Witaj w sekcji depeszowej OKO.press. W krótkiej formie przeczytasz tutaj o najnowszych i najważniejszych informacjach z Polski i ze świata, wybranych i opisanych przez zespół redakcyjny
Osoby transpłciowe nie muszą już pozywać własnych rodziców. Sąd Najwyższy stwierdził, że „nie ma argumentów za udziałem w takiej sprawie rodziców osoby transseksualnej”.
Osoby przechodzące proces tranzycji na pewnym jego etapie muszą stanąć przed sądem. Dotychczas trzeba było złożyć pozew do Sądu Okręgowego i pozwać własnych rodziców o błędne przypisanie płci przy urodzeniu na podstawie art. 189 kodeksu postępowania cywilnego.
Ale to się zmieni. Przedstawiciele organizacji „Miłość nie wyklucza” podkreślają, że:
Zwykle w takich sprawach rodzice bądź opiekunowie prawni są traktowani jako strona. Dlatego mogli mieć wpływ na przebieg postępowania i czasem starać się utrudniać lub przedłużać postępowanie. Mieli też prawo wglądu do akt sprawy. To oznaczało, że trafiały do nich powołane przez sąd opinie biegłych, zawierające często bardzo dokładne informacje o życiu seksualnym osoby transpłciowej.
Decyzja to pokłosie ruchu Zbigniewa Ziobry, który w 2021 roku — kiedy pełnił jeszcze urząd prokuratora generalnego i ministra sprawiedliwości wniósł sprawę o orzeczenie SN. Tematem do rozstrzygnięcia był udział w procesie dzieci i małżonków osób transpłciowych. Następca Ziobry Adam Bodnar wycofał wniosek, lecz Sąd Najwyższy mimo to zajął się sprawą, rozstrzygając ją w sposób przeciwny do domniemanych zamiarów byłego ministra. Sąd uzasadnił, że przez ostatnie lata zmieniła się społeczna świadomość na temat transpłciowości, a stan rzeczy wynikający z dzisiejszego wyroku ma funkcjonować tymczasowo, do momentu uregulowania sprawy ustawą.
Przeczytaj także: