Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Putin ogłosił, że na froncie w Ukrainie w zasadzie doszło do przełomu. Wezwał do zwiększenia wysiłków na rzecz frontu, zaznaczając jednocześnie, że finansowanie armii nie może rosnąć bez końca. Tak Putin zabezpiecza sobie tyły na wypadek konieczności zakończenia najazdu na Ukrainę. Choć wojnę chce prowadzić.
Putin spotkał się 16 grudnia w Moskwie z zarządem ministerstwa obrony: kilkudziesięcioma wojskowymi zarządzającymi armią i cywilnym ministrem obrony. „Od razu zaznaczę, że kończący się rok stał się rokiem przełomowym w realizacji celów specjalnej operacji wojskowej” – powiedział. „W istocie jest to punkt zwrotny na linii frontu”. Rosja zdobyła w 2024 r. „189” ukraińskich wsi i osiedli.
„Mam wielką nadzieję, że tempo na linii frontu z ostatnich miesięcy zostanie utrzymane”. „Państwo i naród Federacji Rosyjskiej dają siłom zbrojnym wszystko, co mogą, aby mogły wypełniać swoje zadania. Ale wydatków na obronność nie można zwiększać w nieskończoność, ponieważ wszystkie elementy państwa muszą się rozwijać” (według Putina na armię idzie 6,3 proc. PKB). Tu Putin tłumaczył, że Rosja nie może „dać się wciągnąć w wyścig zbrojeń” – jak wiadomo, wyścig zbrojeń z lat 80. doprowadził do zawalenia się ZSRR.
Na naradzie rosyjscy wojskowi pochwalili się, że Ukraina straciła 975 tys. żołnierzy (oficjalne ukraińskie dane to 43 tys. zabitych i 370 tys. rannych), zaś do armii Putina zgłosiło się w 2024 r. na ochotnika 430 tys. osób. Liczby zabitych po swojej stronie nie podał, ale operowanie liczbami tego rzędu mówi samo za siebie.
Jak ujawnia propaganda, na spotkaniu mowa była nie tylko o oszałamiających sukcesach: zmiana uzbrojenia ukraińskiej armii sprawia, że armia rosyjska musi się zreorganizować i nie składować zapasów uzbrojenia w dużych magazynach. Musi się też szybciej modernizować. I produkować więcej za te same pieniądze. No i nadal problemem nierozwiązanym pozostaje obecność ukraińska w Rosji – w obwodzie kurskim.
Minister obrony Biełousow opowiadał też o rozmachu rosyjskich sil zbrojnych, co ma znaczenie po katastrofie Putina w Syrii: „Rosyjskie Siły Zbrojne zapewniają obecność wojskową w krajach Azji Środkowej, Afryce, na Kaukazie i Naddniestrzu”.
W czwartek 19 grudnia Putin ma “doroczną” konferencję prasową, w czasie której odpowiada tez na pytania obywateli. Przedsięwzięciu temu towarzyszy trwająca czwarty tydzień kampania propagandowa, a media ujawniają, z czym poddani Putina zwracają się do niego. Najwięcej pytań dotyczy wojny (operacji specjalnej), a przykłady tego, z czym ludzie zwracają się do Putina, pokazują, że
Z tych skarg propaganda tworzy jednak obraz sukcesu władzy: Putin jest w stanie wszystko załatwić, o ile – jako dobry car – dowie się o problemach, w czym mogą przeszkodzić źli bojarzy, urzędnicy. Dlatego teraz urządził akcję z odbieraniem zgłoszeń od obywateli i ma ich już ponad milion.
Kraj jest wyczerpany wojną, ale Putin musi ją wygrać, żeby utrzymać swój reżim. A dokładnie – musi utrzymać władzę definiowania, czym jest zwycięstwa.
Dlatego jego propaganda od wyboru Donalda Trumpa na prezydenta USA wysyła dziesiątki sprzecznych komunikatów: że Putin pragnie pokoju, że jest gotów do rozmów i do rozejmu na Boże Narodzenie, ale jednocześnie nadal zamierza zrealizować wszystkie cele „operacji specjalnej”. Ukraińcy z Rosjanami stanowią jeden naród, ale Putin może zniszczyć Ukrainę swoją cudowną bronią, rakietą „Oriesznik”. A z Trumpem mógłby porozmawiać, będzie rozmawiać, ale nie wiadomo, kiedy i czy to ma sens.
Przeplatające się zapowiedzi wojny i pokoju sprawiają, że odbiorca propagandy będzie musiał uwierzyć Putinowi, kiedy ten powie, że osiągnął już swój cel w Ukrainie. Zapowiedź z posiedzenia kolegium MON – że Putin już w zasadzie wygrał” – jest właśnie z tej kategorii.
Można powiedzieć, że gdyby Putin grał w statki, to zaczerniłby już wszystkie pola na kartce (bo oczywiście oszukuje). W ten sposób na pewno w coś by trafił.
Przeczytaj także: