Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Putin publicznie przyznał, że ukraińskie drony stwarzają poważne problemy na froncie i w głębi Rosji. Obiecał, że rosyjski przemysł zbrojeniowy znajdzie na to rozwiązania. Na razie zaś Putin zwiększy liczbę ataków rakietowych i „z użyciem nowoczesnej broni” na Ukrainę.
„Rosja musi odpowiednio zareagować na użycie dronów przez wroga, aby zniechęcić go do ataków na rosyjskie cele cywilne” – powiedział Putin.
„Będziemy zwiększać nasze ataki na infrastrukturę wroga – aby zniechęcić ich do atakowania naszych obiektów cywilnych”.
W Dniu Rosji, obchodzonym 12 czerwca, w rocznicę ogłoszenia suwerenności Rosji w 1990 r. Putin spotkał się na Kremlu z żołnierzami frontowymi. Spotkanie pokazywane w telewizji różniło się od poprzednich tym, że wojskowi byli w mundurach polowych, nie w galowych. Putin natomiast był po cywilnemu – już od dawna w mundurze polowym się nie pokazuje. Ta inscenizacja miała więc tworzyć wrażenie „braterskiej rozmowy”, a nie wizyty u cara.
Duża część wystąpienia Putina poświęcona była przewadze ukraińskich dronów i tego, jak Rosja stara się swoje zaległości nadrobić.
Putin opierał się na meldunkach, z których wynika, że nadrabianie to idzie mu znakomicie. Przyznał jednak, że różnica technologiczna między tym, czy dysponuje Ukraina i Rosja, jest ogromna. Tłumaczył to tym, że na Rosję napadło całe NATO, a „kraje NATO charakteryzują się wysokim poziomem rozwoju i wysoko rozwiniętymi gospodarkami”.
„Jeśli chodzi o bezzałogowe statki powietrzne, widzimy, że wróg rozszerza wykorzystanie tego sprzętu wojskowego” – powiedział prezydent. „Nieustannie zmienia swoje parametry. Musimy stworzyć system, który będzie mógł elastycznie reagować na działania wroga i wyprzedzać go o krok. Ministerstwo pracuje nad tym, ale cały przemysł również” – obiecał. Ale przyznał też, że „w strefie operacji specjalnych” Ukraińcy opierają się na „ścianie dronów”.
„Wiem, jak to jest, gdy w niektórych sytuacjach trzeba patrzeć w górę, gdy drony krążą jak muchy. Dlatego ten problem jest zrozumiały” – tłumaczył wojskowym, choć sam nigdy w pobliżu frontu nie był. Podkreślił, że zarówno dowódcy, jak i władze zdają sobie z niego sprawę. „Oni (dowódcy) mówią nam o tym cały czas, uwierzcie mi – każdego dnia”.
„Rzeczywiście, to jedno z najważniejszych zadań, nad którym pracuje przemysł, podobnie jak wasi dowódcy, całe Ministerstwo Obrony i inne agencje, w tym cywilne” – zapewnił Putin. „Ministerstwo Obrony koncentruje się dziś na wielu obszarach, a ten trend będzie się nasilać. Mówiąc wprost, Ministerstwo Obrony staje się agencją zaawansowanych technologii”.
Putin mówił też, że problem dronów rozwiąże nie tylko przy pomocy centralnych zamówień, ale i oddolnej produkcji, dzięki „ludowemu przemysłowi” – czyli tak, jak w Ukrainie. Władze rosyjskie dołożyły wszelkich starań, aby ograniczyć biurokrację związaną z zaopatrzeniem i dostawą różnego sprzętu dla wojska.
„Czasem jestem zdumiony, jak ta praca idzie, niemal na pierwszej linii frontu… Wygląda na to, że chłopaki odnoszą sukcesy i postaramy się zapewnić im jak najbardziej bezpośrednie wsparcie” – mówił Putin. Wywód ten wywołała uwaga jednego z żołnierzy, że
ukraińskie drony zmieniają częstotliwości, na których operują, więc rosyjska obrona ich „nie widzi”.
Putin zapewniał też, że zrobi wszystko, by rosyjska machina biurokratyczna nie dławiła też innowacji dla frontu:
„Starałem się zapewnić – Ministerstwo Obrony podjęło tę kwestię – żebyśmy niczego nie uciskali, (…) żeby wszystko, co wartościowe, co się pojawi, otrzymało wsparcie i odpowiednie finansowanie. I tak właśnie się dzieje”
Obecny na spotkaniu minister obrony Biełousow pospieszył z zapewnieniem, że już teraz wojsko na froncie dostaje wszystko, co trzeba, a wkrótce powstanie „przenośnym system walki elektronicznej, najskuteczniejszy i sprawdzony w boju, zarówno pod względem masy, jak i zakresu częstotliwości. Będziemy nad tym pracować i w pełni zaspokoimy potrzeby”.
Do tego przemysł obronny już produkuje drony „od 10 do 40 kilogramów… W tym roku dostarczymy żołnierzom około 20 000 sztuk. Asortyment znacznie się poszerzył. W zeszłym roku był praktycznie tylko jeden taki typ, 80. To dobrze znany produkt, ale nie był zbyt wysokiej jakości. Obecnie jest udoskonalany. W tym roku jest ich już ponad dziesięć” – powiedział Biełousow.
Sam Putin ogłosił, że Rosja prowadzi prace nad produkcją ciężkich dronów sterowanych satelitarnie. „Te prace trwają. W 2023 roku nasze pierwsze satelity zdolne do rozwiązania wspomnianych przez pana zadań znajdą się już w kosmosie. Prace te były kontynuowane w latach 2024-2025” – powiedział w odpowiedzi na pytanie, czy Rosja mogłaby wyprodukować ciężkie drony sterowane za pośrednictwem satelity.
Rosja miała już stworzyć system podobny do Starlinka, tyle że on jeszcze nie działa, ale wkrótce będzie:
„Już mówiłem, że mamy taki system. Jest gotowy i jest wdrażany. Problemem jest jego skalowanie, a to wymaga czasu, ale jest gotowy i działa. Problemem jest rozbudowa konstelacji satelitów. I ta rozbudowa jest w toku. Niedawno mieliśmy kolejny start… Wystrzeliliśmy kolejne 16 satelitów. To oczywiście absolutnie niewystarczające. Ale najważniejsze jest to, że problem został rozwiązany technologicznie i intelektualnie”.
Putin jak zwykle przekonywał, że jego armia posuwa się w Ukrainie do przodu. Tym razem dodał jednak, że dzieje się to „nie tak szybko, jak byśmy chcieli”.
Potem było o atakach na głębokie zaplecze Rosji.
„Jeśli chodzi o bezzałogowe statki powietrzne ze stałym skrzydłem, widzimy, że wróg rozszerza wykorzystanie tej technologii wojskowej głównie w jednym celu. Celem tym jest sianie niezgody w rosyjskim społeczeństwie, wyrządzanie szkód moralnych, sianie zamętu wśród obywateli Rosji i wyrządzanie szkód gospodarczych. To się nie uda” – zapewnił Putin.
Tyle że najpierw trzeba poprawić rosyjską obronę.
„Musimy zająć się kilkoma kwestiami. Po pierwsze, musimy wzmocnić zróżnicowane systemy obrony powietrznej kraju. Nie będę teraz wdawał się w szczegóły; eksperci to wiedzą. Musimy to zrobić, aby móc operować na szerokim zakresie wysokości, przeciwko różnorodnym celom. I robimy to i będziemy to kontynuować”.
Jeśli chodzi o konsekwencje ukraiński ataków na rosyjskie zakłady przemysłowe, to Putin starał się bagatelizować ich skutki: „Owszem, oczywiście wyrządzają nam szkody, ale szybko się podnosimy i nie będą w stanie sprawić nam żadnych poważnych problemów”. Przyznał, że ataki mają wpływ na rosyjskie społeczeństwo – ale znów podzielił się z publicznością przekonaniem, że „wrogowi nie uda się podzielić rosyjskiego społeczeństwa.
Putin kolejny raz podkreślił, że wojna nie jest jego winą, bo to Zachód próbował zniszczyć Rosję. Sukcesem Putina jest to, że Zachodowi nie udało się jednak „zadać nam strategicznej klęski. Próbowali, ale teraz zdają sobie sprawę, że to niemożliwe”. „To oni rozpętali wojnę. Powtarzam to, ale chcę to powtórzyć jeszcze raz: nie rozpoczęliśmy działań zbrojnych wraz z rozpoczęciem specjalnej operacji wojskowej. Nie. To oni przeprowadzili zamach stanu na Ukrainie, który następnie zmusił nas do ochrony mieszkańców Krymu, a następnie rozpętali wojnę”.
Żołnierzy pocieszył:
"Każdy człowiek kiedyś umiera. To naturalny proces.
Liczy się to, jak dana osoba przeżyła swoje życie”. A „polegli żołnierze SWO – red. położyli podwaliny pod wzmocnienie Rosji”.
Na froncie – powiedział Putin – jest tera ponad 700 tys. rosyjskich żołnierzy.
Putin nigdy do tej pory nie mówił o ukraińskich atakach i wojnie dronowej tak otwarcie.
Ukraińskie ataki nazywane przez prezydenta Zełenskiego „sankcjami dalekiego zasięgu” osiągnęły jednak w Rosji ten poziom, że propaganda Kremla nie może ich już ignorować. Nie może też ignorować tego, że front w Ukrainie praktycznie utknął w miejscu, a Krym żyje w stanie oblężenia – z odcinanymi dostawami zaopatrzenia.
Przeczytaj także:
Putin proponuje więc w odpowiedzi tradycyjną opowieść o Rosji, która nigdy nikogo nie napadła, tylko się broni i która wysiłkiem całego narodu w końcu – kiedyś w przyszłości – zyska przewagę technologiczną nad wrogiem. A na razie musi przetrwać. Użyje więc przewagi tam, gdzie ją ma – czyli w mszczeniu się na Ukraińcach atakami na ślepo.
Przeczytaj także:
Putin starał się też ataki ukraińskie bagatelizować – w ogóle nie wspomniał o ofiarach cywilnych jego wojny w samej Rosji. Nie było nawet słowa o „dzieciach Starobielska”, czyli 21 studentów, którzy zginęli w ostrzale akademika. Putin koszty wojny ignoruje, bowiem jedynym z niej wyjściem jest „zwycięstwo”. Choć dziś – mimo wszystkich pokrewnych tłumaczeń – nie wiadomo, jak miałby je osiągnąć. Ale Putin mówi: „Zgadzamy się prowadzić negocjacje, ale tylko z należytym uwzględnieniem naszych interesów narodowych. I nie tylko dzisiejszych, ale i długoterminowych, uwzględniających perspektywy historyczne”. Co oznacza, że Putin nie ma pomysłu na koniec wojny.
Przeczytaj także:
Linki do depesz RIA Nowosti nie otworzą się bez VPN