Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W specjalnym nadzwyczajnym wywiadzie telewizyjnym Putin zapewnił w niedzielę, że uderzenia ukraińskie na Rosję powodują szkody w systemie energetycznym, ale nie są to „szkody krytyczne”. Ujawnił, że prowadzi negocjacje z Ukrainą, choć wcześniej powtarzał, że to w ogóle niemożliwe. Ciągle liczy na amerykańskie pośrednictwo.
Po raz drugi tego samego dnia, 28 czerwca telewizja przerwała stały wieczorny program, by donieść o działaniach Putina.
Tym razem było nie tylko o ropie, ale o bezpieczeństwie energetycznym Rosji w ogóle. „Dziennikarz” Zarubin miał trzy pytania, oczywiście przygotowane wcześniej: o ukraińskie ataki, o kontakty ze stroną ukraińską (mimo że do tej pory Kreml powtarzał, że takich kontaktów nie ma i być nie może) i o sytuację na froncie.
Na pierwsze pytanie Putin odpowiedział ogólnie, na drugie – ujawnił rzeczy nowe (jeśli są prawdziwe), a na trzecie – z drobiazgową dokładnością opowiadał o sytuacji na froncie.
W sprawie ataków ukraińskich Putin po raz pierwszy przyznał, że nie są tylko objawem desperacji Ukrainy, która wedle Putina ma przegrywać na froncie. Ataki na Rosję stwarzają realne problemy i utrudniają życie mieszkańcom (na wcześniejszym spotkaniu z ministrami i oligarchami Putin mówił o kolejkach na stacjach benzynowych, ale nie objaśnił, skąd się one wzięły; teraz przyznał się także do problemów z energią elektryczną).
Putin zapewnił, że wystarczy tylko zwiększyć produkcję środków obrony przeciwlotniczej, a problem będzie rozwiązany.
Przy czym „Rosja te środki ma”, a pozostaje do rozwiązania „kwestia produkcji”.
Podkreślił, że szkody są usuwane i po raz kolejny zapewnił, że nie są krytyczne. A celem ich jest „także” (zmiana narracji – z „tylko” na „także”) wprowadzenie zaniepokojenia i zniechęcenia w rosyjskim społeczeństwie, a następnie zatrzymanie rosyjskiego frontu. „Nie dopuścimy do tego” – zapewnił. A następnie zaprzeczył sam sobie, ogłaszając po raz kolejny, że ukraińskie ataki nie wpływają na sytuację na froncie. Więc niby nie ma do czego nie dopuszczać.
Krym ma zapasy paliw na kilka dni, a ministrowie zapewnili Putina, że zorganizują dostawy „lądem i morzem”. „Rosja będzie również importować energię, aby pokryć deficyt energetyczny” – powiedział Putin.
Ta część wypowiedzi zawierała pewne nowości, a skierowana była najwyraźniej do Amerykanów. Putin bowiem pokreślił w wywiadzie, że jest gotów na kolejne rozmowy z Amerykanami. Teraz więc Putin oznajmił, że choć 4 czerwca publicznie odmówił rozmów z prezydentem Ukrainy, to Ukraina i Rosja prowadzą rozmowy o zakończeniu wojny cały czas.
„Tak, rzeczywiście, kontakty [dotyczące Ukrainy] istnieją; zostały nawiązane w kilku obszarach, na kilku płaszczyznach. Nie widzę tu żadnych tajemnic. Są też nowe propozycje, a Rosja dokładnie je rozważa” – oznajmił Putin.
Ukraińcy proponują wedle Putina m.in. ograniczenie działań wojennych do czterech obwodów: ługańskiego, donieckiego, zaporoskiego i charkowskiego. Wyłączyłoby to spod działań wojennych obwody: sumski, charkowski, mikołajewski i dniepropietrowski. Ukraina miała też proponować zatrzymanie ataków w głąb obu państw. To – zdaniem Putina – ma dowodzić, że rosyjskie ataki na Ukrainę są „potężniejsze i bardziej destrukcyjne” niż ukraińskie na Rosję. Rosja się na to nie zgodzi, bo w te sposób Ukraińcy mogliby przesunąć wojska z obwodu sumskiego do Donbasu. W obwodzie sumskim Rosja nie ma żadnych interesów („do miasteczka Sumy zostało nam tylko 10 kilometrów, innych planów nie mamy”), ale musi ukarać Ukrainę za atak na sąsiadujący z nim obwód kurski w 2024 r. Więc zdobędzie tam sobie „strefę bezpieczeństwa”.
Następnie Putin przeszedł do niezwykle szczegółowego i długiego opisu sytuacji na froncie. Omówił sytuację z nazwami miejscowości i oddziałów – podawał więc detale, których zabrakło w części wypowiedzi dotyczącej sytuacji w Rosji. Twierdził, że są to dane „obiektywne”, bo potwierdzane przez rosyjskich „korespondentów wojskowych”. I po raz kolejny zapewnił, że Rosja osiągnie „wszystkie cele”. Są nimi obecnie „ostateczne wyzwolenie Donbasu i Noworosji”, czyli czterech obwodów Ukrainy (ługańskiego, donieckiego, zaporoskiego i charkowskiego) inkorporowanych do Rosji w 2022 r., ale do tej pory niezdobytych.
Wypowiedź nie zawierała gróźb pod adresem Zachodu. Ale Putin „nie wykluczył, że ukraińskie siły zbrojne podejmą próbę przeprowadzenia operacji dywersyjnej, aby odwrócić uwagę Rosji i jej wojsk od jej głównego celu – ostatecznego wyzwolenia Donbasu i Noworosji”.
Wywiad z nadwornym propagandystą Zarubinem, nadawany bez przygotowania, w pośpiechu i pod koniec dziennika (na zdjęciu) świadczy o dużym napięciu na Kremlu. Putin starała się pokazać jako ktoś, kto zna sytuację i nad nią panuje.
Opowieść o negocjacjach z Ukrainą miała najwyraźniej pokazać Putina jako kogoś gotowego do negocjacji – ale na tzw. warunkach Anchorage. Kreml od jesieni 2025 r. powtarza, że Trump obiecał Putinowi cztery ukraińskie obwody oraz liczne ustępstwa Ukrainy. Amerykanie twierdzą, że nic takiego nie miało miejsca, a Rosja po prostu nie jest zainteresowana przerwaniem wojny. Putin na początku czerwca publicznie odmówił spotkania z prezydentem Zełenskim, kiedy ten w otwartym liście zaproponował mu bezpośrednie negocjacje. Potem zadzwonił do Trumpa z życzeniami urodzinowymi i wymógł od niego zapewnienie, że „wkrótce” przyjadą na Kreml zięć Trumpa Kushner i partner biznesowy Witkoff. I podejmą zawieszone negocjacje. Ale amerykańska delegacja w Moskwie się nie pojawiła i po miesiącu nie ma nawet wstępnych terminów spotkania.
Tymczasem minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha powiedział 28 czerwca, że wiara Rosji w „porozumienia” osiągnięte ze Stanami Zjednoczonymi podczas zeszłorocznego szczytu na Alasce okazała się błędna. „Rzeczywistość jasno pokazuje jedno: jeśli »Duch Anchorage« w ogóle istniał, to z pewnością już nie żyje” – powiedziała Sybiha.
To, co teraz Putin opowiada o kontaktach z Ukraińcami, świadczy jednak o tym, że Kreml szuka wyjścia z wojny z twarzą. Wcześniej oficjalna wersja brzmiała: z Ukrainą Rosja nie rozmawia, bo nie ma o czym i z kim. Władze Ukrainy są nielegalne, a Ukraina jest pachołkiem Zachodu – więc kwestię jej losów należy załatwić z Ameryką. Lista rosyjskich żądań jesienią 2025 r. liczyła ponad 20 punktów (a były też tam punkty dotyczące Polski). Teraz została w wywiadzie telewizyjnym zredukowana do roszczeń terytorialnych. Nadal jednak zakłada, że Ukraina miałaby oddać Rosji dolny bieg Dniepru.
Wewnętrzny odbiorca ma z tego wszystkiego zrozumieć, że Putin pragnie pokoju i nie jest winien wojnie.
Przesłanie było jednak najwyraźniej majstrowane pospiesznie, bo z rewelacji Putina wynika, że Ukraina ze wszystkich sił chce oszczędzić swój kraj i obywateli, a Rosja skupiona jest na zdobywaniu ruin będących pod kontrolą dronów.
Komentarzy strony ukraińskiej jeszcze nie ma.
Przeczytaj także: