Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Zdominowana przez członków francuskiego Frontu Narodowego Marine Le Pen i zrzeszająca partie skrajnej prawicy grupa Tożsamość i Demokracja wyrzuciła ze swoich szeregów Alternatywę dla Niemiec. To pokłosie szokujących wypowiedzi lidera partii o nazistowskiej organizacji SS
Awantura w łonie zrzeszającej partie antyeuropejskiej, skrajnej prawicy grupy Tożsamość i Demokracja zaczęła się 18 maja od publikacji wywiadu lidera partii, niemieckiego europosła Maksymiliana Kraha (na zdjęciu powyżej) z włoskim dziennikiem La Repubblica. Krah wyraził w nim opinię, że nie wszyscy członkowie SS byli przestępcami.
„Nigdy nie powiedziałbym, że każdy, kto nosił mundur SS, był automatycznie przestępcą” – stwierdził polityk AfD.
Na pytanie, czy członkowie SS byli zbrodniarzami wojennymi, odpowiedział: „Na pewno był tam duży odsetek przestępców, ale nie wszyscy nimi byli”. Jako przykład podał nagrodzonego Noblem niemieckiego pisarza Güntera Grassa, który dopiero pod koniec swojego życia wyznał, że w młodości służył w Waffen-SS, co zupełnie zmieniło jego społeczny odbiór.
Komentarz Kraha wywołał skandal w Niemczech.
Waffen SS była zbrojnym ramieniem odpowiedzialnej m.in. za zarządzanie obozami koncentracyjnymi organizacji SS, która po wojnie została przez trybunał wojskowy w Norymberdze uznana za organizację zbrodniczą. Podlegała pod nadzór jednego z głównych przywódców III Rzeszy, zbrodniarza wojennego Heinricha Himmlera. Była też bezpośrednio odpowiedzialna za masowe mordy na ludności.
Szefostwo AfD na słowa Kraha zareagowało dopiero po reakcji francuskiego Frontu Narodowego, który jest drugą co do wielkości (po włoskiej Ledze Mattea Salviniego) delegacją w grupie Tożsamość i Demokracja. FN ma 18 europosłów w liczącej 58 członków grupie; delegacja AfD liczy dziewięć osób.
W środę 22 maja partia Marine Le Pen ogłosiła, że nie zamierza dłużej zasiadać w Parlamencie Europejskim w jednej grupie razem z AfD.
To poważna deklaracja ze strony francuskiej skrajnej prawicy, bo bez niemieckiego AfD grupa ID ma aż o dziewięcioro europosłów mniej. Front Narodowy mógł sobie jednak pozwolić na taki ruch, bo i bez AfD grupa jest w stanie przetrwać. Aby możliwe było istnienie grupy w PE, współpracować musi ze sobą co najmniej 23 członków PE z 7 krajów.
Grupa Tożsamość i Demokracja z AfD liczy osiem delegacji krajowych; bez AfD 7. Sytuacja po zbliżających się wyborach do PE 6-9 czerwca (w Polsce 9 czerwca, w niedzielę) może się jednak zmienić dla niej na lepsze. Sondaże pokazują bowiem wzrosty skrajnej prawicy. Najbardziej antyeuropejska grupa w PE może też liczyć na nowy nabytek np. w postaci europosłów Konfederacji. Według sondaży Konfederacja może zdobyć nawet trzy mandaty.
Tuż po ogłoszeniu przez Front Narodowy swojego stanowiska AfD ogłosiła, że Maksymilian Krah wycofuje się z kampanii i rezygnuje ze stanowiska w partii. To jednak nie wystarczyło.
W czwartek 23 maja szefostwo grupy Tożsamość i Demokracja podjęło decyzję o wydaleniu AfD ze swoich szeregów ze skutkiem natychmiastowym.
„Prezydium Grupy Tożsamość i Demokracja w Parlamencie Europejskim podjęło dziś decyzję o wykluczeniu niemieckiej delegacji AfD ze skutkiem natychmiastowym. Grupa ID nie chce być dłużej kojarzona z incydentami z udziałem Maximiliana Kraha, szefa listy AfD w wyborach europejskich” – poinformowała grupa w mediach społecznościowych.
Front Narodowy przoduje w przedwyborczych sondażach we Francji. Partia Marine Le Pen może wprowadzić do Parlamentu Europejskiego nawet dziewięcioro lub 10 europosłów więcej. (nawet 28). W ostatnich latach Marine Le Pen uczyniła wiele, by przemówić do wyborców głównego nurtu i zdystansować się od swojej przeszłości. Tymczasem niemieckie AfD podąża w odwrotnym kierunku.
Rozłam w łonie europejskiej prawicy to pozytywna wiadomość dla europejskich wyborców. Grupy polityczne mają istotny wpływ na tworzenie prawa w UE, a im mniejsza grupa zrzeszająca antyeuropejskich radykałów, tym mniejsze ryzyko ich dużego wpływu na tworzenie prawa.