0:00
0:00

0:00

Prawa autorskie: Ilustracja: Iga Kucharska / OKO.pressIlustracja: Iga Kuch...

Krótko i na temat: najnowsze wiadomości z Polski i ze świata

Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny

Google News

30 minut temu

Prawa autorskie: 17.06.2026 Warszawa , Aleje Ujazdowskie , Kancelaria Prezesa Rady Ministrow . Premier Donald Tusk podczas konferencji prasowej dot. spraw biezacych .17.06.2026 Warszawa ...

Tusk: „Wiele wskazuje na to, że to rosyjski pocisk”

„Mamy poważne zdarzenie” – powiedział premier Donald Tusk w odniesieniu do rakiety, która spadła w okolicach miejscowości Tarnawa-Kolonia. Poinformował, że nie ma informacji o ofiarach ani o stratach.

Co się wydarzyło?

Premier Donald Tusk poinformował, że z oględzin miejsca zdarzenia w powiecie biłgorajskim, gdzie koło godziny 3:46 nad ranem w czwartek 30 lipca na pole niedaleko miejscowości Tarnawa Kolonia spadł niezidentyfikowany obiekt, wynika, że był to rosyjski pocisk balistyczny.

„Na razie wszystko to wskazuje, że mamy do czynienia z pociskiem balistycznym Ch-101, rosyjskim” – powiedział premier podczas zebrania specjalnego zespołu powołanego w sprawie wydarzeń na Lubelszczyźnie. Premier podkreślił jednak, że nie można wyprzedzać „efektów szczegółowego badania”.

Tusk określił zdarzenie jako „poważne” i podkreślił, że polskie wojsko i siły sojusznicze były gotowe do zestrzelenia rakiety.

„Pierwsze informacje wskazują jednoznacznie, że odpowiednie służby, przede wszystkim wojsko, nasi piloci, nasze samoloty zadziałały bardzo szybko i sprawnie. Nie było bezpośredniego zagrożenia w związku z tym, że rakieta spadła w terenie niezabudowanym” – podkreślił premier. „Byliśmy gotowi do zestrzelenia tej rakiety w przypadku, gdyby kontynuowała swój lot” – zapewnił.

Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz poinformował, że systemy obrony powietrznej państwa były postawione „w stan najwyższej gotowości” już od późnego wieczora w środę 29 lipca. Blisko polskiej przestrzeni powietrznej obserwowano ponad 20 obiektów, które mogły stanowić zagrożenie.

„Polskie pary dyżurne F-16 już od godziny około 2 w nocy operowały w okolicy granicy polsko-ukraińskiej, czekając na dalsze rozkazy. Do tego uruchomiono samoloty rozpoznawcze, które operowały nad polską przestrzenią powietrzną i samoloty sojusznicze do tankowania w powietrzu, które z Republiki Federalnej Niemiec wystartowały na terytorium Polski. Działały systemy naziemne (...) Dowódca operacyjny był w pełnej gotowości, miał wszystkie uprawnienia do wydania decyzji o zestrzeleniu” – mówił szef MON.

Do zestrzelenia rakiety ostatecznie nie doszło, ponieważ rakieta spadła na teren niezabudowany. Rakieta była prawdopodobnie uzbrojona w pocisk, który wybuchł, o czym świadczy wielkość leja.

Premier Donald Tusk, szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz oraz szef MSWiA Marcin Kierwiński udali się obecnie na miejsce zdarzenia.

Jaki jest kontekst?

W czwartek o godzinie 3:40 nad ranem wojskowe systemy radiolokacyjne wykryły w polskiej przestrzeni powietrznej niezidentyfikowany obiekt lecący w kierunku zachodnim. Do jego przechwycenia wysłano dyżurny myśliwiec F-16, jednak sześć minut później obiekt zniknął z radarów, zanim udało się go jednoznacznie zidentyfikować. Następnie śmigłowiec Mi-24 wskazał prawdopodobne miejsce jego upadku w pobliżu Tarnawy-Kolonii.

Mniej więcej w tym samym czasie lubelska policja otrzymała zgłoszenie o „potężnym huku”, który słychać było pomiędzy miejscowościami Tarnawa Kolonia a Biskupice w powiecie biłgorajskim, 92 kilometry od granicy z Ukrainy i 42 kilometry na południe od Lublina. Po godz. 5.00 policjanci pomiędzy miejscowością Tarnawa Kolonia a Tokary na polu w odległości około 2 km od zabudowań ujawnili lej oraz porozrzucane elementy niezidentyfikowanego obiektu. Teren został zabezpieczony.

O zdarzeniu powiadomiono służby, w tym Żandarmerię Wojskową, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego oraz Prokuraturę Okręgową w Lublinie. Na miejsce skierowano też policyjnych kontrterrorystów. Śledztwo prowadzi Wydział ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Na miejsce zdarzenia udał się też Prokurator Okręgowy z Lublina, który ma koordynować czynności.

Lej ma 10 metrów szerokości i 5 metrów szerokości. Szczątki rakiety są rozrzucone nawet 200 metrów od krateru.

Wątpliwości ekspertów budzi sposób użycia systemu alarmowego w związku ze zdarzeniem. Syreny alarmowe zawyły w Lublinie oraz w kilku miejscowościach dopiero 5 minut po upadku rakiety.

09:15 30-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych UkrainyFot. Państwowa Służb...

Rosja wystrzeliła na Ukrainę ponad 70 rakiet. Są ofiary śmiertelne

W nocy 30 lipca Rosja przeprowadziła zmasowany atak na ukraińskie miasta. Na przedmieściach Krzywego Rogu zginęło sześć osób, w tym troje dzieci, 6-letnia dziewczynka oraz chłopcy w wieku 11 i 17 lat. Są ofiary i ranni też w innych regionach Ukrainy.

Co się wydarzyło?

Siły Powietrzne Ukrainy poinformowały, że do ataku rosyjskie wojsko wykorzystało 358 środków ataku powietrznego, w tym 74 pociski i 284 bezzałogowe statki powietrzne różnych typów.

Głównym kierunkiem ataku były obwody kijowski i lwowski. Zaatakowano również obwody dniepropetrowski, sumski, winnicki, połtawski, mikołajowski i iwano-frankowski.

„Cechą charakterystyczną tego zmasowanego ataku jest jednoczesne użycie różnych rodzajów środków powietrznych z różnych kierunków oraz zastosowanie dużej liczby pocisków balistycznych i rakiet skrzydłowych” – czytamy w komunikacie Dowództwa Sił Powietrznych Ukrainy.

Ukraińskim obrońcom udało się zestrzelić 55 rakiet i 265 dronów różnych typów.

Według ukraińskich Sił Powietrznych odnotowano trafienia trzech pocisków przeciwokrętowych, sześciu pocisków balistycznych i dwóch pocisków manewrujących, a także 17 bojowych bezzałogowych statków powietrznych w 20 lokalizacjach oraz upadki zestrzelonych obiektów (odłamki) w 13 lokalizacjach. Informacje dotyczące ośmiu pocisków są obecnie weryfikowane.

Skutki ataku

Według Państwowej Służby ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy w wyniku rosyjskiego ataku na Kijów zginęła jedna osoba, a dwie zostały ranne. W stolicy Ukrainy wybuchły pożary w dwóch dzielnicach. W dzielnicy Obolońskiej doszło do pożaru pawilonów handlowych na terenie targowiska. W dzielnicy Swiatoszyńskiej wybuchł pożar na terenie spółdzielni garażowej. Podczas akcji gaśniczej znaleziono ciało ofiary śmiertelnej.

W obwodzie kijowskim rannych zostało 5 osób, w tym jedno dziecko. Trzech poszkodowanych trafiło do lokalnego szpitala, a dwóm pozostałym udzielono pomocy na miejscu.

W obwodzie połtawskim w wyniku rosyjskiego ataku wybuchły pożary w magazynach. Zginęła jedna osoba.

W miejscowości Raduszne, na przedmieściach Krzywego Rogu w obwodzie dnipropetrowskim w wyniku bezpośredniego trafienia rakietą balistyczną w prywatny dom zginęło sześć osób, w tym troje dzieci, 6-letnia dziewczynka oraz chłopcy w wieku 11 i 17 lat. Według prezydenta Ukrainy w Radusznem zginęli m.in. rodzice i trójka dzieci.

Jeszcze osiem osób odniosło obrażenia. „84-letnia kobieta została hospitalizowana w stanie krytycznym. 49-letnia kobieta oraz chłopcy w wieku 6 i 15 lat zostali przewiezieni do szpitala w stanie średnio ciężkim. Pozostali będą leczeni ambulatoryjnie” – poinformował Ołeksandr Hanża, szef dniepropietrowskiej administracji wojskowej.

W miejscowości całkowicie zniszczono dwa parterowe prywatne domy mieszkalne, a pięć kolejnych prywatnych domów uległo uszkodzeniom. Wybuchło kilka ognisk pożaru, które strażacy szybko ugasili. Podczas akcji ratownicy uratowali spod gruzów dwoje dzieci. Obecnie trwają działania poszukiwawczo-ratownicze.

„Dysponujemy wstępnymi informacjami o kilku zaginionych osobach – wszystkie niezbędne jednostki dokładają wszelkich starań, aby je odnaleźć. Trwa również identyfikacja znalezionych fragmentów ciał” – poinformował Iwan Wyhiwski, szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych Ukrainy.

Aktualizacja.

Jak podaje lokalny kanał „Pierwszy miejski. Krywyj Riż”, w swoim domu zginęli rodzice wielodzietnej rodziny – 47-letni Artem i 41-letnia Ołena. Wraz z nimi rosyjski atak odebrał życie ich dzieciom oraz półtorarocznemu wnukowi.

„Wśród osób, których ciała już odnaleziono oraz tych, których wciąż szukają, są: Mark, który za miesiąc miałby skończyć 18 lat, Dominika (16 lat), Viorika (14 lat), Zachariasz (13 lat), Azariasz-Ilai (11 lat), Federika (9 lat), Emilia (7 lat) oraz wnuk Artem, który miał zaledwie 1 rok i 6 miesięcy” – piszą dziennikarze. „Jedna rakieta. Jedna rodzina. Jeden dom, który stał się zbiorową mogiłą dla najdroższych osób.

To nie był atak na cel wojskowy. To był cyniczny atak na pokojową ukraińską rodzinę. Na dzieci, które miały żyć, marzyć, dorastać. Na rodziców, którzy budowali swój dom, wychowywali dzieci i wierzyli w przyszłość”.

31 lipca w Krywym Rogu ogłoszono dniem żałoby.

We Lwowie odnotowano kilka trafień, uszkodzono dwa wieżowce przy ulicach Patona i Wyhowskiego, gdzie doszło do pożaru oraz budynki niemieszkalne. W miejscach uderzeń wybuchły pożary.

„Pod gruzami budynku przy ulicy Patona nadal znajdują się ludzie. Trwa akcja ratunkowa. Mieszkańcy pomagają ratownikom w usuwaniu gruzów” – zaznaczył burmistrz miasta Andrij Sadowy.

W mieście wskutek ataku 34 osoby odniosło obrażenia, w tym troje dzieci. Według wcześniejszych danych 15 rannych, w tym dziecko trafiło do szpitala. Ratownikom udało się uratować siedem osób.

Według Sadowego tylko na Lwów w nocy leciało 22 rakiety. Większość z nich udało się zestrzelić, ale były też bezpośrednie trafienia. We Lwowie oprócz wspomnianych trafień w sumie uszkodzonych zostało ponad 20 budynków mieszkalnych, a także szkoła i dwa przedszkola.

Jaki jest kontekst?

Ukraina mierzy się z brakiem rakiet do zestrzeliwania pocisków balistycznych. Jak poinformował niedawno prezydent Ukrainy, Rosja wykorzystuje od 30 do 40 pocisków balistycznych podczas każdego zmasowanego ataku na Ukrainę. A co miesiąc przeprowadza od trzech do pięciu takich ataków.

„W sytuacji, gdy krytycznie brakuje rakiet do systemów obrony przeciwlotniczej od naszych partnerów, nasi żołnierze dokonują po prostu niesamowitych rzeczy, wykazując się bardzo wysokim poziomem profesjonalizmu. To niezwykła fachowość, która ratuje życie, gdy dostawy rakiet do systemów obrony przeciwlotniczej nie docierają lub są opóźnione” – napisał po dzisiejszym ataku Wołodymyr Zełenski.

„Ten rosyjski terror po raz kolejny dowodzi: ochrona przed rosyjskim zagrożeniem rakietowym jest najważniejszym zadaniem dla ratowania życia naszych obywateli. I jest to zadanie, które nie może być wyłącznie ukraińskie, wyłącznie jednego kraju. Wszyscy partnerzy wiedzą, jak i czym mogą pomóc. Brak pomocy w odpowiednim czasie, opóźnienia w dostawach rakiet antybalistycznych – skutkuje właśnie takimi zniszczeniami, właśnie takimi ofiariami, z którymi niestety mamy dziś do czynienia”.

Przeczytaj także:

Zmasowanymi atakami i zabijaniem cywili Rosja odpowiada na ukraińskie ataki, które są co raz bardziej dotkliwe dla Kremla. W nocy 30 lipca ukraińskie drony uderzyły w centra logistyczne rosyjskiej platformy handlowej Wildberries w pobliżu Penzy oraz miasta Sarapuł w Udmurcji. Jak pisaliśmy, od 18 lipca Siły Obronne Ukrainy przeprowadziły ataki na szereg magazynów tej rosyjskiej platformy handlowej Wildberries, w szczególności w regionach moskiewskim i tambowskim, w obwodach krasnodarskim i stawropolskim, w Sankt Petersburgu i obwodzie leningradzkim, a także w Jekaterynburgu. Wczoraj, 29 lipca rano ukraińskie drony uderzyły w centrum logistyczne Wildberries w Riazaniu.

Oprócz tego codziennie są ukraińskie ataki na rosyjskie rafinerie, drogi dostaw oraz obiekty wojenne. Ukraina chce poprzez asymetryczne działania osłabić potencjał militarno-gospodarczy Rosji i przymusić ją do zakończenia wojny.

Przeczytaj także:

05:58 30-07-2026

Prawa autorskie: 22.05.2026 Lask , Baza lotnictwa wojskowego , samolot F-16 . Fot. Marcin Stepien / Agencja Wyborcza.pl22.05.2026 Lask , Ba...

Niezidentyfikowany obiekt na polskim niebie po ataku Rosji w Ukrainie

Po zmasowanym ataku na Ukrainę w nocy z 29 na 30 lipca w polskich miastach zawyły syreny alarmowe. W polskiej przestrzeni powietrznej znalazł się niezidentyfikowany obiekt, który spadł w okolicy miejscowości Tarnawa-Kolonia w powiecie biłgorajskim, pozostawiając 10-metrowy krater

Co się wydarzyło?

Na polu pomiędzy miejscowościami Tarnawa-Kolonia i Tokary w powiecie biłgorajskim na Lubelszczyźnie znaleziono krater o średnicy około 10 metrów oraz rozrzucone elementy niezidentyfikowanego obiektu, który wcześniej wykryto w polskiej przestrzeni powietrznej. Do zdarzenia doszło podczas nocnego, zmasowanego rosyjskiego ataku na Ukrainę.

Według Dowództwa Operacyjnego Rodzajów Sił Zbrojnych o godz. 3.40 wojskowe systemy radiolokacyjne wykryły w polskiej przestrzeni powietrznej niezidentyfikowany obiekt lecący w kierunku zachodnim. Do jego przechwycenia wysłano dyżurny myśliwiec F-16, jednak sześć minut później obiekt zniknął z radarów, zanim udało się go jednoznacznie zidentyfikować. Następnie śmigłowiec Mi-24 wskazał prawdopodobne miejsce jego upadku w pobliżu Tarnawy-Kolonii.

Dowództwo podało również, że kilka minut wcześniej jeden z rosyjskich środków napadu powietrznego zbliżył się do polskiej granicy na około pięć kilometrów, po czym zawrócił nad Ukrainę. Wcześniej siły sojusznicze obserwowały aktywność co najmniej kilkunastu pocisków operujących nad zachodnią Ukrainą, które ze względu na kierunek lotu mogły stanowić potencjalne zagrożenie dla polskiej przestrzeni powietrznej.

W podobnym czasie zgłoszenie o tym, że w powiecie biłgorajskim pomiędzy miejscowościami Tarnawa Kolonia a Biskupice słychać było „potężny huk” otrzymała lubelska policja. Po godz. 5.00 policjanci pomiędzy miejscowością Tarnawa Kolonia a Tokary na polu w odległości około 2 km od zabudowań ujawnili lej oraz porozrzucane elementy niezidentyfikowanego obiektu. Teren został zabezpieczony.

O zdarzeniu powiadomiono służby, w tym Żandarmerię Wojskową, Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Służbę Kontrwywiadu Wojskowego oraz Prokuraturę Okręgową w Lublinie. Na miejsce skierowano też policyjnych kontrterrorystów.

Policja poinformowała, że nikt nie odniósł obrażeń oraz że na tym etapie nie ma zagrożenia dla życia ani mienia mieszkańców. Miejsce zostało sprawdzone przez służby pod kątem zagrożeń pirotechnicznych i radiacyjnych, teren uznano za bezpieczny i przystąpiono do oględzin.

Śledztwo prowadzi Wydział ds. Wojskowych Prokuratury Okręgowej w Lublinie. Na miejsce zdarzenia udał się też Prokurator Okręgowy z Lublina, który ma koordynować czynności śledcze. Służby ustalają obecnie, jaki obiekt spadł na pole między Tarnawą-Kolonią a Tokarami.

Jaki jest kontekst?

Do incydentu doszło podczas kolejnego zmasowanego rosyjskiego ataku na Ukrainę. W związku z aktywnością rosyjskiego lotnictwa dalekiego zasięgu Dowództwo Operacyjne RSZ podwyższyło gotowość polskiej i sojuszniczej obrony powietrznej oraz poderwało dyżurne myśliwce. W Lublinie i kilku innych miejscowościach uruchomiono syreny alarmowe, które po ustaniu zagrożenia zostały wyłączone.

Dowództwo Sił Powietrznych Ukrainy podaje, że Rosja użyła podczas nocnego ataku 74 rakiet i 284 bezzałogowych statków powietrznych różnych typów. Ukraińska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła lub unieszkodliwiła 320 celów – 55 rakiet i 265 dronów

Najtragiczniejsze są skutki ataku w obwodzie dniepietrowskim.

„W Krzywym Rogu wróg przeprowadził atak rakietowy na gminę nowopilską. Zniszczone zostały domy prywatne. Zginęło sześć osób, w tym troje dzieci – 6-letnia dziewczynka oraz chłopcy w wieku 11 i 17 lat” – poinformował szef administracji obwodu Oleksandr Hanża.

Rosjanie zaatakowali też m.in. Lwów. W wyniku ataku rakietowego zostało rannych 31 osób, w tym ratownik. Wśród poszkodowanych jest troje dzieci.

Przeczytaj także:

16:35 29-07-2026

Prawa autorskie: Fot. Jakub Orzechowski / Agencja wyborcza.plFot. Jakub Orzechows...

Tusk spotkał się z Zełenskim w Lublinie

W środę, 29 lipca po południu, premier Tusk spotkał się z prezydentem Zełenskim. Rozmawiali o wynikach wizyty prezydenta Ukrainy w Waszyngtonie, ale także o bezpieczeństwie Ukraińców w Polsce.

Co się wydarzyło?

W środę przed godz. 17 premier Tusk przed Lubelskim Urzędzie Wojewódzkim przywitał Wołodymyra Zełenskiego. Jak informowała wcześniej Kancelaria Premiera, tematem rozmów miały być wyniki wizyty prezydenta Zełenskiego w Stanach Zjednoczonych oraz spotkania z prezydentem Donaldem Trumpem. Rozmowy toczyły się za zamkniętymi drzwiami.

Donald Tusk poinformował po spotkaniu, że z prezydentem Zełenskim rozmawiali m.in. o przebiegu rozmów w Waszyngtonie.

„Omówiliśmy także kwestie polskich inwestycji w Ukrainie, współpracy antybalistycznej i wsparcia Ukrainy w jej walce z rosyjskim agresorem” – napisał premier.

Po godz. 19 prezydent Zełenski w mediach społecznościowych napisał, że z Donaldem Tuskiem omówili „wiele kwestii dwustronnych, w tym dialog historyczny między naszymi państwami”.

„Rozmawialiśmy również o współpracy w dziedzinie obronności oraz o kwestiach priorytetowych dla ochrony naszych miast i gmin przed brutalnymi atakami rosyjskimi. Obrona przeciwrakietowa to kluczowy priorytet. Bezpieczeństwo i ochrona Ukrainy to również bezpieczeństwo i ochrona Polski. Nasza współpraca wzmacnia zarówno nasz region, jak i całą Europę”– podkreślił prezydent Zełenski.

Dodał, że omówił z premierem też „wyzwania związane z bezpieczeństwem” obywateli Ukrainy. W ciągu ostatnich tygodni na polskich ulicach coraz częściej dochodzi do aktów agresji i przemocy fizycznej wobec Ukraińców i Ukrainek.

„Ważne jest, aby Ukraińcy, którzy z powodu wojny opuścili swoje domy i znaleźli schronienie w Polsce, czuli się bezpiecznie”– zaznaczył Zełenski.

Jaki jest kontekst?

Ukraiński prezydent wraca z Waszyngtonu, który odwiedzał w związku z pogrzebem senatora Lindseya Grahama, wspieranego Ukrainę w wojnie z Rosją. Graham ponad dwa lata przed śmiercią pracował nad nową ustawą, która przewiduje wprowadzenie ostrych sankcji wobec Rosji oraz Iranu. 28 lipca w amerykańskim Senacie odbyło się pierwsze głosowanie proceduralne w sprawie tej ustawy. Projekt poparło 86 senatorów.

Jak podaje Suspilne, projekt ustawy „Lindsey O. Graham Sanctioning Russia and Iran Act of 2026” rozszerza sankcje na rosyjskich wysokich urzędników, oligarchów i członków ich rodzin, banki, instytucje finansowe, osoby zagraniczne i przedsiębiorstwa wspierające rosyjską agresję przeciwko Ukrainie, a także statki tzw. „floty cieni”.

Dokument ten przyznaje również prezydentowi Stanów Zjednoczonych prawo do nakładania ukierunkowanych ceł importowych na państwa, które kupują znaczne ilości rosyjskiej ropy i gazu lub pomagają w obchodzeniu sankcji energetycznych.

Osobno projekt ustawy przewiduje przedłużenie uprawnień sankcyjnych Stanów Zjednoczonych mających na celu ograniczenie finansowania irańskiego sektora energetycznego i obronnego.

Wczoraj, 28 lipca, Zełenski spotkał się też z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Według Zełenskiego podczas spotkania w Białym Domu omawiano kwestie licencji na produkcję pocisków przechwytujących do systemów Patriot, a także inne inicjatywy mogące wzmocnić potencjał obronny Ukrainy. Spotkanie Zełenskiego i Trumpa trwało około godziny. Później sam Trump oświadczył, że rozmowy z prezydentem Ukrainy przebiegły „bardzo dobrze”.

W wywiadzie dla Axios, Zełenski powiedział, że Trump zgodził się przyspieszyć wydawanie licencji na produkcję systemu Patriot. Mimo to, nawet jeśli Ukraina otrzyma licencje, produkcja dużej liczby rakiet przechwytujących zajmie od jednego do pięciu lat.

Zełenski powiedział, że takie terminy są nie do przyjęcia i zaznaczył, że zamierza pozyskać 300 takich rakiet przed kolejną wojenną zima, która według ukraińskich władz ma być jeszcze trudniejsza niż poprzednie właśnie przez braki rakiet do systemów Patriot, które są niezbędne do zestrzeliwania rosyjskich rakiet balistycznych. Trump – wedle Zełenskiego – obiecał, że spróbuje pomóc, ale dał również jasno do zrozumienia, że jest to trudne ze względu na zapotrzebowanie na pociski przechwytujące w wojnie z Iranem.

Według ukraińskiego prezydenta Rosja wykorzystuje od 30 do 40 pocisków balistycznych podczas każdego zmasowanego ataku na Ukrainę. A co miesiąc przeprowadza od trzech do pięciu takich ataków.

Zełenski podkreślił, że aby uzyskać pociski przechwytujące do systemu Patriot, Ukraina jest gotowa podzielić się wszelkimi technologiami wojskowymi lub wiedzą specjalistyczną, których potrzebują Stany Zjednoczone.

Jak pisaliśmy, Trump w związku z udanymi ukraińskimi atakami w głąb Rosji zmienił swój stosunek do Ukrainy i Zełenskiego. Odnotował to też sam Zełenski.

„Nasze stosunki stały się znacznie lepsze i bardziej konstruktywne. Nie są już tak emocjonalne jak wcześniej. Uważam, że to dobrze, że uległy poprawie” – powiedział w wywiadzie dla Axios prezydent Ukrainy.

W Stanach Zjednoczonych Zełenski też spotkał się z zespołem firmy zbrojeniowej Lockheed Martin, która produkuje m.in. systemy ATACMS, HIMARS, samoloty F-16 oraz pociski do systemów Patriot.

„Omówiliśmy dalszy rozwój naszej współpracy – wspólną produkcję i wymianę technologii. Ukraina ma czym się podzielić z tymi, którzy pomagają nam chronić życie. Rozmawialiśmy o naszych wspólnych możliwościach dotyczących systemów Patriot i innych rozwiązań. Nasze zespoły już pracują nad konkretnymi rozwiązaniami, aby jak najszybciej przejść do wspólnej produkcji i zwiększyć nasze możliwości w zakresie ochrony życia” – napisał Zełenski w mediach społecznościowych.

Polska jest zainteresowana w tym, żeby produkcja pocisków do systemów Patriot odbywała się w Polsce. Mówiła o tym w ubiegły piątek m.in. wiceministra obrony narodowej Magdalena Sobkowiak-Czarnecka po wizycie w USA. Według wiceministry Polska zaproponowała współpracę w trójkącie, czyli Stany Zjednoczone, Ukraina, ale też Polska, ponieważ „chodzi o zabezpieczenie tej produkcji, żeby odbywała się po prostu w miejscu bezpiecznym”.

16:22 29-07-2026

Prawa autorskie: Photo by Pierre-Philippe MARCOU / AFPPhoto by Pierre-Phil...

Europejskie lato z pożarami. Zagrożone kolejne kraje

Trwa walka z gigantycznymi pożarami we Francji i Hiszpanii. Tymczasem ofiarą ognia padły tereny w Portugalii, a unijne służby ostrzegają przed ekstremalnymi warunkami także w Grecji, Włoszech, Czechach, na Słowacji i Węgrzech.

Co się wydarzyło?

Zagrożenie pożarowe rozszerza się na kolejne obszary Europy.

„Nad Węgry, Słowację i Czechy, a także Francję i Półwysep Iberyjski nadciągają ekstremalne warunki. Sytuacja ma się tam pogorszyć, w tym w Portugalii już od dziś” – powiedziała we wtorek 28 lipca unijna komisarz ds. zarządzania kryzysowego Hadja Lahbib.

Z kolei szefowa unijnego Centrum Koordynacji Reagowania Kryzysowego, Maria Zuber, ostrzegła, że zagrożenie przesuwa się w stronę Grecji, a na początku sierpnia wzrośnie również we Włoszech. W ostatnich dniach setki osób ewakuowano tam drogą morską z plaż w Apulii.

Według prognoz temperatura w Budapeszcie może sięgać 35°C-37°C do 5 sierpnia, podobnie w Bratysławie i wschodnich Czechach, a także w Madrycie. We francuskim Bordeaux w prowincji Żyronda, gdzie od ponad tygodnia trwa walka z gigantycznymi pożarami tamtejszych lasów sosnowych – prognozy przewidują 40°C, na szczęście tylko przez jeden dzień. Prognozy dla przeważającego obszaru Włoch wskazują, że temperatura ok. 35°C utrzyma się do końca pierwszego tygodnia sierpnia.

Wysokie temperatury, brak opadów, wiatr i nieostrożność ludzka przyczyniają się do bardzo dużego ryzyka pożarów. W Portugalii od wtorku z ogniem walczy ponad tysiąc strażaków i pracowników innych służb, wspieranych z powietrza – podaje AFP. W znacznej części kraju obowiązuje maksymalny lub bardzo wysoki poziom zagrożenia pożarowego.

W Grecji dwóch strażaków zginęło w pożarze, który wybuchł w środę na Krecie, gdzie w rejonie Retimno ponad 150 strażaków walczy z ogniem, podaje agencja AP. Na wyspie Paros (należącej do Cyklad) zarządzono ewakuację dziesięciu miejscowości, a z żywiołem walczy 90 strażaków wspieranych z powietrza.

Jaki jest kontekst?

Największe pożary nadal trwają we Francji i Hiszpanii. Ogółewm do 22 lipca pożary objęły ponad 254 tys. hektarów powierzchni UE – wynika z najnowszych dostępnych danych unijnego systemu Europejskiego systemu informacji o pożarach lasów (EFFIS).

Europa jest najszybciej ocieplającym się kontynentem na świecie – według danych unijnej agencji klimatycznej Copernicus temperatura rośnie tu dwukrotnie szybciej niż wynosi średnia globalna. Czerwiec 2026 roku okazał się najcieplejszym czerwcem w historii pomiarów w Europie Zachodniej i drugim najcieplejszym czerwcem na świecie. Naukowcy ostrzegają – i obawiają się – że na skutek fenomenu pogodowego El Niño, który cyklicznie ociepla ogromne obszary Pacyfiku, rok 2027 okaże się nowym najcieplejszym rokiem w historii pomiarów, wyprzedzając rok 2024.

W Polsce jak do tej pory jest spokojnie. Według ekspertów mamy sprawny system ochrony przeciwpożarowej lasów, a – mimo czerwcowej fali rekordowych upałów – długotrwałe ekstremalnie wysokie temperatury zdarzają się w naszym kraju stosunkowo rzadziej niż na południu i południowym zachodzie Europy. Ryzyko pożarowe zwiększają jednak wieloletnia susza i dominacja łatwopalnych drzewostanów sosnowych.