0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

09:08 28-08-2026

Prawa autorskie: Ukrainian rescuers work to extinguish a fire in a warehouse following an air attack near Boryspil, Kyiv region on August 27, 2026, amid the Russian invasion of Ukraine. (Photo by Vladyslav Musiienko / AFP)Ukrainian rescuers w...

Rekordowa liczba alarmów przeciwlotniczych w Kijowie. W dzień i w nocy

Według szacunków „Kyiv Post” 27 sierpnia Kijów odnotował 13 ostrzeżeń przed nalotami. To najwyższa liczba w ciągu jednego dnia od początku rosyjskiej inwazji na pełną skalę. Ostrzeżenia trwały łącznie 872 minuty, czyli prawie 15 godzin.

Co się wydarzyło

Między północą 27 sierpnia a 9 rano 28 sierpnia Rosja atakowała stolicę Ukrainy falami dronów. Tej nocy Rosja wysłała przeciwko Ukrainie co najmniej 398 dronów, przy czym większość dziennych dronów była skierowana w stronę Kijowa.

Podczas czwartkowych nalotów dronowych Rosjanie uszkodzili m.in. obiekt sportowy i czteropiętrowy budynek mieszkalny. Ranne zostały cztery osoby.

„Forbes Ukraina poinformował, że w nocnym ataku uszkodzony został magazyn sieci supermarketów Fora, a także centra dystrybucyjne sieci Toy House i sklepu AGD Comfy. Sieć supermarketów Kolos poinformowała później, że jeden z jej magazynów również został zaatakowany” – pisze Kyiv Independent.

Jaki jest kontekst

„Podczas alarmów przeciwlotniczych metro kijowskie zatrzymuje pociągi na odcinkach nadziemnych, natomiast stacje podziemne pełnią funkcję schronów. Placówki pocztowe zawieszają obsługę klientów, a centra handlowe, kina, siłownie i inne firmy mogą zawiesić działalność i kierować odwiedzających do schronisk zgodnie z obowiązującymi procedurami bezpieczeństwa”.

„Powtarzające się ataki dronów oznaczają, że nawet jeśli stolica nie zostanie bezpośrednio dotknięta atakiem, mieszkańcy muszą spędzać godziny, reagując na ostrzeżenia przed nalotami, przemieszczając się do schronów i czekając na koniec dnia” – pisze ukraiński portal.

Ukraina zmaga się z brakiem pocisków do systemów przechwytujących. „13 sierpnia prezydent Wołodymyr Zełenski stwierdził, że zaledwie 10% amerykańskich zapasów pocisków przechwytujących Patriot wystarczy, aby zniszczyć „wszystkie” rosyjskie rakiety balistyczne wystrzelone w kierunku Ukrainy”.

Przeczytaj także:

08:32 28-08-2026

Prawa autorskie: 28.08.2026 Warszawa , al Ujazdowskie 3/5 , Kancelaria Prezesa Rady Ministrow . Premier Donald Tusk podczas nadzwyczajnego posiedzenia rzadu . Posiedzenie w calosci poswiecone jest budzetowi na rok 2027 . Fot. Slawomir Kaminski / Agencja Wyborcza.pl28.08.2026 Warszawa ...

Ustawa o kryptowalutach po raz czwarty. Tusk do PiS: „Pokażcie, że macie resztki wstydu”

„Dzisiaj nie ma wątpliwości, że ten ponury biznes, ten brudny biznes był bardzo mocno powiązany z całym środowiskiem PiS-u i [są] ślady finansowania dziwnych przepływów pieniędzy pomiędzy tym biznesem a pisowskimi mediami, czołowymi politykami PiS-u” – powiedział w piątek premier Donald Tusk

Co się wydarzyło

Premier Donald Tusk zapowiedział w piątek 28 sierpnia 2026, że zwróci się do marszałka Sejmu o ponowne głosowanie weta prezydenta do ustawy o kryptoaktywach.

„To jest chyba ten moment, kiedy już nikt nie będzie miał czelności powiedzieć, że nie ma sprawy albo, że mamy dużo czasu. Ja sobie już w tej chwili naprawdę nie wyobrażam, żeby zarówno prezydent Nawrocki, prezes Kaczyński, były premier Morawiecki, żeby tak, wiecie, z taką aż niewiarygodną lekkością odrzucali od siebie ten problem. To jest ważne też dla przyszłych zdarzeń w Polsce. Musimy mieć ustawę, która reguluje ten rynek” – powiedział Tusk.

Tusk stwierdził: „Sprawa jest śmiertelnie poważna. Nie tylko dlatego, że w historii Zondacrypto mamy morderstwo”. Zaznaczył: „Nic z tych rzeczy, o których informowałem parlament, nie było przesadą. Nic. ten ponury biznes był bardzo mocno powiązany ze środowiskiem PiS”.

Premier skupił się na tym, że Prawo i Sprawiedliwość jest powiązane z upadłą giełdą kryptowalut.

„Dziś już nikt nie może mieć wątpliwości. Narobiliście bardzo dużo zła. Wpakowaliście się w bardzo brudny interes.

I mówię tutaj o tych wszystkich, którzy korzystali z tych pieniędzy. Byłym prezydencie, aktualnym prezydencie, premierze Morawieckim, on może, wiecie, znany jest z tego, że potrafi odwracać sprawy w taki spektakularny sposób. I dzisiaj udaje, że go nie było na świecie wtedy, kiedy zonda krypto wkraczała tak brutalnie w świat polityki” – powiedział Tusk.

Zwrócił się z apelem do prezydenta i opozycji:

„Z takim oczywistym chyba dla każdego Polaka oczekiwaniem, żebyście pokazali, że przynajmniej dla lepszej przyszłości jesteście w stanie zerwać te więzi z tym brudnym biznesem, zerwać ten łańcuch, który coraz wyraźniej widać wiązał was przez te lata”.

Zakończył słowami: pokażcie, że macie resztki wstydu, panowie z opozycji i z Pałacu Prezydenckiego i pomóżcie nam naprawiać tę sytuację.

Jaki jest kontekst

W kwietniu 2026 Sejm próbował odrzucić weto do ustawy o kryptoaktywach. Do odrzucenia weta i związku z tym uchwalenia ustawy zabrakło 20 głosów. W tamtym głosowaniu nie wzięło udziału 17 posłów PiS, w tym Jarosław Kaczyński.

Koalicja rządząca trzy razy próbowała doprowadzić do uchwalenia ustawy regulującej rynek kryptoaktywów w Polsce i trzykrotnie odbiła się od prezydenckiego weta.

W ostatnich dniach w mediach pojawia się coraz więcej informacji wiążących środowisko PiS z giełdą Zondacrypto. Po jej upadku klienci stracili ok. 2,4 mld zł.

Szef giełdy, Przemysław Kral, który początkowo się ukrywał, w maju zdecydował się na współpracę z polską prokuraturą. Reprezentuje go poseł Koalicji Obywatelskiej Roman Giertych.

Wirtualna Polska i TVN24 opisały spotkanie polityka PiS Michała Moskala z Przemysławem Kralem na Ibizie w sierpniu 2025 roku. Onet ujawnił, że Przemysław Kral chciał kupić udziały w związanej z PiS Telewizji Republika. Również Wirtualna Polska i TVN24 poinformowały, że Marcin Romanowski, były wiceminister w rządzie PiS, ścigany za przestępstwa związane z Funduszem Sprawiedliwości, miał za pośrednictwem Przemysława Krala szukać azylu w Dubaju.

Jak ujawniła Agata Kołodziej z OKO.press za Zbigniewa Ziobry, ministra sprawiedliwości w rządzie PiS, prokuratura przez cztery lata umarzała kolejne śledztwa dotyczące Zondacrypto.

Przeczytaj także:

15:52 27-08-2026

Prawa autorskie: AP Photo/Darko Bandic, FileAP Photo/Darko Bandi...

Ratko Mladić, skazany zbrodniarz wojenny, nie żyje

Był odpowiedzialny za oblężenie Sarajewa, masakrę w Srebrenicy i czystki etniczne dokonywane na terenie całej Bośni i Hercegowiny podczas wojny w latach 1992-1995. Serbski zbrodniarz zmarł w więzieniu w Hadze.

Co się wydarzyło?

W więzieniu ONZ w Hadze w wieku 84 lat zmarł Ratko Mladić, skazany m.in. za ludobójstwo zbrodniarz wojenny. Mladić był generałem serbskiej armii w czasie wojny w Bośni i Hercegowinie w latach 1992-1995.

Mladić w Hadze odbywał karę dożywotniego pozbawienia wolności za zbrodnie ludobójstwa, zbrodnie przeciwko ludzkości oraz zbrodnie wojenne popełnione podczas wojny w Bośni i Hercegowinie w latach 1992-1995.

Odpowiadał za oblężenie Sarajewa, gdzie zginęło co najmniej 10 tysięcy osób, masakrę w Srebrenicy, gdzie zamordowano około 7–8 tys. bośniackich muzułmańskich mężczyzn i chłopców oraz czystki etniczne w innych częściach Bośni i Hercegowiny, dokonane podczas wojny.

Jak informuje portal Balkan Investigative Network, śmierć Mladića potwierdził serbski minister ds. praw człowieka. Ciało zbrodniarza zostanie przewiezione do Serbii zgodnie z instrukcjami Trybunału w Hadze.

Jaki jest kontekst?

Ratko Mladić został aresztowany w maju 2011 roku w Serbii. Jego proces przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla byłej Jugosławii zaczął się w 2012 roku. Mladić został skazany 22 listopada 2017 roku i od razu trafił do więzienia.

W sumie przed Międzynarodowym Trybunałem Karnym dla byłej Jugosławii sądzonych było 161 osób za zbrodnie w byłej Jugosławii. 93 z nich zostały skazane.

Najgłośniejszym procesem był proces byłego prezydenta Jugosławii i Serbii Slobodana Miloševića.

Milošević stanął przed trybunałem w 2002 roku. Był oskarżony o zbrodnie popełnione w Kosowie, Chorwacji oraz Bośni i Hercegowinie. Nigdy nie został jednak skazany ani uniewinniony, ponieważ zmarł 11 marca 2006 roku, kilka tygodni przed planowanym zakończeniem procesu. Sąd zamknął postępowanie bez wydania wyroku.

Oblężenie Sarajewa trwało od kwietnia 1992 do lutego 1996 roku i było jednym z najdłuższych oblężeń miasta we współczesnej historii Europy. Siły bośniackich Serbów otoczyły stolicę Bośni i Hercegowiny, prowadząc regularny ostrzał artyleryjski i snajperski ludności cywilnej. W ciągu niemal czterech lat zginęło ponad 11 tys. mieszkańców miasta, w tym około 1,6 tys. dzieci. Za przywództwo w tej kampanii, oprócz Mladića, na dożywocie skazany został przywódca bośniackich Serbów Radovan Karadžić.

Masakra w Srebrenicy miała miejsce w lipcu 1995 roku, po zajęciu przez siły bośniackich Serbów miasta, które ONZ wcześniej ogłosiła „strefą bezpieczeństwa”. Na rozkaz Mladića oddzielono mężczyzn i chłopców od kobiet i dzieci, a następnie w ciągu kilku dni zamordowano ponad 8 tys. bośniackich muzułmanów. Ich ciała grzebano w masowych grobach. Masakra w Srebrenicy została uznana za ludobójstwo – największą masową zbrodnię w Europie od zakończenia II wojny światowej.

Do końca wojny w Bośni i Hercegowinie przyczyniła się interwencja NATO w 1995 roku. Operacja miała mandat Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Przeczytaj także:

15:10 27-08-2026

Prawa autorskie: Fot. Patryk Ogorzalek / Agencja Wyborcza.plFot. Patryk Ogorzale...

Wrocław broni Ukraińców. „Agresja nie jest siłą”

Wrocławska rada miejska przyjęła uchwałę potępiającą przemoc na tle narodowościowym. Radni PiS sprzeciwili się „oskarżaniu Polaków o ksenofobię”.

Co się wydarzyło?

Rada miejska Wrocławia przyjęła uchwałę potępiającą przemoc i nienawiść wobec Ukraińców w Polsce. Projekt przygotowała wrocławska Lewica. Jednak podczas sesji, na której miało odbyć się głosowanie, doszło do ostrej wymiany zdań między radnymi Lewicy i PiS-u.

"W Polsce narasta fala agresji wobec Ukrainek i Ukraińców. Do takich ataków dochodzi także we Wrocławiu. Nie ma i nie będzie na nie przyzwolenia. Żaden spór polityczny, żadna historyczna krzywda ani żadne napięcia społeczne nie usprawiedliwiają nienawiści, poniżania i przemocy” – czytamy w uchwale, którą ostatecznie udało się przyjąć.

Uchwała podkreśla, że Rada Miejska Wrocławia „stanowczo sprzeciwia się agresji, hejtowi i nienawiści na tle narodowościowym”.

„Nie ma zgody na atakowanie, poniżanie ani zastraszanie kogokolwiek z powodu jego pochodzenia, języka, akcentu czy narodowości – niezależnie od tego kim jest, skąd pochodzi, w co wierzy, kogo kocha, jak wygląda lub jakim językiem mówi” – czytamy w dokumencie.

Uchwale sprzeciwia się PiS

Jednak podczas sesji, na której uchwała miała zostać przegłosowana, doszło do kłótni między radnymi.

Jak relacjonuje Onet, przyjęciu dokumentu stanowczo sprzeciwili się radni PiS. Domagali się, by w uchwale dopisać fragment sprzeciwiający się „formułowaniu wobec Polek i Polaków oraz wrocławskiej społeczności samorządowej uogólnionych zarzutów o agresję, ksenofobię czy nienawiść na tle narodowościowym”. Zgłosili też poprawkę apelującą do rządu i Sejmu o „pilne uregulowanie statusu obywateli Ukrainy w wieku poborowym, tak, aby mogli wrócić do ojczyzny i rozpocząć służbę”.

Proponujący poprawki radny PiS Sławomir Śmigielski zarzucił Ukraińcom „ogromną niewdzięczność” i „plucie Polsce i Polakom w twarz”. Za taki gest uznał nadanie jednej z jednostek wojskowych w Ukrainie imienia bohaterów UPA pomimo dużej pomocy, której Polska udziela walczącej Ukrainie.

Zarzucił też Lewicy „dzielenie Polaków i Ukraińców na tle narodowościowym” i opowiedział się za projektem ustawy „stop banderyzmowi”.

W odpowiedzi na wystąpienie Śmigielskiego lewicowy wiceprezydent miasta, Ryszard Kessler, stwierdził, że takie słowa to „ośmieszanie miasta i kraju”.

- Ośmieszamy nasze miasto i kraj takimi okropnymi słowami. Wywołujemy awanturę i będziemy się za to wstydzić przed wszystkimi na świecie – mówił Kessler, cytowany przez Onet.

Radny Lewicy Robert Suligowski apelował o to, że Ukraińcy powinni móc się czuć w Polsce „jak u siebie”.

- Nie możemy budować ściany między nami (...). Ci ludzie oczekują od nas wsparcia, mają się czuć jak u siebie. Powinniśmy witać ich uśmiechem i kwiatami, a nie nożem i butelką – mówił Suligowski.

Dyskusja została zamknięta zanim wszyscy zabrali głos. Za uchwałą zagłosowało ostatecznie 24 radnych, przeciw była jedna osoba z PiS, a sześć osób wstrzymało się od głosu – informuje Onet.

Jaki jest kontekst?

Wrocław to kolejne miasto, które przyjmuje uchwałę przeciwko nienawiści na tle narodowościowym. Pod koniec lipca podobną uchwałę przyjęli radni Sopotu. Radni zaapelowali do władz państwowych i polityków o przeciwdziałanie mowie nienawiści, dezinformacji i ksenofobii.

„Z najwyższym niepokojem obserwujemy narastające w Polsce nastroje antyukraińskie, które przybierają formę niebezpiecznej radykalizacji” – napisali radni. Podkreślili, że Ukraińcy w Polsce są „częścią lokalnej wspólnoty” i mają prawo do życia „w poczuciu bezpieczeństwa, godności i szacunku”.

„Przejawy nienawiści oraz coraz częściej pojawiająca się niechęć na tle narodowościowym są w ogromnej mierze efektem celowej dezinformacji, która znajduje podatny grunt w mediach i przestrzeni wirtualnej” – napisali radni. Dlatego wezwali władze państwowe m.in. do uruchomienia ogólnopolskiej kampanii społecznej, pokazującej rzeczywisty wkład obywateli Ukrainy w polską gospodarkę oraz ich wysoką aktywność zawodową, stanowczego przeciwdziałania narracjom ksenofobicznym i nacjonalistycznym oraz podjęcia rzetelnych działań edukacyjnych i informacyjnych, które mają przeciwdziałać dezinformacji i zatrzymać narastającą falę nienawiści.

Narastanie nastrojów antyukraińskich w Polsce obserwowane jest co najmniej od kampanii parlamentarnej w 2023 r. Antyukraińską dezinformację rozpowszechniają w internecie także sieci rosyjskich botów. W wojnie informacyjnej przeciwko Polsce Rosja wykorzystuje m.in. kwestię Wołynia.

Rosnące napięcia przekładają się także na przemoc wobec obywateli Ukrainy. W lipcu w Bielsku-Białej zatrzymano 40-letniego mężczyznę, który w autobusie miejskim wyzywał i groził dwóm nastoletnim dziewczynkom z Ukrainy. Na początku lipca we Wrocławiu brutalnie pobity został 19-letni Ukrainiec po tym, jak rozmawiał z matką po ukraińsku. W czerwcu w Warszawie napadnięto 14-letniego chłopca z Ukrainy, a w maju 16-letni Ukrainiec został ciężko pobity na Moście Świętokrzyskim przez grupę napastników po tym, jak rozmawiał z kolegami po ukraińsku.

Ostatnio w całym kraju głośny był atak trzech mężczyzn na parę Ukraińców we Wrocławiu, a także brutalny atak nożem Ukraińca na Polkę.

W Polsce przebywa obecnie około 2 mln obywateli Ukrainy. W skali kraju uczniowie narodowości ukraińskiej stanowią 8,5 proc. wszystkich uczniów, a w sopockich szkołach podstawowych odsetek ten wynosi 17 procent.

Przeczytaj także:

13:23 27-08-2026

Prawa autorskie: TV Rossia 1, 9 maja 2026TV Rossia 1, 9 maja ...

Rosja planuje mobilizacje 600 tys. żołnierzy

Nawet 600 tysięcy żołnierzy, w tym osób z nieodbytymi wyrokami więzienia, chce zmobilizować Rosja do służby wojskowej w ciągu najbliższych dwóch lat – wynika z informacji wywiadowczych przekazanych przez ukraiński resort obrony.

Co się wydarzyło?

Ukraina dysponuje informacjami, że rosyjski Sztab Generalny przygotował już plany dodatkowej mobilizacji do armii 600 tys. osób w tym i przyszłym roku – poinformowało w czwartek 27 sierpnia podczas konferencji prasowej ukraińskie ministerstwo obrony.

W pierwszej kolejności planowane jest uzupełnienie stanów osobowych w jednostkach walczących przeciwko Ukrainie; w drugiej obsada nowoutworzonych jednostek.

Rosyjski Sztab Generalny w wewnętrznych dokumentach ma uzasadniać konieczność mobilizacji „znacznym wzrostem niezadowolenia z wojny w poszczególnych regionach”, a w konsekwencji „spadkiem liczby osób gotowych dobrowolnie podpisywać kontrakty”.

„Rosyjskie kierownictwo polityczne postrzega dodatkową falę mobilizacji jako odpowiedź na utratę inicjatywy w wojnie, dalszy wzrost strat osobowych na froncie oraz znaczne spowolnienie naboru żołnierzy kontraktowych w regionach” – poinformowało ukraińskie ministerstwo obrony w informacji prasowej. „Ocena ta opiera się na danych ukraińskiego wywiadu” – dodano.

Jak wynika z posiadanych przez Ukrainę informacji, tylko w okresie od stycznia do lipca 2026 roku Rosja straciła na froncie 240 tys. żołnierzy. W tym samym okresie na podstawie kontraktów zwerbowano tylko 232 tys. osób.

W ramach przygotowań do dodatkowej fali mobilizacji Rosja rozpoczęła wprowadzanie już odpowiednich zmian w ustawach i aktach wykonawczych. Znacznie zaostrzana jest kontrola nad ewidencją wojskową oraz opracowywane są kolejne środki przymusu.

Mobilizacja obejmie także osoby odbywające kary w rosyjskich więzieniach i koloniach karnych.

W tym celu rozszerzono kategorie skazanych, którzy mogą być werbowani do służby wojskowej. Do wojska będą mogli trafić skazani za przemyt, bandytyzm oraz organizowanie grupy przestępczej lub udział w niej.

Rosyjskie władze zatwierdziły także również możliwość objęcia mobilizacją lub werbunkiem kontraktowym kobiet odbywających kary w więzieniach i koloniach karnych.

Mobilizowani mają być także pracownicy m.in. Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, Federalnej Służby Komorniczej, Federalnej Służby Więziennej oraz Komitetu Śledczego. Trwają prace nad określeniem limitów powołań pracowników tych służb.

Szkolenie osób zmobilizowanych ma trwać od 15 do 60 dni. Możliwe, że część zmobilizowanych będzie szkolona na poligonach w Białorusi.

Ukraińskie ministerstwo obrony informuje także, że rosyjskie władzy pracują też nad wprowadzeniem nowych środków przymusu, które mają uniemożliwić uniknięcie mobilizacji. Wprowadzono już system elektronicznego doręczania wezwań, a osobom, które je otrzymają, ma natychmiast obowiązywać zakaz opuszczania kraju, odbieranie praw jazdy czy blokowanie środków na rachunkach bankowych, itp.

Decyzję o mobilizacji prezydent Rosji podejmie najprawdopodobniej po wyborach do Dumy, zaplanowanych na 18–20 września tego roku.

Jaki jest kontekst?

Rosja potrzebuje mobilizacji nowych sił, bo nabór kontraktowy nie pozwala uzupełniać strat ponoszonych na froncie. Jak informuje ukraiński MON, problemy z werbunkiem kontraktowym są szczególnie widoczne w obwodach orłowskim i włodzimierskim oraz w Dagestanie.

W obwodzie kurgańskim od początku tego roku miesięczne plany werbunkowe realizowane są jedynie w 57–69 proc. W obwodzie wołgogradzkim liczba potencjalnych żołnierzy kontraktowych spadła o 40 proc. w porównaniu z 2025 rokiem. W wielu innych regionach Rosji odnotowywany jest dalszy spadek tych wskaźników.

Ukraiński wywiad informuje także, że w porównaniu z 2025 rokiem w niektórych regionach znacznie zmniejszyła się także liczba skazanych, osób ze środowisk przestępczych czy migrantów, którzy przez długi czas stanowili główne źródło naboru do służby kontraktowej w rosyjskiej armii. Nie powiodła się również kampania werbunkowa wśród studentów, mimo zaangażowania zdecydowanej większości rosyjskich szkół wyższych.

Przeczytaj także:

Przeczytaj także:

Przeczytaj także: