Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Rosyjski MON ogłosił, że drony z Ukrainy, które dewastują Rosję, są tak naprawdę z europejskich komponentów. Podał listę fabryk, gdzie te komponenty powstają, w tym dwie polskie fabryki. Postraszył „konsekwencjami”. „NATO ich nie obroni , bo NATO już nie ma”
„Według dostępnych informacji, 26 marca 2026 r. dowództwo kilku krajów europejskich, w obliczu rosnących strat i pogłębiającego się niedoboru kadr w Siłach Zbrojnych Ukrainy, podjęło decyzję o zwiększeniu produkcji i dostaw bezzałogowych statków powietrznych na Ukrainę w celu przeprowadzenia ataków na terytorium Rosji” – poinformował 15 kwietnia rosyjski MON
„Postrzegamy tę decyzję jako celowy krok prowadzący do gwałtownej eskalacji sytuacji militarno-politycznej na całym kontynencie europejskim i stopniowego przekształcania się tych krajów w strategiczne zaplecze Ukrainy”.
„Społeczeństwo europejskie powinno nie tylko jasno zrozumieć prawdziwe przyczyny zagrożeń dla swojego bezpieczeństwa, ale także poznać adresy i lokalizacje „ukraińskich” i „wspólnych” przedsiębiorstw produkujących bezzałogowe statki powietrzne i ich podzespoły dla Ukrainy na terenie swoich krajów” – stwierdził MON, podając listę krajów i adresów oddziałów ukraińskich firm w Europie oraz zagranicznych przedsiębiorstw produkujących podzespoły do bezzałogowych statków powietrznych.
„Komponenty do ukraińskich dronów są produkowane przez firmy z Niemiec, Turcji, Izraela, Hiszpanii, Włoch i Czech. W Hiszpanii komponenty bezzałogowych statków powietrznych, którymi Kijów atakuje Rosję, w tym odbiorniki sygnałów radionawigacyjnych, są produkowane w Madrycie. We Włoszech produkcja odbywa się w czterech zakładach, w tym jednym w Wenecji. W Niemczech silniki tłokowe produkowane są w Hanau. W Czechach produkcja odbywa się w Pradze, w Izraelu w Hajfie i Or Yehuda oraz w Turcji w Ankarze i w mieście Yalova. Oprócz silników i odbiorników, w wielu zakładach produkowane są również moduły łączności komórkowej oraz włókna węglowe do płatowców”.
Natomiast „oddziały ukraińskich firm produkujących drony do ataków na Rosję znajdują się w miastach ośmiu krajów europejskich. Mowa tu o firmach Fire Point i Horizon Tech w Wielkiej Brytanii (Londyn, Mildenhall i Leicester), Da Vinci Avia i Airlogics w Niemczech (Monachium), Cort w Danii (Stevring) i na Litwie (Wilno), Terminal Autonomy na Łotwie (Ryga), Destinus w Holandii (Hengelo), Antonov State Enterprise i Ukrspetssystems w Polsce (Mielec i Tarnów) oraz Deviro w Czechach (Praga i Kolin).
Firmy te produkują następujące drony: FP-1, FP-2, Sticker, Da Vinci, Anubis, Khaki AK-1000, AQ-400 Scythe, Ruta, An-196 Lyuty, RAM-2X i Buława”.
Kremlowski jastrząb, były prezydent Miedwiediew, napisał od razu w mediach społecznościowych, że komunikat należy rozumieć „dosłownie” jako listę uzasadnionych celów dla Rosji.
Na zdjęciu: Kanclerz Merz i prezydent Zełenski podczas prezentacji dronów wytwarzanych we współpracy ukraińsko-niemieckiej, Berlin, 14.04.2026 r. Foto Ebrahim Noroozi / POOL / AFP
Broniąca się przed inwazją Rosji Ukraina dotkliwie atakuje państwo Putina niszcząc infrastrukturę wojskową i służącą do sprzedaży ropy i gazu. W marcu liczba dronów zestrzelonych nad Rosją była wyższa (7347) niż liczba rosyjskich dronów zestrzelonych nad Ukrainą (6462) . To wyraźna zmiana na wojnie.
Jednocześnie wojsko rosyjskie ma coraz większe kłopoty na froncie i rozpoczął się w Rosji poszukiwanie winnych tego stanu rzeczy.
Przeczytaj także:
Generałowie przedstawiają więc wytłumaczenie, że to nie ich wina, tylko europejskiego spisku. Jest to zgodne z główną linią narracyjną Kremla, że wojna w Ukrainie trwa piąty rok, ponieważ przeciwko Rosji wystąpił cały „kolektywny Zachód”.
Opowieść o wielkiej europejskiej zmowie ma wszelkie cechy przygotowywanej w pośpiechu, bo nie trzyma się kupy. Bo skoro do europejskiego spisku doszło dopiero 26 marca, to skąd wzięła się cała fala ukraińskich dronów nad Rosją w od początku marca.
Komunikat został jednak rozpowszechniony przez oficjalne rosyjskie media, a komentatorzy (np. w programie tv „60 minut”) rozpoczęli rozważania o konieczności całkowitego zakazu używania dronów na wojnie – tak jak to stało się z gazami bojowymi czy minami przeciwpiechotnymi.
Zgodnie z linia wskazaną przez Miedwiediewa telewizyjne „Wiesti” przypomniały natomiast, że choć rosyjskie „uzasadnione cele” leżą w krajach NATO, to NATO nie ma już znaczenia odkąd zamierza się z niego wycofać Trump. Być może Moskwa daje znak, że naprawdę jest zdesperowana.