Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W okolicach Modliszowa w województwie dolnośląskim rolnik opryskał rzepak niedozwolonym pestycydem. „Gdy pszczoły opuściły pasieki, zamiast zapylić kwiaty, otruły się chemikaliami. Zmarło ich ok. 7,5 miliona” – donosi Gazeta.pl
„To była wielka tragedia dla pszczelarzy i rolników, o której wszyscy tutaj pamiętają, nie znam tego człowieka, bo on u nas nie mieszka, tylko gospodarzy, przyjeżdża z innej wsi...” – wspomina lokalnemu portalowi Barbara Kruczek, sołtyska Modliszowa.
Andrzej L. dzierżawił we wsi pod Świdnicą spore pole rzepaku. Nad ranem z 19 na 20 maja 2020 roku zrobił oprysk silnym środkiem insektobójczym zawierającym dimetoat.
„Wziął środek insektobójczy, którego nie wolno używać na rzepaku, a już w ogóle w okresie kwitnienia, a to był maj. Kiedy pola były żółte. Na preparacie, którego użył był nawet obrazek z pszczołą i ostrzeżeniem, że dimetoat je zabija. To doświadczony rolnik, który dobrze wiedział, co robi” – powiedział Marek Rusin, Prokurator Rejonowy w Świdnicy.
„Śledczych zaalarmowali pszczelarze, którzy nie rozumieli, co się dzieje z ich pszczołami. Widok był przerażający” – czytamy. Portal pisze, że przed ulami można było zauważyć „osyp pszczół” (takiego określenia używa się w branży), a mówiąc wprost — tysiące martwych owadów. Te, które jeszcze żyły, walczyły, by dostać się do uli.
Pszczoły, które znajdowały się w ulach, wyczuły niebezpieczeństwo. Zauważyły, że te, które wracały, „są agresywne, rozdrażnione, zachowują się dziwnie, a inne padły”. Broniły dostępu do ula. To była prawdziwa walka, zakończona śmiercią otrutych pszczół.
Śledczy zabezpieczyli teren. Biegły stwierdził, że otruto 245 rodzin pszczelich, a każda z nich liczyła ponad 30 tys. pszczół. W sumie 7,5 mln owadów. Marek Rusin stwierdził, że rolnik zniszczył cały lokalny ekosystem.
Do oprysku doszło dokładnie w momencie, kiedy pszczoły z okolicznych pasiek jak co dzień rano wyleciały z uli w poszukiwaniu kwiatów. Gdyby rolnik ruszył w pole kilka godzin wcześniej i zakończył oprysk w nocy, część pszczół, by przeżyło.
Portal dodaje, że Sąd Rejonowy w Świdnicy podzielił zdanie prokuratury, ale wziął pod uwagę to, że mężczyzna nie był wcześniej karany i „skazując go na rok pozbawienia wolności, zawiesił wykonanie kary na dwa lata”. Kazał też rolnikowi zapłacić po 5 tys. zł nawiązki każdemu z poszkodowanych sześciu pszczelarzy oraz 10 tys. zł na rzecz Funduszu Ochrony Środowiska. Rolnicy mogą dochodzić utraconych korzyści z niewyprodukowanego i niesprzedanego miodu w procesach cywilnych. Prokuratura domagała się bezwzględnego więzienia bez zawieszania wykonania kary. Biegły wyliczył straty na 570 tys. zł.
Wyrok jest nieprawomocny, a strony mają teraz czas na apelację od wyroku.