Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Rosja twierdzi, że Ukraińcy, wycofując się z obwodu kurskiego, wysadzili ważną stację gazową tuż na granicy z Ukrainą. „Albo zrobiły to siły wojskowe, nad którymi Kijów nie panuje”. Ukraina to dementuje: stację podpalili sami Rosjanie.
Stacja „Sudż” przetrwała do tej pory ukraińską operację w obwodzie kurskim. Była ważna dla rosyjskiej infrastruktury gazowej: główna rura gazowa biegnąca z Rosji do Europy rozgałęzia się właśnie tu i tu znajduje się stacja pomiarowa. Tędy gaz trafiał do Słowacji i na Węgry. Rosjanie ogłosili 21 marca, że remont spalonej stacji potrwa dwa i pół roku.
Ukraińcy natychmiast zdementowali informacje, jakoby stali za zniszczeniem stacji. Jest absolutnie możliwe, że zrobili to sami Rosjanie. Bowiem – jak to pokazuje propaganda Kremla – „wyzwalanie” obwodu kurskiego polega na systematycznym ostrzale i niszczeniu wszystkiego po kolei. A poza tym uszkodzenie stacji pasuje teraz Putinowi.
O tym, że stację zniszczyli Rosjanie, mówi strona ukraińska. Niezależnych ocen, co się stało, nie ma.
Ukraińcy wdali się do obwodu kurskiego 6 sierpnia 2024 r. Dopiero 12 marca, nagłym atakiem, Rosjanom udało się zmusić Ukraińców do odwrotu. Armia Putina wykorzystała do tego rurociąg gazowy, którym żołnierze przedostali się na tyły przeciwnika.
Wszystko to działo się w chwili, gdy Amerykanie wstrzymali pomoc wojskową i wywiadowczą dla Ukrainy, Prezydent Trump dementował jednak informacje, że akcja Rosjan odbyła się we współpracy z USA. Z narracji Kremla wynikało, że celem Moskwy było otoczenie sił ukraińskich i zmuszenie w net sposób Ukrainę do znaczących ustępstw. W tym samym czasie trwały negocjacje ukraińsko-amerykańskie w Arabii Saudyjskiej. Ukraińcy zgodzili się na 30-dniowe zawieszenie broni. Moskwa tego do tej pory nie zrobiła. Zaczęła natomiast eskalować żądania wobec Ukrainy. Putin zaczął m.in. grozić, że jeńców spod Kurska gwarantuje życie i humanitarne traktowanie tylko wtedy, gdy Kijów każe się im poddać.
Do otoczenia wojsk ukraińskich jednak pod Kurskiem nie doszło. Ukraińcy wycofali się, co w końcu przyznała sama propaganda Kremla.
Szantaż: życie żołnierzy albo kapitulacja, nie powiódł się.
Skoro Ukraina się nie podaje, dla Moskwy ważne staje się to, by winę na niepowodzenie rozmów o rozejmie zwalić na Ukrainę. Moskwa ogłosiła więc najpierw, że wstrzymuje ostrzał obiektów energetycznych w Ukrainie. Pokazywała nawet, jak siedem wystrzelonych już rosyjskich rakiet zostało zniszczone przez rosyjski system antyrakietowy. Uwierzyła w to nawet ekipa Trumpa. Rozejm „infrastrukturalny” jest jednak fikcją. Ukraina nadal jest ostrzeliwana – tej nocy Rosjanie doprowadzili do wyłączenia elektryczności w Odessie.
Jednocześnie Ukraińcy coraz dotkliwiej dają się we znaki samej Rosji. 19 marca ostatnio ważną instalację roponośną na Kubaniu – ogromny pożar trwa do tej pory.
Rosja nasila więc kampanię, że to Ukraina nie chce pokoju i jest niegodnym zaufania partnerem. W to wpisuje się opowieść o tym, że Ukraińcy (na rozkaz Kijowa, albo – jak podały wieczorne telewizyjne „Wiesti” 21 marca w materiale czołówkowym – ukraińskie oddziały nieuznające rozkazów Kijowa), mieli zniszczyć stację gazową „Sudża”, niwecząc plany na szybkie odtworzenie europejsko-rosyjskiego handlu gazem. A zatem rozmowy o „energetycznym zawieszeniu broni” nie mają sensu.
Ba, propaganda zaczyna oskarżać o zniszczenie stacji Brytyjczyków. Bo to oni zastąpili w rosyjskiej opowieści USA w roli „anglosaskiego zła” czyhającego na niewinną Ruś.
Donald Trump jest tymczasem nadal przekonany, że zaraz będzie miał swój rozejm: „Myślę, że już niedługo osiągniemy całkowite zawieszenie broni [w Ukrainie], a następnie zawrzemy porozumienie. A teraz trwają negocjacje w sprawie porozumienia, w sprawie podziału terytoriów itd., itd. [Te] negocjacje trwają w tej chwili” – powiedział Trump 21 marca. Putin tymczasem – jak ujawniła 21 marca Meduza – dał już znać nieoficjalnie liderom biznesu, aby „nie spodziewali się szybkiego porozumienia pokojowego”. Putin przekazał tę wiadomość podczas zamkniętej części kongresu Rosyjskiego Związku Przemysłowców i Przedsiębiorców (RSPP), spotkania czołowego lobby biznesowego Rosji, odbywającego się tuż przed rozmową telefoniczną Putina z Trumpem.
W niedzielę 23 marca ma się odbyć kolejna tura rozmów amerykańsko-rosyjskich.
Przeczytaj także: