Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Kiedy media na Zachodzie podają sobie oświadczenie Białego Domu, że lada chwila dojdzie do spotkania Putina z Wołodymyrem Zełenskim, Moskwa drugi dzień z rzędu odpowiada, że na spotkanie się zgodziła, ale nie teraz. I trzeba je dobrze przygotować.
Drugi dzień z rzędu Moskwa jest bardzo oszczędna w komentarzach na temat wojny w Ukrainie. Przestała ją komentować po poniedziałkowym spotkaniu w Waszyngtonie liderów UE i prezydenta Zełenskiego z Donaldem Trumpem. Głos zabiera praktycznie tylko szef dyplomacji rosyjskiej Siergiej Ławrow.
We wtorek 19 sierpnia powiedział on, że żadne negocjacje z Ukrainą nie są możliwe, dopóki nie zmieni ona swojego prawa o języku rosyjskim, prawach moskiewskiej Cerkwi i prorosyjskich mediach w Ukrainie. Ustawy te mają być zgodne z interesem Rosji. Dodał też, że rzeczywiście – tak jak mówił Trump – Putin jest gotów do rozmowy o gwarancjach dla Ukrainy. Jednak zdaniem Ławrowa chodzic tu ma o gwarancje dla Rosji, że Ukraina jej nie będzie zagrażać.
W środę Ławrow doprecyzował to stanowisko:
„Rosja nie może się zgodzić na rozwiązanie problemów bezpieczeństwa zbiorowego bez jej udziału. To się nie uda. Niejednokrotnie już wyjaśnialiśmy, że Rosja nie wyolbrzymia swoich interesów, ale będziemy bronić naszych uzasadnionych interesów stanowczo i surowo”. Oznacza to, że wśród gwarantów bezpieczeństwa dla Ukrainy przed najazdem Rosji ma być... Rosja. A także Chiny. A poza tym USA, Wielka Brytania i Francja – czyli wszyscy członkowie stali Rady Bezpieczeństwa NZ.
Ławrow krytykuje stanowisko Europy: „Jak dotąd zaobserwowaliśmy jedynie dość agresywną eskalację sytuacji, dość niezdarne i nieetyczne próby zmiany stanowiska amerykańskiej administracji Trumpa i osobiście prezydenta USA”. Podkreśla, że USA Donalda Trumpa już zrozumiały, że wojny w Ukrainie nie zakończy się bez „usunięcia pierwotnych przyczyn konfliktu”. W ten sposób Moskwa mówi o istnieniu Ukrainy niezależnej od Moskwy, o prozachodnich aspiracjach. To w ten sposób Ukraina miała ściągnąć na siebie uzasadniona napaść Rosji. Ławrow podkreśla, że Amerykanie dali się już przekonać, iż nie można mówić o niesprowokowanej rosyjskiej agresji.
Ławrow podkreśla, że nie ma w tej chwili mowy o zawieszeniu broni. Trump przyjął to już do wiadomości w czasie spotkania z Putinem na Alasce. Zgodził się, że trzeba się zająć rokowaniami pokojowymi. One zaś – wedle Moskwy – mają dotyczyć już tego, w jaki sposób Ukraina ma nie zagrażać Rosji.
Te negocjacje na pewno potrwają – podkreśla Ławrow. Wojna w tym czasie będzie trwać.
Do samego spotkania Putin-Zełenski jest jeszcze daleko. Ławrow nie wypowiada nawet nazwiska ukraińskiego prezydenta. I on i doradca Putina Uszakow mówią tylko o „podniesieniu poziomu rozmów” i o „rozmowach na wysokim szczeblu”. Dotychczasowe rozmowy ukraińsko-rosyjskie w Stambule prowadzili doradcy Putina i prezydenta Ukrainy. „Moskwa jest gotowa do pracy w dowolnym formacie, ale spotkania na wysokim szczeblu muszą być przygotowywane z najwyższą starannością. Rosja oczekuje, że USA wyjaśnią Kijowowi, jak ważne jest tworzenie grup roboczych; byłby to ważny krok w kierunku podniesienia poziomu negocjacji”. Ławrow uważa bowiem, że trzeba nadal prowadzić negocjacje w Stambule. I oprócz „aspektów wojskowych i humanitarnych” (wymiany jeńców, przekazywania sobie zwłok poległych i uwalnianiu cywili) można tam założyć grupę roboczą „ds. rangi delegacji”.
Drugi dzień z rzędu zachodnie media powtarzają za Białym Domem, że spotkanie prezydenta Zełenskiego z Putinem jest kwestią kilku dni. Możliwe jest też spotkanie trójstronne Trump-Putin-Zełenski. Rzeczniczka Białego Domu jest przekonana, że do takich spotkań dojdzie, bo Putin wyraził na to zgodę w rozmowie z Trumpem.
Moskwa temu nie zaprzecza. Ale podkreśla, że Putin zgodził się generalnie, gdyż nigdy nie odmawiał rozmów. Jednak muszą być one „uczciwe”. "Prezydent Putin powiedział już nie raz, że jesteśmy gotowi pracować w dowolnym formacie, mając świadomość, że praca będzie uczciwa i nie będzie ograniczać się do prób – jak to robią przede wszystkim przywódcy czołowych państw europejskich – stworzenia warunków do ponownego wciągnięcia Stanów Zjednoczonych w agresywną kampanię wojenną mającą na celu zachowanie i wzmocnienie Ukrainy jako narzędzia powstrzymywania Rosji” – powiedział np. dziś Ławrow.
Zachodnie media zastanawiają się, gdzie spotkanie Putina z prezydentem Zełenskim miałoby się odbyć. Podają różne propozycje. Propaganda Kremla kwituje to depeszami, że ambasady rosyjskie w tych miejscach nic o tym nie słyszały.
Prezydent Trump udzielił dziś wywiadu dziennikarzowi Markowi Levinowi. Opowiadał tam, że Krym jest piękną ziemią wielkości Teksasu, która graniczy z oceanem. Dziennikarz prostował, że nie z oceanem, a z Morzem Czarnym i jest prawie 26 razy mniejszy od Teksasu.
Przeczytaj także: