Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Rosyjski bezzałogowiec uderzył w lokomotywę pociągu relacji Kijów-Warszawa. W momencie ataku pociąg znajdował się 2 km od polskiej granicy.
„Dzisiaj w obwodzie wołyńskim, w odległości 2 km od granicy z Polską, wróg uderzył w lokomotywę pociągu pasażerskiego” – poinformował ukraiński przewoźnik Ukrzaliznycia na Telegramie. Kolejowy zespół monitorujący ataki dronów z wyprzedzeniem ostrzegł załogę pociągu, dzięki czemu nikt nie ucierpiał w tym ataku. Pociąg jedzie z Kijowa do Warszawy, podróżuje nim 206 osó. Jak informuje PKP Intercity, nie ma wśród nich obywateli Polski. ”Pociąg został przyjęty od kolei ukraińskich z opóźnieniem ok. 370 minut i znajduje się na przejściu granicznym w Dorohusku" – czytamy w komunikacie PKP, opublikowanym w południe.
Ukraiński przewoźnik podał w komunikacie: „Stale monitorujemy zagrożenia z powietrza, zapewniamy ruch pociągów i podejmujemy maksymalne środki bezpieczeństwa dla pasażerów i pracowników kolei”.
„Wydarzenia te traktujemy z najwyższą powagą. Sytuacja jest na bieżąco monitorowana. Rosja to wróg wolnego świata” – napisał na X szef MSWiA Marcin Kierwiński.
Nagranie z ataku na pociąg można zobaczyć m.in. w mediach społecznościowych portalu Nexta:
„Minister spraw zagranicznych Ukrainy Andrij Sybiha nazwał to zdarzenie »terrorem Putina« i powiedział, że rosyjskie zagrożenie dosłownie puka do drzwi UE i NATO. Sybiha wezwał partnerów do zwiększenia presji na Rosję, nałożenia pełnego embarga handlowego, zakazu wjazdu Rosjan i zaostrzenia sankcji” – pisze Nexta.
„To była niespokojna noc na polskiej wschodniej granicy” – powiedział w TVN24 rzecznik wojewody lubelskiego Marcin Bubicz. Na Lubelszczyźnie nad ranem uruchomiono syreny alarmowe i rozesłano alerty RCB o zagrożeniu atakiem z powietrza. Mieszkańcy woj. lubelskiego i podkarpackiego dostali sms-y z informacją o poderwaniu polskich myśliwców.
„Nad ranem nasze systemy odnotowały atak kilkunastu odrzutowych dronów Geran-5 w zachodniej Ukrainie” – napisał Władysław Kosiniak-Kamysz, szef MON w niedzielę na portalu X. Jeden z tych dronów uderzył 1 km od granicy z Polską, a drugi – 5 km. „Polskiej strefy powietrznej pilnowały samoloty F16, śmigłowce i samolot rozpoznania powietrznego SAAB. Nie doszło do naruszenia naszej granicy” – poinformował szef MON.
W rozmowie z Polską Agencją Prasową rzecznik DORSZ, ppłk Jacek Goryszewski wskazał, że część rosyjskich bezzałogowców w niedzielę nad ranem „operowała, a nawet część trafiała, w cele lokalizowane bardzo blisko granicy". Podkreślił, że zagrożenie było wówczas „realne i bliskie”.
Mieszkańcy powiatów, w których dziś wydano alert w sprawie zagrożenia atakiem z powietrza, informowali o hukach lub wybuchach, które było słychać nad ranem.
DORSZ zakłada, że hałas wynikał z przekroczenia bariery dźwięku przez poderwane myśliwce.
Ukraińskie Siły Powietrzne przekazały, że tej nocy rosyjskie siły użyły ponad 450 dronów oraz czterech dronów-rakiet Banderol. Wśród atakowanych regionów znalazły się obwody w zachodniej części kraju.
Przeczytaj także: