0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

18:11 01-08-2025

Prawa autorskie: "Wiesti", 1 sierpnia 2025"Wiesti", 1 sierpnia...

Putin i Trump straszą się bronią atomową

Putin oświadczył, że Rosja w Ukrainie nie ustąpi. Trump wysłał dwa amerykańskie okręty atomowe w stronę Rosji. Nie wiadomo, czy Putin przedstawiając twarde stanowisko, wiedział o amerykańskich okrętach. Parę godzin po jego wystąpieniu rosyjski MSZ wydał oficjalny komunikat, że relacje rosyjsko-amerykańskie są bardzo dobre.

Co się wydarzyło?

„Zleciłem rozmieszczenie dwóch atomowych okrętów podwodnych w odpowiednich regionach, na wypadek, gdyby te głupie i podburzające wypowiedzi okazały się czymś więcej niż tylko tym” – ogłosił 1 sierpnia po godz. 18 naszego czasu prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump w poście na Truth Social. Wyjaśnił, że chodzi o wypowiedzi byłego prezydenta Dmitrija Miedwiediewa, którego Moskwa używa do ostrych komentarzy i przekazywania stanowiska Kremla w brutalny sposób.

28 lipca Miedwiediew napisał na X (zakazanym w Rosji – więc adresatem musiał być Zachód), że Trump, grożąc Rosji i skracając terminy na zakończenie wojny w Ukrainy, „nie powinien zapominać, że każde ultimatum jest krokiem w stronę wojny”. 31 lipca ostrzegł zaś Trumpa, aby nie zapomniał o tym, jakie groźne są „zombies”. Tak skomentował słowa Trumpa, że gospodarki Rosji i Indii są martwe.

28 lipca Trump skrócił ultimatum, które dał Putinowi na zakończenie wojny do 10-12 dni z początkowych 50.

Putin odpowiedział na to dopiero 1 sierpnia, wczesnym popołudniem – w formie nieformalnej rozmowy z dziennikarzami po spotkaniu z Łukaszenką na wyspie Wałaam na jeziorze Ładoga (na zdjęciu).

Powiedział, że jego warunki zakończenia wojny w Ukrainie się nie zmieniają. Ukraina musi po prostu do tych warunków dojrzeć. Rosja poczeka.

  • Ukraina ma oddać w całości cztery zaanektowane przez Rosję obwody („Oddadzą nam to, co nasze” – powiedział Putin. Zdaniem jego propagandy „naszym” jest wszystko, co kiedykolwiek kontrolowała Rosja).
  • Ma się rozbroić i zachować „neutralność”.
  • Ma zmienić prawo tak, by usatysfakcjonować Rosję. Ta zaś zamierza – zgodnie z wiekową tradycją – ingerować w prawa sąsiada pod pretekstem ochrony moskiewskiego prawosławia i „praw języka rosyjskiego”.

Rosyjski prezydent rzucił jednak coś na kształt propozycji wielostronnych negocjacji:

„Bezpieczeństwo Rosji i Ukrainy można zapewnić w kontekście wspólnego bezpieczeństwa europejskiego. Delegacja ukraińska wyraziła pogląd, że prawdopodobnie sensowne jest mówienie o bezpieczeństwie zarówno Rosji, jak i Ukrainy w kontekście wspólnego bezpieczeństwa europejskiego. Jeden z liderów delegacji ukraińskiej wyraził ten pogląd. I generalnie uważamy, że to słuszne”.

Na koniec Putin ogłosił, że rozpoczął już „seryjną produkcję” swojej cudownej broni „Oriesznika” (a dokładnie – wyprodukował metodą przemysłową już jedną taką rakietę). To wielogłowicowy hipersoniczny pocisk balistyczny średniego zasięgu, którego prototypu Rosja użyła w listopadzie w Ukrainie. Może przenosić pociski jądrowe.

Przeczytaj także:

Ogłosił też, że wśród poległych rosyjskich żołnierzy „nie ma ani jednej niepotrzebnej straty”. Jak zwykle nie podał, ile wynoszą te straty – a wedle różnych szacunków zabitych i okaleczonych może być już nawet milion.

Parę godzin później, przed godz. 19 polskiego czasu, szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow w oficjalnym komunikacie ogłosił, że „Przedstawiciele USA starają się wziąć pod uwagę podstawowe przyczyny kryzysu na Ukrainie”. „Na razie postęp polega na tym, że nasi amerykańscy koledzy, w przeciwieństwie do Europejczyków skupionych na agresywnej rusofobii, zdają sobie sprawę z obecnych realiów i starają się brać pod uwagę podstawowe przyczyny kryzysu, które Władimir Putin wielokrotnie szczegółowo przedstawiał”. Komunikat nie wspomina o amerykańskich okrętach, choć Trump już o tym napisał w mediach społecznościowych.

Jaki jest kontekst

Od wyboru Donalda Trumpa Rosja stawiała na to, że kryzys ukraiński rozwiąże, dogadując się z nim i dzieląc świat na strefy wpływów. Od lutego zapewniała, że gotowa jest zawrzeć pokój, byleby tylko Trump uznał jej uzasadnione roszczenia. Odbyła też na żądanie Trumpa bezpośrednie rozmowy z Ukrainą – trzy tury w Stambule. Nie dały nic poza wymianą jeńców. Ukraina chce natychmiastowego rozejmu, Moskwa – kapitulacji Ukrainy.

W końcu Trump się zirytował i zażądał od Putina realnych działań. To spowodowało pewne zamieszanie w Rosji. Dopiero od kilku dni stało się jasne, że przeważy ostra retoryka.

Te wpisy pokazują, jak zaostrza się ona po stronie Kremla – w pierwszym wpisie Miedwiediew pisze o ultimatum „nic nas to nie obchodzi”, w drugim: „każde nowe ultimatum jest groźbą i krokiem w kierunku wojny”.

Ale potem pojawia się łagodzący komunikat Ławrowa.

Przeczytaj także: