0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

19:00 29-10-2025

Prawa autorskie: Fot. Kristina Kormilitsyna / POOL / AFPFot. Kristina Kormil...

Putin z Posejdonem. Trwa licytacja z Trumpem na broń jądrową

Putin ogłosił w czasie wizyty u rannych żołnierzy, że Rosja przetestowała nowy, wyjątkowo zabójczy dron morski „Posejdon”. Jak mówią kremlowscy czynownicy, może on „zniszczyć całe państwa” i jest to „broń zagłady”

„Wczoraj przeprowadziliśmy kolejny test kolejnego obiecującego systemu – bezzałogowego pojazdu podwodnego Posejdon. Po raz pierwszy udało nam się nie tylko wystrzelić go z okrętu podwodnego za pomocą silnika wspomagającego, ale także uruchomić jego napęd jądrowy, który napędzał pojazd przez określony czas. Pod względem prędkości i głębokości, na jakiej ten bezzałogowy pojazd [się porusza], nie ma na świecie niczego porównywalnego i jest mało prawdopodobne, aby pojawił się w najbliższym czasie. Nie są znane żadne metody przechwytywania. Poza ty, międzykontynentalny pocisk balistyczny Sarmat wkrótce zostanie wprowadzony w stan gotowości bojowej. Nie ma na świecie innego pocisku takiego jak Sarmat. I jeszcze żadnego nie mamy w stanie gotowości. Ale wkrótce to nastąpi. Pojazd podwodny Posejdon jest znacznie potężniejszy od Sarmata” – ogłosił Putin na spotkaniu z rannymi żołnierzami w Centralnym Wojskowym Szpitalu Kliniczny im. P.W. Mandryki w Moskwie.

Rannym, którzy tam trafili, Putin przyniósł w prezencie ikony (na zdjęciu) i powiedział, że ich dzieje są fantastycznym materiałem na scenariusz filmowy.

Element religijny, obietnica uwiecznienia w filmie oraz to, że Rosja ma straszną broń, która może zagrozić istnieniu świata to nowa triada motywująca Rosjan do walki w Ukrainie.

Putin powiem ogłosił, że wojna ta trwać będzie tak długo, jak będzie trzeba. Nie wyznacza już wojskowym żadnych terminów. Nie godzi się jednak na żaden rozejm. Może najwyżej kazać wstrzymać ostrzał na kilka godzin, by dowiezieni na miejsce dziennikarze obejrzeli sobie, jak wygląda sytuacja wojsk ukraińskich w Kupiańsku i Pokrowsku (który nazywa Krasnoarmiejskiem).

Jaki jest kontekst

Po załamaniu się rozmów Trump-Putin organizowanych przez Orbána w Budapszecie Moskwa zaczęła straszyć świat zagładą nuklearną. Ma to przerazić Zachód i doprowadzić Amerykanów do rozmów, które skończyłyby się przyjęciem przez Trumpa warunków Putina. Czyli oddaniem Ukrainy we władanie Rosji.

Putin odrzucił propozycję Trumpa, by przerwać wojnę na linii frontu. Zgodziła się już na to Ukraina i jej europejscy sojusznicy. Dla Putina jednak propozycja jest nie do przyjęcia, bo przyjęcie jej groziłoby katastrofa reżimu Putina. Narracja kremlowska, która spaja ten reżim, mówi o konieczności „ostatecznego zwycięstwa" nad Ukrainą – inaczej Rosji grozi unicestwienie. Kraj, który zgadza się na kompromisy, nie może być uznany za suwerenny. A – jak mawia propaganda Kremla – „po co ma istnieć świat, skoro nie będzie w nim Rosji”.

Licytacja na broń atomową

Tuż po ogłoszeniu przez Trumpa, że nie zamierza się spotykać z Putinem, propaganda Kremla doniosła, że rosyjskie wojsko przeprowadziło ćwiczenia z bronią atomową „na lądzie, morzu i w powietrzu” oraz że rozkaz Putina o odpaleniu pocisków atomowych zostanie sprawnie wykonany. Dwa dni później, 26 października, Putin ubrany już nie w garnitur, a w mundur polowy z naszywkami ze swoim nazwiskiem, przyjął od generałów raport o pomyślnym teście pocisku międzykontynentalnego o nieograniczonym zasięgu „Buriewiestnik”.

Trump pytany o komentarz, powiedział, że i tak USA mają najlepszą broń. A pociski o nieograniczonym zasięgu nie są mu potrzebne, skoro amerykański okręt podwodny z głowicami jądrowymi stacjonuje „u wybrzeży Rosji”.

„Oni [Rosja] wiedzą, że mamy atomowy okręt podwodny, najpotężniejszy na świecie, tuż u ich wybrzeży. Więc nie musi pokonywać 8000 mil. Ciągle testujemy rakiety. Putin powinien zakończyć tę wojnę, która miała trwać tydzień, a trwa już cztery lata. To właśnie powinien robić, a nie testować rakiety.”

Na to Putin ogłosił, że ma podwodnego „Posejdona”. Co być może ma być także odpowiedzią na „okręt u wybrzeży Rosji”.

Inflacja gróźb

Problem w tym, że o ile na początku pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę w 2022 r. atomowe groźby Putina przyjmowane były z największą powagą, teraz tak już nie jest. Dzieje się tak m.in. dlatego, że Kreml grozi atomowy odwetem „w razie zaatakowania Rosji”. Tymczasem ta od początku roku jest przez Ukraińców atakowana. Do prowadzonego od trzech miesięcy ostrzał infrastruktury energetycznej Rosji najprawdopodobniej wykorzystują oni dane wywiadowcze USA. W każdym razie Rosja jest pewna, że tak jest – tyle że stara się minimalizować skutki tych ataków i uznaje je za niebyłe. Tymczasem trzeci dzień z rzędu atakowana ukraińskimi dronami jest sama Moskwa

Jeśli chodzi o „Buriewiestnik”, to Kreml przyznał, że pocisk nie nadaje się jeszcze do przekazania armii. Putin zapowiedział jego powstanie już w 2018 r. Ale, jak zauważają niezależni analitycy, nie ma dowodu, że ostatni test pocisku rzeczywiście zakończył się sukcesem.

„Buriewiestnik” i „Posejdon” są więc teraz na pewno elementem retorycznego zwrotu Kremla. Grożąc rakietami Putin powtarza, że niesłychanie zależy mu na pokoju w Ukrainie, ale tylko na jego warunkach. I niezmiernie liczy, że Donald Trump w końcu to zrozumie.

Przeczytaj także: