0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

09:23 30-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych UkrainyFot. Państwowa Służb...

Rosja w nocy atakuje Ukrainę, mimo rozejmu obiecanego do 1 lutego

W nocy, 30 stycznia wojska rosyjskie zaatakowały Ukrainę „tylko” rakietą balistyczną oraz 111 dronami. Wczoraj Trump mówił, że osobiście prosił Putina, żeby przez tydzień Rosja nie ostrzeliwała ukraińskich miast podczas silnych mrozów i ten miał się zgodzić. Rzecznik Putina ujawnił dziś, że „rozejm” ma trwać do 1 lutego.

Co się wydarzyło?

O nocnym ataku poinformowały Siły Powietrzne Ukrainy. Ukraińskim obrońcom udało się zestrzelić/zneutralizować 80 wrogich bezzałogowych statków powietrznych.

Odnotowano trafienia rakiety balistycznej Iskander-M i 25 uderzeniowych dronów w 15 lokalizacjach, a także upadki zestrzelonych w dwóch miejscach.

Rano 30 stycznia Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy poinformowała, że rosyjskie drony uderzyły w nieużywany budynek administracyjny na Charkowszczyźnie, w rejonie kupiańskim. W wyniku wybuchów zapalił się dach dwupiętrowego budynku. Nie ma informacji o ofiarach ani rannych. Natomiast rosyjska rakieta uderzyła w magazyn przedsiębiorstwa cywilnego na przedmieściach Charkowa. Wybuchł duży pożar. Znacznym zniszczeniom uległy konstrukcje budowlane. Wstępnie nie odnotowano ofiar. Nad ugaszeniem pożaru pracują ponad 80 ratowników, na miejscu są również saperzy.

Oprócz tego, wieczorem 29 stycznia pod rosyjskim ostrzałem znalazło się między innymi Zaporoże. Rosjanie zaatakowali sektor prywatny, uszkadzając siedem prywatnych domów. A bliżej północy – znów zaatakowali miasto. Wrogi dron uderzył w ziemię w dzielnicy mieszkalnej, zostały uszkodzone okna w 5 blokach. W wyniku uderzenia dwie kobiety odniosły obrażenia.

Wczoraj rosyjscy wojskowi też zaatakowali dronami Krzywy Róg. Zostały uszkodzone domy prywatne, wybuchł pożar, który wkrótce ratownicy ugasili. W wyniku ataku ranne zostały dwie kobiety i mężczyzna. Pod gruzami znaleziono również ciało starszej kobiety.

Jaki jest kontekst?

Nocny atak na ukraińskie miasta odbył się po tym, jak wczoraj Donald Trump stwierdził, że osobiście poprosił Władimira Putina, „aby nie ostrzeliwał Kijowa i innych miast przez tydzień z powodu silnych mrozów w Ukrainie” i Putin miał się zgodzić.

„To są wyjątkowo złe warunki pogodowe – oni [Ukraińcy – red.] mówią, że nigdy wcześniej nie doświadczyli czegoś podobnego” – mówił Trump. „Ostatnią rzeczą, jakiej teraz potrzebują [Ukraińcy], jest to, żeby rakiety leciały na ich miasta. Myślę, że muszę powiedzieć, że Ukraińcy nie uwierzyli, ale byli bardzo zadowoleni, że to usłyszeli, bo teraz bardzo cierpią”.

Kijowski korespondent Financial Times Christopher Miller poinformował wczoraj, że ukraińscy urzędnicy dowiedzieli się o rzekomej zgodzie Putina na zaprzestanie ataków ze słów Trumpa. Nie otrzymali oni bowiem sygnału od Rosji i nie są pewni, czy porozumienie zostało osiągnięte.

Według źródeł FT to właśnie delegacja USA zaproponowała Ukrainie i Rosji porozumienie w sprawie zaprzestania ataków na infrastrukturę energetyczną podczas niedawnych rozmów w Abu Zabi. Takie posunięcie nazwano tam gestem dobrej woli i krokiem w kierunku deeskalacji.

Wieczorem potwierdził te informacje Wołodymyr Zełenski w poście na X. Podziękował Trumpowi za bezpieczeństw dla Kijowa i nazwał jego deklarację „ważną”. Dodał, że delegacje rzeczywiście w Zjednoczonych Emiratach Arabskich rozmawiały na ten temat.

„Energetyka jest podstawą życia i doceniamy wysiłki naszych partnerów, którzy pomagają nam chronić życie” – napisał Zełenski. „Liczymy, że porozumienia będą realizowane. Kroki deeskalacyjne sprzyjają rzeczywistemu postępowi w kierunku zakończenia wojny”.

Nie wiadomo, kiedy ten rozejm energetyczny miałby się rozpocząć i czy dotyczy wszystkich ataków, czy tylko tych większych, zamasowanych rakietowych.

W wieczornym wideo do obywateli Zełenski tylko dodał:

„Sytuacja obecnie w nocy i w ciągu dnia, rzeczywista sytuacja w naszych obiektach energetycznych, w naszych miastach to pokaże”.

Na razie nie skomentował wydarzeń z nocy.

AKTUALIZACJA: Moskwa przyznaje: prośba Trumpa była

Na porannym briefingu rzecznik Putina Pieskow przyznał, że istotnie Amerykanie prosili o powstrzymanie się z atakami na Kijów przez tydzień. I że

ten tydzień kończy się 1 lutego, w niedzielę.

Rzeczywiście, choć Trump ogłosił swój „sukces negocjacyjny” w czwartek 29 stycznia, to o prośbie amerykańskiej Putin mówił już w poniedziałek 26 stycznia. Przez cały ten tydzień Rosja ostrzeliwała Ukrainę. Jak podała rosyjska agencja TASS, "w dniach 24-30 stycznia, w odpowiedzi na ataki terrorystyczne na Ukrainie, rosyjskie siły zbrojne przeprowadziły duży atak oraz sześć ataków grupowych na ukraińskie obiekty przemysłu obronnego, obiekty energetyczne i infrastrukturę transportową wykorzystywaną przez ukraińskie siły zbrojne

Na 1 lutego zaplanowana jest kolejna tura rozmów „pokojowych”. Tym razem bez udziału Amerykanów i na niższym szczeblu ekspertów Ukrainy i Rosji.

Wszystko to oznacza, że Rosja ponownie uderzy, jak tylko Ukraińcy naprawią większość uszkodzeń w systemie energetycznym.

Przeczytaj także:

06:41 30-01-2026

Prawa autorskie: "Wiesti", 16.10.2025"Wiesti", 16.10.2025

Tygodniowa przerwa w ostrzale Kijowa? Trump mówi, że Putin się zgodził

Prezydent USA Donald Trump mówi, że Putin zgodził się na chwilową przerwę w ostrzale Kijowa. Sam Putin tego nie potwierdza, choć przyznaje, że taka prośba była. „Ale Ukraińcy też ostrzeliwują Rosję”

Co się stało?

Prezydent USA Donald Trump powiedział w czwartek, że poprosił Władimira Putina o wstrzymanie na tydzień bombardowania Kijowa i innych ukraińskich miast w związku z falą zimna. Amerykański przywódca oznajmił, że Putin zgodził się na taką propozycję.

„Z powodu zimna, ekstremalnego zimna – takiego samego jakie mamy my – osobiście poprosiłem prezydenta Putina, aby nie strzelał do Kijowa i miast i miasteczek przez tydzień” – powiedział Trump podczas posiedzenia gabinetu w Białym Domu. – „Zgodził się to zrobić. I muszę wam powiedzieć, że to było bardzo miłe. Wiele osób mówiło: »Nie marnuj telefonu. Nie dostaniesz tego«. A on to zrobił i jesteśmy bardzo szczęśliwi, że to zrobił” – dodał. Zaznaczył, że Ukraińcy „prawie w to nie uwierzyli, ale byli z tego powodu bardzo szczęśliwi, bo mają poważne problemy”.

Prognozy pogody wskazują, że nad Ukrainę nadejdzie w najbliższych dniach fala zimna znad Rosji, a temperatury mogą spaść do -28 stopni Celsjusza.

- „To nie jest po prostu zwykły chłód, to jest nadzwyczajnie zimno, rekordowe zimno, to cała kupa złej pogody, najgorszej. (Ukraińcy) mówili, że nigdy nie doświadczyli takiego zimna” – powiedział Trump.

Sam Putin 26 stycznia przyznał, że Amerykanie proszą o wstrzymanie ostrzału Kijowa. Zrobił to w rozmowie z gubernatorem obwodu leningradzkiego, który opowiedział mu o tym, jak obwód radzi sobie z atakami ukraińskich dronów:

„Zakończyliśmy budowę 16 z 17 obiektów, współfinansując je wszystkie. I to przynosi efekty. Wiecie, ataki nadal trwają” – powiedział gubernator Drozdenko, pokazując slajdy.

„Tak” – zauważył Putin. „I proszą nas, żebyśmy tego nie robili”.

„Financial Times” podaje, że Amerykanie wystąpili do Rosjan i Ukraińców o wstrzymanie ostrzału obiektów energetycznych. Ukraińcy zdają się do tego stosować: nie ma doniesień o nowych atakach (poza składami wojskowymi), a ataki dronowe na Rosję jakby zelżały. Jednak tej nocy alarmy dronowe ogłaszane były w centralnej i południowej europejskiej części Rosji.

Oficjalnie jednak Moskwa na wstrzymanie ostrzału się nie zgodziła. Jeden z czołowych rosyjskich propagandystów wezwał tymczasem do mordowania ukraińskich cywili i ogłosił, że współczucie dla nich jest niestosowne:

Jaki jest kontekst

Chwilowe wstrzymywanie ostrzału Ukraińskich miast jest jedyną formą ustępstw, na jakie Kreml godzi się w wymuszanych przez Waszyngton negocjacjach z Ukrainą. Kiedy Amerykanie naciskają na rozmowy, Putin ogłasza wybiórcze moratorium na jakiś typ ostrzału. Wojna jednak trwa, bo czymś, co Kreml absolutnie wyklucza, jest całkowity rozejm.

Putin wykonał taki manewr już wiosną zeszłego roku. Teraz też – nawet jeśli obowiązuje moratorium na ataki na Kijów – Putin ostrzeliwuje inne miasta Ukrainy. Więcej o tej taktyce mylącej Amerykanów przeczytacie w naszym tekście:

Przeczytaj także:

Rozmowy pokojowe w Abu Zabi toczą się w poufnym reżimie. Kolejne spotkanie planowane jest 1 lutego.

Przeczytaj także:

Amerykanie ogłosili już, że wszystko idzie świetnie i do rozstrzygnięcia pozostała tylko kwestia terytorialna, czyli status Donbasu. Rosjanie to zdementowali. Kwestii spornych dotyczącej „byłem Ukrainy” (słowa szefa rosyjskiego MSZ Ławrowa z 29 stycznia) jest więcej. Rosja domaga się zmiany władzy Ukrainy na prorosyjskie, rozbrojenia Ukrainy i zmiany jej praw na takie, które odpowiadają Rosji. Poza tym zdaniem przedstawicieli Putina terytorialna kwestia sporna nie dotyczy tylko Donbasu.

Amerykanie ogłosili również, że gotowe są już gwarancje bezpieczeństwa dla Ukrainy. Na jej terytorium ma stacjonować wojskowy korpus europejski (głównie brytyjsko-francuski), a Amerykanie po podpisaniu umowy pokojowej zobowiążą się do wspierania Ukrainy, gdyby Rosja ponownie ją zaatakowała – mówił 28 stycznia w czasie przesłuchania przed senacką komisją sekretarz stanu Marco Rubio.

Moskwa na to odpowiedziała (ustami doradcy Putina Uszakowa 29 stycznia), że nie zna takich ustaleń. Ławrow dodaje, że propozycje te są nie do zaakceptowania, bo w efekcie Rosja nie mogłaby wymienić władz w Kijowie – Ukraińcy decydowaliby o tym sami.

19:25 29-01-2026

Prawa autorskie: Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Wyborcza.plFot. Sławomir Kamińs...

PSL i Polska 2050 u prezydenta Nawrockiego

Przedstawiciele PSL rozmawiali z prezydentem Karolem Nawrockim na temat spraw rolników i wsi, ale także o ustawie o statusie osoby najbliższej. „Liczymy na poparcie pana prezydenta" – przekazał dziennikarzom Władysław Kosiniak-Kamysz.

Co się wydarzyło?

W czwartek prezydent Karol Nawrocki spotykał się w Pałacu Prezydenckim z delegacjami klubów i kół poselskich, by omówić „współpracę prezydenta z parlamentem". Dwa kluby – KO oraz Nowej Lewicy – odmówiły spotkania, zaznaczając, że ma ono niekonkretny charakter.

Polskę 2050 reprezentowali podczas wizyty w pałacu Bartosz Romowicz oraz Kamil Wnuk. Politycy przekazali mediom, że rozmowa z prezydentem nie dotyczyła spraw koalicyjnych ani prac rządu, a jedynie ustaw, które obecnie są procedowane w Sejmie, a na których zależy Polsce 2050. Jednym z tematów była ustawa o kryptowalutach. Pod koniec ubiegłego roku prezydent zawetował rządowy projekt wdrażający unijne przepisy.

„Teraz ta ustawa się pojawiła ponownie na biurku pana prezydenta z poprawką Polski 2050, wdrażającą w życie tak naprawdę kwestię, o której pan prezydent mówił, wetując ten projekt Ustawy” – mówił Kamil Wnuk. Według relacji polityka prezydent sugerował, że również tę ustawę zawetuje. Zaznaczył jednak, że w Sejmie procedowany jest także inny projekt – przygotowany przez Polskę 2050.

Innym tematem były m.in. ustawa o parkach narodowych, ustawa regulująca najem krótkoterminowy oraz ustawa ograniczająca dostępność alkoholu. Polityk Polski 2050 ocenił, że w przypadku tych trzech projektów jest szansa na wypracowanie kompromisu z prezydentem.

Z prezydentem spotkali się także przedstawiciele Polskiego Stronnictwa Ludowego. W delegacji brali udział m.in. Krzysztof Paszek, Magdalena Sroka, Jacek Tomczak. Politycy zostawili prezydentowi „symboliczną teczkę polskich spraw”, która zawiera projekty, na których zależy ugrupowaniu.

Rozmowa miała dotyczyć w znacznej części rolnictwa, w tym ustaw dotyczących wydłużenia wstrzymania sprzedaży ziemi rolnej z zasobów państwowych o 10 lat oraz programu Aktywny Rolnik. Jednym z tematów miała być także reforma PIP.

„Tak, jak zatrzymaliśmy złą propozycją dot. takiego ponadstandardowego wzmacniania inspekcji pracy, która by zniszczyła wielu pracodawców, a przez to pracowników, tak będziemy bronić miejsc pracy, pracodawców, przedsiębiorczości, była o tych sprawach rozmowa” – mówił Władysław Kosiniak-Kamysz podczas konferencji prasowej po spotkaniu w Rammstein.

Rozmowa dotyczyła także projektu zniesienia dwukadencyjności w samorządach oraz ustawy o statusie osoby najbliższej.

„Liczymy na poparcie pana prezydenta„ – tak kwestię ustawy o statusie osoby najbliższej komentował Władysław Kosiniak-Kamysz. „Myślę, że dla niego [prezydenta] trudniejsza, niż sama ustawa, jest ta część związana z oceną skutków regulacji, bardziej cały anturaż pracy nad ustawą i różnych środowisk, które były, czy są wymieniane w OSR (...) Mam nadzieję, że przekonamy go [prezydenta] do tego, że wartość, jaką jest wsparcie dla 2,5 miliona osób, które chcą dostępu do informacji medycznej, chcą dziedziczenia, chcą normalności w tym zakresie, a nie jest to żadna rewolucja światopoglądowa, to nie jest to w żadnej sprzeczności z Konstytucją, jak też niektórzy współpracownicy czy doradcy pana prezydenta próbują mu pokazać”.

Po godzinie 18.00 w Pałacu Prezydenckim rozpoczęło się także uroczyste spotkanie z klubem poselskim Prawa i Sprawiedliwości. W przeciwieństwie do innych partii, których zaproszeni zostali tylko przedstawiciele, posłowie PiS stawili się licznie. I chętnie publikowali w social mediach zdjęcia z wydarzenia, które miało mniej formalny charakter.

Oto część z nich:

Jaki jest kontekst?

Karol Nawrocki wyszedł z inicjatywą spotkania z przedstawicielami klubów sejmowych 23 stycznia, po powrocie z Davos. Klub PiS jako pierwszy przekazał mediom, że pojawi się w Pałacu Prezydenckim. Przy czym zaproszenie od prezydenta dostał nie tylko przewodniczący klubu, ale cały klub PiS. Przewodniczący innych klubów dostali tylko pojedyncze imienne zaproszenia.

Oprócz Polski 2050 oraz PSL w spotkaniach z prezydentem wzięły udział delegacje partii Konfederacja oraz Razem. Przedstawiciele Konfederacji rozmawiali z Karolem Nawrockim m.in. o edukacji zdrowotnej, Ukrainie, szczepieniach i przedsiębiorcach. Partia Razem namawiała do zablokowania ewentualnego zniesienia dwukadencyjności w samorządach oraz do poparcia swoich ustaw o posiłkach w szkołach oraz o podatku antyspekulacyjnym.

Więcej szczegółów:

Przeczytaj także:

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

18:07 29-01-2026

Prawa autorskie: Bashar Taleb / AFP)Bashar Taleb / AFP)

Liczba ofiar śmiertelnych wojny w Gazie to ponad 71 tysięcy

Siły Obronne Izraela zaakceptowały szacunki Ministerstwa Zdrowia Gazy, które mówią o ok. 71 tysiącach ofiar śmiertelnych wojny. Liczba ta uwzględnia tylko osoby, które zginęły w wyniku bezpośredniego ostrzału wojsk izraelskich.

Co się wydarzyło?

Siły Obronne Izraela (IDF) zaakceptowały szacunki Ministerstwa Zdrowia Gazy, zarządzanego przez Hamas, mówiące o tym, że podczas wojny izraelskiej interwencji w Gazie zginęło około 71 000 Palestyńczyków – podaje dziennik Haaretz. Liczba ta nie obejmuje zaginionych mieszkańców, którzy mogli zostać pogrzebani pod gruzami.

Ministerstwo w tej liczbie uwzględniło tylko osoby zabite bezpośrednio przez izraelski ostrzał wojskowy. Nie ma zatem w tej grupie osób, które zmarły z powodu głodu lub chorób. Ponad 90 proc. ciał zidentyfikowano po nazwisku i numerze identyfikacyjnym. Ministerstwo nie prowadzi jednak rejestru rozróżniającego ofiary cywilne od bojowników. Izraelskie Siły Obronne przekazały, że prowadzone są obecnie analizy mające wskazać, jaka część ofiar stanowili bojownicy.

Jaki jest kontekst?

„Dane publikowane przez Ministerstwo Zdrowia dotyczące ofiar śmiertelnych i rannych w Strefie Gazy były analizowane od początku wojny przez wiele organizacji międzynarodowych, rządów, mediów i badaczy i panuje powszechna zgoda co do ich wiarygodności. Niemniej jednak Izrael nigdy oficjalnie nie zaakceptował tych danych, a Ministerstwo Spraw Zagranicznych nazwało je wręcz »mylącymi i nierzetelnymi«" – czytamy w Haaretz.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także:

16:42 29-01-2026

Prawa autorskie: fot.:fot.:

UE wprowadza sankcje na Iran

„Każdy reżim, który zabija tysiące własnych obywateli, dąży do własnego upadku" – przekazała Kaja Kallas, szefowa unijnej dyplomacji.

Co się wydarzyło?

Ministrowie spraw zagranicznych Unii Europejskiej przyjęli w czwartek nowe sankcje wobec Iranu, wymierzone w osoby i podmioty zaangażowane w brutalne represje wobec demonstrantów oraz w pomoc udzielaną przez ten kraj Rosji.

„Represje nie mogą pozostać bez odpowiedzi (...) Każdy reżim, który zabija tysiące własnych obywateli, dąży do własnego upadku" – napisała na Twitterze (X) Kaja Kallas, szefowa unijnej dyplomacji.

Ministrowie zdecydowali także jednogłośnie o uznaniu Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej za organizację terrorystyczną. To jedna z irańskich jednostek sił zbrojnych utworzonych w 1979 roku. Korpus najprawdopodobniej odgrywa kluczową rolę w krwawym tłumieniu styczniowych protestów.

„To postawi ich na równi z Al-Kaidą, Hamasem i Daesh” – powiedziała Kaja Kallas w czwartek. „Jeśli działasz jak terrorysta, powinieneś być również traktowany jak terrorysta”.

Unijne sankcje obejmują także 15 irańskich urzędników, w tym najwyższych dowódców Korpusu Strażników.

Jaki jest kontekst?

Sankcje przyjęte dziś przez UE są w dużej mierze symboliczne, ale mają zwiększyć presję międzynarodową na Republikę Islamską, która krwawo tłumi trwające od miesiąca protesty. Od kilku tygodni prezydent Donald Trump zapowiada możliwość podjęcia działań militarnych przez USA w związku z zabijaniem przez reżim pokojowych demonstrantów.

Jak podaje agencja Associated Press, liczba ofiar śmiertelnych w Iranie mogła przekroczyć już ponad 6300 osób, z których prawie 6000 stanowią właśnie demonstranci. Tydzień temu władze Iranu podawały liczby dwukrotnie mniejsze od przytaczanych przez AP szacunków.

Przeczytaj teksty OKO.press na podobny temat:

Przeczytaj także: