Gdyby nie 1,5%, mogłoby nie być OKO.press

Twoja pomoc ma znaczenie

0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

12:03 12-03-2026

Prawa autorskie: 12.03.2026 Warszawa , Palac Kultury i Nauki , obrady Rady Warszawy . Radni zdecyduja o nocnej prohibicji na terenie calej Warszawy . Fot . Robert Kowalewski / Agencja Wyborcza.pl12.03.2026 Warszawa ...

Nocna cisza alkoholowa w całej Warszawie. Radni Miejscy przegłosowali uchwałę

Nocna cisza alkoholowa, zgodnie z nowym projektem uchwały, ma obowiązywać na terenie Warszawy w godzinach 22-6. Zakaz dotyczyć będzie sklepów i stacji benzynowych. Nowe przepisy wejdą w życie 1 czerwca.

„To jest wspaniały dzień dla warszawianek i warszawiaków” – mówiła radna Agata Diduszko-Zyglewska z klubu Lewica – Miasto Jest Nasze podczas sesji Rady Miasta Warszawy. „Cieszymy się, że wreszcie ta uchwała obejmie całe miasto i zwiększy bezpieczeństwo w nocy dzięki zakazowi sprzedaży alkoholu” – dodała.

„Uważam, że sensowne było wprowadzenie tych działań w sposób stopniowy” – mówił z kolei prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

W czwartek Rada Miasta Warszawy zajęła się projektem uchwały, który zakłada wprowadzenie nocnego zakazu sprzedaży alkoholu w całej stolicy w godzinach 22-6, obejmując sklepy i stacje benzynowe, z wyłączeniem strefy wolnocłowej na Lotnisku Chopina.

Zrzut ekranu głosowania Rady Miasta Warszawy nad projektem uchwały dotyczącym nocnego ograniczenia sprzedaży alkoholu w całej Warszawie / 12.03.2026

Za projektem głosowało 56 radnych (w tym radni z klubu KO), przeciw było dwóch radnych z PiS: Maciej Binkowski i Michalina Szymborska. Dwie osoby nie głosowały.

Pilotaż realizowany od 1 listopada ubiegłego roku w Śródmieściu i na Pradze Północ przyniósł pozytywne efekty. Z danych ratusza wynika, że w obu dzielnicach znacznie spadła liczba interwencji służb. Urzędnicy nie zaobserwowali też negatywnego wpływu regulacji na funkcjonowanie lokalnych firm.

Dane z ostatnich trzech miesięcy jednoznacznie wskazują na zmniejszenie się liczby interwencji policji.

  • Liczba interwencji policji i straży miejskiej spadła o 23,7 proc. ogółem w porównaniu z analogicznym okresem rok wcześniej.
  • W pozostałych dzielnicach spadek wyniósł tylko około 11,1 proc.
  • Interwencje w ciągu dnia zmniejszyły się o 10,3 proc.
  • Interwencje w godzinach nocnych spadły jeszcze mocniej, o 15,2 proc.

Jeśli chodzi o całe miasto, to łączna liczba interwencji straży miejskiej spadła w styczniu w stosunku do października o 27,3 proc. (z 2693 do 1959).

W styczniu w całej Warszawie straż miejska odnotowała 1959 interwencji, czyli o 15,1 proc. mniej niż w tym samym okresie rok wcześniej. Analiza obejmuje trzy miesiące: listopad-styczeń. Autorzy raportu podkreślają, że ten okres był nietypowy ze względu na długie święta, ferie zimowe i silne mrozy, co może mieć wpływ na statystyki. Miasto podkreśla, że pełna analiza będzie możliwa dopiero po 12 miesiącach monitoringu.

A co mówią dane Komendy Stołecznej Policji? Te pokazują jeszcze większy spadek.

  • Liczba interwencji w całym mieście spadła o 37,2 proc. (ze 137 do 86).
  • Wykroczenia związane ze spożywaniem alkoholu w miejscach publicznych zmniejszyły się o 42,9 proc. (z 891 do 509).
  • Odnotowano jednak wzrost interwencji w sąsiednich dzielnicach – na Pradze-Południe, Targówku i Woli.

Pomysł wprowadzenia ograniczenia bardzo pozytywnie rozpatrzyli też sami Warszawiacy – podczas konsultacji społecznych w 2024 roku z rekordową frekwencją prawie 9 tys. osób aż 81% było za wprowadzeniem ograniczenia.

Jaki jest kontekst

To drugie podejście do wprowadzenia nocnej prohibicji na terenie całej Warszawy. Pierwsze miało miejsce we wrześniu ubiegłego roku.

Uchwalenie tych ograniczeń poprzedziła wielka polityczna awantura. Najpierw swoją uchwałę wycofał prezydent miasta Rafał Trzaskowski, a później w głosowaniu przepadł projekt Lewicy. Projekt Trzaskowskiego zakładał obowiązywanie zakazu od godz. 23 wieczorem do godz. 6 rano oraz trzymiesięczne vacatio legis. Radni klubu Lewica – Miasto Jest Nasze przygotowali projekt, który wprowadzał zakaz od godz. 22:00 i 30-dniowy okres wdrożenia. W obu wypadkach zakaz miał objąć całe miasto.

Na sesji dochodziło do takich absurdów, że radni Koalicji Obywatelskiej, którzy mają większość w radzie miasta byli przeciw zakazowi, a radni PiS popierali inicjatywę prezydenta Warszawy.

Twarzą sprzeciwu warszawskiej KO stał się radny i lider klubu Jarosław Szostakowski. Na sesji miał mówić, że proponowane rozwiązania są nacechowane ideologicznie, a pomysł wprowadzenia zakazu sprowadzał do kuriozum. Twierdził, że podobne przepisy wprowadzał reżim gen. Wojciecha Jaruzelskiego czy Ku Klux Klan w latach 30. XX wieku w Stanach Zjednoczonych.

W czwartek prezydent oraz radni KO wyjaśniali, że zmienili zdanie, gdyż dane, które spłynęły z pilotażu, pokazują, że wprowadzenie zakazu zwiększyło bezpieczeństwo i poprawił się komfort życia mieszkańców.

Wcześniej radni wszystkich dzielnic poparli projekt wprowadzenia nocnej prohibicji w całej stolicy oraz zmniejszenia limitu zezwoleń na sprzedaż alkoholu.

W środę projekt dotyczący nocnego ograniczenia sprzedaży alkoholu zaopiniowało ostatnie pięć dzielnic: Śródmieście, Wesoła, Wilanów, Wawer i Żoliborz, w poprzednich dniach odbyły się głosowania w tej sprawie w pozostałych 13 dzielnicach.

Nocny zakaz sprzedaży alkoholu w sklepach i na stacjach benzynowych wprowadzono już w 180 gminach – m.in. w Krakowie, we Wrocławiu, Gdańsku, Szczecinie i w Słupsku. W niektórych tylko częściowo – jak choćby w Łodzi, Rzeszowie i w popularnym wśród turystów Pucku. Na czas sezonu letniego ograniczenie wprowadziło również Giżycko.

Czytaj więcej

Przeczytaj także:

09:49 12-03-2026

Prawa autorskie: Photo by Handout / ROYAL THAI NAVY / AFPPhoto by Handout / R...

Ropa znów za 100 dolarów. Trend stale wzrostowy

Dziś rano trzy statki w cieśninie Ormuz zostały uderzone pociskami nieznanego pochodzenia

Co się wydarzyło

Koszt baryłki ropy Brent, gatunku pochodzącego z basenu Morza Północnego, ponownie przekroczyła 100 dolarów. Był to chwilowy skok, po którym ceny spadły poniżej 90, a później znów zaczęły wspinać się ku poziomowi 100 dolarów. Ceny są niestabilne, jednak w ogólnym rozrachunku utrzymuje się trend wzrostowy.

Ropa Brent jest wyznacznikiem globalnych cen. A ta stale rośnie. Przez ostatnią dobę Irańczycy uderzyli w 6 statków – dwa zostały zaatakowane wypełnionymi ładunkami wybuchowymi łodziami, które można określić mianem morskich dronów. W cztery kolejne uderzyły pociski. Jednym z nich jest widoczny na zdjęciu tajski masowiec. W związku z atakami na swoje jednostki Irak zawiesił działanie portów naftowych.

Już w poniedziałek na krótko osiągnęła wartość ponad 117 dolarów za baryłkę. Cena dosyć szybko spadła po zapowiedzi uwolnienia rezerw ropy przez kraje G7 (siedmiu największych gospodarek świata), jak i deklaracja dążenia do szybkiego zakończenia konfliktu ze strony prezydenta USA Donalda Trumpa.

Teraz jednak, pomimo wahań, trend wobec wojny w Iranie, trend dalej jest jednoznaczny. W tym momencie cena baryłki Brent znów jest nieco niższa – w okolicy 97 dolarów – to jednak raczej kolejne chwilowe wahanie. Wiele wskazuje na to, że kolejne zapowiedzi uwolnienia dużych rezerw ropy nie pomagają w stabilizacji cen.

Jaki jest kontekst

Donald Trump dalej próbuje tonować nastroje sugerując, że wojna za chwilę się zatrzyma. W środę 11 marca W krótkim wywiadzie telefonicznym dla Axios powiedział, że w Iranie nie ma już właściwie celów do zniszczenia. „Jeszcze trochę tego i tamtego… kiedy tylko będę chciał to zakończyć, zrobię to”.

Zakończenie wojny to jednak nie jest decyzja tylko Trumpa. Iran deklaruje gotowość do dłuższej konfrontacji. Irańczycy chcą dziś pokazać jak najdobitniej, że atakowanie Iranu ma poważną cenę, by w przyszłości skuteczniej odstraszać od kolejnych ataków. Częścią tej strategii jest właśnie blokowanie transportu ropy w cieśninie Ormuz i podbijanie globalnych ceny ropy.

Przeczytaj także:

08:34 12-03-2026

Prawa autorskie: Fot. Alexander KAZAKOV / POOL / AFPFot. Alexander KAZAK...

Rosja gra ropą. Dmitriew na Florydzie

Na polecenie Putina jego wysłannik ds. biznesowych Kiriłł Dmitriew rozmawiał z ekipą Trumpa na Florydzie wieczorem 11 marca. Tym razem tematem jest rosyjska pomoc na rynku energii.

Co się stało

W poniedziałek 9 marca Trump zadzwonił do Putina i wydaje się, że prosił go o pomoc w sprawie Iranu. Amerykanie prosili np. Moskwę, by nie dostarczała Teheranowi danych wywiadowczych (Putin obiecał, że nie będzie tego robił i negocjator Trumpa Steve Witkoff uznał, że sprawa jest załatwiona). Następnie Putin wysłał swojego negocjatora Dmitriewa na Florydę. Ten w nocy ogłosił, że odbył bardzo produktywne spotkanie. Od początku ostatniego najazdu na Iran Dmitriew powtarza, że sytuacja dla Rosji diametralnie się zmieni, kiedy cena ropy za baryłkę przekroczy 100 dolarów.

Przeczytaj także:

„Dziś wiele krajów, przede wszystkim Stany Zjednoczone , zaczyna lepiej rozumieć kluczową, systemową rolę rosyjskiej ropy i gazu w zapewnianiu globalnej stabilności gospodarczej, a także nieskuteczność i destrukcyjny charakter sankcji wobec Rosji” – ogłosił Dmitriew

„Omówiliśmy zarówno obiecujące projekty, które mogłyby przyczynić się do odbudowy stosunków rosyjsko-amerykańskich, jak i obecny kryzys na światowych rynkach energii” – napisał Dmitriew na Telegramie .

Dotychczas grupa roboczej ds. współpracy gospodarczej między Rosją a Stanami Zjednoczonymi zajmowała się głównie ustalaniem warunków do robienia deali w Rosji, w tym w zajętym przez nią Donbasie po zawarciu pokoju w Ukrainie.

Jak jest kontekst?

Przeczytaj także:

Rosja zaczyna głosić, że jej rola gwałtownie rośnie po tym, jak ekipa Trumpa władowała się w wojnę z Iranem. Trump nie jest w stanie – nawet gdyby chciał – wywierać nacisków na Putina w sprawie Ukrainy, bo potrzebuje jego pomocy.

Nadzieję tę wyraził 12 marca, jak zwykle dosadnie, były prezydent Miedwiediew:

„Zmęczone, sztucznie rozdmuchane obawy o los nieistniejącego 'Kraju 404' wkrótce zostaną zastąpione świadomością konieczności reagowania na o wiele poważniejsze globalne wyzwania i zagrożenia związane z przejściem na nowy poziom technologiczny” – napisał Miedwiediew w artykule o sztucznej inteligencji (!) dla magazynu „Ekspert”. „Kryzys ukraiński, aktywnie podsycany przez grupę rusofobicznych krajów, które zaciekle pragną klęski Rosji , prędzej czy później się skończy. Tak jak zakończyły się wszystkie konflikty w historii ludzkości. Proukraiński szał, który ogarnia obecnie »zbiorowy Zachód«, nie może trwać wiecznie”.

Rozwiązanie konfliktu na Ukrainie będzie wymagało czegoś więcej niż tylko kwestii terytorialnych – mówi teraz (10 marca) rzecznik Putina Pieskow

Tymczasem Wołodymyr Zełenski napisał na swoim kanale Telegram, że Unia Europejska musi włączyć się w rozwiązanie konfliktu ukraińskiego.

„Udział Unii Europejskiej i Niemiec w procesie negocjacyjnym jest ważny. Ponieważ ten wątek obejmuje tematy odnowy Ukrainy , europejskiej infrastruktury bezpieczeństwa i członkostwa Ukrainy w UE ” – twierdzi.

Przeczytaj także:

Na zdjęciu głównym: Dmitriew i Witkoff

18:23 11-03-2026

Prawa autorskie: Fot. Michel CHRISTEN © Unia Europejska 2025 – Źródło: Parlament EuropejskiFot. Michel CHRISTEN...

Afera mailowa. Jest akt oskarżenia przeciwko Dworczykowi

Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia wobec europosła PiS, byłego szefa KPRM Michała Dworczyka. Zarzuca mu niedopełnienie obowiązków służbowych i utrudnianie śledztwa w tzw. aferze mailowej

Co się wydarzyło

Zarzuty obejmują okres od 1 marca 2017 roku do 18 grudnia 2017 roku. Michał Dworczyk pełnił w tym czasie funkcje wiceministra obrony narodowej, a potem szefa kancelarii prezesa rady ministrów. Według prokuratury polityk PiS posługiwał się wówczas „niecertyfikowaną i niezabezpieczoną prywatną skrzynką mailową do prowadzenia korespondencji w zakresie realizacji zadań służbowych”, co stanowiło rażące niedopełnienie obowiązków. Śledczy podkreślili, że korespondencja miała „znaczenie dla bezpieczeństwa publicznego i prawidłowego funkcjonowania organów państwa”.

Informacje, które Dworczyk agregował i rozsyłał niezabezpieczonym kanałem dotyczyły:

  • obronności i bezpieczeństwa państwa,
  • służb specjalnych,
  • bezpieczeństwa teleinformatycznego,
  • spraw gospodarczych i pandemii COVID-19,
  • stosunków międzynarodowych.

Prokuratura zarzuciła mu też utrudnianie postępowania karnego. Europosłowi PiS grozi kara od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności.

W odpowiedzi Michał Dworczyk stwierdził, że padł ofiarą ataku hakerskiego, a służby zamiast tropić sprawców, oskarżają jednego z poszkodowanych.

Jaki jest kontekst

Afera mailowa wybuchła w 2021 roku, gdy na serwisie Telegram nieznane osoby zaczęły publikować korespondencję z prywatnej skrzynki Michała Dworczyka. Informacje dotyczyły spraw państwowych.

Jak pisała w OKO.press Anna Mierzyńska ślady cyfrowe, zbadane m.in. przez amerykańską firmę Mandiant, ale także naszą redakcję, prowadziły na Białoruś, a pośrednio do Rosji.

W pierwszym śledztwie, prowadzonym w czasach rządów Prawa i Sprawiedliwości, Michał Dworczyk miał status pokrzywdzonego, ale śledczy sprawę zakopali pod dywan.

W 2024 roku, w nowej odsłonie śledztwa sprawy, ujawniono, że w pierwszych dniach po wybuchu afery Dworczyk polecił likwidację kopii zapasowej swojej skrzynki. Zniknęło wówczas ponad 800 tys. maili, do których dostępu nie miała prokuratura.

Przeczytaj także:

16:32 11-03-2026

Prawa autorskie: 07.03.2026 Krakow , al. Pilsudskiego , Hala Sokola . Przemyslaw Czarnek podczas Konwencji Prawa i Sprawiedliwosci , na ktorej przeze PiS Jaroslaw Kaczynski przedstawil go jako kandydata na premiera RP po przyszlych wyborach parlamentarnych . Fot. Jakub Wlodek / Agencja Wyborcza.pl07.03.2026 Krakow , ...

Czarnek rozpędzi pociąg PiS? Sondaż pokazuje, że może go raczej wykoleić

Czarnek jako kandydat na PiS-owskiego premiera nie budzi entuzjazmu nawet w elektoracie PiS (tylko 60 proc. dobrych ocen), a wśród konfederatów jest odrzucany przez 83 proc. Nie da rady ich łowić

Co się wydarzyło?

Przeprowadzony w poniedziałek 9 marca 2026 sondaż United Surveys¹ wskazuje, że Jarosław Kaczyński, wyznaczając w sobotę Przemysława Czarnka na kandydata na premiera, postawił na złego maszynistę pociągu, którym chce dowieźć partię do wyborów 2027. Rząd PiS to w tej chwili fantazja prezesa, ale ruch z Czarnkiem nie czyni jej bardziej realną, wręcz przeciwnie. Takie są przynajmniej pierwsze reakcje.

Jaki jest kontekst, czyli ile stracił Kaczyński

Zacznijmy odwrotnie niż zwykle, od kontekstu tej wiadomości.

Nominacja Czarnka to wyraz otwarcie deklarowanego planu: Kaczyński chce odzyskać wyborców, jakich stracił na rzecz obu Konfederacji po ostatnich wyborach 15 października 2023, w których – przypomnijmy – PiS zdobył największe poparcie. I choćby zmniejszyć dystans w sondażach do Koalicji Obywatelskiej, a potem wrócić na tron.

Policzmy te straty PiS używając wyliczonej przez portal ewybory.eu tzw. regresji poparcia wyborczego (aktualnych partyjnych notowań z uwzględnieniem trendów). Przeliczamy je na prognozę wyniku wyborczego, oczywiście gdyby wybory odbywały się teraz.

Obok prognozy wyborczej dla każdej z ośmiu partii informujemy, ile partia od wyborów 15 października 2023 zyskała lub straciła:

  • KO – prognoza wyborcza 37,0 proc., zysk w porównaniu z wyborami 2023 plus 6,3 pkt proc.;
  • PiS – prognoza 24,6 proc., strata minus 10,8 pkt proc.;
  • Konfederacja – prognoza 14,0 proc.
  • KKP – prognoza 7,8 proc. zysk obu Konfederacji plus 14,3 pkt proc.
  • NL – prognoza 7,0 proc. strata 1,6 pkt proc. (ale NL startowała z Partią Razem);
  • PR – prognoza 4,6 proc.
  • PSL – prognoza 3,3 proc.
  • Polska 2050 prognoza 1,7 proc. Strata obu partii (suma ich wyników) w porównaniu z wynikiem Trzeciąej Drogi, jaką tworzyły w 2023 roku to minus 9,4 pkt proc.
Jeszcze raz: Kaczyński stracił 10,8 pkt proc., a Mentzen, Bosak i Braun w porównaniu ze wspólnym startem w 2023 roku zyskali w sumie aż 14,3 pkt.

Oznacza to, że konfederaci poza kradzieżą elektoratu PiS ściągnęli do siebie jeszcze kogoś. Z innych sondaży wiemy, że chodzi tu o pewien odsetek wyborców TD, zwłaszcza tych, którzy w 2023 roku uwierzyli Szymonowi Hołowni i Władysławowi Kosiniakowi-Kamyszowi, że chcą wyjść poza duopol PiS – KO.

Przeczytaj także:

Według sondażu Czarnek działa, ale na odwrót

Kalkulacja była taka, że Czarnek jako radykalny, głośny i duży mężczyzna, podrasowany w agresji skierowanej na wszystko, co „lewackie”, unijne, „zielone” i oczywiście na Donalda Tuska, spodoba się wyborcom o konfederackich upodobaniach. Sondaż United Survey dla wp pokazuje, że kalkulacja była błędna.

Wśród wszystkich osób badanych oceny nominacji Czarnka wypadły gorzej niż źle. Dobrze oceniło jego kandydaturą łącznie 24 proc. osób badanych, źle 58 proc., a w ocenach zdecydowanych przewaga złych nad dobrymi była czterokrotna (41 do 11 proc.)

Warto zauważyć, że badacze używali kategorii ocen neutralnych, ale trafiły tam także osoby, które po prostu nie potrafiły ocenić Czarnka (nie było osobnej odpowiedzi „trudno powiedzieć”).

Na sobotnim zjeździe w hali Sokół panował entuzjazm, a twarz prezesa wyrażała jak najszczerszy zachwyt. Inne są reakcje wyborców i wyborczyń PiS, znanych do tej pory z jednomyślności z prezesem.

Ocen dobrych było 60 proc., a złych aż 30 proc. To może także być odbiciem sporów i podziałów w partii i sygnałem, że wyrazisty Czarnek, jako przedstawiciel „maślarzy” jadący po bandzie w wystąpieniach publicznych, nie jest najlepszą osobą do godzenia zwaśnionych stron. A może nawet nasilić utajoną walkę frakcji. W sobotę Mateusz Morawiecki uśmiechał się jak wszyscy, ale w środę mówił w mediach, że do ewentualnego rządu Czarnka się nie wybiera.

Trzeba wyjaśnić, że poparcie w elektoracie PiS może być nieco zaniżone, bo pracownia badawcza, a za nią wp, zrobiła rzecz zdumiewającą – połączyła w jedną kategorię „opozycji” odpowiedzi wyborczyń i wyborców PiS i Partii Razem, choć te dwie grupy nie tylko nic nie łączy, ale prawie wszystko dzieli. W ostatnim sondażu United Surveys 20-21 lutego PiS miał 21,5 proc. a PR – 2,5 proc. poparcia, więc to zniekształcenie nie jest pewnie duże².

Odpowiedzi wyborców koalicji rządzącej (KO, NL, Polski 2050 i PSL) były łatwe do przewidzenia i tutaj Kaczyński nie przeżył rozczarowania:

Gorzej poszło z odbiorem wyboru Czarnka przez wyborców obu konfederackich partii. Czarnek nie zyskał ich poparcia, wręcz przeciwnie, profil jest niemal taki sam jak elektoratów prorządowych:

Z pewnością na postawy ludu konfederackiego wpływ miały reakcje liderów, którzy toczą z PiS ostrą walkę polityczną, stawiając znak równości między PO/KO i PiS . Sławomir Mentzen już w sobotę zadał Czarnkowi dziewięć morderczych politycznie pytań dotyczących oceny polityk rządu Morawieckiego. Inni poszli tym śladem, co w OKO.press opisała Agata Szczęśniak.:

Przeczytaj także:

Czarnek dobrze wpisuje się w to, co jest antyestablishmentowym paliwem Konfederacji. W wielkiej polityce jest od co najmniej 2015 roku, kiedy został wojewodą lubelskim. Jako minister edukacji forsował szkolną dyscyplinę ze wsparciem wychowania chrześcijańskiego. Jest antylewacki, fakt, ale zarazem establishmentowy, obecny w elitach PiS, a wcześniej w kręgach uczelnianych na „dostojnym” KUL.

Od nastu lat jest też Czarnek w ogniu wojny PiS z PO/KO, nie ma w nim ani śladu człowieka nowego. Jest „umoczony” we wszystkie polityki, jakie prowadził PiS. Jego żarliwą antyunijność podważa fakt, że jako minister edukacji używał środków UE. A wyzwanie jakie rzucił OZE-SROZE ośmieszyła wiadomość, że sam ma baterie słoneczne na dachu.

Przeczytaj także:

Kaczyński zapowiadał, że kandydat będzie młody, co było politycznie niezłym pomysłem. Z perspektywy prezesa PiS Czarnek może i jest młody, ale dla wyborców Mentzena i Bosaka 48 lat to dużo.

Ponadto jest Czarnek z wychowania (w tym przez wuja – księdza profesora) i ugruntowanych poglądów „chrześcijańskim talibem”, który głosi konieczność prymatu wiary nad rozumem, a także używa dosłownie rozumianego Katechizmu do gloszenia homofobii czy postaw antykobiecych.

Jego katolicka ortodoksja, daleko na prawo od obu ostatnich papieży, nie podoba się zapewne elektoratowi Konfederacji Wolność i Niepodległość, który jest religijnie indyferentny. Także w nieco starszym elektoracie Konfederacji Korony Polskiej religijność wyborców nie dorównuje manifestowanemu przywiązaniu do wiary naszych przodków Grzegorza Brauna.

Przeczytaj także:

Oczywiście, to dopiero pierwszy (i jedyny) sondaż. Czarnek może rozbudowywać czy modyfikować swoją personę polityczną, ale z pewnością nie będzie się dystansował od kierownika pociągu PiS, jakim jest Kaczyński. I to kolejny problem, który utrudni mu łowienie wyborców Konfederacji, bo Kaczyńskiego na szczytach władzy pamiętają już ze szkolnych czasów.

Będzie zapewne Czarnek nakręcał narrację, sięgał po coraz mocniejsze chwyty i okrzyki, co przy okazji zamknie Kaczyńskiemu drogę do pozyskania resztek umiarkowanych wyborców prawicowych czy katolickich, o ile pozostają jeszcze bez przydziału politycznego.

¹ Sondaż United Surveys by IBRiS dla Wirtualnej Polski metodą mieszaną CATI&CAWI na grupie 1000 dorosłych Polaków, 9 marca 2026 r.

² Badacze tłumaczyli się, że wyborców i wyborczyń Partii Razem było za mało, żeby wiarygodnie opisywać ich poglądy, ale to raczej kiepskie wyjaśnienie. Lepiej było ich pominąć, niż łączyć Zandberga z Kaczyńskim