Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Od rana 6 maja Rosjanie atakowali Ukrainę, choć tego dnia miał się zacząć rozejm zaproponowany przez Kijów. Rosji zależy tylko na tym, by Ukraińcy nie zepsuli Putinowi defilady 9 maja w Moskwie. Ogłosiła więc rozejm tylko na 8 i 9 maja
Ukraina ogłosiła rozejm od 6 maja. W ten sposób odpowiedziała na ultimatum Kremla: rozejm 8 i 9 maja albo zniszczenie w ataku rakietowym centrum Kijowa.
Rosja na propozycję Kijowa nie odpowiedziała. Za to 5 i 6 maja trwał nasilony rosyjski atak na Ukrainę. W nocy i rano 6 maja rosyjskie siły wystrzeliły w stronę Ukrainy dwie rakiety balistyczne Iskander-M, jedną kierowaną rakietę powietrzną i 108 dronów. Atakowanych jest wiele regionów Ukrainy, w tym Zaporoże, Charków i Dnipro.
Wczoraj wiadomo było o 27 ofiarach śmiertelnych rosyjskiego ostrzału i o 120 rannych. Ten bilans niestety rośnie. W rejonie Sum dron zabił kobietę.
Rosjanie potwierdzają, że nie uznali rozejmu, bo informują, że Ukraina „też” go nie przestrzega. Atakowana ma być Charkowszczyzna pod rosyjską okupacją i okupowany Donbas, gdzie ma dochodzić do „licznych prowokacji”. Ale w komunikatach nie ma szczegółów, których zazwyczaj propaganda nie skąpi, a z potoku oficjalnych rosyjskich depesz zniknęły te o alarmach dronowych nad Rosją i ostrzałach konkretnych przygranicznych miejscowości.
Symbolem „wiarołomstwa” Kijowa ma być fotoreporter agencji TASS, który został zaatakowany przez drona, gdy próbował podjechać do linii frontu, by porobić zdjęcia. Nic mu się nie stało i nie wiadomo, kiedy doszło do ataku.
AKTUALIZACJA: Z ataku na Ukrainę wieczorne telewizyjne rosyjskie „Wiesti” zrobiły materiał otwierający. Ukraina odrzucenie oferty rozejmu skomentowała zapowiedzią, że odpowie stosownie.
Przeczytaj także:
Potencjał obrony Ukrainy rośnie, rozwija ona bowiem nowe rodzaje broni. W oficjalnych komunikatach rosyjskich MON pojawiły się doniesienia o niszczeniu „naziemnych systemów robotycznych”, co ma „zakłócać logistykę” ukraińskiej armii na froncie.
Cała europejska Rosja jest obecnie w zasięgu ukraińskich dronów i rakiet dalekiego zasięgu. W tym tygodniu średnia oficjalnych zestrzeleń nad Rosją przekroczyła 600 sztuk na dobę. Część dronów trafia w cel, niszcząc rosyjską infrastrukturę naftową i zakłady zbrojeniowe lub produkujące kluczowe części do pocisków. Trafiają w miejscowości, do których nigdy wcześniej nie dotarła wojna.
Od 2 maja, kiedy po miesiącu przerwy Ukraińcy wznowili dronowe ataki na Moskwę, obrona powietrzna zestrzeliła ich nad miastem kilkadziesiąt. Jeden dron uderzył w apartamentowiec kilka kilometrów od Kremla. Ofiar nie było. Apartamentowiec zamieszkany jest jednak przez członków putinowskiego aparatu władzy, więc atak ma znaczenie symboliczne.
Alarmy dronowe wyłączają moskiewskie lotniska, w mieście wyłączany jest internet, także stacjonarny, w mieście wzmożono kontrole. Putin nie może mieć pewności, czy w tej sytuacji będzie bezpieczny, gdy 9 maja stanie na trybunie na Placu Czerwonym, by odebrać defiladę. Ze względów bezpieczeństwa została ona skrócona i ograniczona do przemarszu piechoty.
Putin próbował załatwić sobie więc rozejm na defiladę w rozmowie z Donaldem Trumpem 29 kwietnia. Amerykański prezydent uznał, że „to świetny pomysł”. Ukraińcy twierdzą jednak, że z nimi nikt się nie kontaktował. A skoro USA i Rosja nie są w stanie wojny, to rozmowy przedstawicieli tych państw o rozejmie niewiele zmienią w sytuacji Ukrainy.
Rosja ze zdumieniem odkryła, że Amerykanie nie są w stanie niczego wymusić na Ukraińcach.
Przeczytaj także:
Wobec tego Rosja zagroziła, że na próbę zakłócenia defilady 9 maja odpowie „zmasowanym atakiem rakietowym na centrum Kijowa”.
Ukraina odpowiedziała na to rozejmem od 6 maja. Bez terminu końcowego.
Rosja nie jest jednak w stanie tego przyjąć, bo prowadzenie wojny i związana z tym ideologia staje się głównym spoiwem pogrążającego się w kryzysie państwa. Kreml stale powtarza, że albo Ukraina przyjmie jej warunki i skapituluje, albo Rosja zdobędzie to, czego chce, siłą. Powtórzyła to rzeczniczka rosyjskiego MSZ 6 maja.
Rozejmu więc nie będzie — najwyżej przez kilka godzin Rosjanie zobaczą, jak dobrze byłoby, gdyby Ukraińcy ich nie ostrzeliwali najróżniejszymi typami dronów i rakiet. Jednak operacja „rozejm” ma także wymiar propagandowy i symboliczny. Wedle rosyjskich, niezdementowanych przez Amerykanów informacji, Donald Trump miał zgodzić się w rozmowie telefonicznej z Putinem, że to Ukraina przeszkadza w zakończeniu wojny. Trump też uwierzył Putinowi, że jego armia ma cały czas przewagę w tej wojnie, a dwudniowy rozejm na defiladę jest „świetnym pomysłem”, a nie rozpaczliwą prośbą o pomoc.
Ukraina zaproponowała zatem rozejm jeszcze lepszy niż „świetny pomysł” Trumpa — trwający od 6 maja bezterminowo, a nie od 8 do 9 maja, na defiladę i dla wygody Putina.
Przeczytaj także:
Na zdjęciu — akcja ratownicza w Sumach 6 maja 2026. Źródło: Państwowa Służba Ratownicza Ukrainy