0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

17:12 23-04-2026

Prawa autorskie: TV "Rossija 1", 23 kwietnia 2026TV "Rossija 1", 23 k...

Putin tłumaczy się z wyłączeń internetu w Rosji

Putin pierwszy raz skomentował wyłączenia internetu w Rosji. Powodem są „względy bezpieczeństwa”. Dał jednak do zrozumienia, że podległe mu służby nie za dobrze zapewniają to bezpieczeństwo. Taka wypowiedź to wyraźny dowód narastającego kryzysu i napięć społecznych w Rosji.

Wyłączenia internetu trwają w Rosji wiele tygodni. Na prowincji i terenach przyfrontowych — od zeszłego roku. W Moskwie i Petersburgu zaczęły się w marcu. Władze starają się ograniczyć dostęp do niezależnych źródeł informacji i aplikacji. Rodzi to takie niezadowolenie, jakiego nie wywołała nawet trwająca piąty rok wojna w Ukrainie. Oficjalne sondażownie podają, że wyraźnie spada poparcie i zaufanie do Putina.

Przeczytaj także:

Co się stało?

Do tej pory władza jednak problem bagatelizowała i komentowali go niżsi kremlowscy funkcjonariusze. 23 kwietnia głos zabrał sam Władimir Putin. I to na nagle, na spotkaniu z rządem poświęconym „strefie arktycznej”. W ten sposób temat internetu trafił pierwszy raz do telewizyjnych dzienników.

Putin przemówił do ministrów tak, jakby o problemach z internetem dopiero się dowiedział.

„Nie mogę nie zauważyć, że ludzie napotykają problemy również w dużych miastach. To rzadkie, ale niestety się zdarza. Mam na myśli problemy z internetem i przerwy w dostawie prądu w dużych aglomeracjach” – powiedział.

Jednocześnie przyznał, że internet jest odcinany ze względów „bezpieczeństwa” i „zagrożenia terrorystycznego”. I że stoją za tym podległe mu służby. Internet będzie nadal wyłączany, gdyż „życie ludzi jest ważniejsze”.

Putin podkreślił jednak „potrzebę informowania obywateli o możliwych ograniczeniach”, pouczając ministrów przy tym, że trzeba to robić właściwie. Gdyż „uprzedzanie o tym może również zaszkodzić działaniom mającym na celu zapobieganie atakom terrorystycznym i aktom przestępczym”.

Następnie „zarządził opracowanie mechanizmu, który zapewni nieprzerwane działanie podstawowych usług internetowych w czasie ograniczeń w dostępie do mobilnego internetu”.

Tu Putin, który sam internetu nie używa (co potwierdza jego rzecznik Pieskow: „Putin nie musi, gdyż i tak jego przesłanie dociera”), objaśnił swoim ministrom: „Dziś, jak wiemy, nawet telefony komórkowe bez środków na koncie nadal umożliwiają wykonywanie połączeń alarmowych. Mobilne usługi internetowe muszą być zorganizowane w podobny sposób. Portal Służb Państwowych, systemy płatności i usługi umawiania wizyt lekarskich muszą działać nawet w okresach ogólnych ograniczeń, zwłaszcza że istnieją takie możliwości technologiczne” – powiedział.

A następnie poinstruował: „Musimy zapewnić ścisłą współpracę między organami ścigania a czysto cywilnymi strukturami rządowymi, aby znaleźć optymalne rozwiązania w kwestii wprowadzenia ograniczeń w internecie”.

Jaki jest kontekst

W Rosji narasta kryzys gospodarczy wywołany wojną najeźdźczą na Ukrainę. Władze najwyraźniej zaczynają się bać niezadowolenia społecznego, stąd coraz bardziej powszechne blokowanie internetu. Putin chce przejść na chiński model, w którym z sieci można korzystać pod kontrolą państwa, a niezależna komunikacja i usługi nie są dostępne.

Próby blokowania internetu i wprowadzanie tzw. białych list odcięły jednak ludzi od mnóstwa usług, do których się przyzwyczaili. Putin to lekceważył. Jeszcze na grudniowej „konferencji prasowej i pytaniach od narodu”, gdy pytany był o wyłączenia internetu, które uniemożliwiają korzystanie z aplikacji monitorujących poziom cukru u dzieci chorujących na cukrzycę, odpowiadał bez cienia współczucia: „Trzeba było korzystać z rosyjskich aplikacji”.

Teraz odkrywa potrzebę takich usług, bo prewencyjne blokowanie internetu najwyraźniej budzi wściekłość. Putin zauważa nawet potrzebę komunikacji mobilnej w sytuacjach kryzysowych – wspomina pustoszące Rosję powodzie („Ale biorąc pod uwagę obecne wydarzenia, mam na myśli powodzie i tak dalej, jest to niezwykle ważne. Zwłaszcza gdy ludzie są odcięci od — że tak powiem — kontynentu”).

Nie mówi jednak o ukraińskim ostrzale (chyba że do tego odnosi się stwierdzenie: „i tak dalej”). Ostrzał ten jest coraz bardziej dotkliwy. Lokalne władze próbowały tworzyć aplikacje z informacjami, gdzie jest najbliższe bezpieczne miejsce na wypadek alarmu. Ale to nie działa, kiedy nie ma internetu.

Wystąpienie Putina wyglądało na akcję ratunkową. Putin odgrywał rolę dobrego cara, przed którym urzędnicy ukrywają problemy. Objaśniał im przed kamerami, jak ważny jest dla ludzi internet oraz że „trzeba zapewnić działanie podstawowych usług” – jakby sami ministrowie na to nie mogli wpaść.

W końcu nawet wystąpił w tradycyjnej roli cara-ojca narodu:. „Jeśli chodzi o dostęp do internetu w miejscowościach liczących od 100 do 1000 mieszkańców, pracujemy nad tym osobno i chciałbym wiedzieć, jak obecnie wygląda sytuacja” – zapytał (choć, przypomnijmy, tematem spotkania miała być Arktyka).

Swoje uwagi Putin odczytywał z zapisanych ręcznie kartki, co propaganda wyraźnie pokazała (patrz zdjęcie główne). Jego opowieści o internecie dowodziły też cyfrowego analfabetyzmu. Opowiadał bowiem o sieci jak o czymś, o czym słyszał, ale czego nie zna.

Tak więc zarówno treść, jak i forma wystąpienia świadczy o tym, że operacja usprawiedliwienia Putina z problemu z internetem musiała być przygotowywana pospiesznie.

Przeczytaj także: