Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Putin ogłosił, że nie zamierza zatrzymać się na Donbasie, gdyż musi jeszcze „ukarać” Ukrainę za to, że się broni, więc potrzebuje strefy bezpieczeństwa”. I to „nie podlega negocjacjom.
W dniu, w którym Ukraina ogłosiła zakończenie skutecznej operacji Vivaldi, a Trump po raz kolejny zapewnił o chęci Rosji do zawarcia pokoju w Ukrainie, Putin pojawił się w pomieszczeniu udającym sztab, przebrany w mundur polowy. I ogłosił, że zdobył już cały obwód ługański, a z donieckiego zostało mu tylko nieco ponad 10 proc.
Ale na tym nie poprzestanie.
„Utworzenie strefy bezpieczeństwa na Ukrainie nie będzie przedmiotem potencjalnych rozmów pokojowych”. „Naszym celem jest zapewnienie absolutnego bezpieczeństwa na terenach przygranicznych Rosji na przyszłość. I nie planujemy uczynić tego przedmiotem ewentualnych negocjacji pokojowych z Ukrainą” – powiedział.
Propaganda nazwała obwieszone maskowaniem pomieszczenie „pomocniczym punktem dowodzenia grupy połączonych sił zbrojnych”.
Zanim telewizja nadała przedstawienie z Putinem w mundurze, o nowym warunku zakończenia wojny powiadomił jego rzecznik Pieskow.
Rosji zależało, by także świat nie przegapił tej nowości.
15 października Ukraina ogłosiła zakończenie czwartego etapu operacji Vivaldi. Ukraińcy ogłosili, że zablokowała ona postępy Rosjan w Donbasie i pozwoliła odbić prawie 300 km kw. Na spotkaniu z Putinem szef sztabu Gierasimow ogłosił, że cała ta operacja to „fałszywe zwycięstwa medialne” „w ramach zaplanowanej kampanii informacyjnej”. Przedstawienie z Putinem mogło być więc reakcją na ukraińską akcję obronną.
Odkąd operacja Vivaldi ruszyła, propaganda Kremla wspomniała o niej tylko raz, mówić, że nie ma miejsca. Teraz Gierasimow nawet nie podał tej nazwy.
Przeczytaj także:
Ale śladem komentarza o operacji Vivaldi może być to zdanie Putina wypowiedziane w „sztabie”:
„Oczywiście, działania bojowe są skomplikowane, odpowiedzialne i stresujące, wiążą się ze stratami i różnymi ciągłymi trudnościami, ale tempo postępów wzrosło, co potwierdzają wyniki misji bojowych, a to jest bardzo ważne”
Najważniejszym dowodem na operację Vivaldi jest jednak to, że Putin dał się sfilmować w mundurze, by kolejny raz pogrozić, że każda kolejna próba obrony Ukrainy skończy się dla niej kolejnymi stratami. Kolejnym dowodem na operację Vivaldi jest to, że Putinowi przypomniała się dziś operacja dywersyjna w rosyjskim obwodzie kurskim w 2024 r. A całe przedstawienie „w sztabie” miało miejsce tydzień po tym, jak Putin wmówił negocjatorom Trumpa, że chodzi mu tylko o 11 proc. Donbasu i potem może negocjować, powiedział, że negocjacji nie będzie nawet po zdobyciu całego Donbasu.
Coś się musiało stać, skoro „11 proc.” już nie obowiązuje.
„Przypomnę, że po wkroczeniu ukraińskich sił zbrojnych na Kursk, rosyjskie siły zbrojne otrzymały zadanie nie tylko wyparcia wroga z naszego terytorium, ale także stworzenia strefy bezpieczeństwa na terenach przyległych. To zadanie jest z powodzeniem realizowane. Naszym celem jest zapewnienie absolutnego bezpieczeństwa terytoriów przygranicznych Rosji” – powiedział Putin. Następnie przypomniał, że musi ukarać Ukrainę także za to, że atakuje całą Rosję: „Chciałbym zauważyć, że w odpowiedzi na ataki władz w Kijowie na nasze przedsiębiorstwa przemysłowe i paliwowo-energetyczne, Siły Zbrojne Rosji kontynuują ataki na przedsiębiorstwa wojskowo-przemysłowe i obiekty infrastrukturalne na Ukrainie”.
Wedle Putina „Siły Zbrojne Rosji kontynuują realizację zadań specjalnej operacji wojskowej i pewnie posuwają się naprzód na całym froncie”.
Przeczytaj także:
Putin wysłuchał meldunku szefa sztabu Gierasimowa o skutecznym niszczeniu Ukrainy: „Zgodnie z planem Sztabu Generalnego, przeprowadzane są również ataki na mosty o strategicznym znaczeniu, obiekty kolejowe i centra danych wykorzystywane na potrzeby Sił Zbrojnych Ukrainy” – zameldował Gierasimow. – „Ogółem we wrześniu i październiku przeprowadzono 12 masowych ataków, w wyniku których uszkodzeniu uległo 30 przedsiębiorstw przemysłu obronnego i centrów logistycznych zajmujących się produkcją i magazynowaniem rakiet oraz dronów bojowych, a także 14 obiektów infrastruktury paliwowej, energetycznej i transportowej”.
„Pomimo wzrostu skali i liczby ataków na rosyjskie budynki cywilne, nasze siły obrony powietrznej niszczą ponad 98 proc. wrogich dronów dziennie” – powiedział też Gierasimow. Ponieważ oficjalnie Rosjanie zestrzeliwują nad swoim terytorium średnio tysiąc ukraińskich dronów, to 20 codziennie gdzieś trafia. Ale to też – podobnie jak „straty i różne trudności” Putinowi nie przeszkadza.
Przeczytaj także:
Putin złożył swoje wojenne oświadczenie w dniu, w którym na forum energetycznym w Moskwie jego przedstawiciele zapewniali o korzyściach, jakie USA przyniesie zniesienie sankcji na Rosję, a Europie – kupowanie jej węglowodorów.
„Współpraca gospodarcza między USA i Rosją będzie kontynuowana z korzyścią dla naszych krajów i całego świata” – ogłosił np. rosyjski negocjator Dmitriew. Rosja więc publicznie podważyła wiarygodność zapewnień prezydenta Trumpa, że tylko Rosja chce pokoju, a Ukraina nie, a zawarty w zeszłym tygodniu „deal” na rosyjskiego diesla ma ułatwić negocjacje.
Zgodnie z tradycją rosyjskiej dyplomacji po uzyskaniu ustępstw Kreml podniósł stawkę.
O tym, że Rosja nie poprzestanie na Donbasie, kilka godzin wcześniej ostrzegał w Brukseli prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski.
Przeczytaj także: