Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Od 8 kwietnia w wojnie pomiędzy USA, Izraelem a Iranem obowiązuje zawieszenie broni. Ze Stanów Zjednoczonych płyną jednak doniesienia o tym, że prezydent Donald Trump miał zostać poinformowany o planach nowych uderzeń militarnych.
Agencja Reutera twierdzi, że amerykański lider chciałby w ten sposób osłabić pozycję negocjacyjną Iranu i zmusić Teheran do przyjęcia łagodniejszego stanowiska negocjacyjnego.
Jednocześnie media cytują urzędnika z otoczenia Donalda Trumpa, który miał stwierdzić, że rozejm między USA a Iranem formalnie zakończył działania wojenne między oboma stronami. W ten sposób Waszyngton może też uzasadnić, że nie jest potrzebne pozwolenia ze strony Kongresu na przedłużenie działań militarnych w razie wznowienia ognia. Termin na jego uzyskanie mija dzisiaj. Według logiki Białego Domu nie będzie ono potrzebne, jeśli kolejne ataki będą formalnie uważane za „nową” wojnę.
Iran miał z kolei uruchomić systemy obrony przeciwlotniczej i rozpocząć planowanie poważnej w skutkach odpowiedzi w przypadku wznowienia ataków. Reuters twierdzi, że Amerykanie przygotowują krótkie, ale intensywne uderzenie, po którym może nastąpić atak Izraela. Wysoki rangą urzędnik Zjednoczonych Emiratów Arabskich oświadczył w piątek, że w przypadku kolejnych ustaleń rozejmowych lub pokojowych Iranowi nie można ufać w kwestiach dotyczących Cieśniny Ormuz. Doradca prezydenta ZEA Anwar Gargash stwierdził, że przesmyk pomiędzy Zatoką Perską a Morzem Arabskim powinien pozostawać pod międzynarodową jurysdykcją, by umożliwić przywrócenie ruchu tankowców. Przez Cieśninę Ormuz przepływa około 20 proc. światowych ładunków ropy i gazu skroplonego LNG.
O braku postępów w negocjacjach i możliwym kolejnym uderzeniu Stanów Zjednoczonych na naszych łamach pisał Jakub Szymczak. Jak stwierdził, ewentualny atak nie będzie niespodzianką, a „stanowiska negocjacyjne USA i Iranu są nie do pogodzenia.”
"Było tak w zeszłym roku, było tak w lutym tego roku, przed rozmowami w Islamabadzie po zawieszeniu broni. I tak samo jest teraz.
Dalej obie strony uważają, że negocjują z pozycji siły. Amerykanie – bo są najsilniejszą armią świata i pomimo tego, że wojna nie przebiegła tak, jak wyobrażał to sobie Trump, to dalej mają możliwość zadania Iranowi poważnych ciosów. Iran – bo wytrzymał amerykańsko-izraelski atak, bo pomimo wielu trudności gospodarczych i politycznych system władzy Republiki Islamskiej na razie ustał.
Od momentu, gdy po błyskawicznych negocjacjach za pośrednictwem Pakistanu, wojna została wstrzymana 8 kwietnia, obie strony sugerowały, że pomimo ostrej retoryki, nie mają już chęci na dalszą wymianę ognia. Ta bowiem niesie za sobą spore koszty – polityczne, ekonomiczne, społeczne" – zauważa Szymczak.
Przeczytaj także: