Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...
Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata
Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
W dwa miesiące po rozpoczęciu rozmów amerykańsko-rosyjskich o pokoju w Ukrainie ekipa Trumpa powtarza, że „jest optymistycznie nastawiona”. Rosjanie zaś mówią, że o rozejmie nie ma co mówić.
Sprzeczne oświadczenia o stanie rozmów złożyli w piątek sekretarz stanu USA Marco Rubio i ambasador Rosji przy ONZ Wasilij Niebienzja.
Ostatni ruch w celu zmuszenia Zachodu do ustępstw w Ukrainie Moskwa wykonała ostatniej nocy – w ONZ. Zaproponowała „konsultacje Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie wyników 30-dniowego moratorium na ataki na infrastrukturę energetyczną między Rosją a Ukrainą”.
„Moratorium” było rosyjską odpowiedzią na propozycję Trumpa, by ogłosić w Ukrainie rozejm. Putin się na to nie zgadza, bo nie chce zamrożenia konfliktu na linii frontu. Zamiast tego zgodził się nie strzelać „do obiektów energetycznych” w Ukrainie przez 30 dni. Ten czas właśnie minął. „Moratorium” miało być dowodem, że Moskwa – tak jak to sobie wyobraża Trump – pragnie pokoju. Operacja Putinowi nie wyszła z powodu krwawych i dobrze pokazanych światu rosyjskich ataków na obiekty cywilne w Sumach i Krzywym Rogu.
Teraz ambasador Rosji przy ONZ Niebienzja ogłosił, że czwartkowe konsultacje były „najdziwniejszymi w jego karierze”, bo „państwa zachodnie nie wyraziły gotowości wywierania presji na Kijów, aby zastosował się do moratorium na ataki na infrastrukturę energetyczną”. Oznacza to, że pomysł, iż Zachód wywrze na Ukrainę naciski zgodne z wolą Kremla, nie powiódł się.
A skoro tak, to według Niebienzji „mówienie o zawieszeniu broni Ukrainie »na tym etapie« jest nierealne. I taka była odpowiedź Moskwy na publiczne rozważania Trumpa z 17 kwietnia, że oczekuje odpowiedzi Moskwy w sprawie Ukrainy „nawet w tym tygodniu”. Kropkę nad i postawił rzecznik Putina: „Harmonogram prezydenta Rosji Władimira Putina na ten tydzień nie uwzględnia kontaktów z prezydentem USA Donaldem Trumpem”. „Kontakty są dość trudne, ponieważ temat nie jest prosty".
Jaki jest kontekst?
W niedzielę minie 100 dni prezydentury Trumpa – który obiecywał, że wojnę w Ukrainie zakończy w jeden dzień. Sukcesu nie ma i administracja Trumpa zaczyna sugerować, że w takim razie uzna sprawę za niebyłą i zajmie się innymi światowymi problemami.
Przeczytaj także:
Rosja tymczasem – jak się wydaje – założyła, że uda się jej zmusić głodnego sukcesu Trumpa do tego, by za swój sukces uznał zakończenie wojny w Ukrainie na warunkach rosyjskich. Czyli na oddaniu Ukrainy Rosji. To się nie udało, bowiem Ukraina się nie ugięła, mimo ogromnego nacisku, z poniżającym przyjęciem prezydenta Zełenskiego w Białym Domu.
A Unia Europejska nie wzięła udziału w tej kombinacji.
Tak znaleźliśmy się w miejscu, w którym jesteśmy.
Z czym zostajemy na tym etapie rozmów?
Moskwa zapewnia, że:
rozmowy nie zakończyły się „zupełnym” fiaskiem, bo jednak było tymczasowe moratorium na ataki na obiekty energetyczne, „lecz wciąż pozostaje wiele do omówienia”
nie ma mowy, by Moskwa „zrezygnowała z nowych regionów” – czyli ziem Ukrainy, które częściowo okupuje, a w całości sobie inkorporowała i żąda teraz, by Ukraina je opuściła
winę na niepowodzenie rozmów z USA Putin zwala na Europę, licząc na konflikt europejsko-amerykański („Wiele krajów próbuje zakłócić negocjacje między Rosją a Stanami Zjednoczonymi; Dialog odbywa się w warunkach ataków i dezinformacji” – to słowa wysłannika Putina do Trumpa, Kiryła Dmitrijewa. „Podczas gdy Moskwa i Waszyngton rozmawiają o pokoju, stolice europejskie zamieniły się w wojenne sępy, nalegając na kontynuowanie działań militarnych” – to z kolei inny bliski współpracownik Putina, Pieskow)
Propaganda Kremla po wielomiesięcznej przerwie znowu zaczęła przekonywać świat, że Ukraina nigdy nie istniała, jest państwem fikcyjnym, sztuczną konstrukcją – a Ukraińcy są tak naprawdę Rosjanami. Ponownie zreinterpretowała historię II wojny światowej – w przeciwieństwie do wersji z zeszłego roku, kiedy USA były wrogiem, teraz II wojna świadczy o prawdziwym amerykańsko-rosyjskim braterstwie broni i wspólnej walce z Europą.
Oprócz tego Putin oferuje Trumpowi pośrednictwo w negocjacjach z Iranem. Z tym że USA muszą uznać „uzasadnione interesy Teheranu” (sformułowanie bliźniacze do „uzasadnionych interesów Rosji” w Ukrainie). Z wielką pompą Moskwa ogłosiła też 17 kwietnia, że w rozmowach o Ukrainie pośredniczy Katar (w czwartek na Kremlu u Putina był emir Kataru).
Tworzy więc ze swojego najazdu na Ukrainę tak skomplikowaną opowieść, by odbiorca przekazu, w tym Donald Trump, nie był w stanie zorientować się, o co tu chodzi.
Stan negocjacji według USA wygląda tak:
Amerykanie nadal spodziewają się znaczącego „postępu” i rozejmu w Ukrainie „w ciągu kilku tygodni”, a znaczenie dialogu z Rosją polega ich zdaniem na tym, że się on odbywa „po 3,5-letniej przerwie”.
Administracja Trumpa nadal wierzy w możliwość zakończenia konfliktu, ale nie mówi, na jakich miałoby się to odbyć warunkach. Wiarę w sprawczość Trumpa wyraził po raz kolejny jego wiceprezydent J.D. Vance.
W związku z tym Departament Stanu ogłosił 17 kwietnia, że „nie może twierdzić, że Rosja odrzuciła propozycję prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczącą zawieszenia broni na Ukrainie” (rzeczniczka DS Tammy Bruce 17 kwietnia).
Rubio zagroził, że USA wycofaj a się z rozmów, jeśli nadal nie będzie ich efektów. Jego komentarz zbiegł się w czasie z oznakami pewnego postępu w rozmowach USA z Ukrainą i narastającymi kłopotami administracji — w związku z wojną celną wypowiedzianą przez Trumpa światu.
Nie jest to jednak pierwsza groźba USA wobec Rosji – poprzednie pozostały bez efektu.
Jednak Trump już nie obwinia prezydenta Ukrainy Zełenskiego o „rozpoczęcie wojny z Rosją”. Zrzuca teraz winę na swojego poprzednika, Joe Bidena.
Amerykanie zaczynają opowiadać o gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy, choć na razie bardzo mętnie. Sekretarz stanu USA Marco Rubio 18 kwietnia: „Stany Zjednoczone nie są jeszcze gotowe do publicznej dyskusji na ten temat”.
Podkreślają chęć podpisania z Ukrainą umowy o surowcach, ale też o funduszu odbudowy Ukrainy.
Zaczynają wskazywać, że kluczowa w rozwiązaniu konfliktu w Ukrainie jest Europa. Wysłannicy Trumpa prowadzili w ostatnich dniach rozmowy w Paryżu. Wiadomo o nich tyle, że były „obiecujące”.