Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Od 10 do 20 miliardów dolarów – taka jest cena, jaką według Reutersa, Zjednoczone Emiraty Arabskie zapłacą Iranowi za zaprzestanie ataków na ten kraj
Agencja Reuters informuje, że Zjednoczone Emiraty Arabskie miały zgodzić się na odblokowanie lub wypłacenie znacznych kwot Iranowi w zamian za zaprzestanie ataków na ten kraj. Reuters nie był w stanie ustalić, czy chodzi wyłącznie o zezwolenie Iranowi na użycie zamrożonych dotąd funduszy znajdujących się na kontach w miejscowych instytucjach finansowych, czy także o wypłacenie pieniędzy z budżetu Emiratów. Wiadomo natomiast, że chodzi o kwoty na poziomie od 10 do 20 miliardów dolarów (źródła Reutersa nie były tu zgodne). Pierwsza transza w wysokości 3 miliardów dolarów miała już według źródeł Reutersa zostać Iranowi wypłacona.
Wojna Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem jest dla Zjednoczonych Emiratów Arabskich szczególnego rodzaju katastrofą. ZEA podobnie jak inne kraje Zatoki Perskiej doświadczają oczywiście ekonomicznych skutków blokady Cieśniny Ormuz drastycznie ograniczającej możliwości eksportowe ropy i gazu. Zarazem jednak wojna mocno zachwiała wizerunkiem Emiratów jako kraju wyjątkowo nadającego się z punktu widzenia światowych elit finansowych do inwestowania, korzystania z ulg podatkowych i oferowanych przez sektor finansowy ZEA usług. To główne powody, dla których Zjednoczone Emiraty Arabskie są ponadprzeciętnie mocno zdeterminowane do zapewnienia sobie bezpieczeństwa w trwającym konflikcie, nawet kosztem „haraczu” płaconego Iranowi.
Trwają już rozmowy z ministerstwem finansów dotyczące kwestii podatkowych małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą – ujawnia OKO.press ministra w KPRM Katarzyna Kotula
Rozpoczęły się rozmowy z ministerstwem finansów o uprawnieniach podatkowych dla małżeństw jednopłciowych.„ – ujawnia ministra w KPRM Katarzyna Kotula w rozmowie z Antonem Ambroziakiem w trakcie trwającej w Warszawie 25. Parady Równości. ”Rozmawiamy o tym, by kolejny resort i kolejne instytucje wydały okólniki dotyczące realizacji praw małżeńskich wynikających z trankrypcji aktów małżeństw jednopłciowych zawartych za granicą." – mówi OKO.press Kotula.
Ministra Kotula mówiła też o szansach na wejście w życie ustawy o statusie osoby najbliższej.
„Udało nam się przygotować najpierw ustawę o związkach partnerskich, potem ustawę o statusie osoby najbliższej. Tę ostatnią udało nam się przepchnąć przez bardzo trudny rząd, a następnie przez Sejm. Wygląda na to, że w Senacie również nie będzie problemów. Następnie ustawa wyląduje na biurku pana prezydenta.”
Rzecz jasna istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że Karol Nawrocki nie podpisze nawet ustawy o statusie osoby najbliższej. Według Kotuli nie jest to jeszcze przesądzone.
„Rozmowy na ten temat trwają. Ale są też rzeczy w tej ustawie, w których ja się nie cofnę. Silnik i serce tej ustawy to zabezpieczenie finansowe osoby najbliższej. Bardzo mi też zależy, żeby pan prezydent nie chował osób LGBT do szafy, opowiadając, że jest to ustawa przede wszystkim dla osób heteroseksualnych” – mówi Katarzyna Kotula.
Parada jest dokładnie taka sama, jak Warszawa: otwarta, tolerancyjna i różnorodna – mówił otwierając Paradę Równości prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski. Na miejscu jest nasz reporter
Warszawska Parada Równości ruszyła już spod Pałacu Kultury i Nauki, gdzie od rana do wieczora funkcjonuje Miasteczko Równości, w swoją trasę stanowiącą pętlę po części warszawskiego Śródmieścia. Wśród uczestników Parady jest reporter OKO.press Anton Ambroziak.
„25 lat – a więc jubileusz. Parada Równości wpisała się w historię i klimat Warszawy. A historia była różna – bo były i takie lata, w których Parady próbowano zakazywać, próbowano ją blokować. A tymczasem Parada jest dokładnie taka sama, jak Warszawa: otwarta, tolerancyjna i różnorodna. Ale to też coś dla nas bardzo ważnego, bo Parada jest wyrazem tego, co dla nas wszystkich fundamentalne – poszanowania praw człowieka, poszanowania różnorodności, ale przede wszystkim solidarności ze wszystkimi mniejszościami. Ze wszystkimi, którzy mają prawo dziś w Warszawie manifestować i być z nami” – mówił, otwierając Paradę Równości, prezydent stolicy Rafał Trzaskowski.
Wśród uczestników parady maszerowali m.in. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, sekretarz stanu w KPRM Katarzyna Kotula i poseł do PE Krzysztof Śmiszek.
Nasz reporter Anton Ambroziak pytał obecnych na miejscu polityków i aktywistów to, jak ich zdaniem zmieniła się w ciągu ostatnich lat sytuacja osób LGBTQ+ w Polsce.
„Nie ma dzisiaj nagonki ze strony rządu, nie ma polowania na osoby LGBT, nie ma wymyślania ideologii gender i urządzania kampanii nienawiści z jej powodu. Podejmujemy też wysiłki legislacyjne. Mamy już ustawę o statusie osoby najbliższej, wiem, że nie jest to ustawa marzeń, ale jest to takie właśnie prawo, jakie w obecnej sytuacji politycznej byliśmy w stanie uchwalić. Między latami 2015-2023 a sytuacją dzisiaj mamy wręcz przepaść, ale sytuacja polityczna – także po stronie koalicyjnej wciąż nie jest optymalna z punktu widzenia osób LGBT” – mówi OKO.press obecny na miejscu eurodeputowany Lewicy Krzysztof Śmiszek.
„Przede wszystkim mamy transkrypcje aktów małżeństw jednopłciowych. My z mężem jeszcze czekamy na swoją, ale jest to ogromna zmiana. Ogromnie wiele zmieniło się też pod względem społecznym. Porównanie między pierwszą a 25. edycją Parady mówi ogromnie wiele” – mówi Miłosz Przepiórkowski z Kampanii Przeciw Homofobii. Przepiórkowski zapowiada też, ze wraz z innymi aktywistami i organizacjami będzie walczył o to, by transkrypcje aktów małżeństwa przekładały się na realne poszanowanie praw małżeństw jednopłciowych przez instytucje polskiego państwa.
Marszałek Sejmu i lider Lewicy Włodzimierz Czarzasty nieco się natomiast rozpędził, stwierdzając w rozmowie z Antonem Ambroziakiem z OKO.press, że „koalicji udało się przepchnąć przez Sejm ustawę o związkach partnerskich”. Sprostowany przez naszego reportera, że chodzi jednak o ustawę „nie do końca o związkach partnerskich” (bo powstała jedynie ustawa o statusie osoby najbliższej) odparł „to pańskie zdanie”.
A co zmieniło się w ostatnich latach dla społeczności LGBT+ według uczestników Parady? „Na dobre? Chyba nic. Udało się z transkrypcjami, ale nie dzięki rządowi. Potrzebujesz aborcji? Wyjeżdżasz. Chcesz wziąć ślub? To też nie w kraju. I tak tu się żyje” – mówi nam Mateusz.
„Transkrypcja to pierwszy krok do równości” – ocenia Marta. „Tak bardzo przyzwyczailiśmy się do tej polskiej beznadziei, że nawet z tego nie umiemy się cieszyć. A jest z czego – nigdy nie myślałam, że Polska uzna małżeństwo dwóch osób tej samej płci. Za 10 lat przeciętny Polak nie będzie pamiętał, jak do tego doszło” – dodaje.
Dla Eryka, dla którego to pierwsze takie wydarzenie w życiu – i to w towarzystwie mamy – sam fakt, że Parada się odbywa, to wielki przywilej. „Chciałbym, żeby Parady były w każdym polskim mieście” – mówi 16-latek. Do Warszawy przyjechał spotkać osoby, takie jak on. „Większość znajomych mam w Internecie. Parada to okazja, żeby ich poznać na żywo” – opowiada.
Przeczytaj także:
O 11 rozpoczęła się oficjalnie 25 edycja warszawskiej Parady Równości. Przedstawiamy plan dnia i postulaty organizatorów Parady
Od 11 w Parku Świętokrzyskim pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie działa Miasteczko Równości z prawie 50 stoiskami organizacji działających na rzecz środowisk LGBTQ+. To tradycyjny wstęp do Parady Równości, która wyruszy spod PKiN o 14. Uczestnicy Parady wyruszą z ulicy Świętokrzyskiej, przechodząc następnie ulicami: Krakowskie Przedmieście, Miodową, Senatorską, Marszałkowską i Świętokrzyską. Kluczowymi punktami na trasie Parady będą w tym roku Plac Bankowy i Pałac Prezydencki – tam organizatorzy Parady odczytają postulaty społeczności LGBTQ+.
„Tegoroczna trasa Parady Równości w Warszawie to głęboko przemyślany i naładowany symbolicznie manifest obecności osób LGBTQ+ w samym sercu stolicy. Przejście tym konkretnym szlakiem, przez historyczne i polityczne centrum miasta, pokazuje, że społeczność queer nie kryje się na obrzeżach, ale dumnie i jawnie zajmuje przestrzeń kluczową dla polskiej tożsamości narodowej oraz społecznej” – informują organizatorzy.
Trasa będzie miała charakter pętli – Parada ma skończyć się około 16 również w Miasteczku Równości, które będzie działać do 21.
To już 25 edycja organizowanej od 2011 roku warszawskiej Parady Równości. Organizatorzy przedstawili tegoroczne postulaty Parady podzielone na cztery działy dotyczące: praw człowieka, społeczeństwa otwartego, kultury debaty i edukacji oraz praw zwierząt:
Ukraińscy żołnierze dostaną znacznie wyższe wynagrodzenie za służbę na pierwszej linii frontu. Ukraina będzie też rekrutować większą liczbę obcokrajowców – przyczyną są problemy mobilizacyjne i ekstremalnie trudne realia nowej wojennej rzeczywistości na froncie
Prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski ogłosił znaczącą podwyżkę uposażenia żołnierzy Sił Zbrojnych Ukrainy ze szczególnym uwzględnieniem jednostek walczących na froncie. Podwyżka ma obowiązywać już od czerwca.
Żołnierze piechoty walczący na linii frontu otrzymają średnią miesięczną pensję w wysokości 300 000 hrywien (około 7000 dolarów), w porównaniu z obecnymi 100 000 do 150 000 hrywien. Zostaną im również zaoferowane nowe rodzaje umów na czas określony na 10, 14 lub 24 miesiące.
Bez wchodzenia w szczegóły Zełenski zapowiedział również intensyfikację rekrutacji obcokrajowców do ukraińskiej armii. „Poleciłem stworzyć znacznie więcej możliwości rekrutacji zagranicznych ochotników do armii ukraińskiej i w tym zakresie będzie więcej możliwości rekrutacji” – mówił w sobotę 12 czerwca Zełenski.
W piątym roku wojny Ukraina stale zmaga się z problemami mobilizacyjnymi. Oprócz wszystkich obserwowanych wcześniej procesów, w ostatnim czasie dodatkowo wpływa na to głęboka zmiana sposobu prowadzenia wojny. Obecnie dominującą rolę w działaniach obu stron konfliktu na linii frontu odgrywają drony FPV. Sprawia to, że długotrwałe przebywanie w okopach stało się dla żołnierzy doświadczeniem jeszcze trudniejszym do zniesienia niż walka w pierwszych latach wojny.
Mamy do czynienia z realiami, w których rozpoznanie dla obu stron prowadzą przede wszystkim drony, większość ataków jest również dokonywana przez drony, podobnie rzecz ma się z dostarczaniem zaopatrzenia na pierwszą linię frontu. W nowej wojennej rzeczywistości ukraińscy żołnierze na pierwszej linii frontu przebywają niemal nieustannie w ukryciu, bez przerwy pilnując przede wszystkim tego, by nie zostać zaobserwowanym przez operatorów drony FPV. Z ukrycia wychodzą niemal wyłącznie wtedy, gdy niezbędne jest odpieranie rosyjskich ataków w bezpośrednim ataku bojowym. Skutkuje to intensyfikacją problemów z morale oraz kondycją psychologiczną żołnierzy. Podobnym procesom podlegają oczywiście również Rosjanie.
W związku z tym walczące strony muszą niezwykle poważnie traktować kwestię rotacji jednostek walczących na pierwszej linii.
Z problemami mobilizacyjnymi coraz mniej radzi sobie również Rosja. Kilka tygodni temu dyktator Rosji Władimir Putin ogłosił gigantyczne (nawet kilkusetprocentowe) podwyżki żołdu, wprowadził również program umarzania długów ochotnikom, którzy zgłoszą się do służby na froncie.
Przeczytaj także: