0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

16:15 21-04-2025

Prawa autorskie: Fot. NATALIA KOLESNIKOVA / AFPFot. NATALIA KOLESNI...

Putin zmienia zdanie: Ukraina jednak przestrzegała rozejmu wielkanocnego. Ale mordowanie cywili jest uzasadnione

„Ukraina początkowo odrzuciła rosyjską inicjatywę zawieszenia broni w okresie wielkanocnym, ale później została nakłoniona do wyrażenia na nią zgody” – oznajmił Putin na zainscenizowanej dla niego „konferencji prasowej”. Po czym zaproponował ukraińsko-rosyjskie rozmowy o tym, czym jest obiekt cywilny, którego można by nie ostrzeliwać.

Co się stało?

W poniedziałek po południu Putin „spotkał się z dziennikarzami” i przedstawił nowe stanowisko Kremla. Po tym, jak administracja Trumpa zabiega od dwóch miesięcy o rozejm, a Moskwa mówi „tak, ale”, czyli nie, w sobotę Putin ogłosił „rozejm wielkanocny” – na 30 godzin. Miał to być gest zauważalny w Ameryce, bo w tym roku kościoły zachodnie i wschodnie obchodzą Wielkanoc tego samego dnia. Putin rozejmu jednak nie przedłużył, mimo zachęt ze strony amerykańskiego Departamentu Stanu. Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski kilkakrotnie natomiast powtórzył, że Ukraina jest gotowa zgodzić się na 30-dniową przerwę w atakach na infrastrukturę cywilną.

Przez cały czas trwania rozejmu i wiele godzin po nim propaganda Kremla powtarzała, że Kijów rozejmu nie przestrzegał. Głównie dlatego, że nie panuje nad swoimi wojskami. W ten sposób Moskwa sugeruje Trumpowi, że w celu uzyskania rozejmu trzeba wymienić władze w Kijowie na prokremlowskie. Oskarżenia Moskwy przelicytowała jednak strona ukraińska, podając, że w czasie ogłoszonego przez siebie rozejmu armia Putina aż 3 tysiące razy atakowała Ukrainę.

Wtedy głos zabrał Putin. Przyznał, że choć nie uzgadniał rozejmu z Ukrainą, ta się go przez 30 godzin trzymała. Oczywiście nie sama z siebie — została „nakłoniona” (Rosja zawsze stara się podkreślać, że Ukraina nie jest państwem decydującym samo o sobie): „Ogólnie rzecz biorąc, obserwujemy spadek aktywności bojowej ze strony wroga. Są to oceny, w tym te od dowódców naszych grup. Niemniej jednak doszło do prawie 5000 naruszeń, z czego 4900 to 6 ataków i 90 prób uderzenia w bezzałogowe statki powietrzne typu samolotowego” – powiedział Putin. „Zanotowano także 1400 ataków artyleryjskich”. „Ogólnie rzecz biorąc, nadal nastąpił spadek aktywności. Witamy to i jesteśmy gotowi patrzeć w przyszłość”.

Ciekawsza w wystąpieniu Putina była akceptacja pomysłu przedłużenia rozejmu i umówienia się, że obie strony nie strzelają do obiektów cywilnych, jak zaproponował prezydent Zełenski. Putin szybko dodał jednak, że

„jeśli chodzi o propozycję nieatakowania obiektów infrastruktury cywilnej, to trzeba to doprecyzować”.

I dalej wytłumaczył, że obiektami cywilnymi w Ukrainie są te, które Moskwa za cywilne uważa. Na przykład krwawy ostrzał centrum kongresowe koło Uniwersytetu Sumskiego. Zzginęły w nim 13 kwietnia 34 osoby, w tym dwoje dzieci, 119 osób zostało rannych, w tym 15 dzieci. Choć to obiekt cywilny i Putin temu nie przeczy, to uprawniało go do ataku to, że odbywała się tam ceremonia wręczenia nagród żołnierzom. A ponieważ Moskwa uważa ich za zbrodniarzy — gdyż wkroczyli oni na teren Rosji — to miała prawo strzelać. „To są ludzie, których uważamy za przestępców” – powiedział Putin. „Otrzymali tę karę. Zrobiono to właśnie po to, aby ich ukarać”. Tak samo wyjaśnił ostrzał cywilnych hal w Odessie. Tam — wedle informacji Kremla — prowadzona była produkcja wojskowa.

„Albo organizują jakieś zgromadzenie w jakiejś restauracji, jakieś zgromadzenie tych ludzi, którzy zasługują na najsurowszą karę za popełnione przez siebie przestępstwa. Tak też się stało. Restauracja jest wykorzystywana do spotkań, spotkań, konferencji, ludzie tam coś świętują i piją wódkę. „Jedno z uderzeń też tam przeprowadzono” – dodał Putin, nie precyzując, gdzie i kiedy strajk został przeprowadzony. Być może miał na myśli ostrzał Krzywego Rogu na początku kwietnia. Zginęło w nim 19 osób.

Słowa Putina dojaśnił następnie jego rzecznik Pieskow: „Kiedy prezydent powiedział, że można omówić kwestię nieatakowania celów cywilnych, także dwustronnie, to miał na myśli negocjacje i rozmowy ze stroną ukraińską”.

Jaki jest kontekst?

Donald Trump straszy, że wobec braku postępów w negocjacjach USA wycofają się z negocjacji. Trump powtórzył, także wczoraj, że spodziewa się rezultatów jeszcze w tym tygodniu. Z Amerykańską ofertą pokojową jedzie najpierw do Londynu, na rozmowy z Ukrainą i jej sojusznikami, a następnie do Moskwy Steve Witkoff. Jedną z propozycji na liście Witkoffa jest oficjalne uznanie aneksji Krymu przez Rosję. Ujawnił to 21 kwietnia „The Wall Street Journal”. Ukraina już wydała oficjalne oświadczenie, że to niemożliwe. Moskwa natomiast uznała propozycje Witkoffa, zwłaszcza tę o zakazie wstępu Ukrainy do NATO, za obiecujące. Jednocześnie prezydent Zełenski zapowiedział, że będzie zabiegał o bezwarunkowe zawieszenie broni.

W tej sytuacji Putin ustawia się w roli gołębia pokoju: jest gotów do rozmów o rozejmie, nie opowiada już, że taki rozejm pozwoliłby Ukrainie się dozbroić i złapać oddech. Mówi tylko, że trzeba doprecyzować, które centrum kongresowe i która hala rolnicza jest obiektem cywilnym i kiedy. Co oznaczałoby długie i żmudne negocjacje — ale i może sukces dla Trumpa.

Jednocześnie trzeba zauważyć, że każdy ukraiński ostrzał Rosji i każdy atak dronowy Moskwa uznaje za atak na infrastrukturę cywilną. W tym wypadku nie ma mowy, że infrastruktrura ta mogła być wykorzystywana przez rosyjskie wojsko. Do tego ukraińskie ataki są dla Moskwy bolesne, bo — jak wynika z propagandy Kremla — całkowicie dezorganizują życie na bliższym, ale i coraz dalszym pograniczu. Rosja nie ma zdolności oddolnej organizacji i ukraińskich umiejętności przywracania dostaw elektryczności. Dlatego rosyjskie media codziennie pełne są informacji o tysiącach mieszkańców pozbawianych prądu. Ukraiński ostrzał załamuje struktury państwa rosyjskiego na pograniczu i pokazuje aparatowi, że Putin nad tym nie panuje. Ostrzał i ukraińskie ataki ujawniają też nieprawdopodobną skalę korupcji w Rosji. Tuż przed świętami do aresztu trafił były gubernator obwodu kurskiego i jego zastępca. Okazało się, że wraz z całym urzędniczym aparatem brali oni udział w rozkradaniu pieniędzy na budowę umocnień granicznych. Użyto do nich gorszej jakości betonu i drewna, co ma wyjaśniać, dlaczego Ukraińcy tak łatwo przeszli rosyjską granicę w sierpniu 2024 r.

Gdyby zatem dało się powstrzymać ukraiński ostrzał, poprawiłoby to pozycję Putina. Putin właśnie więc ogłosił, że jego operacja „rozejm wielkanocny” przyniosła Moskwie wytchnienie.

Przeczytaj także: