Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Wymiana odbyła się w formule 200 na 200. Jest to sukces rozmów pokojowych w Genewie, które miały miejsce w połowie lutego.
Sztab koordynacyjny ds. postępowania z jeńcami wojennymi Ukrainy poinformował, że odbyła się kolejna wymiana jeńców wojennych między Ukrainą a Rosją. Z rosyjskiej niewoli do domu wróciło 200 obrońców.
Jest to pierwszy etap wymiany, która miała być uzgodniona podczas rozmów pokojowych z Rosją w Genewie (odbywały się w połowie lutego). Zwolnieni żołnierze bronili kraju na donieckim, ługańskim, charkowskim i zaporoskim kierunkach.
Wśród uwolnionych z niewoli są żołnierze różnych rodzajów wojsk, udało się również uwolnić oficerów. Najstarszy zwolniony z niewoli ma 59 lat, najmłodszy – 27 lat.
Do domu wracają m.in. obrońcy Mariupola, którzy w rosyjskich więzieniach spędzili prawie cztery lata.
Jak czytamy w komunikacie, uwolnieni z niewoli przejdą pełne badania lekarskie, otrzymają pomoc w zakresie rehabilitacji fizycznej i psychicznej oraz wszystkie przewidziane przez państwo świadczenia.
„Wielu zwolnionych znajduje się w trudnej sytuacji psychicznej. Niektórzy mają krytycznie niską masę ciała. Pracownicy Biura Rzecznika Praw Obywatelskich byli obecni podczas wymiany i odnotowali wszystkie niezbędne szczegóły. Monitorujemy przestrzeganie norm międzynarodowego prawa humanitarnego dotyczących jeńców wojennych” – poinformował Dmytro Łubineć, ukraiński ombudsman. „Będziemy kontynuować nasze działania, dopóki wszyscy nie wrócą do swoich domów!”
Sztab koordynacyjny dodaje, że kolejny etap wymiany odbędzie się w najbliższym czasie. Ukraina wyraziła wdzięczność Stanom Zjednoczonym Ameryki i prezydentowi Donaldowi Trumpowi „za owocną pracę nad powrotem Ukraińców z terytorium Federacji Rosyjskiej”.
Wcześniej szef rosyjskiej delegacji negocjacyjnej i doradca prezydenta Rosji Władimir Miediński informował, że w ramach porozumień w Genewie 5-6 marca odbędzie się wymiana jeńców wojennych w liczbie 500 na 500 osób.
To już druga wymiana jeńców wojennych w 2026 roku. Poprzednia wymiana odbyła się miesiąc temu. Wówczas, 5 lutego po raz pierwszy od pięciu miesięcy Ukrainie udało się powrócić z rosyjskiej niewoli 157 osób, wśród których byli wojskowi i cywile.
5-6 marca w Abu Zabi były zaplanowane kolejne rozmowy w sprawie zakończenia wojny Rosji przeciwko Ukrainie. Jednak w związku z wydarzeniami na Bliskim Wschodzie zostały one odwołane. Na razie nie wiadomo, gdzie i kiedy się odbędą. Wczoraj, 4 marca, w wieczornym przemówieniu prezydent Zełenski o tym poinformował. Powiedział też, że „ma nadzieję na dobre wieści” w kwestii wymiany jeńców. Mimo, że powrót uwięzionych w niewoli rosyjskiej – gdzie są torturowani i przebywają w nieludzkich warunkach – jest bardzo ważny, tak naprawdę wymiana jeńców to jedyny osiągalny wynik rozmów amerykańsko-ukraińsko-rosyjskich.
Przeczytaj także:
Również minister spraw zagranicznych Węgier Péter Szijjártó dziś (5 marca) poinformował, że podczas jego wizyty w Moskwie Rosja przekazała dwóch jeńców wojennych, którzy walczyli w szeregach Sił Zbrojnych Ukrainy i posiadają obywatelstwo węgierskie i ukraińskie.
Przeczytaj także:
Od początku pełnoskalowej inwazji do Ukrainy wróciło 6622 jeńców wojennych.
W połowie lutego na konferencji prasowej podczas Konferencji bezpieczeństwa w Monachium Zełenski powiedział, że w rosyjskiej niewoli przebywa obecnie około 7 tysięcy Ukraińców, a w Ukrainie – 4 tysiące rosyjskich jeńców. Ponadto w Ukrainie ponad 70 tys. osób jest zaginionych.
Przeczytaj także:
Azerbejdżan bardzo ostro reaguje na atak dronowy na jedno ze swych lokalnych lotnisk i szkołę – oskarżając Iran o intencjonalny akt agresji i zapowiada odwet. To może być wstęp do nowej odsłony konfliktu na Bliskim Wschodzie
Azerbejdżan odrzuca wersję Iranu, według której na lotnisku w Nachiczewaniu w Nachiczewańskiej Republice Autonomicznej stanowiącej eksklawę azerskiego terytorium miał eksplodować dron wysłany przez Izrael. Azerowie oskarżają Iran o intencjonalny atak i zapowiadają odwet. Wcześniej w Baku została zwołana azerska Rada Bezpieczeństwa. Następnie azerski MON ogłosił, że „te akty agresji nie pozostaną bez odpowiedzi” i że armia „przygotuje i wdroży ”niezbędne środki odwetowe". „Islamska Republika Iranu ponosi pełną odpowiedzialność za ten incydent” – podkreśliło w swym oświadczeniu ministerstwo obrony narodowej Azerbejdżanu.
W czwartek 5 marca 2 osoby cywilne zostały ranne w eksplozji drona lub dronów na położonym ok 6 km od granicy z Iranem lotnisku w Nachiczewaniu, stolicy . Inny dron eksplodował na terenie szkoły w odległej o ok. 30 km od Nachiczewania wsi Dżulfa.
Iran oskarżył o ten atak Izrael. „Islamska Republika Iranu zaprzecza, jakoby jej siły zbrojne wystrzeliły drona w kierunku Republiki Azerbejdżanu Tego typu działania reżimu syjonistycznego mające na celu zakłócenie stosunków między krajami muzułmańskimi za pomocą różnych środków są dobrze udokumentowane” – oświadczył sztab generalny irańskiej armii. Nie przekonało to jednak Azerów, którzy przyjęli wersję, według której miał to być intencjonalny atak Iranu na ich terytorium.
W tle pozostają azerskie roszczenia do tzw „korytarza Aras” formułowane głośno od zwycięstwa Azerbejdżanu w wojnie z Armenią w 2023 roku. „Korytarz Aras” miałby biec przez terytorium Iranu stanowiąc bezpośrednie połączenie azerskiej eksklawy, jaką jest Nagorny Karabach. Teheran konsekwentnie sprzeciwiał się temu pomysłowi.
Azerowie są najliczniejszą mniejszością narodową w Iranie – stanowią od 16 do 20 proc. całej populacji 91 milionowego państwa. Zamieszkują przede wszystkim północną część Iranu, graniczącą z Armenią, azerską Nachiczewańską Republiką Autonomiczną i właściwym terytorium Azerbejdżanu. W azerskiej polityce regularnie powraca hasło „Wielkiego Azerbejdżanu”, który miałby jednoczyć wszystkie ziemie zamieszkane przez Azerów.
Dymitr Pieskow, rzecznik prezydenta Rosji, próbował wyjaśnić, dlaczego jego kraj nie wspiera sprzętowo Iranu, podczas gdy Iran wspierał Rosję w trakcie wojny w Ukrainie
„W tym przypadku ze strony Iranu nie było żadnych próśb. Nasze stanowisko w tej sprawie jest dobrze znane i pozostaje niezmienne” – tak w czwartek 5 marca rzecznik Kremla Dymitr Pieskow zareagował na pytania od dziennikarzy dotyczące tego, dlaczego Rosja nie udzieliła Iranowi po ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela żadnego wsparcia w postaci dostaw sprzętu wojskowego, broni i amunicji. Pieskow przypomniał, że Rosja potępiła atak i wzywała do natychmiastowego zawieszenia broni.
Rosja od lat współpracuje z Iranem gospodarczo i wojskowo. Od momentu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę Iran stał się dostarczycielem ogromnej liczby dronów typu Szahid wykorzystywanych przez Rosjan do ataków na ukraińskie miasta, pocisków rakietowych oraz amunicji artyleryjskiej. Iran udzielił też Rosji licencji na produkcję rosyjskiego odpowiednika Szahidów – czyli dronów Gerań.
W związku z tzw „aferą śmieciową” funkcjonariusze CBA prowadzą w czwartek 5 marca przeszukania we wrocławskim Urzędzie Miejskim, miejskiej spółce Ekosystem i ponad 10 innych lokalizacjach
Rzecznik służb specjalnych Jacek Dobrzyński poinformował dziś, że agenci Centralnego Biura Antykorupcyjnego rozpoczęli szeroko zakrojone przeszukania w związku z tzw wrocławską aferą śmieciową. „Od rana na polecenie katowickiego wydziału zamiejscowego Prokuratury Krajowej, agenci CBA prowadzą przeszukania w kilkunastu lokalizacjach, między innymi na terenie Wrocławia i ościennych powiatów. Trwa zabezpieczanie dokumentacji i nośników pamięci m.in. w Urzędzie Miasta Wrocław i komunalnej spółce Ekosystem. Śledztwo dotyczy przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez urzędników w związku z odbiorem i zagospodarowaniem odpadów komunalnych z terenu Wrocławia” – napisał Dobrzyński w serwisie X.
Katowicki wydział Prokuratury Krajowej wszczął w styczniu śledztwo w sprawie wielomiesięcznego opóźniania przetargów ogłaszanych przez spółkę Ekosystem a dotyczących kompleksowego wywozu odpadów komunalnych z Wrocławia. Ponieważ przetargi się nie odbywały, miasto musiało zamawiać usługi „z wolnej ręki”, co mogło oznaczać wielomilionowe straty dla budżetu Wrocławia. Sam Ekosystem przyznał, że kontrakty z „wolnej ręki” kosztują miasto ok 15 proc. więcej niż te będące wynikiem przetargów. Na tej podstawie wrocławski radny Piotr Uhle wyliczył, że miasto mogło stracić nawet 40 mln zł i złożył w tej sprawie zawiadomienie do prokuratury.
Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, agentów CBA prowadzących przeszukania we Wrocławiu mogą też interesować wątki dotyczące afery Collegium Humanum i nielegalnego pozyskiwania dyplomów przez urzędników i pracowników miejskich spółek.
Zastępca szefa Pentagonu Pete'a Hegsetha zapowiedział, że USA będą blokować europejskie pomysły na zwiększenie potencjału atomowego
„Stany Zjednoczone nie poprą rozwoju niezależnych zdolności nuklearnych przez takie kraje jak Polska, Niemcy czy państwa skandynawskie” — mówił w trakcie debaty w think tanku Council on Foreign Relations Elbridge Colby, zastępca Pete'a Hegsetha, sekretarza wojny USA.
„Nie słyszałem wiarygodnych informacji na temat tego, by europejskie rządy naprawdę myślały o niezależnym nabyciu (broni atomowej) i złamaniu ich zobowiązań wynikających z Traktatu o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej. Myślę, że, oczywiście, co najmniej stanowczo byśmy się temu sprzeciwiali. To hipotetyczne, ale jesteśmy przeciwni takiej ewentualności” – mówił Elbridge Colby.
Rosnące zagrożenie wojną ze strony Rosji i malejąca wiarygodność Stanów Zjednoczonych jako sojusznika stały się motywami, dla których w Europie ożyła na nowo dyskusja na temat ewentualnych możliwości zwiększenia potencjału atomowego krajów europejskich.
W lutym prezydent Karol Nawrocki stwierdził w wywiadzie z Polsatem, że jest zwolennikiem budowy przez Polskę własnego potencjału nuklearnego. Pokrewne głosy pojawiały się też w debacie publicznej krajów skandynawskich i Niemiec.
Przeczytaj także:
W marcu premier Donald Tusk ogłosił, że jest w trakcie rozmów z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem na temat objęcia krajów europejskich (w tym Polski) francuskim parasolem atomowym. Gotowość do tego deklarował również sam Macron. Jeszcze w styczniu w podobnym tonie wypowiadał się premier Szwecji. „Rozmawiamy o potencjale nuklearnym z Wielką Brytanią i Francją. Dopóki niebezpieczne kraje posiadają broń jądrową, zdrowe demokracje również powinny być w stanie ją posiadać” – mowił Ulf Kristersson. W podobnym tonie wypowiadał się premier Norwegii Jonas Gahr Støre. W piątek 13 lutego kanclerz Niemiec Friedrich Merz ogłosił na konferencji w Monachium, że rozpoczął rozmowy z prezydentem Francji Emmanuelem Macronem na temat stworzenia europejskiego systemu odstraszania nuklearnego.
Przeczytaj także: