Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Sekretarz stanu USA Marco Rubio po raz kolejny bagatelizuje rosyjski atak dronowy na Polskę
15 września przebywający w Jerozolimie Rubio udzielił wywiadu Gillian Turner z telewizji Fox News. Transkrypt rozmowy opublikował Departament Stanu w oficjalnym serwisie.
Część rozmowy dotycząca dronów nad Polską wygląda tak:
"PYTANIE: W ostatnim tygodniu doszło do dwóch rosyjskich wtargnięć dronów: do Polski, a następnie do Rumunii. Wygląda na to, że prezydent Putin poczuł się ośmielony po spotkaniu z prezydentem Trumpem na Alasce.
SEKRETARZ STANU RUBIO: Nie powiedziałbym, że poczuł się ośmielony. Powiedziałbym raczej, że jest to pokazuje, dlaczego zdaniem prezydenta ta wojna musi się zakończyć. Wojny zazwyczaj eskalują. Jeśli będą trwały dalej, sytuacja się pogorszy, a nie poprawi. Zwłaszcza w przypadku tak długotrwałej wojny jak ta, w której obie strony są głęboko okopane.
Rozumiem, że te operacje dronowe odbywają się daleko od linii frontu. Nie mają one żadnego wpływu na linię frontu. Ich głównym celem jest osłabienie przeciwnika. Ukraińcy również przeprowadzają ataki na Rosję.
Jest to jeden z powodów, dla których prezydent powiedział, że chce zakończenia tej wojny. Ta wojna powinna się zakończyć. Dlatego [prezydent] poświęcił ogromną ilość kapitału politycznego, energii i czasu, próbując doprowadzić do jej zakończenia. Nikt na świecie nie zrobił więcej, aby zakończyć – aby spróbować zakończyć wojnę między Ukrainą a Rosją – niż prezydent Trump. Ostatecznie jednak wymaga to zgody obu walczących stron. Jak pani wspomniała, nie udało nam się uzyskać takich rezultatów od strony rosyjskiej. Ale powtórzę, to nie jest wojna Trumpa. Trump odziedziczył tę wojnę. A teraz prezydent Trump robi wszystko, co w jego mocy, aby ją zakończyć".
Po ataku dronowym na Polskę zareagowały kraje NATO. USA Donalda Trumpa są najbardziej w tej reakcji wstrzemięźliwe.
Sam Trump o szczegółach ataku na Polskę miał się dowiedzieć już 10 września w rozmowie telefonicznej od Karola Nawrockiego. Jak wyjaśnił 15 września prezydencki doradca Marcin Przydacz, Nawrocki wskazał Trumpowi od razu, że nie mamy do czynienia z wypadkiem, ale z celowym działaniem. Jednak Trump ogłosił następnie, że nie jest pewien, czy drony nie doleciały do Polski „przez przypadek”. Polska odpowiedziała publicznie, że o przypadku nie ma mowy. Wtedy Marco Rubio doprecyzował 13 września, że drony z Rosji zapewne rzeczywiście były celowane w Polskę, ale nie wiadomo, czy było to „umyślne” ("„Wtargnięcie rosyjskich dronów w polską przestrzeń powietrzną jest nie do zaakceptowania, ale nie jest jasne, czy Rosja umyślnie wysłała drony nad polskie terytorium”) . Teraz, zwracając się do amerykańskiej publiczności Rubio opowiadał o ataku na Polskę tak, jakby nie wiedział, gdzie właściwie miał on miejsce. Jest to zgodne z tym, co w zeszłym tygodniu mówi amerykański sekretarz obrony Pete Hegseth. Że dla USA liczy się perspektywa zachodniej półkuli – bowiem Ameryka stawia swoje interesy na pierwszym miejscu.
Najsilniejszy oficjalny amerykański głos sprzeciwu wobec ataku dronowego na Polskę, kraj NATO, to dotychczas wystąpienie p.o. ambasadora USA przy ONZ w czasie nadzwyczajnego, zwołanego na wniosek Polski posiedzenia Rady Bezpieczeństwa NZ 12 września. Ambasadorka Dorothy Shea podkreśliła, że jej kraj „stoi murem przy Polsce, naszym sojuszniku” i powtórzyła zapewnienia, że Ameryka „będzie bronić każdego cala terytorium NATO”. Inni urzędnicy amerykańscy mieli składać podobne deklaracje, ale tylko w telefonicznych rozmowach z przedstawicielami polskich władz.
Stałym elementem wszystkich amerykańskich wystąpień jest jednak zapewnienie, że Trumpa w staraniach o zakończenie wojny. Prezydent Trump marzy bowiem o pokojowej Nagrodzie Nobla. Przebywający w Kijowie 13 września szef polskiego MSZ Radosław Sikorski próbował to marzenie wykorzystać. Według „Guardiana” powiedział, że ma nadzieję, że Trump otrzyma Pokojową Nagrodę Nobla. Ale warunkiem jest, że uda mu się osiągnąć „sprawiedliwy pokój” dla Ukrainy. A zatem taki, który da Ukrainie granice, które będzie w stanie bronić, i możliwość integracji z Zachodem.
Wydaje się, że przynajmniej na razie ta zachęta na administrację Trumpa nie podziałała.