Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Wrócił do Barcelony po 7 latach, mimo zagrożenia, że będzie aresztowany. Carles Puigdemont po swoim przemówieniu zniknął w tłumie i uciekł.
„Przez ostatnie siedem lat byliśmy prześladowani, ponieważ chcieliśmy usłyszeć głos narodu katalońskiego. Doprowadzono do tego, że bycie Katalończykiem jest czymś podejrzanym” – oświadczył były premier Katalonii Carles Puigdemont, który przyjechał do Barcelony. „Wszyscy ludzie mają prawo do samostanowienia” — mówił do tłumu. Po tych słowach tysiące zwolenników zaczęło skandować „Prezydent, prezydent!”.
Separatystyczny polityk przez ostatnie siedem lat mieszkał w Belgii. W kwietniu przeniósł się do francuskiej miejscowości Elna. 12 maja wywalczył mandat w wyborach do parlamentu Katalonii.
Wyjechał pod koniec października 2017 roku, obawiając się aresztowania. Uciekł po referendum niepodległościowym, które władze Hiszpanii uznały za nielegalne. Teraz postanowił jednak przyjechać do Barcelony, mimo czekającego na niego nakazu aresztowania. Po przemówieniu w Barcelonie separatystyczny polityk zniknął w tłumie i uciekł.
„Przybyłem tu dziś, aby wam przypomnieć, że nadal tu jesteśmy” – mówił Puigdemont w Barcelonie. Jak informuje Reuters, jego wiec odbył się bez interwencji policji, która pilnowała porządku podczas tego wydarzenia. „El Pais” podaje, że w demonstracjach towarzyszących powrotowi Puigdemonta brało udział 3,5 tys. osób.
Termin jego powrotu do kraju nie jest przypadkowy. Dziś, 8 sierpnia, w parlamencie Katalonii ma się odbyć debata i głosowanie w sprawie powołania katalońskiego rządu, kierowanego przez szefa regionalnych struktur partii socjalistycznej Salvadora Illę. „Muszę tam być i chcę tam być” – oświadczył w środę 7 sierpnia. „Guardian” dodaje, że nie stawił się jednak na posiedzeniu parlamentu.
Jak zauważa Rebeca Carranco z „El País”, zaginięcie Puigdemonta najprawdopodobniej postawi katalońską policję regionalną, Mossos d'Esquadra, przed poważnymi pytaniami: „Ucieczka Puigdemonta miała miejsce na oczach ponad 300 policjantów w centrum Barcelony. A teraz ogromna liczba policjantów jest na miejscu, sparaliżowała miasto i odcięła do niego dostęp, co wywołuje konsternację wśród samych Mossos”.
Media informują o aresztowaniu jednego z funkcjonariuszy w związku ze śledztwem w sprawie ucieczki separatysty. Jego samochód miał być użyty podczas ucieczki separatysty. Policja nie komentuje tej sprawy szerzej. Funkcjonariusze zamknęli drogi w Barcelonie, sprawdzali tablice rejestracyjne samochodów, uruchomili helikoptery i łodzie, żeby szukać Puigdemonta wszystkimi możliwymi środkami. Na razie bezskutecznie.
„Ewentualne zatrzymanie Puigdemonta może doprowadzić do kryzysu politycznego w Hiszpanii, gdyż kierowana przez niego partia Razem dla Katalonii (Junts) jest kluczowa dla utrzymania się u władzy rządu Hiszpanii kierowanego przez premiera Pedro Sancheza. To właśnie dzięki głosom siedmiu posłów Junts gabinet ten otrzymał 16 listopada 2023 r. wotum zaufania od Kongresu Deputowanych i przejął władzę w Hiszpanii” – podaje PAP.