0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

06:28 28-10-2026

Prawa autorskie: Fot. Adam Stepień/ Agencja GazetaFot. Adam Stepień/ A...

Remis w Izraelu i nawet 19 mandatów dla partii arabskich?

W wyborach parlamentarnych w Izraelu nie ma wyraźnego zwycięzcy. Likud premiera Benjamina Netanjahu prawdopodobnie zdobył najwięcej głosów, ale ani blok rządzący, ani opozycyjny nie uzyskał większości parlamentarnej. Spodziewane są długie negocjacje koalicyjne.

Co się stało?

Sondaże exit poll wskazały, że we wtorkowych wyborach żadna ze stron nie zdobyła 61 miejsc w 120-osobowym Knesecie. Sondaże exit poll przeprowadzone przez Kan 11 i Kanał 13 wskazały, że dwa rywalizujące bloki mają po 51 miejsc w parlamencie. Kanał 12 przyznał blokowi Netanjahu przewagę 52-49.

Ostateczne wyniki spodziewane są wieczorem. Frekwencja wyborcza wyniosła 77,7 proc. To najwięcej od 20 lat i o 7 punktów procentowych więcej niż w roku 2022.

Arabskie partie według prognoz mają mieć nawet 18-19 miejsc. Mogłyby więc zapewnić większość w Knesecie. Jednak lider opozycji Eizenkot praktycznie wykluczył utworzenie rządu z udziałem partii arabskich. Netanjahu również odrzucił możliwość utworzenia rządu z udziałem partii arabskich.

Z sondaży wynika, że skrajnie prawicowe partie religijne pod przewodnictwem Itamara Ben-Gvira i Bezalela Smotricza mogą w bloku Netanjahu zdobyć łącznie 13 miejsc.

Chociaż wyniki te oznaczałyby porażkę Netanjahu i jego nacjonalistyczno-religijnej koalicji, impas może zadziałać na jego korzyść. Premier pozostanie na stanowisku w czasie negocjacji koalicyjnych lub nawet do czasu przeprowadzenia kolejnych wyborów. Rozdrobniony system polityczny Izraela zwiększa rolę mniejszych partii w negocjacjach koalicyjnych. Dlatego zazwyczaj trwają one tygodniami.

Netanjahu wezwał do utworzenia „silnego, prawicowego rządu narodowego”. „Izrael stoi przed wyjątkową historyczną szansą, aby wspólnie z naszym partnerem, prezydentem Trumpem, raz na zawsze wyeliminować egzystencjalne zagrożenie ze strony Iranu. Jednak ukryte motywy nie mogą odwieść nas od tej świętej misji” – powiedział.

Tymczasem Eizenkot stwierdził, że społeczeństwo zagłosowało przeciwko pozostaniu Netanjahu na stanowisku premiera i wezwał go do wycofania się z polityki. „Netanjahu jest premierem tymczasowym, bez mandatu i zaufania narodu” – powiedział. Wezwał służby bezpieczeństwa do „gotowości do obrony” przed wszelkimi próbami stawiania interesów politycznych ponad bezpieczeństwem Izraela.

Jaki jest kontekst?

Wtorkowe głosowanie to pierwsze wybory od czasu ataku Hamasu z 7 października 2023 r. i następujących po nim wojen w Strefie Gazy, Libanie i Iranie.

Jeśli prognozy exit poll się potwierdzą, prawicowy blok Netanjahu, który w szczytowym okresie miał 68 miejsc w parlamencie, nie zdobędzie 61 mandatów potrzebnych do rządzenia, co uniemożliwi mu utworzenie rządu.

77-letni Netanjahu pełnił funkcję premiera przez prawie 19 z ostatnich 30 lat i wielokrotnie przetrwał kryzysy polityczne. Jego przeciwnikom udało się odebrać mu urząd premiera tylko raz od 2009 roku, po czterech niejednoznacznych wyborach w ciągu dwóch lat. Osiemnaście miesięcy później powrócił na to stanowisko.

66-letni Eizenkot, który stracił syna i dwóch siostrzeńców w wojnie w Strefie Gazy, okazał się silnym rywalem Netanjahu. Podkreślał swoje kompetencje w dziedzinie bezpieczeństwa, jednocześnie ustawiając się jako centrowiec w polityce wewnętrznej.

Jeśli żaden blok nie zdoła utworzyć rządu, konieczne może być ponowne głosowanie, czemu sprzeciwiał się Eizenkot ze względu na wysoką frekwencję wyborczą.

Więcej w analizie Jakuba Szymczaka:

Przeczytaj także:

Zobacz też:

Przeczytaj także: