delikatnie i oględnie przypomniał o tym, że polscy żołnierze ginęli wspierając Amerykanów w ich operacji(„Nie ma wątpliwości, że Polscy żołnierze to Bohaterowie. Zasługują na szacunek i słowa podziękowania za ich służbę. W Afganistanie poległo 44 odważnych Polaków: 43 żołnierzy i cywil. Na zawsze zostaną w naszej pamięci!”).

Jeszcze w czasie ostatniej wizyty w USA, na konferencji amerykańskiej Alt-prawicy CPAC, 27 marca Nawrocki zachwalał Trumpa: „Prezydent Donald Trump jest prawdziwym przyjacielem Polski, ale jest też prawdziwym wojownikiem!”. Przemawiał jednak do pustawej sali i nie udało mu się w czasie tej wizyty spotkać z Trumpem.

Przeczytaj także:

Teraz jednak sondaże wyraźnie pokazują wyraźny zwrot w stosunku Polaków do USA. W badaniach CBOS opublikowany 31 marca aż 77 proc. ankietowanych deklaruje w nim, że uważa atak na Iran za błąd Stanów Zjednoczonych i Izraela. Co istotne, uważa tak 85 proc, wyborców KO, 95 proc, wyborców Lewicy, i aż 53 proc. wyborców PiS, 77 proc wyborców Konfederacji oraz 89 proc. wyborców Grzegorza Brauna.

Przeczytaj także:

Jak wskazywał „Newsweek”, za ceny paliw blisko co piąty wyborca PiS wini Stany Trumpa, a co czwarty wyborca Konfederacji – Izrael Netanjahu.

14:09 01-04-2026

Prawa autorskie: Fot . Krzysztof Cwik / Agencja Wyborcza.plFot . Krzysztof Cwik...

Sąd: Polska musi zapłacić za nieodebrane szczepionki

Jak podaje Rynek Zdrowia, sąd w Brukseli nakazał Polsce wykonanie umowy z Pfizerem i zapłatę ok. 5,6 mld zł za nieodebrane dawki szczepionki przeciwko COVID-19.

Co się wydarzyło?

To wyrok, jaki 1 kwietnia wydał francuskojęzyczny Sąd Pierwszej Instancji w Brukseli w sprawie Pfizer BioNTech przeciwko Rumunii i Polsce. Chodzi o nieodebrane dawki szczepionek przeciwko COVID-19, które Polska miała w ramach umowy z Pfizerem kupić w 2022 roku.

Sąd uznał, że ani wojna w Ukrainie, ani spadek liczby zakażeń, nie uzasadniają uchylenia lub zmiany zobowiązań umownych Polski wobec Pfizera — podaje Rynek Zdrowia, który poinformował o wyroku. Sąd podkreślił również, że Polska nie wykazała nadużywania praw przez Pfizera, który domaga się zapłaty za nieodebrane dawki. W konsekwencji sąd nakazał Polsce odebranie pozostałych dawek szczepionki i uregulowanie płatności.

Chodzi dokładnie o kwotę 5 644 290 747 zł (ok. 1,3 mld euro). Z kolei Rumunia ma odebrać szczepionki o wartości ok. 600 mln euro.

Jaki jest kontekst?

20 maja 2021 r. Komisja Europejska zawarła z Pfizerem umowę zakupu szczepionek przeciwko COVID-19. Zrobiła to w imieniu państw członkowskich UE, dostosowując liczbę szczepionek do populacji w krajach.

Kiedy pandemia wyhamowała, okazało się, że Polska nie potrzebuje tylu szczepionek.

„Na początku zaczęliśmy te szczepionki przekazywać lub odprzedawać tym krajom, które nie miały dostępu w pierwszej kolejności (...). Udało nam się oddać bądź sprzedać blisko 30 mln tych preparatów.(…) [Dziś] sytuacja epidemiczna na świecie jest o tyle lepsza, że już nie ma takiego zapotrzebowania” – mówił w kwietniu 2022 ówczesny minister zdrowia Adam Niedzielski w TVN24.

Już wtedy resort ogłaszał, że nie odbierze kolejnych dawek i nie będzie za nie płacił.

„Konsekwencją tego będzie konflikt prawny. On już ma miejsce” – oświadczył Niedzielski. Oficjalnie Pfizer pozwał Polskę we wrześniu 2023 roku.

Przeczytaj więcej w OKO.press:

Przeczytaj także:

13:31 01-04-2026

Prawa autorskie: Fot. MANDEL NGAN / AFPFot. MANDEL NGAN / A...

Trump: nowy reżim Iranu poprosił o zawieszenie broni. Czy Trump zmyśla i improwizuje?

Pierwszy dzisiejszy komunikat Trumpa o Iranie jest bardzo trudny do rozszyfrowania. Trump twierdzi, że Iran poprosił o zawieszenie broni. A to bardzo mało prawdopodobne

Co się wydarzyło

Rankiem czasu waszyngtońskiego prezydent USA Donald Trump podzielił się ze światem wiadomościami dotyczącymi wojny z Iranem:

„Prezydent Nowego Reżimu Iranu, znacznie mniej zradykalizowany i o wiele inteligentniejszy niż jego poprzednicy, właśnie poprosił Stany Zjednoczone o ZAWIESZENIE BRONI! Rozważymy to, gdy Cieśnina Ormuz będzie otwarta, wolna i czysta. Do tego czasu będziemy bombardować Iran aż do całkowitego unicestwienia albo, jak to się mówi, aż cofniemy ich do epoki kamienia łupanego!!!”

W normalnych okolicznościach ogłoszenie oferty zawieszenia broni w tak dużej wojnie przez prezydenta USA byłoby bardzo ważną wiadomością. Problem w tym, że Trump przyzwyczaił nas do tego, że jego wypowiedzi o Iranie mają bardzo niewiele wspólnego z rzeczywistością. W obecnej sytuacji jest też skrajnie mało prawdopodobne, by Irańczycy zgłosili się do Amerykanów i prosili o zawieszenie broni.

Gdzie Trump się myli

Przede wszystkim jednak: Iran nie ma nowego reżimu politycznego, choć Trump mówi to od wielu dni. Amerykańsko-izraelskie ataki zabiły wielu kluczowych przywódców Republiki Islamskiej, ale dotychczasowy system władzy się nie zmienił. Trump próbuje w ten sposób przekonywać swoich odbiorców, że udało się osiągnąć jeden z deklarowanych celów politycznych tej wojny: zmianę reżimu w Iranie. Nic jednak na to nie wskazuje.

Jeśli chodzi o prezydenta – obecny prezydent kraju Masud Pezeszkian został wybrany w wyborach w lipcu 2024 roku, po śmierci jego poprzednika Ebrahima Raisiego w wypadku helikoptera. Iran ma nowego Najwyższego Przywódcę, Modżtabę Chameneiego. Ale nie pełni on funkcji prezydenta.

O co chodzi Trumpowi

Co Trump ma na myśli? Tutaj zdani jesteśmy na domysły. Czy ktoś faktycznie odezwał się do Trumpa? Czy był to prezydent Pezeszkian? Już raz podczas tej wojny prezydent wyszedł przed szereg, przepraszając sąsiednie kraje za irańskie ataki, co rozwścieczyło inne ośrodki władzy – w szczególności Strażników Rewolucji. Pezeszkian jest powszechnie uważany za najsłabszego prezydenta Republiki Islamskiej. Jeśli tego rodzaju propozycja wyszła z jego strony, najpewniej nie ma to zbyt dużego znaczenia, bo sprawczość Pezeszkiana w dzisiejszym układzie sił w Iranie jest znikoma.

Niemal na pewno nic takiego nie wyszło też od Modżtaby Chameneiego. Od wyboru na to stanowisko, irański przywódca niezwykle rzadko wypowiada się publicznie.

Czy Trump zmyślił sobie irańską propozycję? Jeśli tak – w jakim celu? Być może Trump spodziewa się w najbliższym czasie jakiegoś rodzaju porozumienia o zawieszeniu broni i próbuje je wyprzedzić, pokazując, że wyszli z nią Irańczycy, a nie USA. To jednak tylko i wyłącznie spekulacje. Bardzo możliwe, że mamy do czynienia z czystą improwizacją i własną inwencją ze strony Trumpa. Portal Axios na podstawie rozmów z doradcami Trumpa pisze, że są oni równie zaskoczeni wpisami Trumpa na Truth Social, co wszyscy inni odbiorcy tych postów.

Na razie nikt ze strony irańskiej nie skomentował wpisu Trumpa.

Przeczytaj także:

12:40 01-04-2026

Prawa autorskie: 12.11.2025 Warszawa , Krakowskie Przedmiescie , Palac Prezydencki . Szef KPRP Zbigniew Bogucki podczas oswiadczenia prezydenta Karola Nawrockiego . Prezydent zapowiedzial, ze odmawia nominacji 46 sedziow . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl12.11.2025 Warszawa ...

Dlaczego prezydent przyjął ślubowanie tylko od dwojga sędziów? Bogucki tłumaczy

„Są dwa zasadnicze powody, dla których prezydent przyjął ślubowanie od dwóch sędziów” – przekazał we wtorek szef KPRP Zbigniew Bogucki.

Co się wydarzyło

Prezydent Karol Nawrocki odebrał ślubowanie od dwojga sędziów Trybunału Konstytucyjnego: Dariusza Szostka i Magdaleny Bentkowskiej. Uroczystość ślubowania odbyła się bez udziału kamer. Zgodnie z Konstytucją musieli złożyć ślubowanie, bo odmowa wiązałaby się z rezygnacją ze stanowiska.

Jak pisaliśmy, w połowie marca Sejm wybrał sześcioro nowych sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Do tej pory kancelaria prezydenta konsekwentnie odmawiała zaproszenia ich do Pałacu Prezydenckiego na przyjęcie ślubowania, mówiąc o zastrzeżeniach wobec procedury wyboru sędziów przez Sejm.

Magdalena Bentkowska to adwokatka i doktor nauk prawnych, jej kandydaturę zgłosiło PSL. Dariusz Szostek to profesor Uniwersytetu Śląskiego, radca prawny, specjalista prawa nowych technologii, jego zgłosiła Polska 2050.

Dlaczego prezydent odebrał ślubowanie tylko od dwóch osób spośród sześciu sędziów? Jak mówił na konferencji prasowej Zbigniew Bogucki, pierwszym z powodów jest to, że od objęcia przez Karola Nawrockiego urzędu prezydenta, w Trybunale powstały dwa wakaty: w grudniu 2025roku w stan spoczynku przeszła sędzia Krystyna Pawłowicz oraz sędzia Michał Warciński.

„Prezydent uznał, że to jest jego podstawowa odpowiedzialność jako głowy państwa, ale także w ramach sprawowanego mandatu od 6 sierpnia, żeby te dwa wakaty obsadzić”– powiedział Bogucki.

„Drugi powód jest równie istotny” – mówił Bogucki. „Chodzi o kwestię tego, jak TK powinien funkcjonować. W TK dzisiaj znajduje się tylko dziewięciu sędziów, konstytucyjny skład to 15 sędziów. Zgodnie z obowiązującą ustawą pełny skład TK to co najmniej 11 sędziów” – mówił Zbigniew Bogucki.

Co z pozostałymi sędziami? „Nie ma decyzji co do pozostałych czterech osób wybranych na sędziów TK” – powiedział. Bogucki wspomniał, że ta kwestia jest „analizowana przez prezydenta”.

Jak powiedział, osoby wybrane na funkcję sędziów Trybunału Konstytucyjnego składają ślubowanie wobec Prezydenta RP, po czym przystępują „niezwłocznie” do dalszych czynności w Trybunale. „Gdyby byli sędziami, po wyborze, w pełnym tego słowa znaczeniu, to mogliby orzekać, a nie mogą orzekać” – twierdził Bogucki.

Szef kancelarii prezydenta pytany na konferencji prasowej, na jakiej podstawie akurat ci dwoje sędziowie mogli złożyć przed prezydentem ślubowanie, powołał się na zasadę indywidualizacji wyboru oraz zasadę konstytucyjnej ochrony kadencji sędziów Trybunału. „W żadnym z tych przypadków Sejm nie wskazał, kiedy zaczyna się kadencja, kiedy wstępują w kadencję, za kogo dany sędzia wchodzi już za byłego sędziego Trybunału Konstytucyjnego. W imieniu prezydenta dwukrotnie o to Sejm pytałem” – uzasadnił szef KPRP.

Zaznaczył, że jeżeli parlament nie wypełnił swojego obowiązku i nie wskazał indywidualnie, za kogo konkretnie ci sędziowie wstępują, to on w takim razie rozumie, że izba niższa pozostawiła tutaj wolę i decyzję głowie państwa.

Bogucki dodał, że wnioskowanie o wybór sędziów powinno dokonywać się 30 dni przed upływem kadencji, a nie rok i trzy miesiące po upływie tej kadencji. „To jest odpowiedzialność i to jest delikt konstytucyjny dzisiaj rządzących. Prezydent próbuje tę sytuację w takim zakresie, w jakim może, wyprostować tak, żeby nie było wątpliwości co do funkcjonowania Trybunału i jego możliwości orzeczniczych” – powiedział.

Jak pisała Anna Wójcik dla OKO.press środowisko Prawa i Sprawiedliwości krytykowało koalicję rządową za to, że obecna większość rządząca nie obsadziła wakatów w Trybunale Konstytucyjnym w miarę, jak się pojawiały. Faktycznie, koalicja rządząca powinna była obsadzać wakaty sukcesywnie. Koalicja zdecydowała się TK marginalizować i chciała najpierw zreformować TK ustawami.

Karol Nawrocki od początku prowadzi konfrontacyjną i ofensywną wobec rządu prezydenturę.

Koalicja rządząca przewidywała, że nie podpisałby ustaw reformujących Trybunał Konstytucyjny (prezydent Nawrocki zawetował ustawę reformującą sposób wyboru sędziów do Krajowej Rady Sądownictwa). Dlatego rządzący zdecydowali się obsadzić decyzją Sejmu wakaty w Trybunale.

Nie tylko z kronikarskiego obowiązku trzeba pamiętać, że PiS też zwlekał z obsadzaniem stanowisk w Trybunale Konstytucyjnym. Po przejściu w stan spoczynku Leona Kieresa, ostatniego sędziego TK wybranego nie przez większość PiS w Sejmie, w lipcu 2021 roku, PiS powołał Bogdana Święczkowskiego na sędziego Trybunału Konstytucyjnego pół roku później, dopiero 8 lutego 2022 roku.

Jaki jest kontekst

Oprócz Magdaleny Bentkowskiej i Dariusza Szostka Sejm w marcu wybrał także czterech innych sędziów. Są to:

  • Krystian Markiewicz, sędzia, dr. hab. nauk prawnych, profesor nadzwyczajny Uniwersytetu Śląskiego, szef komisji kodyfikacyjnej ustroju sądownictwa i prokuratury powołanej w ministerstwie sprawiedliwości, były wieloletni prezes stowarzyszenia sędziów Iustitia.
  • Anna Korwin-Piotrowska, sędzia, prezeska Sądu Okręgowego w Opolu, prezeska stowarzyszenia sędziów Themis.
  • Maciej Taborowski, dr. hab. nauk prawnych, profesor Instytutu Nauk Prawnych Polskiej Akademii Nauk, adwokat, członek komisji kodyfikacyjnej ustroju sądownictwa i prokuratury, był zastępcą Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara.
  • Marcin Dziurda, dr hab., nauk prawnych, profesor Uniwersytetu Warszawskiego, radca prawny, zasiada w komisji kodyfikacyjnej prawa cywilnego w ministerstwie sprawiedliwości, były prezes Prokuratorii Generalnej Skarbu Państwa, był też m.in. dyrektorem biura prawnego miasta stołecznego Warszawy.

Nowi sędziowie zostali zgłoszeni jako kandydaci przez koalicję rządzącą. Sejm wybrał ich na indywidualne dziewięcioletnie kadencje.

Na poziomie ustawowym, nie konstytucyjnym, jest uregulowane, że sędziowie składają przysięgę przed prezydentem RP.

Uchwalona za rządów PiS w 2016 roku i nadal obowiązująca ustawa o statusie sędziów Trybunału Konstytucyjnego mówi, że osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec prezydenta ślubowanie, a stosunek służbowy sędziego Trybunału nawiązuje się po złożeniu ślubowania.

PiS uważa, co podsumował poseł Marcin Warchoł, że „sędzia wybrany do Trybunału Konstytucyjnego, który nie został zaprzysiężony, nie jest sędzią tego Trybunału. Zaprzysiężenie przed prezydentem jest dopełnieniem procedury wyboru”.

Koalicja rządząca uważa inaczej. Europoseł Koalicji Obywatelskiej adwokat Michał Wawrykiewicz podkreślił, że ślubowanie ma charakter ceremonialny, potwierdzający zgodę sędziego na objęcie funkcji.

Zbigniew Bogucki odniósł się również do głosów konstytucjonalistów i polityków, którzy sugerowali, że w przypadku braku zaproszenia do Pałacu Prezydenckiego sędziowie TK mogliby złożyć ślubowanie np. przed Zgromadzeniem Narodowym (Sejm i Senat) lub pisemnie. Bogucki podkreślił, że „ślubowanie składa się wobec prezydenta RP”, co oznacza, że musi się odbyć „w jego obecności”.

„Nie ma innej podstawy prawnej, by ślubowanie odbyło się w inny sposób, a tym bardziej przed innym organem. Pan prezydent przestrzega wszystkich, którzy chcieliby materializować jakieś szaleńcze ustrojowe koncepcje (...), że mamy wtedy do czynienia z deliktem konstytucyjnym i poważnym przestępstwem o charakterze karnym” – mówił.

„Wszystkie głosy, czy to pochodzące ze środowiska politycznego, eksperckiego, medialnego, są antydemokratyczne” – ocenił.

Minister sprawiedliwości i prokurator generalny Waldemar Żurek powiedział w środę w Studiu PAP, że dopuszcza możliwość złożenia przez sędziów TK ślubowania korespondencyjnie lub zdalnie. „Jestem zwolennikiem skuteczności i mamy oczywiście różne warianty, czy to warianty przed parlamentem, czy to też przed marszałkiem Sejmu, czy to zdalnie” – powiedział szef MS.

Z kolei sędzia Trybunału Konstytucyjnego w stanie spoczynku prof. Ewa Łętowska wskazuje, że ślubowanie jest uroczystością, która wieńczy procedurę wyboru sędziów. „Nigdzie nie jest powiedziane, co się stanie, jeżeli prezydent uchyla się od tego aktu ceremonialnego, bo całe zaproszenie przez prezydenta i oprawa mają charakter zwyczaju” – podkreślała profesor Łętowska w marcu.

Czytaj więcej tekstów OKO.press

Przeczytaj także:

11:21 01-04-2026

Prawa autorskie: US President Donald Trump speaks after signing an executive order in the Oval Office of the White House in Washington, DC, on March 31, 2026. (Photo by Brendan SMIALOWSKI / AFP)US President Donald ...

Trump: poważnie rozważam wycofanie USA z NATO

Prezydent USA Donald Trump oświadczył w opublikowanej w środę rozmowie z brytyjskim dziennikiem „The Telegraph", że poważnie rozważa wycofanie Stanów Zjednoczonych z NATO.

Co się wydarzyło

W rozmowie z brytyjskim „The Telegraph” Donald Trump nie krył rozczarowania tym, że sojusznicy z NATO nie wsparli Amerykanów w działaniach wojskowych przeciwko Iranowi.

W wywiadzie prezydent USA nazwał Sojusz Północnoatlantycki „papierowym tygrysem”.

„Nigdy nie wierzyłem w NATO. Zawsze uważałem, że to papierowy tygrys i Putin też o tym wie” – stwierdził.

To jak dotąd najmocniejszy sygnał, że Biały Dom przestaje postrzegać Europę jako wiarygodnego partnera w sprawach bezpieczeństwa. Powodem ma być odmowa wysłania przez sojuszników okrętów wojennych do ponownego otwarcia Cieśniny Ormuz.

Jak pisał Jakub Szymczak dla OKO.press Donald Trump ma realne powody do frustracji. Sprowokował globalny kryzys energetyczny, którego nie potrafi zatrzymać. A zrobił to, ponieważ nie potrafił wyobrazić sobie, że Iran zablokuje cieśninę Ormuz. Amerykański prezydent myślał, że jego armia w kilka dni, za pomocą precyzyjnych uderzeń z powietrza, wstrząśnie irańskim systemem władzy. I chociaż USA zadaje razem z Izraelem Iranowi wiele ciosów, to nic takiego się nie dzieje.

Przeczytaj także:

Państwa NATO niechętnie angażują się w operację odblokowania cieśniny, przez którą przepływa ok. 20 proc. światowej ropy. Jej zamknięcie przez Iran na kilka tygodni doprowadziło do gwałtownego wzrostu cen ropy i gazu oraz zwiększyło ryzyko globalnej recesji.

„Nie naciskałem szczególnie, ale uważałem, że to powinno być oczywiste. Byliśmy gotowi działać w sprawie Ukrainy. To nie był nasz problem, ale stanęliśmy po ich stronie. Oni nie stanęli po naszej” – powiedział.

Prezydent USA mocno skrytykował także premiera Wielkiej Brytanii Keira Starmera za odmowę udziału w amerykańsko-izraelskiej operacji przeciwko Iranowi. Zasugerował przy tym, że brytyjska marynarka nie jest gotowa do takiej misji. „Nie macie nawet zdolnej do zdziałania marynarki wojennej. Wasze lotniskowce nie były sprawne” – powiedział, odnosząc się do stanu brytyjskiej floty.

Trump zapytany, czy Wielka Brytania powinna zwiększyć wydatki na obronność, odpowiedział: „Nie będę mówił, co ma robić. Może robić, co chce. To bez znaczenia. Starmer skupia się tylko na drogich wiatrakach, które podbijają ceny energii”.

We wtorek Marco Rubio udzielił wywiadu arabskiej stacji telewizyjnej Al-Dżazira, w którym mówił m.in., że cele Stanów Zjednoczonych w wojnie z Iranem zostaną osiągnięte „w ciągu tygodni, a nie miesięcy”. Sekretarz stanu USA stwierdził, że trwają rozmowy między Waszyngtonem a Teheranem, głównie przy pomocy pośredników.

Rubio przyznał, że zachowanie sojuszników NATO, którzy odmówili wsparcia w wojnie z Iranem, było „bardzo rozczarowujące”. Dodał, że Trump i USA będą musieli dokonać ponownej oceny (swoich relacji z NATO) po zakończeniu operacji (wojskowej w Iranie). Wspomniał jednak, że jedną z korzyści USA wynikających z członkostwa w NATO jest dostęp do baz w różnych krajach.

Szef amerykańskiej dyplomacji stwierdził, że „w chwili próby”, gdy USA uznały, że istnieje poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego i swoich interesów, Waszyngton został skonfrontowany z członkami NATO (w szczególności z Hiszpanią), odmawiającymi mu dostępu do swoich baz. „Są też inne kraje, które postąpiły podobnie” – stwierdził Rubio.

We w podobnym tonie wypowiadał się szef Pentagonu Pete Hegseth. "Prezydent podkreśla, że ​​nie ma mocnego sojuszu, jeśli kraje nie chcą stanąć po naszej stronie, gdy tego potrzebujemy” – mówił.

Jaki jest kontekst

Po ataku USA, Iran wziął jako zakładnika globalną gospodarkę, a Donald Trump nie ma pomysłu, jak ją uwolnić.

Iran pomysł ma – domaga się reparacji wojennych, gwarancji, że nie zostanie znów zaatakowany, uznania zwierzchnictwa Iranu nad cieśniną Ormuz, natychmiastowe zatrzymanie wojny.

Przyjęcie takich warunków byłoby dla USA wielopiętrową kompromitacją. Ale jednocześnie USA nie jest na dziś w stanie wymusić na Iranie większej uległości w rozmowach za pomocą środków militarnych. Z tego powodu jesteśmy dziś w skrajnie niebezpiecznej sytuacji.

Donald Trump regularnie domaga się od sojuszników wsparcia w prowadzeniu wojny z Iranem. Tymczasem kraje członkowskie NATO zdecydowanie nie chcą się angażować w wojnę prowadzoną bez wyraźnego celu i czytelnego planu w dodatku bez jakiegokolwiek szerszego mandatu międzynarodowego.

Korzystania z baz wojskowych w związku z prowadzeniem wojny z Iranem odmówiły już Stanom Zjednoczonym Hiszpania i Włochy. Francja sprzeciwia się lotom samolotów wojskowych USA zaangażowanych w konflikt na Bliskim Wschodzie nad swym terytorium. Niemal żaden z krajów NATO nie rozważa wysłania wojsk lub sprzętu wojskowego do wsparcia amerykańskich działań przeciw Iranowi – taką możliwość sugeruje publicznie jedynie Kanada.

Czytaj więcej tekstów OKO.press

Przeczytaj także: